MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI
(1915, Słupsk – ✟ 1942, Dachau)
prezbiter i męczennik

patron: diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, Słupska

wspomnienie: 27 września

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI - obraz współczesny; źródło: seminarium.diecezja.bydgoszcz.pl
  • bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI - wyobrażenie współczesne; źródło: koszalin.gosc.pl
  • bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI - współczesne wyobrażenie; źródło: commons.wikimedia.org
  • bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI; źródło: commons.wikimedia.org
  • bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI; źródło: koszalin.gosc.pl
  • bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI; źródło: koszalin.gosc.pl
  • bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI - w Seminarium Duchownym, Włocławek; źródło: koszalin.gosc.pl
  • bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI z RODZICAMI - w Seminarium Duchownym, Włocławek; źródło: www.pomorska.pl
  • bł. BRONISŁAW JERZY KOSTKOWSKI - tablica pamiątkowa, miejsce urodzenia, ul. Wileńska 17, Słupsk; źródło: koszalin.gosc.pl
  • MĘCZENNICY SZCZEGLINA - tablica pamiątkowa; źródło: www.faramogilno.pl
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Urodził się 11.iii.1915 r. w Słupsku, należącym ówcześnie do Królestwa Prus (niem. Königreich Preußen), będącego państwem związkowym Cesarstwa Niemieckiego — Rzeszy Niemieckiej (niem. Deutsches Kaiserreich — Deutsches Reich).

Był pierworodnym synem Mateusza Władysława, ślusarza, z pozyskanym w Berlinie dyplomem montera, i Marianny z domu Wiśniewskiej, z rodziny ziemiańskiej.

Sakrament chrztu św. przyjął 21.iii.1915 r. w wybudowanym w 1869 r. i poświęconym 11.xii.1873 r. kościele pw. św. Ottona, wybudowanym i poświęconym w 1873 r. — dziś znajduje się tam klasztor mniszek Klarysek od wieczystej Adoracji (łac. Ordo Monialium Clarissarum a Perpetua Adoratione – OCPA) a parafia przeniosła się do kościoła pw. Najświętszego Serca Jezusowego — w Słupsku. Był to wówczas jedyny kościół katolicki w tym mieście…

Rodzice pochodzili z ziemi chełmińskiej (łac. Terra Culmensis), ze wsi Piątkowo, ok. 10 km od Kowalewa Pomorskiego, która w wyniku I rozbioru Rzeczypospolitej w 1772 r. znalazła się w zaborze pruskim. Do Słupska — mieszkali w kamienicy przy ul. Wileńskiej 17 — udali się w poszukiwaniu pracy i tam narodził się ich syn…

Po zakończeniu I wojny światowej i odrodzeniu Rzeczypospolitej rodzina 19.xii.1919 r. wróciła do ojczyzny i przeniosła się do Bydgoszczy. Zamieszkali przy ul. Mazo­wiec­kiej 4.

Ojciec, Mateusz Władysław, zatrudnił się na kolei, gdzie naprawiał osie lokomotyw i wagonów. Matka, Maria, zajmowała się prowadzeniem domu i wychowaniem dwójki dzieci — Bronisław miał młodszą siostrę, Łucję, która urodziła się w 1924 r.…

1.ix.1922 r. rozpoczął nauki w czteroklasowej (później siedmioklasowej) Publicznej Szkole Powszechnej im. św. Jana przy ul. Świętojańskiej 20 w Bydgoszczy (dziś znajduje się tam Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera, część Uniwersytetu im. Mikołaja KopernikaToruniu).

W 1926 r. podjął naukę w Męskim Państwowym Gimnazjum Humanistycznym przy ul. Grodzkiej 18‑22 w Bydgoszczy (od 2004 r. znajduje się tam Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Bydgoskiej im. bpa Michała Kozala, będące sekcją zamiejscową Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama MickiewiczaPoznaniu).

Wśród uczniów znajdowali się Polacy, Żydzi, a nawet Niemcy, wobec czego udzielano lekcji religii rzymskokatolickiej, a także ewangelickiej i żydowskiej…

Szkoła była wizytówką bydgoskiego szkolnictwa. Kilku nauczycieli szczyciło się tytułem doktora. W szkole działały kółka literackie, przyrodnicze i krajoznawcze, klub wioślarski „Brda”, drużyna harcerska im. Kilińskiego oraz Sodalicja Mariańska (łac. Congregatio Mariana) — katolickie stowarzyszenie świeckich, którego celem było łączenie życia chrześcijańskiego ze studiami i nauką.

Bronisław został prezesem tej ostatniej. Od strony duszpasterskiej opiekę nad nią sprawował ks. Łucjan Kukułka (1893, Jerka – 1939, Bydgoszcz).

Bydgoszcz należała wówczas do diecezji włocławskiej. Dlatego też gdy po maturze w v. 1936 — którą zresztą zdał dopiero za drugim podejściem, a więc dobrym uczniem prawd. nie był — przyszło w x.1936 r. powołanie. Wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku, pierwszej w Rzeczypospolitej takiej szkoły, erygowanej prawie 400 lat wcześniej, 16.viii.1569 r. — w odpowiedzi na decyzję soboru trydenckiego (lata 1545‑63), który nakazał zakładanie seminariów duchownych w diecezjach — przez bpa Stanisława Karnkowskiego (1520, Karnkowo – 1603, Łowicz), ówczesnego ordynariusza włocławskiego, późniejszego Prymasa Polski…

Gdy do seminarium włocławskiego wstępował Bronisław Jerzy jego rektorem był ks. Henryk Kaczorowski (1888, Bierzwienna Długa – 1942, Hartheim), a wydawcą periodyku „Ateneum Kapłańskie”, kształcącego kapłanów, oraz jednym z okazjonalnych wykładowców nauki społecznej ks. Stefan Wyszyński (1901, Zuzela – 1981, Warszawa), profesor prawa kanonicznego i socjologii, późniejszy kardynał i Prymas Polski, nazwany przez św. Jana Pawła II (1920, Wadowice – 2005, Watykan) Prymasem Tysiąclecia. W seminarium pracowało 15 księży profesorów oraz kształciło się 120 alumnów…

W czasie wakacji, w przerwie między zajęciami, wracał do domu. Był żywym, radosnym młodym człowiekiem. Grywał w piłkę nożną, pomagał w żniwach, łowił ryby…

Ale sutannę, jak zapamiętano, rzadko zdejmował.

Po trzech latach przygotowań, w iv.1939 r., ów przeciętnie uzdolniony, ale pobożny, kleryk przyjął dwa niższe święcenia kapłańskie, a w vi.1939 r. otrzymał promocję na czwarty kurs.

1.ix.1939 r. Niemcy zaatakowały Rzeczpospolitą. 17 dni później to samo uczyniła Rosja. Nastąpił IV rozbiór Polski i początek II wojny światowej.

Bydgoszcz i Włocławek szybko zostały zajęte przez Niemców.

W momencie wybuchu wojny Bronisław prawd. przebywał u rodziny w Bydgoszczy. Początkowo opuścił wraz z ludnością cywilną miasto, ale później powrócił.

Tymczasem rozpoczęły się prześladowania ludności polskiej. Szczególną „troską” obu okupantów stała się inteligencja. Niemcy szybko wprowadzili w życie „Inteligenzaktion” (pl. Akcja Inteligencja”), zwaną także „Flurbereiningung” (pl. Akcja Oczyszczenia Gruntu”), czyli program fizycznej eksterminacji polskiej inteligencji oraz polskich warstw kierowniczych na terenach przyłączonych do Rzeszy — w tzw. Generalnym Gubernatorstwie dla okupowanych ziem polskich (niem. Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete), zwanym w skrócie Generalnym Gubernatorstwem, podobna „akcja” realizowana była pod innymi nazwami.

