MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU
Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno
św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. BOLESŁAW STRZELECKI
(1896, Poniemoń l. Sieciechów - 1941, Auschwitz)
męczennik

patron: Caritas Diecezji Radomskiej

wspomnienie: 2 maja

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. BOLESŁAW STRZELECKI: obraz współczesny; źródło: www.radom.caritas.pl
  • bł. BOLESŁAW STRZELECKI: ołtarz, kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, Radom; źródło: goscniedzielny.wiara.pl
  • bł. BOLESŁAW STRZELECKI: lata 1930-te; źródło: www.diecezja.radom.pl
  • bł. BOLESŁAW STRZELECKI: ; źródło: www.santiebeati.it
  • bł. BOLESŁAW STRZELECKI i ks. STANISŁAW OWCZAREK: kościół Świętej Trójcy, Radom, lata 1930-te; źródło: goscniedzielny.wiara.pl
  • bł. BOLESŁAW STRZELECKI: na obozie harcerskim, Praga czeska; źródło: goscniedzielny.wiara.pl
  • TABLICA ku czci ks. BOLESŁAWA STRZELECKIEGO: budynek dawnej Szkoły Handlowej, ul. R. Traugutta,Radom; źródło: www.radom.ws
  • RADOMSKIM NAUCZYCIELOM: tablica na budynku przy ul. J. Słowackiego 17, Radom; źródło: www.radom.ws
  • TABLICA PAMIĄTKOWA ku czci bł. BOLESŁAWA STRZELECKIEGO: kaplica św. Maksymiliana Kolbe, kościół garnizownowy, Radom; źródło: www.echodnia.eu
  • GRÓB RODZINY STRZELECKICH: Jastrząb; źródło: picasaweb.google.com
  • KOŚCIÓŁ ŚWIĘTEJ TRÓJCY w RADOMIU: ; źródło: www.panoramio.com
  • PIĘCIU MĘCZENNIKÓW RADOMSKICH: ołtarz Męczenników Radomskich, katedra pw. Opieki Najświętszej Maryi Panny, Radom; źródło: fara.radom.pl
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ: Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ: PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ: ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl

Urodził się 10.vi.1896 r. w Poniemoniu, naonczas siedzibie gminy, niedaleko Kowna (dziś część tego miasta), w guberni suwalskiej zaboru rosyjskiego – po I wojnie światowej gmina Poniemoń weszła w skład nowopowstałego państwa litewskiego.

Uwaga: na stronie Muzeum Auschwitz-Birkenau podawana jest inna data i miejsce urodzin: 11.vi.1896 r., Sieciechów, niedaleko Dęblina.

Był spokrewniony ze słynnym podróżnikiem i badaczem Australii, Pawłem Edmundem Strzeleckim (1797, Głuszyn k. Poznania – 1873, Londyn)

Wychowywał się we wsi Kuźnia, należącej do parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Jastrzębiu, w diecezji sandomierskiej. Dwuletnią szkołę początkową ukończył w pobliskim Szydłowcu. Potem przez rok uczył się (w klasie trzeciej), w Warszawie, po czym przeniósł się do gimnazjum w Radomiu.

Następnie ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Sandomierzu.

Tam też 21.xii.1918 r., w kaplicy seminaryjnej, otrzymał, z rąk sandomierskiego biskupa pomocniczego Pawła Kubickiego (1871, Radom – 1944, Sandomierz), w nieco ponad miesiąc od odzyskania przez Rzeczpospolitą niepodległości, święcenia kapłańskie.

Cała w zasadzie jego praca duszpasterska przypadła na niezwykły okres XX-lecia międzywojennego.

Był diakonem, potem, przez niecały rok (przybył tam jeszcze przed święceniami, 25.xi.1918 r.), wikariuszem w parafii pw. św. Michała w Ostrowcu Świętokrzyskim (dziś kolegiata).

Niosąc pomoc chorym zaraził się tyfusem plamistym, który z najwyższym trudem udało się wyleczyć…

W latach 1919-1923 studiował na wydziale teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego (wydział teologiczny komunaziści zamknęli w 1954 r., przekształcając go w Akademię Teologii Katolickiej – dziś Uniwersytet kard. Stefana Wyszyńskiego) i obronił doktorat z prawa kanonicznego.

Wtedy też zaprzyjaźnił się z ks. Janem Zieją (1897, Ossa – 1991, Warszawa), późniejszym kapelanem Szarych Szeregów (konspiracyjnego Związku Harcerstwa Polskiego podczas okupacji niemieckiej i rosyjskiej w latach 1939-45) i Armii Krajowej, uczestnikiem powstania warszawskiego w 1944 r., a w rosyjskiej republice polskiej PRL działaczem opozycji niepodległościowej. W 1923 r., podczas rozmowy z wracającym ze studiów w Rzymie, z dwoma doktoratami!, młodym kapłanem, usłyszeli od niego słowa entuzjazmu wobec rządów Benito Mussoliniego, włoskiego faszysty, wprowadzającego – metodami niejednokrotnie „gwałtownymi” – „nowe porządki”. Bolesław, po wysłuchaniu tyrady, skomentował spokojnie: „No, ale Ewangelia inaczej o tych sprawach mówi…”. A ks. Zieja następnego dnia rano napisał list do swego profesora: „Oświadczam, że mnie wystarcza Ewangelia. Zrzekam się pisania pracy doktorskiej”…

Po ukończeniu studiów Bolesław został prefektem radomskich szkół powszechnych (m.in. Szkoły Handlowej, obecnie Zespół Szkół Ekonomicznych), wizytatorem nauki religii, spowiednikiem zakonnic. W trosce o wychowanie religijne uczniów kupował i rozdawał bezpłatnie Ewangelie i „Dzieje Apostolskie”, książeczki do nabożeństwa i różańce.

Wiele czasu poświęcał pracy charytatywnej i społecznej. Sprawował opiekę nad dziećmi w Ochronce nr 3 Towarzystwa DobroczynnościRadomiu (na Starym Mieście). Udzielał się jako diecezjalny kapelan Związku Harcerstwa Polskiego i członek Ogólnego Zarządu Polskiego Czerwonego Krzyża (w 1939 r. PCK liczył ok. 850.000 członków, w tym ok. 50% młodzieży!), a społecznie w Towarzystwie Prawniczym i Towarzystwie Chemiczno-Garbarskim.

6.ix.1935 r. został rektorem kościoła Świętej Trójcy w Radomiu. Odpowiadając na propozycję objęcia tej funkcji miał odpowiedzieć swemu biskupowi: „Pomimo bardzo licznych obowiązków jakie mam, jednak przeświadczony, że wola Władzy Duchownej jest Wolą Bożą, której pokornie zawsze pragnę być posłusznym, rektorat św. Trójcy przyjmuję. […] Mam w Bogu nadzieję, a i ufność kapłańską w pomoc mojej Władzy Duchownej, że kościół Świętej Trójcy będzie odrestaurowany duchowo i materialnie, i w tej szczerej intencji ten ‘onus grave’ [ciężar wielki] podejmuję”…

Zaczął energicznie zbierać środki i fundusze na dalsze prace konserwatorskie nad wymagającym sporych nakładów, podupadającym - po czasach rozbiorowych, XVII-XVIII-wiecznym kościołem po-benedyktyńskim (w 1923 r. zamierzano go nawet zburzyć, ale w 1927 r. dokonano pierwszej renowacji). Dach pokryto blachą, kościół otynkowano i pomalowano, uporządkowano przyległy teren. Odnowiono ołtarz w prezbiterium, wykonano ambonę, zbudowano grotę Najświętszej Maryi Panny z wodotryskiem, zainstalowano organy. Wstawiono 9 witraży, dar kilku parafian…

Kościół Świętej Trójcy stał się miejscem gromadzenia się na modlitwy radomskich elit.

Gromadził też odzież i żywność, które rozdawał potrzebującym. Obdarowani z wdzięczności wypisywali na drzwiach jego domu hasła, m.in. Niech żyje ks. Strzelecki”, „Święty ksiądz”, „Ojciec ubogich”, czy „Przyjaciel dzieci”.

Kościół Świętej Trójcy był też odpowiedzialny za posługę w więzieniach radomskich. Bolesław odprawiał niedzielne Msze św. w więzieniu, krzewił czytelnictwo, starał się o podtrzymywanie kontaktów rodzinnych więźniów. W tej pracy pomagało mu grono osób skupionych w Towarzystwie Opieki nad Więźniami „Patronat”, organizacji stawiającej sobie za cel dbanie o stan moralny i materialny skazanych, poprzez „wychowanie, nauczanie, opiekę i uzdalnianie do pracy zarobkowej”. Pomagał mu w tym wspomniany ks. Jan Zieja…

15.viii.1939 r. został odwołany ze stanowiska rektora. Pozostawił niezatarty ślad na kościele i parafii Świętej Trójcy. Na tablicy mu poświęconej zapisano w 1950 r.: „Ukochany wychowawca młodzieży radomskiej, rektor i odnowiciel kościoła Świętej Trójcy, proboszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego na Glinicach, kapłan wielkiej gorliwości i niezwykłej dobroci serca, opiekun biednych i nieszczęśliwych […] Radomianie”…

We wrześniu 1939 r. diecezja radomska znalazła się, w wyniku zdradzieckiego napadu Niemiec i Rosji na Rzeczpospolitą, pod okupacją niemiecką. Nastąpił kolejny rozbiór Polski. I już 27.x.1939 r. Bolesław został po raz pierwszy aresztowany, wraz z grupą najwybitniejszych mieszkańców Radomia. Rozpoczynała się skoordynowana akcja likwidacji polskiej inteligencji - przez obu napastników i zaborców, po obu stronach granicy rozbiorowej…

Powiedzieć miał wtedy do pilnującego go niemieckiego żołdaka, który straszył rozstrzelaniem: „Jeśli taka wola Boża, to ja się na nią zgadzam”.

Tym razem został jeszcze zwolniony.

Ze zdwojoną siłą oddał się pracom duszpasterskim i charytatywnym. W porozumieniu z siostrami zakonnymi, którym dozwalano wchodzić na teren dwóch jenieckich obozów na terenie Radomia, organizował ucieczki więźniów. Z obozów wyprowadzał ich w sutannach – przynosił je w teczce - a ocalonym wyrabiał nowe dowody tożsamości…

15.vii.1940 r. został proboszczem parafii Najświętszego Serca Jezusowego w dzielnicy Glinice, w Radomiu.

Zorganizował kuchnię dla biednych. Odrestaurował tymczasową kaplicę i kontynuował prace przy budowie nowego kościoła. Zapamiętano go, w tych tragicznych czasach okupacji niemieckiej, jako ofiarnego w pomaganiu biednym i potrzebującym, w szczególności dzieciom, które straciły rodziców. Zyskał opinię „świętego Franciszka z Radomia”…

6.i.1941 r., w uroczystość Trzech Króli, wygłosił do swojej wymęczonej niemiecką okupacją trzódki homilię, w której pocieszał strapionych: „Tak jak spotkała kara Boża biblijnego Heroda tak dosięgnie ona również i dzisiejszych Herodów”. I dodał: „trzeba wierzyć w powstanie narodu polskiego”…

Już następnego dnia, 7.i.1941 r., został, po Mszy św., podczas rozdawania chleba i tłuszczu oczekującym w długiej kolejce najbiedniejszym, aresztowany przez niemiecką tajną policję państwową (niem. Geheime Staatspolizei) - Gestapo.

Uzasadnieniem było „nadużycie ambony” oraz pomoc udzielana jeńcom wojennym. Zresztą Niemcy potrzebowali tylko pretekstu… A może jego aresztowanie było tylko pierwszym krokiem do utworzenia getta żydowskiego w Glinicach, powstałego 3.iv.1941 r.?

Przez trzy miesiące przetrzymywano go w celi nr 29 więzienia radomskiego, siedzibie Gestapo. Wielokrotnie przesłuchiwano i torturowano.

Po dwóch miesiącach był tak zmaltretowany, że Niemcy musieli go przenieść z celi do więziennego szpitala. Udało mu się wtedy przesłać gryps – wiadomość – do swoich wikariuszy w kościele Najświętszego Serca Jezusowego: „Dzięki Najwyższemu jestem zdrów i już dwa miesiące poza parafią, ale taka wola Boża i widzę ją wszędzie. Duchowo czuję się bardzo dobrze, zdrowie słabiej, bo żołądek dokucza. Martwię się, że macie dużo roboty, a proboszcz bezczynny. Modlę się w Waszej, drodzy księża, intencji i intencji parafian; tęsknię ogromnie za Mszą św. 

Bóg tak chce.

Pracujcie w ciszy i spokoju”.

Próbowano wpłynąć na niemieckie władze okupacyjne, by go zwolniono. Starania czyniła kuria diecezjalna, interweniowali wpływowi mieszkańcy miasta, a nawet niemieckie rodziny ewangelickie. Bezskutecznie.

5.iv.1941 r., dwa dni po utworzeniu getta w Glinicach (przed wojną Żydzi stanowili ok. 40% ludności Radomia), wywieziono go do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Został numerem 13002.

Przydzielono go do bloku nr 17 i skierowano do niewolniczej pracy w grupie budowlanej. Tu, mimo nieludzkich warunków, rozwinął grupę charytatywną. Współwięźniów podtrzymywał na duchu.

Miał przezwisko „głodomór”, gdyż żebrał o każdy kawałek chleba – dla swych uwięzionych radomskich parafian. „Prawda o żebractwie ks. Strzeleckiego wyszła na jaw dopiero wtedy, kiedy wyschłego jak szkielet zanieśliśmy do szpitala, kiedy zaczęły przychodzić na sztubę [niem. stube – pokój, niewielkie pomieszczenie dla więźnia pełniącego funkcję starszego bloku - baraku] wychudzone niedobitki radomskiego transportu. Przychodziły po chleb, który dotychczas przynosił im ich radomski proboszcz” – pisał później współwięzień, ks. Konrad Szweda (1912, Rybnicka Kuźnia – 1988, Łaziska Górne), jeden z najwspanialszych „kapłanów niezłomnych”, więzień komunistyczny w rosyjskiej republice polskiej po 1945 r.…

Zmarł 2.v.1941 r., z wyczerpania, bestialsko pobity dębowym kijem przez niem. vorarbeitera (prawd. Niksa albo Nitasa) – niemieckiego więźnia funkcyjnego, kryminalistę – nadzorcę roboczego komando, który zmuszał go do noszenia ciężkich belek i kamieni, w obozowym szpitalu…

Nie udało się nam uratować tego człowieka. Nie poznaliśmy na czas jego wielkości” – opowiadał dalej ks. Szweda – „Był już zbyt słaby. Ubył nam towarzysz w walce ze złem, ksiądz, który nie tylko Słowo Boże, ale każdy zdobyty kęs chleba niósł między nas. Chleb ten na równi ze Słowem Bożym podnosił zwątpiałe głowy w górę.

Nawet w Oświęcimiu ks. Strzelecki kazał wierzyć w człowieczeństwo”…

Te ostatnie słowa widnieją dziś na tablicy poświęconej Bolesławowi w kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Radomiu…

Ciało spalono w obozowym krematorium… Na cmentarzu w Jastrzębiu, na grobowcu rodzinnym, znajduje się płyta mu poświęcona…

Beatyfikował go Jan Paweł II 13.vi.1999 r. w Warszawie, w grupie 108 męczenników II wojny światowej. Wśród nich byli także dwaj inni kapłani związani z diecezją radomską i kościołem Świętej Trójcy, bracia Kazimierz GrelewskiStefan Grelewski

4.vi.1991 r. Jan Paweł II, w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. odprawionej na lotnisku wojskowym w Radomiu, mówił: „[…] nasze [XX] stulecie jest wiekiem obciążonym śmiercią milionów ludzi niewinnych. Przyczynił się do tego nowy sposób prowadzenia wojen, który polega na masowym zwalczaniu i wyniszczaniu ludności nie biorącej w wojnie czynnego udziału. […]

Czy był to tylko fakt szczególnego okrucieństwa, doraźnego okrucieństwa? Trzeba stwierdzić, że ludobójcze skutki ostatniej wojny zostały przygotowane całymi programami nienawiści rasowej oraz etnicznej! Programy te odrzucały moralną zasadę przykazania: »Nie zabijaj« jako absolutną i powszechnie obowiązującą. Nawiązując do obłędnych ideologii, pozostawiały one uprzywilejowanym instancjom ludzkim prawo decydowania o życiu i śmierci poszczególnych osób, a także całych grup i narodów. Na miejsce Bożego: »Nie zabijaj« postawiono ludzkie: ‘Wolno zabijać’, a nawet: ‘Trzeba zabijać’.

I oto ogromne połacie naszego kontynentu stały się grobem ludzi niewinnych, ofiar zbrodni. Korzeń zbrodni tkwi w uzurpacji przez człowieka Bożej władzy nad życiem i śmiercią człowieka. Odzywa się w tym jakieś dalekie, a przecież uporczywe echo tamtych słów, które człowiek zaakceptował od ‘początku’ wbrew swemu StwórcyOjcu. Słowa te brzmiały: ‘Tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło’Rdz 3, 5, to znaczy: będziecie stanowili o tym, co dobre, a co złe, wy, ludzie, tak jak Bóg.

Tak jak Bóg i wbrew Bogu.

„Tam, gdzie jest tyle zła, może być wiele dobra” – powiedział w Wielki Czwartek, 5.iv.2012 r., wspominając Bolesława i jego postawę w Auschwitz bp Henryk Marian Tomasik (ur. 1946, Łuków), ordynariusz radomski…

Pomódlmy się litanią do błogosławionych męczenników:

Popatrzmy na dwa filmiki o Radomiu:

  • Radom w okresie okupacji niemieckiej…”:
    RADOM w OKRESIE OKUPACJI NIEMIECKIEJ: ; źródło: www.youtube.com
  • Kościoły RadomiaKOŚCIOŁY RADOMIA: ; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad homilią Ojca św. Jana Pawła II wygłoszonej 4.vi.1991 r. w Radomiu:

a także nad słowami Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

angielskich:

polskich:

norweskich:

włoskich: