MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. HENRYK HLEBOWICZ
(1904, Grodno - 1941, las k. Borysowa)
męczennik

patron: Wileńszczyzny, Białorusi

wspomnienie: 9 listopada

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • HENRYK HLEBOWICZ: lata 1930-te; źródło: www.bialystok.opoka.org.pl
  • HENRYK HLEBOWICZ: lata 1930-te; źródło: catholic.by
  • HENRYK HLEBOWICZ: lata 1930-te; źródło: www.bialystok.opoka.org.pl
  • PAKS: WIlno, lata 1930-te, Henryk Hlebowicz drugi od prawej, pierwszy rząd; źródło: archiwum99.tripod.com/
  • KOŚCIÓŁ pw. NAWIEDZENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY w TROKACH: ; źródło: radzima.org
  • RUINY ZAMKU KIEJSTUTA, TROKI: ORDA, Napoleon (1807, Worocewicze k. Pińska - 1883, Warszawa), 1875-1877, rysunek ołówkiem podmalowany akwarelą, 20,5x29,2cm, Muzeum Narodowe, Kraków; źródło: www.pinakoteka.zascianek.pl
  • KOŚCIÓŁ pw. św. DOMINIKA: Chotajewicze, ok. 1914; źródło: be-x-old.wikipedia.org
  • HENRYK HLEBOWICZ: tablica pamiątkowa, kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, Borysów; źródło: www.radzima.org
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ: PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ: ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl

Urodził się 1.vii.1904 r. w Grodnie, ówcześnie będącym stolicą guberni grodzieńskiej (ros. Гродненская губерния), zorganizowanej przez Rosjan na terenach zaborczych, tuż za granicami tzw. Królestwa Polskiego (ros. Царство Польское) (obejmującego centralną część Rzeczypospolitej i będącego integralną częścią imperium rosyjskiego, którego władcą był car rosyjski, utworzonego po powstaniu listopadowym w 1932 r.), dziś białoruskim mieście, w rodzinie urzędniczej Franciszka i Jadwigi z Chreptowiczów

Rodzice pochodzili ze starych, znanych ale zubożałych rodów szlacheckich. Ojciec pracował w grodzieńskim Banku Ziemskim.

W 1912 r. rosyjski gubernator guberni grodzieńskiej zażądał od Franciszka Hlebowicza potwierdzenia lojalności wobec władz, w ramach polityki tzw. „obrusienija’ – czyli rusyfikacji. Władze carskie dążyły do zwiększenia ilości urzędników narodowości rosyjskiej oraz ograniczenia – a nawet eliminacji – znaczenia Kościoła Katolickiego, poprzez stosowanie rozmaitych restrykcji. Dla Franciszka owo „potwierdzenie lojalności” oznaczało z jednej strony konkretne przywileje finansowe, ale z drugiej … przejście na prawosławie.

Franciszek, w pełni świadom konsekwencji, odmówił. W rezultacie został skazany na zesłanie w głąb Rosji. Wraz z nim pojechała cała rodzina…

Stąd też nauki na poziomie szkoły podstawowej i średniej Henryk pobierał już w Orenburgu, nad rzeką Ural, na pograniczu Europy i Azji, miejscu zesłania ojca.

W Orenburgu zdał też egzaminy maturalne. Ale owo zesłanie ojca okupił tyfusem, czyli durem brzusznym (łac. typhus abdominalis), powodowanym przez zarazki salmonelli, z którego ledwie uszedł z życiem…

Do Polski, do rodzinnego Grodna rodzina wróciła w viii.1921 r., juz po odzyskaniu niepodległości przez Rzeczpospolitą i zwycięskiej wojnie z Rosją w 1920 r.…

Zaraz potem, w ix.1921 r., Henryk zgłosił się do Seminarium Duchownego w nareszcie polskim Wilnie. Seminarium działało do 1945 r., gdy po zajęciu Litwy przez Rosjan kolejny okupant je zlikwidował – tym razem na ponad 45 lat - i ordynariusz wileński abp Romuald Jałbrzykowski (1876, Łętów-Dębie – 1955, Białystok) zmuszony został do jego przeniesienia do Białegostoku (dziś białostoskie Wyższe Seminarium Duchowne).

Henryk seminarium ukończył w 1924, mając zaledwie 20 lat, z wynikiem celującym. Było to za wcześnie na święcenia kapłańskie, został więc skierowany na dalsze studia, tym razem doktoranckie, na Katolicki Uniwersytet Lubelski (dziś im. Jana Pawła II).

Studia trwały cztery lata. W międzyczasie, 20.ii.1927 r. w Lublinie, przyjął święcenia kapłańskie. Ordynariuszem lubelskim był wówczas bp Marian Leon Fulman (1864, Stare Miasto – 1945, Lublin), a sufraganem bp Adolf Józef Jełowicki (1863, Warszawa – 1937, Lublin). Henryk zapisał wówczas: „Tobie Ojcze, przez Syna Twojego, PanaPrzyjaciela mojego, […] oddaję siebie całego, całe życie moje z każdą jego chwilą, wszystkie zdolności i siły moje - cały czas mój i prace moje - każde niepowodzenie, smutek i cierpienie - każdą radość, wesele i powodzenie - oklaski, pochwały i wywyższenia - wzgardy, obojętności i poniżenia. Ofiaruję to wszystko i siebie całego na większą chwałę Twoją. […] Chcę żyć i pracować tylko dla Ciebie. A nawet nie chcę koniecznie żyć i pracować […], bo może każesz mi jutro zakończyć to życie […], może zechcesz, bym to życie na łożu boleści przepędził […] Nie pragnę owoców mych trudów i życia. Jestem i chcę być tylko Twoją ofiarą. Racz ją tylko przyjąć, Panie. Racz przyjąć przemienioną, oczyszczoną - przez Maryję Najświętszą. Racz ją dołączyć do ofiary Syna Twego […] za dusze, które mi powierzyłeś od wieków. Za te dusze, Panie, dzisiaj […] siebie kładę na patenę obok Syna Twego

W 1928 r. obronił doktorat z teologii. Swoją rozprawę „Jedność Kościoła Chrystusowego według św. Jana Chryzostoma: studjum porównawcze nauki św. Jana Chryzostoma z współczesną nauką teologji katolickiej i prawosławnejKsięgarnia św. Wojciecha, 1932 r., napisaną pod kierunkiem ks. prof. Piotra Kremera (1878-1951), pierwszego dziekana Wydziału Teologii KUL (w latach 1918-19 i 1929-30), profesora teologii fundamentalnej, opublikował później w Wilnie, w 1932 r., jako dwutomowe dzieło…

Na tym nie skończyła się jego przygoda naukowa. Już rok później, w 1929 r., obronił drugą pracę doktorską, tym razem z filozofii, napisaną po łacinie: „De substantialitatae anime” (pl. O substancjalności duszy”), na Papieskim Uniwersytecie świętego Tomasza z Akwinu (wł. Pontificia Università San Tommaso), zwanym „Angelicum”, w Rzymie.

Po powrocie do kraju decyzją abpa Jałbrzykowskiego został wikariuszem w parafii pw. Wszystkich Świętych w Wilnie, z kościołem tego samego wezwania, obok byłego klasztoru karmelitańskiego, zlikwidowanego w 1885 r. W późniejszych latach kościół, po zajęciu przez Rosjan, został w 1945 r. zamknięty, a w latach 1980-tych urządzono w nim … Muzeum Litewskiej Sztuki Ludowej.

Na owej placówce nie przebywał zbyt długo. W związku z pogarszającym się stanem zdrowia udał się bowiem do sanatorium, gdzie stwierdzono gruźlicę.

Po powrocie z sanatorium przeniesiony został na stanowisko wikariusza przy wileńskim kościele pw. św. Franciszka i św. Bernarda. Był to były kościół bernardyński, do którego za czasów II Rzeczypospolitej, po rozwiązaniu zakonu bernardynów przez rosyjskie władze po powstaniu styczniowym, wróciło paru zakonników; po kolejnej okupacji, po II wojnie światowej, Rosjanie zamknęli kościół, cenne wyposażenie zrabowali, pozostawiając świątynię na pastwę losu i postępującej dewastacji…

Jednocześnie rozpoczął wykłady z filozofii w wileńskim Seminarium Duchownym oraz, z polecenia abpa Jałbrzykowskiego, został wykładowcą teologii fundamentalnej na wydziale teologicznym Uniwersytetu Wileńskiego im. Stefana Batorego.

Ale najbardziej znaną stroną jego ówczesnej działalności stała się praca w katolickich organizacjach akademickich. Ten „wicher w sutannie”, jak określiła go Janina Zagałowa (1913-2001), późniejszy historyk sztuki, odznaczona izraelskim medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, był moderatorem „Sodalicji Mariańskiej (łac. Congregatio Mariana) Akademiczek”, doradcą „Iuventus Christiana” (w ramach której współpracował m.in. z ks. Edwardem Detkensem z Warszawy, później beatyfikowanym wraz nim przez Jana Pawła II), kuratorem „Akademickiego Czynu Społecznego”, współtwórcą reprezentującego orientację lewicową Porozumienia Akademickich Katolickich Stowarzyszeń (tzw. PAKS) oraz cenzorem kościelnym wydawanego przez Porozumienie miesięcznika „Pax”.

Środowisko bliskie Henrykowi zachłystywało się w tamtym czasie m.in. twórczością francuskiego filozofa i teologa Jakuba (fr. Jacques) Maritain (1882, Paryż – 1973, Tuluza), szczególnie jego pojęciem „personalizmu”. Po zakończeniu działań wojennych nawiązywało doń m.in. środowisko „Tygodnika Powszechnego”. I tak wśród młodych słuchaczy i współpracowników Henryka znalazł się znany później pisarz Antoni Gołubiew (1907, Wilno – 1979, Kraków), pisarz i historyk Leon Lech Beynar, ps. Paweł Jasienica (1909, Symbirsk – 1970, Warszawa), teatrolog oraz historyk i teoretyk literatury Irena Sławińska (1913, Wilno – 2004, Warszawa) czy publicysta i polityk Stanisław Stomma (1908, Szacuny – 2005, Warszawa), i inni…

Pisywał też artykuły w prasie katolickiej (e.g. Krzyż”) i książki: „Rozmowy Mistrza z Nazaretu”, etc. Napisał m.in.: „Ewangelia kreśli liczne sylwetki ludzi wielkich, świadomych własnej wielkości. […] Tworzą oni żywy komentarz wezwania ChrystusowegoBądźcie doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jestMt 5, 48. […] Tym wezwaniem Chrystus zapoczątkował powszechny wyścig doskonałości ducha. […] Wyścig wzywający wszystkich ludzi, a o zwycięstwie decydować ma miłość. […] Meta tego wyścigu sięga nieskończoności, bo jest nią doskonałość Ojca Niebieskiego. Doskonałość mogąca dać swój odblask w nieskończonej ilości zupełnie odmiennych, indywidualnych formPax”, „O chrześcijańską kulturę jutra”, Wilno, 1935 r.

Henryk pragnął nadać studenckim organizacjom rzeczywiście katolicki, oparty na Ewangelii, charakter. Zaczął wywierać wielki wpływ na młodzież. Stał się popularną i lubianą postacią w Wilnie. Żartowano, że „nawracał nawet grając w brydżaks. Tadeusz Krahel

Młodzież akademicka garnęła się do konfesjonału, w którym Sakramentu Pokuty udzielał młody wikariusz…

Dość niespodziewanie więc w 1935 r. doskonale zapowiadająca się kariera naukowa uległa przerwaniu. Henryk przeniesiony został na stanowisko proboszcza w parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi PannyTrokach (dziś Litwa). Dopatrywano się w  tym jakiegoś konfliktu z abpem Jałbrzykowskim – wszak był jednym z „kontrowersyjnych” księży, przyczyniających problemów hierarchii, w związku z zaangażowaniem w lewicujących organizacjach - ale bardziej prawdopodobnym było, że po prostu pragnął pracy na parafii, wśród swojej owczarni. Wszak pracę doktorską, o „Jedności Kościoła według św. Jana Chryzostoma…”, poświęcił nie tylk o katolickiemu ujęciu problemu, ale również prawosławnemu. Gdzie lepiej sprawdzić, zweryfikować poprawność wypracowanych wniosków niż na styku wpływów obu wielkich odnóg chrześcijaństwa, na polskich Kresach, wśród rdzennej ludności?

Ale z Wilnem nie zerwał. Przyjaciele, których miał tam wielu, często go w Trokach odwiedzali…

Zaczęła go wszelako pochłaniać praca duszpasterska. Dał się poznać jako znakomity organizator. Wniósł ożywienie wiary, a także uspokojenie umysłów po wcześniejszych niepokojach, związanych z I wojną światową i odzyskaniem przez Rzeczpospolitą niepodległości…

Poświęcił m.in. nową figurę św. Jana Nepomucena, patrona Trok, niezwykle popularnego męczennika jedności Kościoła w czasach r ozdarcia zachodniego chrześcijaństwa między Rzymem a Awinionem, autorstwa rzeźbiarza Stanisława Horno-Popławskiego (1902, Kutaisi – 1997, Sopot) z Wilna. Pierwotna rzeźba została przez rosyjskich urzędników carskich zniszczona. W czasach późniejszych ową nową, poświęconą przez Henryka, figurę Rosjanie usunęli dopiero w 1960 r. Wrzucili ją wówczas do jeziora, ale pracownicy trockiego muzeum zdołali ją wyłowić i ukryć. Na piedestał św. Jan Nepomucen wrócił w 1990 r.…

Stan zdrowia Henryka zaczął się aliści w Trokach ponownie pogarszać. Wyjechał zatem w 1938 r. na leczenie, do Rabki. Tam nie pozostał bierny, pełniąc funkcję prefekta żeńskiego gimnazjum sanatoryjnego im. św. Tereski (albo gimnazjum sióstr Nazaretanek).

Pobyt w sanatorium tylko częściowo poprawił jego zdrowie. Nie na tyle, by móc wrócić do posługi w parafii, więc w vii.1939 r. złożył rezygnację z probostwa i poprosił o przedłużenie urlopu na kolejny rok.

Udał się do Lasek, gdzie w Zakładzie dla Niewidomych pasterzował ks. Władysław Emil Korniłowicz (1884, Warszawa – 1946, Laski), silnie związany z rozmaitymi formami działalności inteligencji katolickiej, głównie o lewicowym nastawieniu, w tym ruchami akademickimi w Wilnie, gdzie dawniej udzielał się Henryk.

Być może planował pozostać tam na dłuższy wypoczynek ale pogarszająca się sytuacja polityczna zmieniła zamierzenia. W Laskach przebywał parę miesięcy po czym, tuż przed wybuchem II wojny światowej, przez Grodno, wrócił do Wilna. Abp Jałbrzykowski skierował go wówczas, jako wikariusza, ponownie do kościoła pw. św. Franciszka i św. Bernarda

Klęska wrześniowa 1939 r. była szokiem dla wszystkich. Wilno, po początkowym zajęciu przez Rosjan, przekazane zostało w x.1939 r. Litwinom, którzy w ten sposób dołączyli do grona zaborców. Większa część archidiecezji wszelako znalazła się pod bezpośrednią okupacją rosyjską.

Henryk się nie załamał. Słynne stało się jego przemówienie na opłatku w Domu Akademickim w 1939 r., już po zamknięciu przez Litwinów, 15.xii.1939 r., Uniwersytetu im. Stefana Batorego. Świadek, Jerzy Wroński (1914, Wilno - 1998, Jelenia Góra), tak to zapamiętał: „Była to najsmutniejsza wieczerza, w jakiej uczestniczyłem. […] Po przemówieniu rektora [Uniwersytetu, Stefana] Ehrenkreutza [(1880, Łowicz – 1945, Wilno), zamordowanego w 1945 r. przez Rosjan], […] wstał zza prezydialnego stołu chudziutki ksiądz w okularach i zaczął mówić. Od pierwszych jego słów zmienił się nastrój na sali. Zaszokował on wszystkich głębokim autentyzmem. Mówił krótko. A przemówienie zakończył gestem. Wzniósł wysoko ponad głowę opłatek”. I powiedział: „Trzymam w ręku opłatek, ale wolałbym trzymać karabin. Gdy jednak zwyciężymy, niech rękę karzącą powstrzyma ręka miłości”…

Zaraz włączył się w działalność konspiracyjną. Więcej – w kościele pw. św. Franciszka i św. Bernarda zaczął ją organizować. Stał się kapelanem podziemia niepodległościowego w Wilnie.

Współpracował z lewicowo-katolicką organizacją „Akcja Ludowa”. Współredagował podziemne pisma „Jutro Polski” i „Póki my żyjemy”.

Organizacja przez niego założona przetrwała czasy litewskie. Przetrwała też pierwszą okupację rosyjską: 15.vi.1940 r. Rosjanie przejęli bowiem władzę. Miesiąc później, 14.vii.1940 r., zaczęły się wywózki na Syberię, które objęły ok. 35 tys. mieszkańców Wileńszczyzny, głównie polskiego pochodzenia.

Gdy Rosjanie zaczęli aktywnie prowadzić politykę ateizacyjną młodzieży – w ramach tzw. nauczania socjalistycznego (wdrażanego później w kraju zwanym prl) - wygłosił 3.v.1941 r., tuż po rosyjskim pochodzie pierwszomajowym, w czasie którego zaborca nakazał wznoszenie antypolskich okrzyków, w kościele pw. św. Jerzego zakonników Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (łac. Ordo fratrum Beatae Virginis Mariae de monte Carmel) – czyli karmelitów trzewiczkowych – kazanie do młodzieży wileńskiej, w którym złożył akt ofiarowania życia Bogu za ratowanie wiary młodzieży, odrzucając jednocześnie postawę „przetrwania za wszelką cenę”, jako nieetyczną…

Bronisław Krzyżanowski (1906-1983), ps. „Bałtruk”, członek konspiracyjnej Armii Krajowej, tak wspominał w „Mateczniku WileńskimParyż, 1979 r.:

Niewątpliwie był wybitnym mówcą, ale w tej chwili nie tylko to stanowiło jego siłę. Głos jego był potężny, bo zabrzmiał w WIELKIM MILCZENIU. Wilno milczące i zniewolone tłoczyło się u stóp ambony, słuchając największej osobliwości tego czasu: człowieka, który mówił to, co myśli. Jego kazanie w sobotę 3 maja 1941 roku było na miarę kazania Skargi”…

Wspomniany kościół pw. św. Jerzego, po ponownym zajęciu Wilna przez Rosjan w 1944 r., nowi okupanci zamknęli i urządzili w nim magazyn książek, a w pomieszczeniach klasztornych bibliotekę. Tak jest do dzisiaj…

Sylwetkę duchową Henryka w owych latach tak uzupełniał były profesor Uniwersytetu Wileńskiego, wybitny biolog, anatom i antropolog pochodzenia żydowskiego, Michał Reicher-Sosnowski (1888, Sosnowiec – 1973, Gdańsk): „był […] niezwykłą, wyjątkową postacią; dokoła szerzył dobro, przynosił pociechę i nadzieję. Był człowiekiem szlachetnym, odważnym, bohaterskim. Dlatego też w warunkach okupacyjnych, w jakich się znajdował, jego cenna, wyjątkowa praca nie mogła trwać długo”…

vi.1941 r. rozpoczęła się wojna niemiecko-rosyjska. Do Wilna, po panicznej ucieczce Rosjan, weszli Niemcy.

Na terenach Białorusi nastało – chwilowe! - zelżenie terroru. Nastąpiło wielkie ożywienie religijne. Ludzie, szczególnie terenach położonych na wschód od granicy II Rzeczypospolitej, m.in. na tzw. Mińszczyźnie, przez ponad 20 lat prześladowani przez Rosjan za wiarę, otwierali kościoły i remontowali je. I domagali się kapłanów. Tłumnie garnęli się do Sakramentów św.

Abp Jałbrzykowski skierował, w ramach tzw. wyjazdów misyjnych”, szereg księży na te tereny. Z Wilna pierwszym ochotnikiem był Henryk. Przed wyjazdem mówił: „Powtarzam za św. Pawłem: żyć dla mnie, to Chrystus, a umrzeć dla Niego, to szczęście wieczne! I to jest nasza siła ludzi wierzących w Chrystusa, czego pozbawieni są ludzie niewierzący”…

22.ix.1941 r. wyjechał do XVII-wiecznej parafii pw. św. DominikaChotajewiczach (dziś Białoruś), założonej również w XVII w. parafii Korzeń oraz XVIII-wiecznej parafii pw. św. Michała Archanioła w Okołowie w pobliżu Mińska. Garnęły się do niego tłumy ludzi. Wprost nie nadążał z posługiwaniem: chrzcił, spowiadał, udzielał Komunii św., błogosławił małżeństwa, głosił kazania…

Gdy którejś niedzieli pojechał do Korzenia, to, jak pisał w szczęśliwie zachowanym liście towarzyszący mu ks. Aleksander Lubecki (1906, Białystok – 1942, Wilejka?), później również zamordowany w nieznanych okolicznościach: „[…] tam spotkaliśmy się z tem, co przeszło nasze oczekiwania. Momentalnie cała wieś zbiegła się na spotkanie. Co za szczęście widać było w oczach tych ludzi, że kapłan stanął przed ich kościołem! Oni 24 lata nie mieli kapłana, a kościół był zamieniony na skład towarów”…

Ludność pragnęła, by Henryk duszpasterzował w języku polskim. Ale to zraziło doń nacjonalistycznych Białorusinów, nastawionych przez wieloletnią rosyjską dyktaturę antykatolicko i antypolsko, którzy w ramach Białoruskiej Policji Pomocniczej (niem. Weißruthenische Hilfspolizei, Schutzmannschaften), zaczęli kolaborować z Niemcami. Zwrócili uwagę niemieckiego okupanta na gorliwego kapłana.

Ci po prostu odwrócili wzrok dając Białorusinom zielone światło. I już po półtorej miesiąca duszpasterskiej posługi, 7.xi.1941 r., Henryk został przez białoruską policję aresztowany.

Dwa dni później ów kapłan, „płomienne serce” – jak określił go jego spowiednik ks. Władysław Tołłoczko (1887, Grodno – 1942, Wilno), został przez Białorusinów zawleczony do lasu pod Borysowem (dziś Białoruś) i tam zamordowany…

Osiągnął „metę wyścigu do nieskończoności, […] [do] doskonałości Ojca Niebieskiego”, o której pisał przed laty…

Jego grobu do dziś nie udało się ustalić…

13.vi.1999 r. Jan Paweł II włączył go, w gronie 108 polskich męczenników II wojny światowej, w poczet błogosławionych Kościoła Katolickiego.

Parę lat wcześniej, podczas swej pielgrzymki do krajów bałtyckich, 5.ix.1993 r. w Wilnie, Jan Paweł II powiedział (po polsku):

Wy […] jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym1 P 2 9.

Bóg wezwał was ‘do przedziwnego swojego światła’ w Jezusie Chrystusie, abyście ogłaszali ‘dzieła Jego potęgipor. l P 2, 9.

Ta ‘potęga’ — moc Boga żywego objawiła się w waszych dziejach. Objawiła się w tych trudnych czasach, w dziejowych doświadczeniach Litwy, w cierpieniach, zsyłkach i więzieniach, w katorgach i męczeństwie tylu synów i córek waszej ziemi.

Ci wszyscy wasi rodacy dzisiaj są pośród nas. Oni są z nami w mocy Ducha Bożego. I wołają tak jak psalmista:

Boże naszych ojców […]. Przywróć nam radość z Twojego zbawienia i wzmocnij nas duchem ochoczym!por. Ps51 [50] 14.

Tak wołają, gdy przemieniły się czasy udręki i wasza ojczyzna wróciła na drogi wolności. Ogromnie jej przeto potrzeba tego ‘wzmocnienia duchem ochoczym’.

Trzeba duchowych narodzin.

To, co przed wiekami zapoczątkował chrzest, musi się stać zaczątkiem duchowego odrodzenia każdego i wszystkich…

Symboliczny grób Henryka znajduje się w Laskach pod Warszawą.

W latach 90-tych ubiegłego stulecia obok kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Borysowie (po oddani u go w ręce katolików – do 1989 r. bowiem Rosjanie prowadzili w nim kino, a potem zamienili na halę sportową) postawiono krzyż upamiętniający jego męczeńską śmierć…

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Posłuchajmy słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad słowami Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

oraz jego homilią z 5.ix.1993 r. wygłoszoną w Wilnie:

Popatrzmy też na film o Trokach:

  • TROKI; ; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

norweskich:

włoskich:

innych:

  • Polscy święci i błogosławieni”, ks. Jerzy Misiurek, Kraków, 2009