W jednej z takich „akcji” 13.x.1939 r. zginął dawny opiekun Bronisława z Sodalicji Mariańskiej w Bydgoszczy, wspomniany ks. Łucjan Kukułka, zamordowany w gronie bydgoskich nauczycieli…

Włocławek, jak i cała Wielkopolska, włączony został do powstającego tzw. niem. Reichs­gau Posen (pl. Okręg Rzeszy Poznań) — przemianowanego później na niem. Reichsgau Wartheland (pl. Okręg Rzeszy Kraj Warty) — czyli bezpośrednio do Niemiec.

Odtąd Polaków zaczęły obowiązywać prawa niemieckie.

Zarządca tego okręgu, Artur Karol (niem. Arthur Karl) Greiser (1897, Środa Wlkp. – 1946, Poznań), zamierzał prowadzić politykę „Ohne Gott, ohne Religion, ohne Priesters und Sakramenten” (pl. bez Boga, bez religii, bez kapłana i sakramentu”), której Kościół katolicki miał stać się pierwszą ofiarą.

A Bronisław na początku x.1939 r. pojawił się, jak co roku, u bram swego seminarium we Włocławku, by kontynuować przygotowania do kapłaństwa.

Po miesiącu aliści, bo 7.xi.1939 r., w ramach „Inteligenzaktion” Niemcy — a w praktyce jej tajna policja państwowa (niem. Geheime Staatspolizei), czyli Gestapo — aresztowali wszystkich stałych profesorów i 22 alumnów — tych, którzy po wakacjach powrócili do okupowanego przez Niemców Włocławka. Był wśród nich młody sufragan diecezji włocławskiej, bp Michał Kozal (1893, Nowy Folwark — 1943, Dachau), był poprzedni rektor seminarium (do 1939 r.), wspomniany Henryk Kaczorowski, i jego następca, dr Franciszek Salezy Korszyński (1893, Ręczno — 1962, Otwock), późniejszy biskup pomocniczy włocławski. Był ks. Józef Straszewski (1885, Włocławek — 1942, Hartheim). Byli i klerycy Tadeusz Dulny (1914, Krzczonowice — 1942, Dachau) i Kazimierz Majdański (1916, Małgów – 2007, Łomianki), późniejszy arcybiskup i kawaler Orderu Orła Białego. Opatrzność Boża sprawiła, że aresztowania uniknął wspomniany ks. Stefan Wyszyński…

Ale wśród aresztowanych był też Bronisław Jerzy Kostkowski

Uwięzionych początkowo przetrzymywano — w bardzo ciężkich warunkach — w założonym przez Niemców więzieniu karnym, we Włocławku…

Z aresztu próbowała wyciągnąć go matka. Za pomocą sąsiadki — Niemki, której syn posługiwał w zbrodniczym Gestapo — udało się wybłagać możliwość zwolnienia syna. Może dlatego, że Niemcy doczytali się, że urodził się Słupsku, mieście od kilku stuleci należącym do Prus?

Był wszelako tylko jeden warunek: rezygnacja z kapłaństwa.

Odmówił…

Jak wspominał wspomniany kleryk Kazimierz Majdański: „Został wezwany i wyszedł z naszej wspólnej celi. Po chwili wrócił i ze spokojem opowiedział, czego od niego zażądano. Coś podobnego zdarzyło się tylko jemu. Był na IV roku, więc porzucenie tej drogi byłoby czymś absolutnie normalnym”…

Matce miał powiedzieć:

Raczej śmierć wybiorę, niż sprzeniewierzę się powołaniu, którym Bóg mnie zaszczycił”…

Po dwóch miesiącach, 16.i.1940 r., Niemcy wywieźli aresztowanych do obozu przejściowego, zorganizowanego w pocysterskim klasztorze księży Towarzystwa św. Franciszka Salezego (łac. Societas Sancti Francisci Salesii – SDB), czyli salezjanów, w Lądzie nad Wartą.

Przetrzymywano tam ok. 152 kapłanów, zakonników i kleryków, głównie z Kujaw i Wielkopolski. Warunki były trochę lepsze niż we włocławskim więzieniu, więc profesorowie z seminarium mogli potajemnie nauczać kleryków. W lekcjach uczestniczył także i Bronisław. Uzyskał nawet, w trybie przyspieszonym, promocję na kurs V, czyli V rok przygotowań do kapłaństwa…

Tu także Niemcy złożyli mu propozycję zwolnienia w zamian za rezygnację z kapłaństwa, dodając drugi warunek: zrzeczenie się polskości i wybranie „narodu niemieckiego”. Ponownie odmówił.

Ówczesny kleryk Kazimierz Majdański tak później to ujął: „[…] na propozycję zwolnienia za cenę wyrzeczenia się kapłaństwa odpowiedział spokojnie, ale stanowczo: ‘Nie!23.iii.2003, 4lomza.pl

Bronisław napisał do rodziców:

Jestem przygotowany na najgorsze. Zdawałem sobie z tego sprawę, gdy wstępowałem do seminarium. Wiedziałem, że jeśli zajdzie potrzeba, oddam życie Bogu w ofierze. Nie zawaham się umrzeć za Ojczyznę.

Niech więc dzieje się wola Boża. Bądźcie spokojni i dumni…

Chcieliście mieć syna księdza, czemu nie macie złożyć go Bogu w ofierze?”…

Po kolejnych ośmiu miesiącach 26.viii.1940 r. większość internowanych wywieziono dalej, na zachód. Przewieziono ich najpierw do kolejnego obozu przejściowego, w Szczeglinie k. Mogilna, a stamtąd, po trzech dniach, do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager – KL) KL Sachsenhausen, niedaleko Berlina.

Jak wyglądał przyjazd do owego obozu najlepiej oddają wspomnienia ks. Wojciecha Gajdusa (1907, Papowo Toruńskie – 1957, Zakopane):

To […], co zaczyna się dziać w chwili, gdy opuszczamy spiesznie nasze klatki, przypomina jakąś jazdę wysokiej szkoły woltyżerskiej.

Tuż przy budce z napisem Sachsenhausen wysoko usypany, nieuregulowany nasyp. Przy nasypie z obu stron piaszczystej dróżki, wiodącej w dół, stoi dwóch strażników tutejszych. Widać, że dobrze im się spało, bo obydwaj i przy głosie, i w dobrym humorze.

Podbiegamy do nasypu. Stojący w przejściu strażnicy SS podstawiają nieświadomym, zwłaszcza starym, nogi, tak, że ci zwalają się głową na dół, a na nich wali się fala innych. Powstaje wielkie kotłowisko ciał. Śmigają w powietrzu zawiniątka, kapelusze, czapki, chleb, a nad całym tym rozruchem świszczy, jak bat, dobrze znany, złośliwy niecierpliwy okrzyk: los, los, schnell, schnell […]

Błyskawicznie formują się czwórki i zanim ostatni pozbierał się u naszych stóp, czoło rusza szybkim marszem czy truchcikiem naprzód […]

Pochód biegnie porządnie wybrukowaną ulicą, skręca między wysokie białe mury. Z dala widać bramę. Powiewają dwie wielkie chorągwie: państwowa, czarno—czerwona ze swastyką i czarna zupełnie, przecięta dwoma SS, które chwiejąc się w rannym wietrze, wyglądają jakby dwa białe nagie kościotrupy przylepione do żałobnej płachty”…

Z KL Sachsenhausen 14.xii.1940 r. Bronisława przetransportowano, w dużym transporcie polskich kapłanów, do obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager – KL) KL Dachau.

Odtąd dla Niemców stał się numerem 22828 wymalowanym na trójkątnej naszywce, tzw. winklu, noszonym na obozowym ubraniu — pasiaku.

Dzielił los setek polskich kapłanów, których Niemcy zamknęli w KL Dachau i których systematycznie w tym obozie mordowali. Ponad 700 odeszło tam do Pana

Zostali zgrupowani w dwóch blokach — Bronisław umieszczony został w tzw. izbie nr 4 baraku nr 28. Zmuszani byli do wyczerpującej pracy fizycznej, poddawani licznym szykanom i prześladowaniom fizycznym. Pozbawiono ich cieplejszej odzieży, co w surowym klimacie podalpejskim — obóz wybudowano na bagnistym terenie o dużej wilgotności, szczególnie dokuczliwej jesienią i zimą, gdy więźniowie godzinami musieli stać na placu apelowym — kończyło się wyniszczającymi chorobami…

Większość niewolniczo pracowała na tzw. plantagach”, polach przylegających do obozu: w upalne dni dokuczało górskie słońce, zimą deszcz, mróz i śnieg. Panował nieopisany głód, który nie pozwalał myśleć o niczym innym, jak tylko o jednym — w jaki sposób zdobyć kawałek chleba. Waga więźnia nie przekraczała często 40 kg. A w 1942 r., najtragiczniejszym okresie w historii obozu KL Dachau, Niemcy głodowe racje jeszcze zmniejszyli…

Nieustanny głód, praca ponad siły szybko czyniły spustoszenie.

Przez pewien czas — od 25.iii.1941 r. — kapłani polscy mogli w KL Dachau odprawiać Mszę św., zaczęła bowiem funkcjonować kaplica. Do czasu, do 15.ix.1941 r., gdy podczas porannego „apelu” odmówili wpisania na tzw. listę „volksdeutschów” (pl. etnicznych Niemców” albo: „folksdojczów”), i nie wyparli się polskości i godności kapłańskiej. Dwa dni po owym „apelu pokuty”, 17.ix.1941 r., Polakom — i tylko Polakom — zabroniono korzystania z kaplicy.

Odtąd nie wolno im było odprawiać Mszy św., odmawiać brewiarza, modlić się czy mieć przy sobie jakiekolwiek przedmioty kultu religijnego. Zakazano im nawet niesienia pomocy duchowej umierającym…

Mimo tego postarano się o hostie, komunikanty i Msze św. odprawiano potajemnie. Ich opisy to jedne z najpiękniejszych tekstów, jakie wyszły spod piór Polaków. Oczywiście nie ma ich w programach nauczania dzieci i młodzieży…

Jeden ze współwięźniów, ks. Stanisław Grabowski (1911, Bagienice – 1993, North Redwood), wspominał:

 […] po długich staraniach osiągnęliśmy wielką rzecz: materię do Mszy św. […] [Poznaliśmy] przy pracy jednego SS‑katolika. Gdy znajomość była już jako tako wypróbowana, [przekupiliśmy] go papierosami. Wtedy SS przyniósł buteleczkę wina mszalnego.

Trudniej było o hostie. Ale i na to znalazł się sposób. Pracowałem przy hodowaniu królików. Zwierzęta te dostawały pożywienie z gorszego gatunku jęczmienia, w którym znajdowało się cośkolwiek ziaren pszenicy. Przez dłuższy czas, codziennie po parę, wybierałem te ziarna z przydzielonego moim królikom jęczmienia. Gdy uzbierałem garstkę pszenicy, wtedy drewnem rozcierałem te ziarna w małej miseczce, która normalnie służyła królikom do karmienia. Po rozgnieceniu ziarna, zalewałem wodą tę grubą mąkę, robiłem ciasto.

Najtrudniej było z upieczeniem. Trzeba było pilnować się przed współkolegami i przed SS. Bo przy pracy wszelkie tego rodzaju zajęcia były bezwzględnie karane. Często pomagał w tym dr Kurt Obity, więzień obozu, polski Mazur i protestant, zatrudniony w królikarni, jako lekarz weterynarii. Zżyłem się z nim, zaprzyjaźniłem i mogłem mu całkowicie zaufać. On pilnował swego gabinetu a ja wewnątrz, na elektrycznej maszynce piekłem placek — hostię.

Innym razem, gdy w ten sposób nie mogłem upiec, stosowałem metodę pieczenia znaną mi jeszcze z harcerstwa. Ciasto oblepiałem na końcu drewnianego wałka, wchodziłem w stosownej chwili do kuchni, w której gotowano królikom żarcie, wkładałem na parę sekund wałek do ognia i ciasto było upieczone.

Rozumie się, nie było to piękna hostia, tak piękna jak na wolności. Była ciemną, opaloną, ale ważną.

Myślę, że była najpiękniejszą w oczach Bożych, jaką kiedykolwiek moje ręce używały do Mszy św.

Mając hostię i wino — można było pomyśleć o odprawieniu Mszy św. Rok 1941 i 1942 należały do lat niebezpiecznych. Łatwo było podpaść. Zdecydowałem się odprawić Mszę św. u siebie, przy pracy […] Udawałem, że czyszczę klatkę, mój przyjaciel porozkładał potrzebne do pracy narzędzia dookoła, a w rzeczywistości na chusteczce odprawiałem z pamięci Mszę św. Za kielich służyło małe pudełeczko od wazeliny.

A potem księżom roznosiłem Chleb Anielski pod tą naprawdę skromną postacią […]

Czasem zdobywaliśmy się na odwagę […] W Boże Narodzenie […] weszliśmy na trzecie piętro łóżek i tam, leżąc, bo nie było miejsca, aby siedzieć, odprawiliśmy Mszę św. A na dole stali zaufani koledzy, pilnując naszego spokoju i uczestniczyli w tej żłóbkowej Mszy św.ks. Stanisław Grabowski, „Znienawidzeni…”, Filadelfia, 1947 r.

Inny więzień, ks. Leon Stępniak (1913, Czarnotki – 2013, Kościan), któremu zrządzeniem Opatrzności dane było dożyć — by świadczyć — 100 lat, wspominał:

Mieliśmy też swój kielich, który teraz znajduje się w Muzeum Watykańskim. Wykonał go z armatniego pocisku jeden z więźniów.

Wstawaliśmy wcześnie rano, w naszych izbach, ukryci za piecem, jeszcze przed zbudzeniem całego obozu, odprawialiśmy Msze św. Ponieważ obowiązywało zaciemnienie, nikt o tym nie wiedział”…

Bronisław, jak wspominali współwięźniowie, mężnie znosił obozową niedolę. Spieszył z pomocą innym, zwłaszcza starszym więźniom…

Przetrwał pierwszą fazę fizycznej likwidacji kapłanów — więźniów w KL Dachau. W 1942 r. Niemcy bowiem zaczęli wywozić w tzw. transportach inwalidów” polskich kapłanów do austriackiego ośrodka eutanazyjnego na zamku Hartheim (niem. Schloß Hartheim), gdzie w ramach zorganizowanej Aktion T4 (pl. akcja T4) — „likwidacji życia niewartego życia” (niem. Vernichtung von lebensunwertem Leben”) — mordowali w szczególności osoby niedorozwinięte umysłowo, przewlekle chore psychicznie i neurologicznie, w tym dzieci…

Pierwsze wyjazdy były w maju i czerwcu: 4.v, 6.v, 18.v, 28.v11.vi.1942 r. — razem ok. 211 duchownych. Bardzo systematycznie, według kolejnych pierwszych liter nazwiska, od A do W. Potem dwa w sierpniu: 10.viii12.viii.1942 r. — razem ok. 72 duchownych.

Więźniowie wyjeżdżali i odtąd nikt nic o nich nie słyszał. Dziś wiadomo, że w Hartheim mordowano ich w komorach gazowych…

Ale więźniowie mordowani byli nie tylko w Hartheim. Jeszcze więcej z nich po prostu umierało w KL Dachau, z wycieńczenia i chorób.

Jednym z nich okazał się Bronisław. Był już bardzo wyczerpany…

Zginął, tak jak żył, cicho i pokornie, 27.ix.1942 r. w obozie, na skutek wycieńczenia i gruźlicy, której nabawił się w niewoli…

Zaiste, oddał „życie Bogu w ofierze”, umarł „za Ojczyznę”…

Ciało spalono w obozowym krematorium.

W x.1942 r. i xii.1942 r. Niemcy zamordowali w Hartheim kolejnych 24 polskich duchownych…

W całym 1942 w obozie w KL Dachau — nie licząc wywiezionych do Hartheim — zamordowanych zostało — zagłodzeniem, wycieńczeniem, nieludzką pracą, eksperymentami medycznymi, chorobami — ok. 350 polskich kapłanów…

Niemcy, jak zawsze formaliści, wysłali z obozu list do matki Bronisława, Marianny, zawiadamiając — oczywiście po niemiecku — że „więzień Kostkowski Bronisław, ur. 11 mar­ca 1915, zmarł 27 września 1942”. Siostra Bronisława, Łucja, po latach opowiadała, że matka „strasznie płakała, dosłownie wyrywała sobie włosy z rozpaczy”…

Wraz z kartą Niemcy wysłali parę rzeczy należących do Bronisława. Była wśród nich sutanna — zresztą z plecami „zeszytymi na połowę”, jak wspominano, co świadczyło o stanie totalnie wygłodzonego więźnia. Matka Marianna poprosiła, by z niej uszyć suknię do jej trumny — tak też się stało. „Teraz nawet małe skrawki to byłyby relikwie, ale kto by wtedy przypuszczał, że tak to się potoczy”, mówiła po latach p. Łu­cja…

Zaiste, niezbadane są wyroki Opatrzności! Choć nikt początkowo „nie przypuszczał” dla wielu stało się jasne po latach, szczególnie dla tych, którzy znali Bronisława, że jego życie i jego śmierć wyrastały ponad przeciętność — wręcz górowały nad nią!  Dla nikogo więc nie było niespodzianką, że 13.vi.1999 r. w Warszawie, Bronisław beatyfikowany został przez św. Jana Pawła II, w gronie 108 polskich męczenników II wojny światowej. Wśród wyniesionych na ołtarze byli także jego przełożeni, wykładowcy w seminarium duchownym i koledzy: bp Michał Kozal, ks. Henryk Kaczorowski, ks. Józef Straszewski, kleryk Tadeusz Dulny

8 lat wcześniej, 6.vi.1991 r., w przemówieniu do katechetów, nauczycieli i uczniów, które wygłosił w katedrze pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Włocławku, św. Jan Paweł II mówił:

Niech ta włocławska katedra, która tyle nam mówi o Kościele, o Polsce, o ludziach żyjących na tej ziemi, katedra, która jest miejscem nauczania biskupa, a także jego tradycyjnych spotkań z młodzieżą i nauczycielami, katedra, która dziś przyjmuje nas z całą gościnnością ziemi kujawskiej, niech będzie dla wszystkich przypomnieniem i zachętą do wierności poleceniu Chrystusa: »Uczcie […] zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata«Mt 28, 20”…

Tak ja wiernym był Bronisław Jerzy. Czy św. Jan Paweł II myślał wtedy także i o nim? Nie wiemy…

Ale dodawał, bardzo już osobiście:

Trudno […] wymierzyć [co zawdzięczam polskiej szkole], trudno to wyważyć, bo tak bardzo to nosimy w sobie, że po prostu z tym się utożsamiamy. To jesteśmy my! Przecież to zostało nam dane, nam zostało przekazane, zaszczepione.

Człowiek jest sobą przez kulturę. Naród jest sobą przez kulturę. Człowiek jest członkiem swojego narodu, uczestnicząc w dziedzictwie jego kultury. To jest olbrzymie dziedzictwo, które zaczyna się od pierwszych słów wypowiadanych przez dziecko za matką, za rodzicami. I potem cały ten proces wychowawczy: dom, szkoła, Kościół.

Kiedy patrzę na to miasto, na tę rzekę, przypomina mi się, że data mojego urodzenia zbiega się z okresem wielkiego zagrożenia dopiero co odrodzonej Rzeczypospolitej: 1920 rok. I tutaj toczyły się decydujące walki. Między innymi tutaj. To wszystko zostało dane temu nowo narodzonemu człowiekowi, który miał przed sobą nieznaną drogę życia, a do tej drogi życia przygotowała go rodzina, szkoła i Kościół, tak jak to wykłada Pius XI w swojej klasycznej encyklice na temat wychowania ‘Divini illius Magistri’ […]

Dzisiaj, kiedy ta przyszłość stała się jakąś już szczególną rzeczywistością, trudno nie patrzeć wstecz w stronę tych fundamentów i trudno nie poczuwać się do wielkiego długu, długu wdzięczności. I może to świadectwo jest potrzebne dla was, […] moi rodacy, którzy na tym nowym etapie dziejów — mało powiedzieć: zajmujecie się sprawą polskiej szkoły — sprawę tę reprezentujecie i realizujecie […] Może trzeba dać to świadectwo, ażeby jasny był wymiar sprawy. Taki jest wymiar tej sprawy.

Kościół — nie wiem dlaczego — jest posądzany o to, że chce czego innego. Kościół chce służyć. To jest jego powołanie. Kościół chce służyć, człowiekowi chce służyć, społeczeństwu chce służyć”…

Tak jak chciał służyć i służył bł. Bronisław Jerzy Kostkowski. Do końca. I choć papież kończył homilię w swoim niejako imieniu, można poniższe słowa również zadedykować wychowawcom bł. Bronisława:

Proszę tych moich dawnych profesorów, katechetów nieżyjących, ażeby przyjęli, w wymiarze świętych obcowania, to podziękowanie, które im składam dzisiaj, które im składa jeden z ich uczniów, które im składa polski papież”.

Dziękujmy im za ich ucznia, a naszego dziś orędownika w niebie…

Uchwałą Rady Miejskiej z 28.iv.2004 r. bł. Bronisław Kostkowski, jedyny wyniesiony na ołtarze pochodzący z tamtejszej diecezji koszalińsko–kołobrzeskiej, ustanowiony został patronem Słupska.

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Popatrzmy na film o mniszkach Klaryskach od Wieczystej Adoracji w Słupsku, ze zjęciami kościoła pw. św. Ottona, gdzie bł. Bronisław przyjęty został do Kościoła w sakramencie chrztu św.:

  • MNISZKI KLARYSKI od WIECZYSTEJ ADORACJI w SŁUPSKU; źródło: www.youtube.com

oraz na film o katedrze włocławskiej:

  • KATEDRA WŁOCŁAWSKA; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy na dwuczęściowy film o obozie KL Sachsenhausen (po angielsku):

  • cz. I:
    OBÓZ KONCENTRACYJNY SACHSENHAUSEN cz. I; źródło: www.youtube.com
  • cz. II:
    OBÓZ KONCENTRACYJNY SACHSENHAUSEN cz. II; źródło: www.youtube.com

oraz na film o KL Dachau (po niemiecku):

  • KZ DACHAU; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad słowami Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. podczas Mszy św. beatyfikacyjnej w Warszawie:

oraz jego homilią z 6.vi.1991 r. we Włocławku do katechetów, nauczycieli i uczniów:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

norweskich:

włoskich:

innych:

  • Polscy święci i błogosławieni”, ks. Jerzy Misiurek, Kraków, 2009