MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. DOMINIK JĘDRZEJEWSKI
1886, Kowal – ✟ 1942, Dachau
męczennik

patron: Kowala, diecezji włocławskiej

wspomnienie: 29 sierpnia

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. DOMINIK JĘDRZEJEWSKI - ok. 1925; źródło: www.swietyjozef.kalisz.pl
  • bł. DOMINIK JĘDRZEJEWSKI - ok. 1925; źródło: www.santiebeati.it
  • bł. DOMINIK JĘDRZEJEWSKI - ok. 1925; źródło: www.kowal.q4.pl
  • bł. DOMINIK JĘDRZEJEWSKI - 2007, tablica pamiątkowa, Kowal; źródło: www.genealogia.okiem.pl
  • bł. DOMINIK JĘDRZEJEWSKI - 2010, tablica pamiątkowa, kościół św. Barbary, Turek; źródło: www.parafia.turek.pl
  • bł. DOMINIK JĘDRZEJEWSKI i 7 innych BŁOGOSŁAWIONYCH - tablica pamiątkowa, Włocławek; źródło: www.genealogia.okiem.pl
  • ARBEIT MACHT FREI: KL Dachau - źródło: www.flickr.com
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Urodził się 4.viii.1886 r. w Kowalu, na Kujawach, naówczas należącej do tzw. niem. Pro­vinz Posen (pl. Prowincja Poznańska), części składowej niem. Königreich Preußen (pl. Królestwo Prus), kraju związkowego Cesarstwa Niemieckiego — czyli w zaborze pruskim.

Był najmłodszym spośród sześciorga dzieci Andrzeja i Katarzyny z Zakrzewskich, prowadzących gospodarstwo pobożnych rolników.

Uczył się najpierw w szkole powszechnej w Kowalu, a potem — indywidualnie — w domu brata, mieszkającego w Działoszynieguberni kaliskiej (ros. Калишская губерния)Kraju Przywiślańskim (ros. Привислинский край) zaboru rosyjskiego.

W 1902 r. wstąpił do Seminarium Nauczycielskiego — czyli szkoły kształcącej przyszłych nauczycieli — w Łęczycy (ówcześnie także w guberni kaliskiej rosyjskiego zaboru), ale musiał nauki przerwać w związku ze strajkiem szkolnym w 1905 r. Powrócił wówczas na rok do domu rodzinnego.

I to tam i wtedy narodziło się powołanie. Egzamin gimnazjalny — maturę — złożył w 1906 r. w Kaliszu i zaraz potem wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku, obu miastach należących do zaboru rosyjskiego.

Święcenia diakonatu otrzymał 12.iii.1910 r., a w następnym roku, 18.vi.1911 r., prawd. w katedrze pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Włocławku, przyjął święcenia prezbiteratu, czyli kapłańskie (wraz z nim tego dnia kapłanem został także ks. Józef Straszewski (1885, Włocławek — 1942, Hartheim). Ordynariuszem diecezji kujawsko–kaliskiej, której stolicą był Włocławek, był wówczas bp Stanisław Kazimierz Zdzitowiecki (1854, Barczkowice – 1927, Włocławek), i to on prawd. położył swe dłonie na głowie młodego kapłana…

Duszpasterstwo rozpoczął od posady wikariusza (parafii pw. św. MałgorzatyZadzimiu k. Sieradza, a od 1912 r. w parafii pw. św. Jana ChrzcicielaPoczesnej, w dekanacie częstochowskim, miejscu jednej ze zbrodni komunistycznych w roku 1950, gdy zamordowano proboszcza i 4 jego współpracowników), po czym został kapelanem więziennym (w latach 1917‑20, będąc jednocześnie wikariuszem w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej PolskiKaliszu).

Tam posługiwał, gdy po latach niewoli Polska odzyskała niepodległość. Natomiast w 1920 r., gdy trwała wojna polsko–rosyjska, gdy ważyły się losy odrodzonej Rzeczpospolitej, został prefektem Gimnazjum Męskiego im. Tadeusza Kościuszki i Gimnazjum Żeńskiego im. Królowej Jadwigi w Turku — od 1924 r. oba gimnazja połączyły się w Gimnazjum Koedukacyjne. W Turku nauczał do 1925 r.

