Witamy na oficjalnej stronie Parafii Rzymskokatolickiej św. Zygmunta w Słomczynie.
SPOTKANIA ze ZMARTWYCHWSTAŁYM PANEM:
INTENCJE MSZALNE - wspólnie módlmy się za tych, którzy naszego wsparcia szczególnie potrzebują! więcej >>
OGŁOSZENIA Zapraszamy do zaznajomienia się z najnowszymi ogłoszeniami parafialnymi, gdzie ślad żywnotności naszej wspólnoty jest chyba najbardziej widoczny! więcej >>
Znajdź sobie czas na odosobnienie i rozmyślaj często o dobrodziejstwach Boga. Zostaw ciekawostki. Wybieraj takie lektury, które raczej pobudzają myśl, niż zaspokajają ciekawość. Jeżeli oderwiesz się od niepotrzebnego gadania i próżnej bieganiny, a także nie będziesz słuchać nowinek i zgiełku, znajdziesz dość czasu na pogrążenie się w rozmyślaniu. Najwięksi święci, kiedy tylko mogli, unikali ludzkich zgromadzeń i woleli służyć Bogu w ukryciu.
ODNAJDŹMY SIEBIE w SCENIE OFIAROWANIA - proszą nasi Pasterze w liście na Dzień Życia Konsekrowanego (2 lutego) więcej >>
PODEJMIJCIE WSPÓŁODPOWIEDZIALNOŚĆ za WASZE PARAFIE - prosi nasz ArcyPasterz w Słowie na Boże Narodzenie 2011. Podejmijmy to zadanie! więcej >>
Choć Adwent, skończył się już dawno - pozostały wspomnienia - popatrzmy na filmik z naszych codziennych Rorat TUTAJ >>
KOTARA przy WEJŚCIU, PODUSZKI na ŁAWKACH, OGRZEWANIE STRUMIENIEM POWIETRZA - to zmiany mające ułatwić nam spotkanie z Panem! Przyjdź się pomodlić!
KOŚCIÓŁ [ZBUDOWANY JEST] WEDŁUG IDEAŁU RODZINY DOMOWEJ - cytuje słowa Stefana kard. Wyszyńskiego, Prymasa Polski, nasz arcypasterz Kazimierz kard. Nycz w liście do kapłanów na tegoroczny Adwent. Pochylmy się nad nimi! tutaj >>
KOŚCIÓŁ NASZYM DOMEM - to nowy program duszpasterski na rozpoczęty Adwentem rok kościelny. Włączmy się do niego! tutaj >>
W NAJGŁĘBSZYM KRYZYSIE ZNAJDUJE się DZIŚ RODZINA - ocenia przewodniczący Episkopatu, abp Józef Michalik, w interesującym wywiadzie. Przeczytajmy! tutaj >>
WIGILIJNE DZIEŁO POMOCY DZIECIOM i BIEDNYM - jest corocznie organizowany przez Caritas w czasie Adwentu! Może się przyłączysz? tutaj >>
ROK WIARY - ogłoszony przez Bededykta XVI rozpoczyna się 11 listopada. Motu proprio: »Portam fidei« go ogłaszający tutaj >>
PRZECIWSTAWIĆ się NACISKOM. W komunikacie z 356 Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski biskupi piszą: „Episkopat zwraca uwagę na zauważalny wzrost tendencji do usuwania religii z przestrzeni publicznej. Biskupi wzywają do przeciwstawiania się tego rodzaju naciskom, które są niezgodne z Konstytucją…” więcej >>
WSPOMNIENIA z WIERCHOMLI WIELKIEJ. Obejrzyjmy zdjęcia, skrawkiem rękawa obetrzyjmy łzy, oglądając zdjęcia z obozu wakacyjnego naszych dzieci: tutaj >>
NOWE GALERIE ZDJĘĆ. Popatrzmy na to, co dzieje się w naszej parafii:
REMONT ORGANÓW. Rozpoczął się remont zabytkowych, 100-letnich organów (dzięki m.in. wsparciu gminy Konstancin-Jeziorna). Wszystkich, którzy chcieliby wspomóc finansowo to dzieło, prosimy o dary albo w czasie Mszy św., u księży, bądź korzystając z konta parafialnego więcej >>
NOWI SŁUDZY OŁTARZA. Parafia wzbogaciła się o nowych ministrantów. Otoczmy ich nasza modlitwą: więcej >>
30 ROCZNICA ŚMIERCI STEFANA kard. WYSZYŃSKIEGO, Prymasa Tysiąclecia, to czas wspomnień Sługi Bożego, bez którego „Nie byłoby [Polskiego) Papieża na Stolicy Apostolskiej”Jan Paweł II. Dla młodych szansa do dowiedzenia się czegoś o tym Wielkim Polaku, dla starszych okazja zamyślenia nad czasami i dziełem Prymasa Tysiąclecia. Przeczytajmy słowo Naszego Arcybiskupa z tej okazji: tutaj >>
PO WARSZAWIE CHODZIĆ TRZEBA z WIELKĄ CZCIĄ - piękne, a zarazem wstrząsające, słowa Prymasa Wyszyńskiego na dzień swego ingresu do katedry Warszawskiej więcej >>
OSTATNI LIST posłuchajmy przejmującej piosenki Lecha Makowieckiego o Katyniu: tutaj >>
BROŃMY KRZYŻA! śpiewem: więcej >> a szczególnie naszym wyznaniem wiary Credo: więcej >>
Wieczorem 27.i.1945 w kaplicy obozowej
ks. Aleksander Woźny
odprawił Mszę świętą żałobną – potajemnie, bowiem Polakom nie było wolno odprawiać Mszy św.,
aczkolwiek od 1944 r. nastąpiło pewne rozluźnienie i kapłani przetrzymywani w Dachau zaczęli odprawiać skrycie nabożeństwa -
a kolega z lat seminaryjnych ks. Jan
Ziółkowski wygłosił kazanie.
Powiedział wówczas o Antonim Świadku:
„Na godzinę wyrwaliśmy się z własnej męki obozowego życia, by requiem aeternam wymodlić dla tego, który tej męki ostatnią wypił już kroplę. Czyny człowieka stają się prawdziwie wielkie dopiero wtedy, gdy źródłem ich są szlachetne pobudki i intencje. A właśnie wielkość Zmarłego leżała w nim samym. Niezłomny kapłan, bo niezłomna płonęła w jego duszy wiara. Gorący Polak, w którym palił się znicz wiary i nadziei w sprawiedliwość dziejową i którego ożywiała niezmierna tęsknota za pracą na niwie ojczystej, jak i w Winnicy Pańskiej; prawdziwie dobry człowiek o czułym i niezmiernie uczynnym sercu i pogodnym umyśle; tkliwy i wdzięczny syn, który matkę miał za najcenniejszy skarb na świecie. Nie byłem tym, któremu Zmarły pozwolił zaglądać w swoje sumienie, a jednak nie waham się powiedzieć: zaprawdę, chciałbym kiedyś jak on zgasnąć i z takim jak on sumieniem stanąć przed Sędzią i z takich, jak jego wina, być sądzonym”… więcej >>
W ostatnich i nadchodzących tygodniach wspominamy i wspominać będziemy m.in. następujących patronów (życiorysy z naszych własnych źródeł):
Jesteśmy parafią Archidiecezji Warszawskiej i na miarę naszych możliwości staramy się uczestniczyć w inicjatywach przez nią prowadzonych. Prosimy o przyjrzenie się dniu dzisiejszemu naszej Archidiecezji!
Na stoku cytadeli poniósł śmierć okrutną…
Nie ginie, kto za wiarę i wolność umiera;
A jednak grób zarasta, pamięć się zaciera,
To smutno!
Ledwie dla własnych potrzeb wystarcza uczucie,
Przestano cześć oddawać żałobnym pamiątkom -
I brakło chleba twoim sierocym dziewczątkom,
Traugucie!
Poskarżę się przed tobą, coś trwał do ostatka:
Upada Polska - z winy nie dzikich Moskali,
Nie chytrych Niemców… na własne dzieci się żali
Ta matka.
Bluźnią jej, urągają, a w każdym bluźniercu
Już jest zatrute ziarno, co w zdradę kiełkuje;
Okropne idą czasy, okropne… och, czuję,
Tu w sercu!
Dokończą pieśń przedzgonną ostatnie łabędzie -
I ścichnie na wiek cały. Powiedz, ta ich Polska,
Ona ewangeliczna, ona apostolska,
Czy będzie?
On rzekł: Jeżeli z wiernych trzech tylko zostanie,
Tylko trzech napełnionych dawnym ideałem,
To Polska z tych trzech wyjdzie, oblecze się ciałem,
I będzie!
- A jeżeli nie znajdzie i trzech, co się stanie?
On rzekł: To duchy zmarłych jeszcze raz powtórzą
Przebyte już żywota i Polskę wysłużą,
I będzie!
Znany filipiński pisarz Nikomedes Márquez Joaquín
tak opisał te wydarzenia:
„podczas tego dziwnego antraktu [44 lata między Magellanem a Legazpi] …
miał miejsce przedziwny cud: przyjęliśmy Santo Niño i uznaliśmy jako część naszego dziedzictwa,
naszej ziemi, naszej kultury, naszej historii.
Podczas tych 44 lat, gdy Krzyż zniknął z naszego kraju, wierność Mu zapewnił nam Santo Niño”…
Stał się tym samym symbolem historii Filipin,
„bowiem przybył z Magellanem, stał się pogańskim bożkiem, został przywrócony jako chrześcijańska ikona przez Legazpiego,
i stał się tak filipiński, że lokalne legendy oczyściły Go niejako z europejskich korzeni,
głosząc, iż powstał z tej ziemi i z tej ziemi pochodzi od niepamiętnych czasów”…
Ludowa wieść głosi więc, że Santo Niño zostało pewnego dnia wyłowione z morza przez jakiegoś rybaka. Nie widząc w kawałku drewna nic użytecznego rybak ów miał wyrzucić go z powrotem do morza, ale ponownie zaplątało się w jego sieci. Wyrzucił je więc znów ale sytuacja się powtórzyła… więcej >>
W 1392 r. na jednej z plaż na wyspie Teneryfa,
w regionie zwanym Güímar,
paru pasterzy kóz
z ludu Guanczów, zamieszkujących wyspę,
znalazło statuetkę Dziewicy Maryi z Dzieciątkiem na ręku
i zieloną świecą (stąd nazwa – Candelaria).
Nie próbowano do Niej podejść – szamani zabraniali podchodzić do kobiet bez świadków, w dziczy, nawet jeśli miałby być to tylko wizerunek niewiasty. Jeden z pasterzy próbował zatem rzucić kamieniem w Statuetkę, ale nie był w stanie – coś go wyraźnie powstrzymywało, jakby ramię uległo chwilowemu paraliżowi. Drugi zatem próbował ugodzić Figurkę rzucając w Nią ostrym nożem, ale zamiast w Madonnę miał sam się ugodzić… więcej >>
Znane są - i czczone - cztery wizerunkie Matki Bożej
mające bezpośredni związek z tragicznymi wydarzeniami lat 1939-1941, a szerzej z holokaustem polskim na Kresach Wschodnich.
Jeden z nich, trudno to inaczej określić - cudownie zachowany, jest autorstwa polskiego żołnierza, który zabity został przez sowieckich siepaczy w Katyniu (patrz: tutaj >>).
Dwa inne pochodzą z obozu w Kozielsku i wykonane zostały przez polskich jeńców tam przetrzymywanych przez Sowietów po opróżnieniu obozu w 1940 r. z pierwszej grupy internowanych. Tych, których odwieziono na stracenie do Katynia. Zwane Madonną Zwycięską (patrz: tutaj >>) i Madonną Zwycięską Różańcową (patrz: tutaj >>) obie przeszły szlak bojowy polskiej armii gen. Andersa.
Wreszcie czwarty wizerunek, stworzony już po wojnie, stał się ikoną tych, którzy nie mogą o polskiej gehennie na Wschodzie zapomnieć (patrz: tutaj >>)
Cud wydarzył się, gdy 5.ii.1867 r. pobożna ludność wioski uczestniczyła w Czterdziestogodzinnym Nabożeństwie. W czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu kapłan i wierni zauważyli nagle świetliste promienie emanujące – wystrzeliwujące - z Najświętszej Hostii…
Po chwili w środku Hostii ukazała się postać Męska Postać…
Zdumiony kapłan trwał w milczeniu… Do ołtarza zaczęli przybliżać się wierni…
Wizja trwała aż do końca nabożeństwa i widziana była przez wszystkich zgromadzonych. Nie brakowało wśród nich zastraszonych, niepewnych, chylących się ku schizmie…
Wieść o objawieniu szybko obiegła okolicę… więcej >>
Tradycja losy Świętej Tuniki wiąże z postacią
św. Julii Flavii Heleny,
matki cesarza Konstantyna Wielkiego, która na początku IV w. pojechała do Jerozolimy i w 326 r. (albo 328 r.)
przywiozła ze sobą do Rzymu wiele pamiątek Pasji Chrystusa:
m.in. Krzyż, na którym Chrystus miał być ukrzyżowany
oraz schody z pretorium Poncjusza Piłata (łac. Scala Santa),
dziś znajdujące się w budynku z kaplicą św. Wawrzyńca, położonym naprzeciwko bazyliki św. Jana na Lateranie.
I wtedy miała przywieźć ze sobą także Tunikę Jezusa…
Przed śmiercią Helena przesłała (według innej tradycji zawiozła osobiście) relikwię tuniki do miasteczka Trewir, na granicy ówczesnego cesarstwa, gdzie przez parę lat, jeszcze przed objęciem władzy, przebywał Konstantyn Wielki… więcej >>
W 1990 r. ówczesny biskup pomocniczy warmiński, a poprzedni proboszcz parafii św. Wojciecha w Ełku,
Józef Wysocki,
sprowadził z Fátimy, miejsca objawień roku 1917, figurkę Matki Bożej - z drewna polichromowanego, o wysokości 102 cm -
z rozłożonymi rękami i o widocznym sercu otoczonym cierniami.
Bp Józef Wysocki natychmiast rozpoczął starania o pozwolenie na uroczystą koronację Madonny Fatimskiej.
I tak też się stało. W czasie IV pielgrzymki do Ojczyzny, 6.vi.1991 r., dziesięć lat po zamachu na swoje życie, w Olsztynie, Ojciec św. Jan Paweł II, koronował figurę Bogurodzicy Fatimskiej z Ełku. Była to trzecia, po Szczecinie i Zakopanem-Krzeptówkach, koronacja figurki Pani Fatimskiej w Polsce…
Można powiedzieć, że w Ełku, w odróżnieniu od większości innych miejsc, gdzie koronacja zwieńczała niejako wieki czci oddawanej miejscowej Madonnie, swoje panowanie nad Ziemią Ełcką Matka Boża Fatimska rozpoczynała już w koronach papieskich na Swojej głowie.… więcej >>
Wojska arabskiego Alkamana liczebnie przewyższały prawie stukrotnie siły Pelagiusza.
Hiszpanom sprzyjała aliści znajomość terenu: chrześcijanie zajęli pozycje na skałach, mając przed i pod sobą widok na dolinę, skąd nadciągała armia muzułmańska.
Mimo tego żołnierze Pelagiusza zaczęli tracić wiarę w zwycięstwo na widok nieprzeliczonych rzesz wyznawców Allaha.
Wtedy to Pelagiusz nakazał zbicie dwóch desek na krzyż i wykrzyknął:
„Pod tym znakiem zwyciężymy, tym samym, pod którym zwyciężył Konstantyn Wielki!”…
Gdy rycerze Pelagiusza, strategicznie rozstawieni wśród skał, pilnujący wejść do szeregu znajdujących się w okolic jaskiń, oczekiwali na Maurów, przed Pelagiuszem ukazać się miała Matka Boża. Nie mówiła nic, wpatrywała w króla i dolinę wypełnioną nadciągającymi wojskami Alkamana…
Pelagiusz odwrócił się na chwilę, by spojrzeć na nieprzyjacielską armię. Pewnie i pod nim ugięły się kolana i postanowił prosić Matkę Boga o wsparcie. Ale gdy zwrócił głowę już Jej nie było!… więcej >>
Papież na początku pontyfikatu zapewnił sobie wsparcie Normanów rządzących na południu półwyspu italskiego,
co miało chronić go przez zagrożeniem powrotem Benedykta X.
Mikołaj (w obecności kard. Hildebranda, kard. Humberta z Silva Candida oraz opata Dezyderiusza z Monte Cassino)
uznał księcia Ryszarda z Aversa jako księcia Capui, w zamian za co uzyskał wsparcie millitarne wojsk normańskich przeciw siłom popierającym Benedykta X w Kampanii.
Aczkolwiek nie udało się uzyskać wyraźnej przewagi to umożliwiło to Mikołajowi na odbycie wizyty pastoralnej w Spoleto, Farfie i Osimo.
W jej trakcie papież podniósł opata Monte Cassino, Dezyderiusza, do godności kardynała-diakona
i wyznaczył go na stanowisko legata papieskiego w Kampanii, Benewencie, Apulli i Kalabrii.
W tym samym czasie Mikołaj wysłał także w charakterze legatów kard. Piotra Damianiego i bpa Anzelma z Lukki do Mediolanu, gdzie część kleru, wspierana przez abpa Gwidona (Wido, łac. Guido) da Velate, sprzeciwiała się reformom papieskim. Spowodowało to podział duchowieństwa mediolańskiego – partii papieskiej przewodziło ugrupowanie zwane jako Pataria… więcej >>
Mamy nadzieję, że znajdziecie Państwo tu coś dla siebie. Jeśli nie słyszeliście o naszej parafii, to na pewno zainteresuje Was jej historia oraz informacje dotyczące przedsięwzięć w niej podejmowanych.
Jeżeli jesteście mieszkańcami naszej parafii, to znajdziecie tu wiele - pożytecznych, ufamy - informacji z życia wspólnoty parafialnej.