bł. DOMINIK JĘDRZEJEWSKI
(1886, Kowal - 1942, Dachau)
męczennik
patron: Kowala
wspomnienie: 29 sierpnia
Urodził się w 1886 r. w Kowalu, ówcześnie znajdującym się w zaborze pruskim, na Kujawach. Był najmłodszym spośród sześciorga dzieci Andrzeja i Katarzyny z Zakrzewskich, prowadzących gospodarstwo pobożnych rolników.
Uczył się najpierw w szkole powszechnej w Kowalu, a potem – indywidualnie – w domu brata mieszkającego w Działoszynie (woj. łódzkie).
W 1902 r. wstąpił do Seminarium Nauczycielskiego w Łęczycy, ale musiał nauki przerwać w związku ze strajkiem szkolnym w 1905 r. Powrócił wówczas na rok do domu rodzinnego.
I to tam i wtedy narodziło się powołanie. Egzamin gimnazjalny złożył w 1906 r. w Kaliszu i zaraz potem wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku.
Święcenia diakonatu otrzymał w 1910 r., a w następnym roku przyjął święcenia kapłańskie.
Duszpasterstwo rozpoczął od posady wikariusza (w Zadzimiu k. Sieradza, a od 1912 r. w Poczesnej w dekanacie częstochowskim, miejscu jednej ze zbrodni komunistycznych w roku 1950, gdy zamordowano proboszcza i 4 jego współpracowników), po czym został kapelanem więziennym (w latach 1917-1920, będąc jednocześnie wikariuszem w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny w Kaliszu), a następnie prefektem Gimnazjum Męskiego im. Tadeusza Kościuszki i Gimnazjum Żeńskiego im. Królowej Jadwigi w Turku (lata 1920-25) – od 1924 r. oba gimnazja połączyły się w Gimnazjum Koedukacyjne.
Urząd wikariusza traktował bardzo poważnie. Bo wikariusz w przedwojennej Rzeczypospolitej to nie był tylko pomocnik proboszcza, osoba godna najwyższego szacunku i poważania, to – po pierwsze i najważniejsze – było zobowiązanie. O podjęciu przez Dominika owego zobowiązania świadczyć może ilość obowiązków, które wziął na siebie. Oprócz działalności sensu stricto religijnej prowadził działalność charytatywną, społeczną i oświatową. Był członkiem zarządu Powiatowego Czerwonego Krzyża, komisji rewizyjnej Powiatowego Komitetu Rady Obrony Państwa, Towarzystwa Szkolnego, Koła Przyjaciół Harcerstwa, wiceprezesem Koła Polskiej Macierzy Szkolnej, sekretarzem zarządu Towarzystwa Dobroczynności.
W 1921 r. został przewodniczącym Powiatowego Komitetu Odbudowy Wawelu, przyczyniając się do zbiórki znacznych kwot na ten cel.
Ze względu na trudną sytuację finansową Gimnazjum Żeńskiego im. Królowej Jadwigi w roku szkolnym 1922/23 zrzekł się części przysługujących mu poborów i tym samym zachęcił innych nauczycieli do rezygnacji z części zarobków. Podobna sytuacja miała miejsce rok później w Gimnazjum Męskim, gdy nauczyciele dobrowolnie obniżyli swoje płace o 15%…
Prowadził bezpłatną stołówkę, organizował zbiórki żywności i odzieży.
Tak, bycie wikariuszem było rzeczywiście zobowiązaniem. I Dominik wypełniał je wzorowo…
Najwięcej jednak wagi poświęcał pracy z młodzieżą. Odznaczał się wyjątkowym talentem pedagogicznym, ciesząc się wielkim autorytetem i życzliwością ze strony wychowanków.
W 1925 r. z powodu pogarszającego się stanu zdrowia odszedł, na własną prośbę, do małej wiejskiej parafii w Kokaninie.
Dwa lata później musiał poddać się ciężkiej operacji nerek w Kaliszu. Operacja się powiodła i w 1928 r. został mianowany proboszczem w parafii Gosławice k. Konina (dziś dzielnica tego miasta).
Cieszył się ogromnym szacunkiem i zaufaniem, był postrzegany jako niezwykle oddany sprawie Bożej… Szanowano go za dużą wiedzę, wynik oczytania w literaturze teologicznej i społecznej. Posiadał bogatą bibliotekę, której gromadzenie rozpoczął już w czasach uczniowskich. Pamiętajmy – były to jeszcze lata o dużym poziomie analafabetyzmu, szczególnie wśród społeczności chłopskiej. Zbierał m.in. dzieła pisarzy starochrześcijańskich z serii „Pisma Ojców Kościoła”, publikacje „Biblioteki Życia Wewnętrznego”, etc.…
W 1929 r., z okazji jubileuszu 20-lecia pracy kapłańskiej, odbył pielgrzymkę życia - do Rzymu…
Po wybuchu 1.ix.1939 r. II wojny światowej Gosławice znalazły się w tzw. Kraju Warty (niem. Warthegau), przyłączonym bezpośrednio do III Rzeszy Niemieckiej.
Rozpoczęły się prześladowania, w szczególności elit polskich, a wśród nich kapłanów. 26.viii.1940 r. ks. Dominik, który zaskarbił sobie przydomek „kochanego ojczulka” u parafian, został aresztowany i trafił do obozu przejściowego w Szczeglinie (pow. Mogilno), gdzie więźniów przetrzymywano w stajniach i oborach…
Tam po raz pierwszy miał możliwość uratowania się, ale nie skorzystał z propozycji ucieczki…
Trzy dni później zawieziono go, jak tylu innych polskich kapłanów, do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL (niem. Konzentrationslager) Sachsenhausen i zarejestrowano jako numer 29935. Przetrzymywano go w izbie 2 bloku 27.
Ostatnim etapem jego życia okazał się obóz KL Dachau, gdzie trafił 14.xii tegoż roku jako więzień numer 22813. Umieszczono go w baraku 28, w izbie 3.
Pracował przy kopaniu łąk na plantacjach (w drużynie kopaczy, niem. Erdbewegung), w podobozie Liebhof. Z powodu wątłego zdrowia fizycznie był stale wyczerpany, ale nigdy nie narzekał, nie skarżył się na swój los. Z ust nie schodził mu pogodny uśmiech…
Mimo pogarszającego się stanu zdrowia, pracy ponad siły był, nawet w tak okrutnym miejscu jak Dachau, zawsze niezawodnym przyjacielem. Skupiał wokół siebie młodzież, duchowną i świecką. Opowiadał o pracy duszpasterskiej, na chwilę chociażby odrywając od brutalnej rzeczywistości.
W 1942 r. już nie był w stanie chodzić o własnych siłach. Pomoc silniejszych kolegów, którzy nosili go na plecach do pracy, przyjmował z prostotą. Szczególnie troskliwą opieką otaczał ks. Dominika alumn bł. Tadeusz Dulnyze wspomnień abpa Kazimierza Majdańskiego…
Komendantura obozu zaproponowała mu wolność, w zamian za zrzeczenie się kapłaństwa. Odmówił: już przygotowany dokument odsunął na bok. Niezłomny w swojej wierze pozostał do końca…
Zmarł, z wycieńczenia i nieustannego głodu, w czasie pracy, 29.viii.1942 r. …
Tuż przed śmiercią, „kiedy już właściwie konał”ks. F. Korszyński, poprosił współwięźnia, przyszłego biskupa pomocniczego włocławskiego ks. Franciszka Salezego Korszyńskiego (1893, Reczno – 1962, Włocławek): „Jak ksiądz wyjdzie z obozu, proszę pojechać do Gosławic i powiedzieć moim parafianom, że ja swoje życie ofiaruję za nich”…
Jego ciało spalono w obozowym krematorium.
Beatyfikowany został przez papieża Jana Pawła II w Warszawie 13.vi.1999 r. w grupie 108 polskich męczenników II wojny światowej. Czy myślał wtedy o ks. Dominiku, gdy wołał do zgromadzonych ówcześnie w Warszawie, i do nas - przyszłych pokoleń:
„»Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią«Mt 5, 7 […] [Jezus pozwala] zobaczyć wszystko, co dokonuje się w historii […], w perspektywie odwiecznego Bożego miłosierdzia, które najpełniej objawiło się w zbawczym dziele Chrystusa. ‘On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia’Rz 4, 25. Paschalne misterium śmierci i zmartwychwstania Bożego Syna nadało ludzkiej historii nowy bieg. Jeżeli obserwujemy w niej bolesne znaki działania zła, to mamy pewność, że ostatecznie nie może ono zapanować nad losami świata i człowieka. [Nie może ono zwyciężyć.] Ta pewność płynie z wiary w miłosierdzie Ojca, który »tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne«J 3, 16.”?
Opracowanie oparto na następujących źródłach:
polskich:
norweskich:
włoskich:
Pochylmy się także nad słowami Ojca św. Jana Pawła II z 13.vi.1999 r. w Warszawie:
Posłuchajmy słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej: