MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. KAZIMIERZ SYKULSKI
1882, Końskie – ✟ 1941, Auschwitz
męczennik

patron: Końskie, diecezji sandomierskiej

wspomnienie: 11 grudnia

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI: obraz współczesny; źródło: www.mickiewicz.net
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI: fotografia po współczesnej obróbce; źródło: www.santiebeati.it
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI; obraz współczesny; źródło: powiat.konskie.pl
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI: obraz współczesny; źródło: www.mikolajkonskie.republika.pl
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI; źródło: www.skarzysko.org
  • KSIĄDZ KAZIMIERZ; pomnik, Końskie; źródło: powiat.konskie.pl
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI: jako młody kapłan; źródło: powiat.konskie.pl
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI: ok. 1910-20; źródło: www.konskie.org.pl
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI: w mundurze w czasie wojny polsko-rosyjskiej 1920; źródło: www.konskie.org.pl
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI: proboszcz; źródło: powiat.konskie.pl
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI: proboszcz; źródło: powiat.konskie.pl
  • bł. KAZIMIERZ SYKULSKI w AUSCHWITZ: 1941; źródło: powiat.konskie.pl
  • PIĘCIU MĘCZENNIKÓW RADOMSKICH: ołtarz Męczenników Radomskich, katedra pw. Opieki Najświętszej Maryi Panny, Radom; źródło: fara.radom.pl
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Kazimierz Tomasz Sykulski urodził się 29.xii.1882 r. w Końskich, miasteczku należącym wówczas do guberni radomskiej (ros. Радомская губерния), części tzw. Królestwa Polskiego (ros. Царство Польское), w zaborze rosyjskim, jako 9 dziecko Michała i jego drugiej żony, Tekli z Cybińskich.

Dwa dni później, ostatniego dnia 1882 r., w parafialnym kościele pw. św. Mikołaja, został ochrzczony.

Jak sam później pisał: „Prima rudimenta litterarum domi accepi” (pl. Pierwsze podstawy nauki otrzymałem w domu”)Curriculum vitae, 1905 r..

Następnie od 1896 r., przez 3 lata, poczynając od razu od klasy II, uczył się w Progimnazjum Miejskim w Sandomierzu, funkcjonującym prawd. w budynku dawnej szkoły jezuickiej, tzw. Collegium Gostomianum (dziś I Liceum Ogólnokształcące w Sandomierzu), nie mającej pełnych uprawnień szkoły średniej (m.in. nauczanie nie kończyło się maturą). Ukończył je w 1899 r. z ogólnym wynikiem dobrym.

W progimnazjum, mimo oficjalnego rosyjskiego zakazu używania języka polskiego, rozmowy między Polakami były toczone w ojczystym języku. Prefekci, pod pozorem nauki religii, wyprowadzali klasy do katedry sandomierskiej pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i tam wykładali historię Polski…

Nie żył już wtedy ojciec Kazimierza, Michał, i obowiązki opieki i wychowania młodszego rodzeństwa spadły na barki starszego o 12 lat brata, Józefa…

Od 1899 r. studiował w Seminarium Duchownym diecezji sandomierskiej, powołanej 30.vi.1818 r. bullą „Ex imposita Nobis” przez Piusa VII (1742, Cesena – 1823, Rzym). Nauka trwała 6 lat, ponieważ przez pierwsze dwa seminarzyści uzupełniali wiedzę z zakresu szkoły średniej…

Wśród wykładowców był m.in. późniejszy biskup Marian Józef Ryx (1853, Warszawa – 1930, Sandomierz) oraz Antoni Rewera, beatyfikowany później wraz z Kazimierzem przez Jana Pawła II (1920, Wa­dowice – 2005, Watykan).

2.vii.1905 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk ordynariusza sandomierskiego, bpa Stefana Aleksandra Zwierowicza (1842, Wyrozęby – 1908, Wilno).

Zaraz po święceniach został wikariuszem parafii pw. św. Apostołów Piotra i PawłaRadoszycach, a po miesiącu parafii pw. św. Stanisława biskupa i męczennikaWierzbicy, gdzie formalnym proboszczem był wspomniany Marian Józef Ryx.

Proboszcz Ryx zwrócił uwagę na młodego kapłana i dzięki jego wstawiennictwu Kazimierz został w 1908 r. skierowany na dalsze studia w katolickiej Akademii DuchownejSankt Petersburgu.

Akademie Duchowne — wyższe uczelnie teologiczne — powstały w wyniku represji rosyjskich po upadku powstania listopadowego z lat 1830‑1 i likwidacji wyższych uczelni polskich. Ich zadaniem miało być kształcenie polskiego duchowieństwa katolickiego z zaboru rosyjskiego.

Początkowo funkcjonowały trzy z nich: w Wilnie, Warszawie i Sankt Petersburgu, ale w 1842 r. Rosjanie zlikwidowali Akademię Wileńską, przenosząc i alumnów i część profesorów do Sankt Petersburga. W 1867 r. — jako element represji po powstaniu styczniowym lat 1863‑4 — Rosjanie zamknęli także Akademię w Warszawie. Dlatego też znaczna część elit duchowieństwa polskiego z końca XIX i początków XX w. kształciła się w jedynej pozostałej Akademii w Sankt Petersburgu…

Studia ukończył w 1911 r. uzyskując bardzo dobre oceny, „zachowanie […] było wzorowe” — jak zapisano w dokumentacji, i został uhonorowany stopniem Kandydata Teologii.

Czasy akademickie, dzięki którym posiadł znajomość kilku języków (francuskiego, niemieckiego, łacińskiego, rosyjskiego, elementów greki) zaowocowały później tłumaczeniami (m.in. pracy dziś już zapomnianego Henryka Masqueliera: „Dwaj bracia”), a także publikacjami w czasopismach katolickich i pozostającymi w rękopisach próbami poetyckimi…

Nabyta wiedza przydała się w pracy duszpasterskiej, do której posiadał specjalne powołanie, w szczególności dar krasomówczy…

Już w 1910 r., w Sankt Petersburgu, wygłosił znamienne — w kontekście jego dalszych losów — kazanie, które nazwał „O godności kapłaństwa”. Mówił wówczas:

On jest nauczycielem nieumiejących — przewodnikiem błądzących — podporą chwiejących się i słabych — ojcem ubogich i opuszczonych — pocieszycielem tych, którzy płaczą. On uczy prawdy, cnoty, i wskazuje prostą drogę do nieba. A w swej pracy kapłańskiej, w wypełnieniu obowiązków swego stanu przed niczem się nie cofnie. Nic go nie przerazi. Raz złożywszy Bogu ofiarę z życia, z zaparciem się, z poświęceniem żyć powinien dla Boga, dla szczęścia bliźnich swoich, ludzi!”.

Po powrocie został w 1911 r. wikariuszem w parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we wsi Solec nad Wisłą. Jeszcze tego samego roku został przeniesiony na stanowiska wikariusza w katedrze sandomierskiej. Pełnił wówczas także funkcję kapelana więziennego.

Były to bardzo krótkie posługi. Równie krótka była funkcja wikariusza w parafii pw. św. BarbarySłupii Nadbrzeżnej. Wreszcie w 1912 r. został wikariuszem w Radomiu i, jednocześnie, kapelanem więziennym.

W 1913 r. został — przez nowego ordynariusza sandomierskiego, bpa Ryxa — powołany na proboszcza parafii filialnej — to znaczy nie posiadającej jeszcze praw pełni parafii, ale funkcjonującej jako taka — pw. św. Józefa OblubieńcaSkarżysku Kamiennej–Bzinie. Formalnie parafia — objemująca dużą część ówczesnego Skarżyska–Kamiennej — została erygowana dopiero w 1919 r.…

Cztery lata pracy w tej parafii filialnej przypadły głównie na okres I wojny światowej. W 1914 r. Niemcy wypędzili Rosjan ze Skarżyska, a w 1915 r. — na trzy lata — miasto zajęli Austriacy. Ujawniła się wtedy społeczna strona osobowości Kazimierza. Już w 1914 r., po zajęciu Skarżyska przez Niemcy, z jego inicjatywy i z nim m.in. na czele powstał Komitet Obywatelski, w którym wyróżniła się Komisja Dobroczynności i Komisja Szkolna Komitetu Obywatelskiego, prowadzące działalność aprowizacyjną, charytatywną, komunalną.

Zaczął aktywne starania o utworzenie nowych polskich szkół w osadzie, gdy po ucieczce Rosjan większość szkół została zamknięta, w tym szkoły, w których był prefektem: prywatnej szkole dla dziewcząt Heleny Wagner i działającym przy niej progimnazjum pod kierownictwem Pawła Wasylewicza Jeremiewa (Jeremiejewa). Zorganizował szkółki ludowe. Wszczął starania o utworzenie szkoły średniej i 4‑letnie Progimnazjum Filologiczne w Kamiennej (dziś II Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza) rozpoczęło działalność w 1915 r. (w pierwszym roku uczyło się ok. 195 uczniów — w tym 172 Polaków i 23 Żydów — w następnym już ok. 288 uczniów…). Kazimierz został jego pierwszym dyrektorem…

W 1916 r. tak mówił do swych wychowanków: „Ta miłość ojczyzny była i jest nam gwiazdą przewodnią. Miłość nasza do Polski wszystkim ludom była znana. Bo myśmy ją ukochali — Polskę — tę słodką ojczyznę naszą.

Ukochaliśmy ją tak, jak żaden naród dotąd ojczyzny swej nie ukochał i nie ukocha nigdy, bo już więcej, goręcej, serdeczniej, głębiej — ukochać nie można. Nie nienawidzieć jeden drugiego — ale miłować. Nie potępiać tych, którzy inaczej myślą — bo wszyscy kraj kochamy, wszyscy gotowiśmy cierpieć, walczyć i umierać dla niego.

A Polski wtedy jeszcze nie było na mapie…

Gdy w 1917 r. rozpoczynał pracę — jako proboszcz — w nowej parafii pw. św. StefanaPolicznej, szkoła w Skarżysku stała się 8‑klasowym, pełnym gimnazjum…

Po odzyskaniu niepodległości przez Rzeczpospolitą uzyskał — na wiecu chłopskim — poparcie jako kandydat na posła do sejmu. Został wybrany z listy Bloku Narodowego (okręg wiejski) i był posłem do Sejmu Ustawodawczego, powołanego do uchwalenia konstytucji (tzw. Konstytuanta), funkcjonującego w latach 1919‑1922.

W jednym z przemówień mówił:

Ojczyzno, matko nasza umiłowana!
My nieodrodni synowie twoi,
potomkowie duchów wielkich i świętych,
oświadczamy uroczyście wobec Boga i wobec świata,
że ciebie Polsko położyliśmy na początku wesela naszego,
że poza tobą nie masz dla nas szczęścia,
a w tobie cała nasza pomyślność
i wszystko nasze kochanie na ziemi.

Ale nawet wtedy nie zapominał o swojej wielkiej miłości — kształceniu przyszłych pokoleń:

Jałmużna z grosza i chleba dobrą jest rzeczą, ale nie wystarcza do wychowania dzieci na przyszłych obywateli kraju. Dzieciom trzeba miłości, nauki i dobrego przykładu. Otoczyć je trzeba troskliwą i serdeczną opieką — osłonić przed zarazą zgnilizny, a nauczyć kochać Boga i Polskę całą potęgą duszy niewinnej”.

Podczas wojny polsko–rosyjskiej w 1920 r. był kapelanem wojskowym.

Następnie został pierwszym proboszczem parafii pw. Opieki Najświętszej Maryi PannyRadomiu, erygowanej 28.iv.1921 r. przez bpa Ryxa.

Prowadził dalej ożywioną działalność, za którą już rok później został uhonorowany nominacją tajnej szambelanii papieskiej (godności już dziś nie przyznawanej). W związku z tym w 1925 r. przebywał w Watykanie. W 1928 r. został kanonikiem gremialnym (rzeczywistym) kapituły kolegiaty pw. św. Marcina (czyli organu kolegialnego kolegiaty) w Opatowie

Od 1927 r. był też wizytatorem nauki religii w szkołach powszechnych parafii Policzna, Gródek, Oleksów, Łagów Kozienicki…

W 1929 r. został proboszczem parafii pw. św. Mikołaja w Końskich, w której się urodził i w której kościele został ochrzczony, oraz dziekanem dekanatu…

Tu założył lokalny oddział Stowarzyszenia Pań Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo (Towarzystwa istniejącego do dziś), organizował dekanalne kongresy Kół Żywego Różańca, brał udział w Kongresie Eucharystycznym — najpierw lokalnie w Radomiu, a następnie — w 1938 r. — w Budapeszcie.

W międzyczasie został sędzią prosynodalnym Sądu Biskupiego i proboszczem konsultorem diecezji sandomierskiej, oraz w 1938 r. dziekanem kapituły kolegiackiej w Opatowie.

W 1938 r. również państwo polskie dostrzegło osiągnięcia proboszcza z Końskich i uhonorowało go Złotym Krzyżem Zasługi

1.ix.1939 r. Niemcy zaatakowały Rzeczpospolitą. Natychmiast zaczął organizować pomoc ofiarom wojny. Obawiając się bombardowania kościoła przeniósł Najświętszy Sakrament do szpitala, który stał się w ten sposób zastępczym „domem Bożym”. „Zastał tam chaos: personel sanitarny i służba zbiegły, pozostawiając zakonnice same, motory elektryczne przestały działać, nie było wody, ani światła — szpital był pełen rannych i chorych, a do pomocy tylko kilkanaście rąk sióstr zakonnych. Ks. Sykulski w te dni grozy jako kapłan i jako człowiek dał z siebie wszystko: pocieszał, spowiadał, przenosił rannych i chorych, zaopatrywał Najświętszymi Sakramentami konających. Wspólnie z zakonnicami dźwigał z sąsiedniej posesji konwie z wodą” — odnotował świadek tych wydarzeń…

8.ix.1939 r. do Radomia wkroczyli Niemcy. Tego samego dnia po raz pierwszy został — wraz z kilkoma innymi osobami — aresztowany. Przetrzymywano go w małym pokoiku przy magistracie, gdzie „zakładnikom rzucono na ziemie zaledwie garstkę słomy”. Ten areszt nie trwał na szczęście długo…

Podwoił wysiłki. Niemcy dozwolili na działalność Komitet Pomocy Ofiarom Wojny, który znany był później jako Rada Główna Opiekuńcza. Kazimierz organizował podobne komitety pomocy w innych gminach. W samych Końskich działały założone przez niego dwie darmowe kuchnie…

Zorganizował też Stacje Opieki nad Matką i Dzieckiem. Nawiązywał kontakt z więźniami, których również otoczył opieką.

26.x.1939 r. Radom i Końskie znalazły się w tzw. Generalnym Gubernatorstwie na okupowanych ziemiach polskich” (niem. Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete”) — państewku utworzonym przez Niemców na terenach centralnej Polski. Parę tygodni później, 8.xi.1939 r., Kazimierz został przez Niemców ponownie aresztowany, jako zakładnik przed spodziewanymi protestami w związku ze zbliżającym się świętem 11.xi (m.in. Niemcy obawiali się ataków ze strony mjra Henryka Dobrzańskiego „Hubala (1897, Jasło – 1940, Anielin))…

Po paru dniach znów został zwolniony i dalej kontynuował działalność charytatywną, kaznodziejską i duszpasterską. W 1940 r. przyjął w Końskim wysiedloną przymusowo przez Niemców ludność z kaliskiego, kutnowskiego, ciechanowskiego i żywieckiego — terenów bezpośrednio wcielonych do Rzeszy Niemieckiej…

Ostrzegano go, że Niemcy bacznie się mu przyglądają. Odpowiedź miał jedną: „Tu jest moje miejsce, a mój los jest w rękach Boga”…

Ale aresztowania się spodziewał. 20.viii.1940 r. napisał testament: „Ponieważ czasy są takie, że trzeba być na wszystko przygotowanym, w imię Boże spisuję ostatnią swoją wolę” — zaczał go. Pragnął, by po śmierci ciało jego złożone zostało w grobie rodzinnym, obok matki, na cmentarzu parafialnym w Końskich…

Rok później, 16.viii.1941 r., podczas odpustu w Gorwaczowie mówił: „Wiem, że śmierć mnie wkrótce spotka i z tą myślą jestem już oswojony, ale przyznam, iż nie wiem, jak ja przetrzymam męczeństwo”…

1.x.1941 r. został przez niemiecką tajną policję państwowa (niem. Geheime Staatspolizei) — gestapo — aresztowany po raz trzeci. Ostatecznie.

Zawieziono go do więzienia w Radomiu. Był wiele razy przesłuchiwany. Straszliwie go maltretowano: „bili mnie strasznie, ale nikogo nie zdradziłem”, zwierzył się współwięźniom. Niemcy pytali go o nazwiska członków organizacji patriotycznej w Końskich: „z konfesjonału wiem, kto należał, ale jestem księdzem katolickim i tajemnicy spowiedzi nie zdradzę”, miał mówić… Po każdym przesłuchaniu miał zakrwawioną twarz, podobnie koszulę, i bieliznę.

Nie załamał się i jeszcze podtrzymywał innych na duchu.

Interweniowano w jego sprawie. Interweniował pewien lekarz, Niemiec. Interweniował ówczesny administrator apostolski diecezji sandomierskiej bp Jan Kanty Lorek (1886, Błażejowice – 1967, Sandomierz). Bezskutecznie. Powiedziano im, że Kazimierz oskarżony został o wygłaszanie kazań patriotycznych i prowadzenie działalności politycznej, że jest przetrzymywany na oddziale więźniów szczególnie niebezpiecznych i przeznaczonych na śmierć. Sam niemiecki gubernator dystryktu radomskiego, zbrodniarz wojenny Ernest (niem. Ernst) Kundt (1897, Czeska Lipa – 1947, Praga), powiadomił bpa Lorka, że Kazimierznależał do tajnej organizacji antyniemieckiej i za to przez Sąd Doraźny Niemiecki został skazany na śmierć”, ale zamieni karę śmierci na obóz koncentracyjny…

I rzeczywiście, w dniach 24‑26.x.1941 r. Kazimierz został wywieziony z Generalnego Gubernatorstwa do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager) KL Auschwitz–Birkenau — znajdu­jące­go się na obszarze tzw. niem. Regierungsbezirk Kattowitz (pl. Rejencja katowicka)tzw. niem. Provinz Oberschlesien (pl. Prowincja Górny Śląsk), czyli jednostek administracji państwa niemieckiego utworzonych na okupowanych terytoriach Polski — gdzie otrzymał numer obozowy 21962.

 […] Był w dobrej formie. Jeszcze dość tęgi, miał kolory, trzymał się dzielnie, krzepił na duchu swoich kolegów z Końskich i stale w ich grupie przebywał. Początkowo, tak jak inni 'zugangi' [i.e. nowo przybyli] pracował przy kopaniu fundamentów pod baraki na dawnym placu apelowym. Łopatą czy szpadlem wywijał znakomicie. Co mnie uderzyło to to, że dzielił się swoją porcją z kolegami. Zwróciłem mu uwagę, że sam przez to swoje siły osłabia, ale on roześmiał się wtedy i powiedział, że jeszcze mu ich starczy do klęski Niemiec. Humor miał znakomity, ani krzty zwątpienia, czy załamania.

Na izbie panowały stosunki podłe. Przełożony sztuby, czyli izby, tak zwany sztubowy, jakiś nauczyciel ze Śląska, gadzina w ludzkim ciele, dokuczał nam niesamowicie. Widziałem kiedyś, jak kopnął księdza Sykulskiego przy rozdziale koców. Spaliśmy wtedy na podłodze, bo jeszcze prycz nie było. Spokojnie to zniósł, tylko spostrzegłem, jak usta poruszały się w modlitwie” — wspominał później o. Józef Natorski, gwardian klasztoru oo. kapucynów w Warszawie…

Dzięki pomocy m.in. Jana Mosdorfa (1904, Warszawa – 1943, Auschwitz), znanego działacza politycznego i publicysty, związanego z obozem Narodowej Demokracji, konspiracyjnego działacza Narodowej Demokracji w obozie KL Auschwitz, „otrzymał jakieś inne zajęcie w lepszym komandzie”…

Napisał wtedy ostatnie listy do siostry, Anny: „Kochana Siostro! Spieszę Ci donieść, że jestem zdrowy. Znajduję się teraz w obozie koncentracyjnym Auschwitz […]. Jestem stale myślami z Wami i proszę też o mnie myśleć. Pozostawajcie tak dużo jak to tylko możliwe w pobożnych modlitwach za mnie i za nasze rychłe spotkanie”. Oczywiście, nie oznaczało to, że „Ich bin gesund und fuhle mich gut” (pl. jestem zdrowy i czuję się dobrze”), ale że warunkiem koniecznym pozwolenia na wysłanie najkrótszego nawet listu było zamieszczenie w nim takiego sformułowania…

Wydawało się, że gubernator radomski, wspomniany Kundt, spełnił swoją obietnicę daną bpowi Lorkowi. Kazimierz został odesłany do KL Auschwitz, ale niebawem podążył za nim … wyrok śmierci wydany przez Sąd Doraźny w Radomiu. Zaiste — niemiecka rzetelność…

Do KL Auschwitz dotarł 11.xii.1941 r. „ […] Rano, na apelu, wywołano jego wraz z kilkoma kolegami z Końskich. Nie poszli do pracy. […] Zostali jako ofiary. Wiedzieliśmy, co znaczą te wywoływania, znaczyły one pewną śmierć od kuli, albo na szubienicy. Był [grudzień], dzień mroźny. Widziałem ich kilku, jak stali przed frontem bloku. Ostatni raz patrzyłem na ks. Sykulskiego, stał i spokojnie coś mówił towarzyszowi, może szeptał słowa absolucji. I takim pozostał w mojej pamięci” — zaświadczył później wspomniany o. Józef Natorski…

Swój różaniec Kazimierze oddał prof. Romanowi Rybarskiemu (1887, Zator – 1942, Auschwitz), ekonomiście, profesorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego i Politechniki Warszawskiej, członkowi PAU, którego znał z czasów, gdy był posłem, a Rybarski wiceministrem skarbu oraz aktywnym działaczem Narodowej Demokracji.

Przed śmiercią dwaj współwięźniowie, zakonnicy Braci Mniejszych Kapucynów (łac. Ordo Fratrum Minorum Capuccinorum – OFMCap): o. Archanioł Marian Brzeziński (1904, Żyrardów – 1990, Nowe Miasto n. Pilicą) i o. Rafał, udzielili Kazimierzowi Sakramentu Pokuty…

Na śmierć szedł ze spokojem. „Jeżeli Bóg żąda ode mnie takiej ofiary dla dobra Kościoła i Ojczyzny, to ja chętnie ją składam”, miał powiedzieć na pożegnanie…

11.xii.1941 r. o 1518 został rozstrzelany.

Męczeństwo „przetrzymał” — czego tak się obawiał — godnie…

Ciało Kazimierza spalono w obozowym krematorium…

Siostrę Annę powiadomiła o śmierci brata niemiecka żandarmeria 26.i.1942 r.: „Rozstrzelany [został] za działalność nieprzychylną dla Rzeszy”…

Piekła KL Auschwitz nie przeżył ani Jan Mosdord, który pomógł Kazimierzowi w obozie, ani prof. Roman Rybarski, który otrzymał od Kazimierza różaniec…

Po zakończeniu oficjalnych działań wojennych 15.ii.1946 r. Kazimierz Sykulski odznaczony został orderem Virtuti Militari V kl.

13.vi.1999 r. w Warszawie został beatyfikowany przez Jana Pawła II, w gronie 108 błogosławionych polskich męczenników II wojny światowej.

Dzień wcześniej Jan Paweł II odwiedził Sandomierz. W wygłoszonej homilii mówił wówczas:

Ileż to razy nawiedzałem ziemię sandomierską, jakże często dane mi było spotykać się z historią waszego miasta i uczyć się tu dziejów narodowej kultury. Utaiła się bowiem w tym mieście jakaś przedziwna siła, której źródło tkwi w chrześcijańskiej tradycji. Jest bowiem Sandomierz wielką księgą wiary naszych przodków. Zapisali w niej wiele stronic święci i błogosławieni […]

Chlubą Kościoła Sandomierskiego są świeccy i duchowni, którzy swoim życiem dali świadectwo miłości Boga, Ojczyzny i człowieka […]

Dzisiaj w Sandomierzu wraz z wszystkimi tu zgromadzonymi wielbię Boga za to wielkie duchowe dziedzictwo, które w czasach zaborów, [w czasach niemieckiej okupacji i w czasach totalitarnego zniewolenia] przez komunistyczny system pozwoliło ludziom tej ziem i zachować narodową i chrześcijańską tożsamość. Trzeba się nam wsłuchiwać z ogromną wrażliwością w ten głos przeszłości, aby wiarę i miłość do Kościoła i Ojczyzny przenieść przez próg roku dwutysięcznego i przekazać następnym pokoleniom. Tu z łatwością możemy uświadomić sobie, jak bardzo czas człowieka, czas wspólnot i narodów nasycony jest obecnością BogaJego zbawczym działaniem…

Tak jak nasycony „obecnością BogaJego zbawczym działaniem” był czas Kazimierza Sykulskiego, zwykłego — a jednocześnie niezwykłego — polskiego proboszcza…

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Popatrzmy na film o błogosławionym:

  • KSIĄDZ KAZIMIERZ; źródło: powiat.konskie.pl

Posłuchajmy też audycji Radia Maryja o błogosławionym:

  • BŁ. KSIĄDZ KAZIMIERZ SYKULSKI; źródło: www.radiomaryja.pl

Popatrzmy na dwie serie filmów o obozie KL Auschwitz:

  • KL AUSCHWITZ - ZAPOMNIANE DOWODY ZBRODNI; źródło: www.youtube.com
  • KL AUSCHWITZ; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy też dwa krókie filmiki o wizycie Ojca św. Jana Pawła II w KL Auschwitz, 7.vi.1979 r.:

  • Nie mogłem tu nie przybyć…”:
    NIE MOGŁEM TU NIE PRZYBYĆ: Jan Paweł II w KL Auschwitz, 7.vi.1979 r.; źródło: www.youtube.com
  • O oddaniu życia za drugiego człowieka”:
    O ODDANIU ŻYCIA za DRUGIEGO CZŁOWIEKA: Jan Paweł II w KL Auschwitz, 7.vi.1979 r.; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy też słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad słowami Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

oraz jego homilią z 12.vi.1993 r. wygłoszoną w Sandomierzu:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

norweskich:

włoskich:

innych:

  • Polscy święci i błogosławieni”, ks. Jerzy Misiurek, Kraków, 2009