Urząd wikariusza i prefekta traktował bardzo poważnie. Bo wikariusz — i w szczegól­ności prefekt, czyli nauczyciel–katecheta — w przedwojennej Rzeczypospolitej to nie był tylko pomocnik proboszcza, osoba godna najwyższego szacunku i poważania, to — po pierwsze i najważniejsze — było zobowiązanie. O podjęciu przez Dominika owego zobowiązania świadczyć może ilość obowiązków, które wziął na siebie. Oprócz działalności sensu stricto religijnej prowadził działalność charytatywną, społeczną i oświatową. Był członkiem zarządu powiatowego oddziału Czerwonego Krzyża, komisji rewizyjnej Powiatowego Komitetu Rady Obrony Państwa, Towarzystwa Szkolnego, Koła Przyjaciół Harcerstwa, wiceprezesem Koła Polskiej Macierzy Szkolnej, sekretarzem zarządu Towarzystwa Dobroczynności.

W 1921 r. został przewodniczącym Powiatowego Komitetu Odbudowy Wawelu, przyczyniając się do zbiórki znacznych kwot na ten cel.

Ze względu na trudną sytuację finansową Gimnazjum Żeńskiego im. Królowej Jadwigi w roku szkolnym 1922/23 zrzekł się części przysługujących mu poborów i tym samym zachęcił innych nauczycieli do rezygnacji z części zarobków. Podobna sytuacja miała miejsce rok później w Gimnazjum Męskim, gdy nauczyciele dobrowolnie obniżyli swoje płace o 15%…

Prowadził bezpłatną stołówkę, organizował zbiórki żywności i odzieży.

Tak, bycie wikariuszem było rzeczywiście zobowiązaniem. I Dominik wypełniał je wzorowo…

Najwięcej jednak wagi poświęcał pracy z młodzieżą. Odznaczał się wyjątkowym talentem pedagogicznym, ciesząc się wielkim autorytetem i życzliwością ze strony wychowanków.

W 1925 r. z powodu pogarszającego się stanu zdrowia odszedł, na własną prośbę, do małej wiejskiej parafii pw. św. Marii MagdalenyKokaninie.

Dwa lata później musiał poddać się ciężkiej operacji nerek w Kaliszu. Operacja się powiodła i w 1928 r. został mianowany proboszczem w parafii pw. św. Andrzeja ApostołaGosławicach k. Konina (dziś dzielnica tego miasta).

Cieszył się ogromnym szacunkiem i zaufaniem, był postrzegany jako niezwykle oddany sprawie Bożej… Szanowano go za dużą wiedzę, wynik oczytania w literaturze teologicznej i społecznej. Posiadał bogatą bibliotekę, której gromadzenie rozpoczął już w czasach uczniowskich. Pamiętajmy — były to jeszcze lata o dużym poziomie analafabetyzmu, szczególnie wśród społeczności chłopskiej. Zbierał m.in. dzieła pisarzy starochrześcijańskich z serii „Pisma Ojców Kościoła”, publikacje „Biblioteki Życia Wewnętrznego”, etc.

W 1929 r., z okazji jubileuszu 20‑lecia pracy kapłańskiej, odbył pielgrzymkę życia — do Rzymu

Po niemieckim najeździe na Polskę 1.ix.1939 r., IV rozbiorze Rzeczypospolitej i rozpoczęciu II wojny światowej Gosławice znalazły się pod niemiecką okupacją, w specjalnie utworzonej niem. Provinz Warthegau (pl. Kraj Warty), przyłączonej bezpośrednio do III Rzeszy Niemieckiej.

Rozpoczęły się prześladowania, w szczególności elit polskich, w ramach programu fizycznej likwidacji polskiej inteligencji i warstw przywódczych niem. Intelligen­zaktion” (pl. akcja inteligencja), zwana także niem. Flurbereiningung” (pl. akcja oczyszczenia gruntu). W dziesiątkach miejsc w latach 1939‑40 r. Niemcy mordowali polskich kapłanów, nauczycieli, pracowników urzędów państwowych… Podobną zbrodniczą politykę stosowali Rosjanie na terenach przez siebie zajętych…

Potem przywódca Provinz Warthegau, niemiecki zbrodniarz Artur Karol (niem. Arthur Karl) Greiser (1897, Środa Wlkp. – 1946, Poznań), rozpoczął realizację polityki niem. Ohne Gott, ohne Religion, ohne Priesters und Sakramenten” (pl. bez Boga, bez religii, bez kapłana i sakramentu”). Jej pierwszym, znaczącym przejawem były masowe aresztowania polskich kapłanów rozpoczęte 26.viii.1940 r. Wśród zatrzymanych był ks. Dominik, który zaskarbił sobie u parafian przydomek „kochanego ojczulka”. Wszystkich zawieziono do obozu przejściowego w Szczeglinie (pow. Mogilno), gdzie przetrzymywano ich w stajniach i oborach…

Tam Dominik po raz pierwszy miał możliwość uratowania się, ale nie skorzystał z propozycji ucieczki…

Trzy dni później zawieziono go, jak setki innych polskich kapłanów, do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager) KL Sachsenhausen i zarejestrowano jako numer 29935. Przetrzymywano go w izbie 2 bloku 27.

Ostatnim etapem jego życia okazał się obóz KL Dachau, gdzie trafił 14.xii tegoż roku, w masowym transporcie polskich kapłanów, jako więzień numer 22813. Umieszczono go w baraku 28, w izbie 3.

Nie było gorszego miejsca na ziemi” — tak wiele lat po wojnie określił Dachau misjonarz i apostoł trędowatych, o. Marian Żelazek (1918, Palędzie – 2006, Puri, Indie) — „panowało bestialstwo, śmierć i głód”.

A dla polskiego duchowieństwa przetrzymywanego w Dachau zaczynał się właśnie najgorszy okres. Było to już po tzw. „apelu pokuty” z 15.ix.1941 r., gdy więzieni polscy kapłani — wszyscy! — odmówili wpisania na tzw. listę „volksdeutschów” (pl. etnicznych Niemców” albo: „folksdojczów”), i nie wyparli się polskości i godności kapłańskiej. Dwa dni później cofnięto im wszelkie udogodnienia, zaczęto zmuszać do jeszcze cięższej pracy, odebrano im prawo do otrzymywania paczek, oraz — co było najbardziej uciążliwe — odebrano „przywilej” korzystania z kaplicy…

Komendantura obozu zaproponowała także Dominikowi wolność, w zamian za zrzeczenie się kapłaństwa. Odmówił: już przygotowany dokument odsunął na bok. Niezłomny w swojej wierze pozostał do końca…

Większość niewolniczo pracowała na tzw. plantagach”, polach przylegających do obozu: zimą dokuczał deszcz, mróz i śnieg, w upalne dni górskie słońce. Panował nieopisany głód, który nie pozwalał myśleć o niczym innym, jak tylko o jednym — w jaki sposób zdobyć kawałek chleba. Waga więźnia nie przekraczała często 40 kg. A w 1942 r., najtragiczniejszym okresie w historii obozu KL Dachau, Niemcy głodowe racje jeszcze zmniejszyli…

 […] uczucie ciągłego głodu i słabości, oglądanie się z żalem, czemu te kamienie nie są kawałkami chleba. […] Ludzie jedli najgorsze rzeczy, aby napełnić czymś swój żołądek. […] Kawałek chleba porzucony przez dziecko na ulicy był przysmakiem albo wykradzione z psiej miski kawałki skórek chleba lub z klatki króliczej. Nawet garść owsa zabrana po kryjomu z kurnika była przysmakiem. Zapominać kazała choć na chwil kilka o głodzie. A śmierć się zbliżała, okazywało to powolne puchnięcie od stóp, jeżeli doszło do brzucha, już koniec, nie było ratunku […]. Tułów wychudzony, a nogi grube i ciężkie, w ciężkich buciorach ledwie się wlokące” — tak wspominał swoje przeżycia w Dachau jeden z kapłanów, ks. Franciszek Mączyński (1901, Pacyn – 1998, Rzym), późniejszy rektor Polskiego Papieskiego Instytutu Kościelnego w Rzymie…

Choć nie istnieją materialne dowody Niemcy zdecydowali wówczas o fizycznej likwidacji polskiego duchowieństwa przetrzymywanego w KL Dachau. W iii.1942 r. Niemcy zaczęli ogłaszać, że starsi i inwalidzi mogą „zgłaszać się na wyjazd do obozu specjalnego”, o mniejszym rygorze. Rozpoczęły się wywózki w tzw. „transportach inwalidów”. Celem nie był jednak „ośrodek wypoczynkowy”, a zamek Hartheim, niemieckie centrum eutanazyjne, gdzie w ramach zorganizowanej Aktion T4 (pl. ak­cja T4) — „likwidacji życia niewartego życia” (niem. Vernichtung von lebensunwertem Leben”) Niemcy mordowali wszystkich w komorach gazowych: samochodach, których rury wydechowe skierowane były nie na zewnątrz a do wnętrza pojazdów…

Dominik uniknął wywiezienia, choć pracował przy kopaniu łąk na wspomnianych plantagach, w komandzie kopaczy (niem. Erdbewegung), w podobozie Liebhof. Z powodu wątłego zdrowia fizycznie był stale wyczerpany, ale jak pisał współtowarzysz drogi krzyżowej Dominika, ówczesny kleryk a późniejszy wybitny profesor–archiwista, ks. Stanisław Librowski (1914, Krzemieniewice – 2003, Włocławek), w swojej pracy poświęconej męczennikom diecezji włocławskiej: „pogodny uśmiech nigdy nie schodził mu z twarzy, nigdy słowo skargi nie wyszło z jego ust. W wolnych i bezpieczniejszych chwilach zbierał wokół siebie młodzież duchowną, którą wrogowie odstręczali od kapłaństwa i barwnym opowiadaniem malował piękno duszpasterskiego życia. Chciał w ten sposób paraliżować ujemny wpływ życia obozowegoOfiary zbrodni niemieckiej spośród duchowieństwa diec. włocławskiej”, „Kronika Diecezji Włocławskiej”, vii‑viii.1947

Mimo pogarszającego się stanu zdrowia, pracy ponad siły był, nawet w tak okrutnym miejscu jak Dachau, zawsze niezawodnym przyjacielem…

W 1942 r. już nie był w stanie chodzić o własnych siłach. Pomoc silniejszych kolegów, którzy nosili go na plecach do pracy, przyjmował z prostotą. Szczególnie troskliwą opieką otaczał ks. Dominika alumn bł. Tadeusz Dulnyze wspomnień abpa Kazimierza Majdańskiego

Zmarł, z wycieńczenia i nieustannego głodu, w czasie pracy, 29.viii.1942 r.

Tuż przed śmiercią, „kiedy już właściwie konałks. F. Korszyński, poprosił współwięźnia, przyszłego biskupa pomocniczego włocławskiego ks. Franciszka Salezego Korszyńskiego (1893, Reczno – 1962, Włocławek): „Jak ksiądz wyjdzie z obozu, proszę pojechać do Gosławic i powiedzieć moim parafianom, że ja swoje życie ofiaruję za nich”…

Jego ciało spalono w obozowym krematorium.

Beatyfikowany został przez papieża św. Jana Pawła II (1920, Wadowice — 2005, Watykan) w Warszawie 13.vi.1999 r. w gronie 108 polskich męczenników II wojny światowej. Czy myślał wtedy, gdy wołał do zgromadzonych ówcześnie w Warszawie, i do nas — przyszłych pokoleń, o ks. Dominiku?

»Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią«Mt 5, 7 […] [Jezus pozwala] zobaczyć wszystko, co dokonuje się w historii […], w perspektywie odwiecznego Bożego miłosierdzia, które najpełniej objawiło się w zbawczym dziele Chrystusa. ‘On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwieniaRz 4, 25.

Paschalne misterium śmierci i zmartwychwstania Bożego Syna nadało ludzkiej historii nowy bieg. Jeżeli obserwujemy w niej bolesne znaki działania zła, to mamy pewność, że ostatecznie nie może ono zapanować nad losami świata i człowieka. [Nie może ono zwyciężyć].

Ta pewność płynie z wiary w miłosierdzie Ojca, który »tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne«J 3, 16”.

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Obejrzyjmy też film o KL Dachau (po niemiecku):

  • KZ DACHAU; źródło: www.youtube.com

a także amatorski film o muzeum w Dachau:

  • SPACER po DACHAU; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy słów św. Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się także nad słowami Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

norweskich:

włoskich: