MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. EDWARD KLINIK
1919, Werde (Brema) – ✟ 1942, Drezno
męczennik

patron: wychowanków zakonu salezjańskiego, Poznania

wspomnienie: 24 sierpnia

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. EDWARD KLINIK - współczesne wyobrażenie; źródło: www.santiebeati.it
  • bł. EDWARD KLINIK - Robert i Leszek Kruczek, ołtarz główny, kościół Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, Lublin; źródło: www.salezjanie.info.pl
  • bł. EDWARD KLINIK - współczesne wyobrażenie; źródło: www.donbosco.pl
  • bł. EDWARD KLINIK - współczesne wyobrażenie; źródło: janbosko.esalezjanie.pl
  • bł. EDWARD KLINIK; źródło: ipn.gov.pl
  • bł. EDWARD KLINIK; źródło: www.bosko.pl
  • bł. EDWARD KLINIK, bł. CZESŁAW JÓŹWIAK, bł. FRANCISZEK KĘSY - 1937; źródło: poznanskapiatka.archpoznan.pl
  • OD PRAWEJ: bł. EDWARD KLINIK, bł. FRANCISZEK KĘSY, bł. EDWARD KAŹMIERSKI; źródło: komiks.bestiariusz.pl
  • SPOTKANIE u rodziców FRANCISZKA KĘSEGO: ok. 1940?; źródło: komiks.bestiariusz.pl
  • POZNAŃSKA PIĄTKA - ok. 1940 (bł. EDWARD KLINIK drugi z prawej); źródło: poznanskapiatka.archpoznan.pl
  • POZNAŃSKA PIĄTKA - wystawa, lata 200x, Poznań?; źródło: www.opoka.org.pl
  • POZNAŃSKA PIĄTKA - źródło: spm.salezjanie.pl
  • POZNAŃSKA PIĄTKA - źródło: spm.salezjanie.pl
  • POZNAŃSKA PIĄTKA - współczesne wyobrażenie; źródło: verbasacra.pl
  • POZNAŃSKA PIĄTKA - obraz współczeny; źródło: www.deon.pl
  • POZNAŃSKA PIĄTKA - źródło: spm.salezjanie.pl
  • POZNAŃSKA PIĄTKA - współczesne wyobrażeni; źródło: braciawasowicz.blogspot.com
  • POZNAŃSKA PIĄTKA - rysunek współczesny; źródło: spm.salezjanie.pl
  • PIĄTKA - okładka do komiksu; źródło: www.piatkafilm.com
  • CELA SMIERCI - POZNAŃSKA PIĄTKA - Drezno; źródło: www.bosko.pl
  • MIEJSCE EGZEKUCJI w DREŹNIE - dziedziniec więzienia; źródło: akwielkopolska.pl
  • NIEMIECKIE OBWIESZCZENIE o MORDZIE na POZNAŃSKIEJ PIĄTCE - 25.viii.1942; źródło: poznanskapiatka.archpoznan.pl
  • MONUMENT (NAGROBEK?) POZNAŃSKIEJ PIĄTKI - Drezno; źródło: akwielkopolska.pl
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Na świat przyszedł 21.vii.1919 r. w wiosce Werne k. Bochum — dziś dzielnicy tego miasta — w Nadrenii Północnej–Westfalii (niem. Nordrhein–Westfalen) w Niemczech, w samym środku przemysłowego Zagłębia Ruhry (niem. Ruhrgebiet)

Był synem Wojciecha, ślusarza, i Anastazji z domu Schreiber, która zajmowała się domem.

Sakrament chrztu św. przyjął 27.vii.1919 r. w kościele pw. Najświętszego Serca Jezuzowego (niem. Herz‑Jezu) w Werne, z którego korzystali w dużej mierze byli Polacy…

Miał starszą o dwa lata siostrę Marię, także urodzoną w Werne, i młodszego brata, Henryka, który urodził się w 1926 r., już po powrocie do Polski…

W XIX w. Zagłębie Ruhry, gdzie znajdują się jedne z największych na świecie złóż węgla kamiennego, soli kamiennej, rudy cynku i ołowiu, stało się wielkim centrum przemysłowym i przyciągnęło ok. 500 tys. Polaków, do których przylgnęła nawet specjalna nazwa — niem. Ruhrpolen (pl. Polacy z Ruhr)

Takim emigrantami zarobkowymi była rodzina Edwarda Klinika

Na początku lat 1920. aliści, po odzyskaniu przez Rzeczpospolitą niepodległości, rodzina Kliników wróciła do Polski. Zamieszkała najpierw w rodzinnej miejscowości Głosiny k. Borku Wielkopolskiegopowiecie gostyńskim (dziś przedmieście Borku), by niebawem przeprowadzić się do oddalonego o ok. 70 km na północ Poznania i wynająć mieszkanie na ul. Zielonej 1 m. 1…

Ojciec znalazł bowiem w Poznaniu pracę i zatrudnił się jako ślusarz w warsztatach kolejowych.

W Poznaniu też Edward ukończył 7‑letnią Szkołę Powszechną im. Konarskiego. I to wówczas związał się z Salezjańskim Oratorium w Poznaniu, gdzie koledzy nazwali go „Bebisiem”…

Poznańskie Oratorium pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych prowadzone przez Towarzystwo Świętego Franciszka Salezego (łac. Societas Sancti Francisci Salesii — SDB), czyli salezjanów, przy ul. Wronieckiej 9 (dziś przy parafii pw. św. Jana Bosco, natomiast przy ul. Wronieckiej znajduje się bursa dla studentów) stało się wówczas jego drugim domem.

W Oratorium, z którym w okresie największego rozkwitu związanych było ponad 300 chłopców, każdego dnia można było spotkać przyjaciół, uczestniczyć w zabawach i grach — wszystko pod opieką oo. salezjanów. W dni wolne organizowano tzw. „manewry wojenne” i wycieczki rowerowe, a w czasie wakacji kolonie. Prężnie działała też grupa artystyczno—teatralna i chór chłopięcy…

Edward był chłopcem spokojnym, wręcz nieśmiałym, ale dzięki przyjaźniom zawartym w Oratorium otwierał się i stawał się bardziej bezpośredni. Ale do końca, o czym świadczą wspomnienia świadków, był „zamknięty, bardzo skupionyStefan Stuligrosz, rozmowa z bosko.pl.

Po ukończeniu szkoły powszechnej wysłany został — zapewne pod wpływem Oratorium i poziomu opieki roztaczanym nad młodzieżą przez oo. salezjanów — do salezjańskiego Prywatnego Gimnazjum Męskiego w Oświęcimiu (dziś w jego budynku mieści się Zespół Szkół Zawodowych Towarzystwa Salezjańskiego), w mieście, w którym Towarzystwo rozpoczynało ongiś, w 1898 r., swoją działalność na ziemiach polskich, gdzie przebywał w latach 1933‑7.

Gimnazjum — jako niższe gimnazjum humanistyczne — salezjanie otworzyli w 1900 r. Przyjmowali doń młodzież z rodzin rzemieślników, robotników, rolników, urzędników, kupców, przemysłowców. Połowa chłopców — tak jak i Edward — mieszkało w internacie. Nauczycielami przedmiotów oraz instruktorami na warsztatach byli salezjanie, w tym także klerycy — asystenci, oraz osoby świeckie. Od 1932 r., w związku reformą uchwaloną przez Sejm 11.iii.1932 r., powstało 2‑letnie liceum ogólnokształcące oraz 4‑letnie gimnazjum. I w takim właśnie gimnazjum uczył się Edward

Nie od razu jednak zaaklimatyzował się. Według wspomnień siostry, Marii — która właśnie wtedy, w 1936 r., została zakonnicą wstępując do Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Jezusa Konającego (łac. Congregatio Sororum Ursulinarum a Sacro Corde Iesu Agonizantis – USJK), zwanych urszulankami szarymi — po pierwszym przyjeździe do domu, na święta Bożego Narodzenia, nie chciał wracać do Oświęcimia. Z czasem jednak polubił szkołę — został nawet prezesem Sodalicji Mariańskiej (łac. Congregatio Mariana) — katolickiego stowarzyszenia świeckich, którego celem było łączenie życia chrześcijańskiego ze studiami — i przewodniczącym samorządu uczniowskiego.

W 1937 r., — roku, w którym szkoła oświęcimska otrzymała uprawnienia gimnazjów państwowych — Edward otrzymał świadectwo ukończenia gimnazjum, zwane potocznie małą maturą.

I powrócił do Poznania, gdzie uczył się dalej, w I Państwowym Liceum im. Bergera, założonym w 1853 r. jako Miejska Szkoła Realna przez niemieckiego filantropa, kupca i polityka, Gotthilfa Bergera (1794, Poznań – 1874, Poznań)

Powrót do Poznania oznaczał także powrót do Oratorium, do którego wprowadził wówczas młodszego brata, Henryka…

Powrócił też do przyjaciół.

W 1939 r. zakończył dwu–letnią edukację licealną egzaminem maturalnym

Był pełnoletni. I właśnie rozpoczynał się dla niego, jak dla wszystkich Polaków, czas próby…

1.ix.1939 r. Niemcy zaatakowali Rzeczpospolitą. 17.ix.1939 r. w porozumieniu z Niemcami to samo uczynili Rosjanie. Nastąpił IV rozbiór Polski. Rozpoczęła się II wojna światowa

Zgodnie z umową z piątką przyjaciół z Oratorium: Czesławem Jóźwiakiem, Franciszkiem Kęsym, Edwardem Kaźmierskim, Jarogniewem Wojciechowskim i Henrykiem Gabryelem, postanowił — jako Polak i gorliwy, świadomy katolik — wstąpić do wojska. Nie było dla niego broni więc nie został przyjęty. Tylko Jóźwiak wziął udział w kampanii. Edward natomiast, wraz z Kęsym, Kaźmierskim i Wojciechowskim, wziął udział w demonstracjach młodzieży, domagającej się zorganizowania obrony Poznania, a gdy to się nie stało został — według niektórych relacji — wcielony z przyjaciółmi do plutonu Przysposobienia Wojskowego, czyli młodzieżowych oddziałów przygotowujących do służby wojskowej. Wyruszyli w kierunku Warszawy, podążając za wycofującą się armią, ale kolumna ochotników nie będąc w stanie nawiązać kontaktu z oddalającym się polskim wojskiem — szczególnie po porażce w bitwie nad Bzu­rą (9‑22.ix.1939 r.) — rozwiązała się a jej uczestnicy spod Kutna dotarli z powrotem do domów…

Polska znalazła się pod okupacją niemiecką i rosyjską. Szczególny charakter miała ona na terenach bezpośrednio przez Niemców wcielonych do Rzeszy Niemieckiej. A Poznań wraz z całą Wielkopolską znalazł się w granicach okręgu Rzeszy zwanego Reichsgau Wartheland (pl. Okręg Rzeszy Kraj Warty). Celem niemieckiej polityki stała się fizyczna likwidacja żywiołu polskiego. Nadzorca owego okupacyjnego tworu, niem. Gaulaiter (pl. naczelnik okręgu), Obergruppenführer zbrodniczej organizaji SS (niem. Die Schutzstaffel der NSDAP)niem. Reichsstadtthalter (pl. namiestnik Rzeszy) Artur Karol (niem. Arthur Karl) Greiser (1897, Środa Wlkp. – 1946, Poznań), oświadczył, że „zniemczenie Warthegau oznacza […], że żaden inny naród, oprócz narodu niemieckiego nie ma prawa tam mieszkać. To jest różnica między moją kolonizacją a starą bismarckowskąvi.1942 r.

Warthegau miał być „wzorcowym [obszarem] dla całych Niemiec”, w którym panuje niem. Ohne Gott, ohne Religion, ohne Priesters und Sakramenten” (pl. bez Boga, bez religii, bez kapłana i sakramentu”).

Posunięto się nawet do tak „wyrafinowanych” metod — obok bezpośredniej eksterminacji w ramach Intelligenzaktion (pl. Akcja Inteligencja), akcji skierowanej przeciwko polskiej elicie, głównie inteligencji, w trakcie której planowo i metodycznie natychmiast po inwazji rozstrzelano ok. 50 tys. nauczycieli, księży, przedstawicieli ziemiaństwa, wolnych zawodów, działaczy społecznych i politycznych oraz emery­towanych wojskowych; aresztowań; osadzania w obozach koncentracyjnych; masowego wypędzania do Generalnego Gubernatorstwa na ziemiach polskich (niem. Ge­neralgouvernement für die be­setzten polnischen Gebiete), czyli tzw. Generalnej Guberni, państewka, o którym jego gubernator, niemiecki ŻydHannah Arendt, „Eichmann w Jerozolimie Hans Frank (1900, Karlsruhe – 1946, Norymberga), miał mówić:

Kraj ten powołany jest do spełnienia roli rezerwuaru robotników na wielką skalę. Mamy tu jedynie gigantyczny obóz pracy, w którym wszystko, co oznacza siłę i samodzielność jest w rękach Niemców6.xi.1940 r..

— iż wyznaczono wysoką granicę wieku dla narzeczonych, jako warunku uzyskania zgody na zawarcie związku małżeńskiego (28 lat u mężczyzn i 25 dla kobiet)…

W Poznaniu Niemcy zamknęli Oratorium, wszystkie szkoły i wprowadzili obowiązek pracy — nawet dla czternastoletnich dzieci.

A jednym z pierwszych sybolicznych publicznych aktów było zniszczenie pomnika Wdzięczności Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

Edward zatrudnił się w firmie budowlanej „Urbaniaka” przy Drodze Dębińskiej, ulicy biegnącej od centrum Poznania do jego granic w kierunku południowym. Ale równolegle zaangażował się, wraz z przyjaciółmi, w działalność konspiracyjnego Harcerstwa Polskiego, zwanego też „Hufcami Polskimi”, związanego — w odróżnieniu od bardziej znanych Szarych Szeregów — z ruchem narodowym, którego naczelnikiem był Stanisław Sedlaczek (1892, Kołomyja – 1941, Auschwitz) (zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym KL Auschwitz). W Poznaniu tą inicjatywą kierował gimnazjalista, phm. Lech Masłowski „Jerzy”, późniejszy dowódca jednego z partyzanckich oddziałów Obozowych Drużyn Bojowych „Szczerbiec”, działającego m.in. w okolicach Nowego Wiśnicza

W konspiracji Edward, przyjmując pseudonim „Ziuk”, został zastępcą swego przyjaciela, Czesława Jóźwiaka

Prawdopodobnie za przyczyną Czesława Jóźwiaka został też zaprzysiężony w tajnej organizacji zdelegalizowanego przez Niemców Stronnictwa Narodowego — Narodowej Organizacji Bojowej NOB:

Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu i Trójcy Świętej oraz Tobie Mario ‑ Królowo Korony Polskiej, stać wiernie na straży u boku idei narodowej Wielkiej Polski. Przysięgam nigdy, niegdzie nie mówić o sprawach organizacji, której jestem członkiem, nawet z moimi najbliższymi członkami rodziny. Przysięgam nie przystępować do innej organizacji, być wiernym i na zarządzenie uczynić wszystko dla dobra Polski.

Otrzymany rozkaz wykonać nawet wtedy, gdyby to miało kosztować moje życie.

Tak mi Panie Boże i Męko Jego Syna dopomóż. Amen.

Już 2.i.1940 r. piątka przyjaciół prawd. uczestniczyła w uroczystej zbiórce zorganizowanej przez phm. Lecha Masłowskiego w pierwszą rocznicę śmierci Romana Dmowskiego (1864, Kamionek – 1939, Drozdowo). Miesiąc później, w ii.1940 r. grupa „Jerzego” przeprowadziła akcję prowokacyjną przeciwko pięciu osiedleńcom, tzw. Niemcom bałtyckim (niem. Deutsch–Balten) — czyli ok. 75 tys. Niemców pochodzącym z Inflant (Łotwa i Estonia), którzy dzięki rozpoczynającemu II wojnę światową niemiecko–rosyjskiemu paktowi Ribbentrop–Mołotow i „traktatowi o granicach i przyjaźni III Rzesza–Rosja”, po włączeniu Inflant w tzw. rosyjską sferę wpływów zostali przesiedleni do Reichsgau Wartheland na gospodarstwa odebrane polskim właścicielom — polegającą na wrzuceniu do ich mieszkań ulotek antyniemieckich, z jednoczesnym powiadomieniem niemieckiej tajnej policji politycznej (niem. Geheime Staatspolizei) — Gestapo.

W iii.1940 r. nastąpiły masowe aresztowania członków podziemnej chorągwi w Poznaniu. Niemcy zatrzymali ok. 100 polskich harcerzy, co doprowadziło do faktycznej likwidacji tamtejszej organizacji. Ale chłopcy z Oratorium uniknęli wówczas aresztowań…

Poza działalnością konspiracyjną młodzi ludzie próbowali prowadzić w miarę normalne życie, do jakiego przygotowywało ich Oratorium. Uczestniczyli w szeroko rozumianej działalności młodzieżowego chóru chłopięcego kierowanego — po aresztowaniu przez Niemców i wydaleniu do Generalnej Guberni ks. Wacława Gieburowskiego (1878, Bydgoszcz – 1943, Warszawa) — przez ich rówieśnika, Stefana Stuligrosza (1920, Poznań – 2012, Puszczykowo), późniejszego wielkiego polskiego dyrygenta, kompozytora i twórcę słynnego chóru „Poznańskich Słowików” i kawalera Orderu Orła Białego, który został wówczas organistą w kościele pw. Najświętszej Marii Panny Wspomożycielki Wiernych, przy którym działało Oratorium. Pomimo masowych aresztowań duchowieństwa chór w jeszcze nie zamkniętych kościołach. Spotykali się też — po zamknięciu Oratorium — w domu Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego (łac. Congregatio Fratrum Cordis Iesu ‑ CFCI) na Ostrowie Tumskim, organizowali w dni wolne od pracy wypady za miasto, spacery wzdłuż Warty, opiekowali się młodszymi kolegami…

Stefan Stuligrosz po latach wspominał: „Spotykaliśmy się w zimowe popołudnia u państwa Kęsych. Robiliśmy kawały jego siostrze Irenie, przebieraliśmy się, śpiewaliśmy byle co, byle zapomnieć o grozie sytuacji. Przed godziną policyjną o 2100 trzeba się było pożegnać, żeby zdążyć do domu. Ale zawsze była na zakończenie krótka modlitwa”…

Ale Niemcy ów chór, i środowisko młodzieży z nim związane, od początku okupacji obserwowali szczególnie intensywnie. Spośród grona związanego z Oratorium ktoś zaczął donosić do Gestapo. Aresztowania nastąpiły niebawem, acz ich bezpośrednią przyczyną aresztowań były prawd. próby Czesława Jóźwiaka nawiązania kontaktów z pozostałymi na wolności po fali aresztowań w vii.1940 r. członkami konspiracyjnej Wojskowej Organizacji Ziem Zachodnich WOZZ

Edward, najstarszy z szóstki przyjaciół, aresztowany został pierwszy. 21.ix.1940 r. Gestapo pojawiło się w miejscu jego pracy i wywiozło nie powiadamiając rodziny. Dwa dni później Gestapo aresztowało jego salezjańskich przyjaciół.

Zawieziono go — jak i wszystkich — do siedziby Gestapo zorganizowanej w tzw. Domu Żołnierza”. Gdy Niemcy zabrali im wszystkie rzeczy osobiste, znaleźli przy nich także różańce. Szydząc z chłopców odebrali im je i wyrzucili do kosza na śmieci. Ci zaś, kiedy tylko zostali na chwilę pozostawieni sami, wyciągnęli je z kosza i schowali…

Tak rozpoczęła się ich niezwykła droga krzyżowa, w trakcie której krok po kroku zbliżali się do swego Pana. Nie tylko w sensie życia doczesnego — zbliżania do Chrystusa zmartwychwstałego — ale nieustannie kształtując swą duchową formację w oczekiwaniu na ostateczne przyjście Pana. Nawet w tak ekstremalnych warunkach nie czynili tego biernie: przeciwnie, aktywnie pogłębiali wiarę, zgłębiali ją — indywidualnie albo, o ile to było możliwe, wspólnie — nigdy nie tracąc z widoku celu ostatecznego, Nieba…

A wszystko w trakcie nieustannych męczarni i cierpień.

Już pierwszego dnia, oskarżając o założenie w Oratorium nielegalnej organizacji, skatowano ich okrutnie. Edward zanotował i przekazał w grypsie:

Poniedziałek — pierwsze śledztwo — jeden z najstraszniejszych dni w moim życiu, którego nigdy nie zapomnę”…

Z więzienia Gestapo został przewieziony do osławionego obozu koncentracyj­nego (niem. Konzentrationslager) KL Posen (Fort VII) w Poznaniu i osadzony w bunkrze 58. Tam spotkał się z aresztowanymi przyjaciółmi. Odtąd, o ile możliwe, trzymali się razem. Rozrzucono ich po różnych celach, ale widywali się na podwórzu i wymieniali choćby uścisk dłoni, karteczki zachęcające do wspólnych praktyk, tak jak w Oratorium…

Przesłuchiwano go też w więzieniu przy ul. Młyńskiej (innej siedzibie Gestapo). Tam Niemcy, by wymusić zeznania, poddali go torturom i ciężkiemu biciu…

16.xi.1940 r. przewieziono go — wraz z przyjaciółmi — do niemieckiego więzienia we Wronkach, ok. 60 km od Poznania, gdzie siedział, jak i przyjaciele, w pojedynczej celi oznaczonej napisem: „Hochverrat” (pl. zdrada stanu”). Traktowano ich, mieszkańców wcielonej do Rzeszy Niemieckiej części okupowanej Rzeczypospolitej, tzw. niem. Wartheland” (pl. Kraj Warty”), jak zdrajców narodu niemieckiego. Niemcy po prostu uznali, że aresztowani automatycznie stali się „obywatelami Niemiec” i ich działalność w Oratorium za zdradę główną.

Mimo odosobnienia przyjaciele jakoś się porozumieli i przygotowywali się do Bożego Narodzenia salezjańską nowenną, w jakiś sposób razem… Jeden z nich odtworzył ją z pamięci i przepisał na skrawkach papieru… Odprawili ją w tym samym czasie, jak czynili to na wolności…

Później, 23.iv.1941 r., przewieziono go, wraz z przyjaciółmi, do więzienia sądowego w dzielnicy Berlina — Neukölln (oprócz Jarogniewa Wojciechowskiego, którego doprowadzono do więzienia w dzielnicy Spandau — o przydziale decydowało nazwisko: jak zawsze pedantyczni Niemcy więźniów o nazwiskach zaczynających się na literę z pierwszej połowy alfabetu kierowali do Neukölln, pozostałych do Spandau). Przetrzymywano go m.in. w celi no114. Pracował przy lepieniu torebek, kręceniu sznurka, sortowaniu cebuli…

Pisał:

Ja zajęty jestem fabrykacją tytek [i.e. torebek, ed.]. Kleję tytki małe, średnie i duże, z futrem, bez, pergaminowe, w ogóle wszelkiego rodzaju. Przy tej pracy czas mija bardzo szybko. Tutejsze warunki pozwoliły mi również na lekkie poduczenie się w matematyce, chemii, no i w niemieckim8.v.1942 r., Neukölln

Przez cały ten okres, w czasie wielomiesięcznych przesłuchiwań — torturowania, katowania — młodzi chłopcy, przywódcy poznańskiej katolickiej młodzieży, zachowywali niezwykły spokój i niespotykaną pogodę ducha…

Nie zwątpiliśmy nigdy, nawet w okrutnych warunkach, podczas więziennej gehenny, pozostawaliśmy apostołami księdza Bosko. Nie załamało nas śledztwo, rozdzielenie po różnych celach, terror i uciążliwy głód. Pomimo udręczeń fizycznych, moralnych, stosowanych tortur, gdy tylko drzwi zamykały się za odchodzącym gestapowcem, wracały humor i pogoda ducha. Często współwięźniowie mówili, że jesteśmy jacyś inni i pytali, czy przypadkiem nie jest nam dobrze w więzieniu…wspomnienia Henryka Gabryela.

Wyjaśniał to Edward pisząc w grypsie: „BógWspomożycielka jest zawsze z nami, a przy takiej opiece nigdy nie zginiemy […]

Chociaż czasami nie staje się według naszego życzenia, to jednakże nie należy upadać i wątpić, ale silnymi ramionami podźwignąć Jego Krzyż i iść z nim poprzez ścieżkę życiową tak długo, dopóki On sam go nie zdejmie. Kto z cichością i poddaniem znosi swój krzyż, temu jest on bardzo lekki, natomiast kto się buntuje przeciw samemu losowi, ten jego ciężar podwaja9.v.1942 r., Neukölln

Zachowując pozory praworządności w v.1942 r. Niemcy przewieźli oskarżonych do szczególnie ciężkiego więzienia w Zwickau (niem. Zuchthaus Zwickau) na Zamku Osterstein (niem. Schloss Osterstein), prowadzonego przez niemiecką „eskadrę ochronną NSDAP” (niem. Die Schutzstaffel der NSDAP”), czyli osławione SS.

To najgorszy okres dotychczasowej niewoli”, wspominał Henryk Gabryel. Przetrzymywani byli w dużych celach, w których stłoczono po osiemdziesięciu ludzi. Zmuszano ich do ciężkich prac w mieście. Używano ich jako siły pociągowej. Otrzymywali głodowe racje żywnościowe. Codziennie ktoś z więźniów umierał:

Pracą i głodem zabijali. Pomagaliśmy sobie jak tylko było można. Czesio Jóźwiak pracował jakiś czas na dworcu przy myciu sanitarnych wagonów. Przynosił i dzielił się skórkami chleba lub czymś innym, co potrafił zdobyć. Kaźmierski miał okazję zebrania łupin ziemniaczanych. Chociaż trudno przechodziły przez gardło, innego wyboru nie było”…

Mimo to nie tracili pogody ducha. Wierzyli, że kto pokłada ufność w Bogu, nie powinien się lękać. W tym przeświadczeniu umacniał ich współwięzień — kapłan, mnich Zakonu Świętego Benedykta (łac. Ordo Sancti Benedicti – OSB) czyli benedyktyn, o. Leander Henryk Kubik (1909, Stare Kramsko – 1942, Wronki), proboszcz parafii w Siemowie, który aresztowany został w 1941 r. jako kapelan polskiej organizacji podziemnej „Czarny Legion”, działającej w Gostyniu i okolicach, i właśnie w tym czasie, w ix‑v.1942 r., sądzony w Zwickau (12 członków organizacji skazanych zostało na ścięcie a kilkudziesięciu na więzienie: 38 z nich w więzieniach zginęło, w tym we Wronkach o. Kubik) — u którego spowiadali się. O. Leander stał się nieformalnym duszpasterzem więźniów — organizował modlitwy, słuchał spowiedzi, udzielał sakramentów świętych, pomagał chorym, pocieszał, wspierał duchowo…

Często wzajemnie polecali siebie BoguNiepokalanej Wspomożycielce. Nie poddawali się zwątpieniu…

Edward pisał w grypsach:

Dzisiaj, mając już za sobą duży okres szkoły życiowej, patrzę inaczej na świat, gdyż więzienie bardzo zmienia człowieka. Dla niejednych staje się szkodliwym, dla innych zbawiennym. Ja i moi koledzy możemy powiedzieć, że dla nas jest i będzie tym drugimgryps do siostry, 8.v.1942 r.

Wreszcie 1.viii.1942 r. Edward i przyjaciele stanęli w Zwickau przed sądem. Oskarżo­no ich o członkostwo „nielegalnej organizacji ‘Stronnictwo Narodowe’”, a w szczegól­ności „ramienia zbrojnego tej partii — ‘Narodowej Organizacji Bojowej’”. Głównym celem ich dzia­łalności miało być „szpiegowanie, mające służyć przygotowaniu powstania”…

A to uznane zostało za zdradę stanu. Niemcy po prostu uznali — po „przyłączeniu” Poznania do Rzeszy — że aresztowani automatycznie stali się „obywatelami Niemiec” i ich działalność w Oratorium za zdradę główną. Pięciu przyjaciół z Oratorium salezjańskiego: Edward, Czesław Jóźwiak, Franciszek Kęsy, Edward Kaźmierski, Jarogniew Wojciechowski, oraz dwaj inni Polacy z kręgów narodowych, koledzy z Narodowej Organizacji Bojowej — Hieronim Jędrusiak (1920/1, Poznań – 1942, Drezno) i Marian Kiszka (1921, Pobiedziska – 1942, Drezno), zostali tego dnia skazani na śmierć przez zgilotynowanie. Tylko Henryk Gabryel (ur. 1922, Poznań), najmłodszy z nich, został następnego dnia, 2.viii.1942 r., zwolniony i przeżył wojnę…

Należy orzec takie kary, aby ich działanie odstraszające było jak największe. W przypadku Polaków osiągnięcie tego celu możliwe jest jedynie poprzez orzeczenie kary śmierci. Wieloletnia kara pozbawienia wolności nie jest wystarczająca, gdyż Polacy wrogo nastawieni wobec wszystkiego, co niemieckie, nadal przekonani o upadku Wielkiej Rzeszy Niemieckiej i wierzą, że ich rodacy przebywający w obozach karnych wcześniej czy później odzyskają wolność” — tak niemiecki sędzia–oprawca uzasadnił wyrok.

Skazano ich na podstawie niemieckich rozporządzeń wydanych przez okupanta w xii.1941 r. i i.1942 r., a zatem ponad rok po inkryminowanych aktach, z mocą wsteczną…

Na wykonanie wyroku skazanych przewieziono do Drezna, do więzienia w kompleksie budynków służących także jako sąd i miejsce egzekucji, przy Münchner Platz 3 (pl. Plac Monachijski). Przetrzymywano ich w pojedynczych, wąskich na ok. 1 m, celach, bez możliwości kontaktu…

Zachowała się niezwykła, niewielka, 48‑stronicowa „książeczka do nabożeństwa”, którą Edward napisał w więzieniach i z której modlili się poznańscy przyjaciele:

O Boże, dlaczego włożyłeś tak ciężki krzyż na moje ramiona?

»Synu, patrz na mnie, jak ja obarczony ciężkim drzewem krzyża z miłości do ciebie szedłem na Golgotę i nie wydobyłem z piersi mojej słowa skargi, a ty już teraz narzekasz?

Oddaj mi tylko miłość za miłość. Jam dobrowolnie oddał się tobie cały, stając się więźniem tabernakulum, a ty ile razy mnie odwiedziłeś?

Czy chciałbyś mieć dzisiaj lepiej ode mnie?«

O Boże, jak ciężko zgrzeszyłem. Rzucając się na kolana, dzisiaj prosić Cię tylko mogę o miłosierdzie, przebaczenie i pokutę.

Dziś, wyznając swe winy, wspólnie z żałującym łotrem wołać powinienem”.

Już z Drezna pisał do matki:

Wszystko leży w rękach Boga i moje życie także. Do teraz odczuwałem nad sobą opiekę Boga. W każdym krzyżu widziałem Jego świętą Wolę. Dzisiaj widzę ją także i wierzę, że On dał mi krzyż życia. Mam nadzieję, że On mnie nie opuści, przede wszystkim w ciężkich chwilach mego życia18.viii.1942 r., Drezno

W pożegnalnym, ostatnim liście do rodziny pisał:

Dziwne są wyroki Boże, lecz musimy się z nimi zawsze pogodzić, gdyż wszystko jest dla dobra naszej duszy […]

Dziwna jest wola Jezusa, że zabiera mnie już w tak młodym wieku do siebie, lecz jakże szczęśliwa będzie dla mnie to chwila, w której będę miał opuścić tę ziemię. Jakże mogę się cieszyć, że odchodzę do Pana i mojej Matuchny Najświętszej zaopatrzony Ciałem Jezusa.

Do ostatniej chwili Maria była mi Matką.

Teraz kiedy Ty Mamuńciu nie będziesz mnie miała weź Jezusa »Matko, oto syn Twój«”

I kończył:

Do ostatniej chwili z moją silną wiarą w sercu idę spokojnie do wieczności, gdyż nie wiadomo co by mnie tutaj na ziemi czekało […]

Ja zrozumiałem moje życie dokładnie, poznałem powołanie życiowe i cieszę się że w niebie się odwdzięczę24.viii.1942 r., Drezno

W drezdeńskim więzieniu piątka przyjaciół oraz trzech innych Polaków (wspomniani Hieronim Jędrusiak i Marian Kiszka oraz Bogdan Wysocki (1921, Poznań – 1942, Drezno), skazany przez Niemców w innym procesie) spotkali się ostatni raz…

Duszpasterz więzienny, o. Franciszek (niem. Franz) Bänsch (1899, Großenhain – 1961, Drezno), zakonnik Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej (łac. Congregatio Missionariorum Oblatorum B. M. V.Immaculatae – OMI), czyli oblat, którego za potajemne sporządzanie notatek z egzekucji dokonanych w latach wojny w Dreźnie (było ich 1,386), przekazywanie grypsów, odnotowywanie danych i miejsc pochówku straconych, i wreszcie wystawienie im po upadku III Rzeszy Niemieckiej małej kapliczki (jeszcze za czasów komunistycznych!), miasto uhonorowało w 2006 r. nazwaniem ulicy jego imieniem i pomnikiem, zanotował:

Na krótko przed godziną 900 wieczorem więźniowie zaintonowali pieśń religijną, którą zaśpiewali przytłumionym głosem w języku ojczystym.

Do celi znowu wdarł się strażnik więzienny i zawołał: ‘Koniec śpiewania!’

I ja byłem w tej celi. Pod koniec, krótko przed wyprowadzeniem prosili jeszcze: ‘Przewielebność, proszę trzymać krzyż bardzo wysoko, żebyśmy go mogli widzieć’.

Każdy z nich w milczeniu poszedł pod gilotynę”…

Wyrok Niemcy wykonali 24.viii.1942 r., w dzień wspomnienia Maryi Wspomożycielki Wiernych, do której tyle razy się modlili, o godz. 2040.

Już następnego dnia, 25.viii.1942 r., niemiecki okupant rozlepił na ulicach Poznania niem. Bekanntmachung” (pl. Obwieszczenie”), wydrukowane w kolorze czerwonym, w dwu językach — co było niezwykłe — na górze po niemiecku, a niżej po polsku, informujące o wykonaniu wyroków…

Pochowani zostali w zbiorowym grobie na cmentarzu katolickim przy ul. Bremer 20 (niem. Bremer Straße), niedaleko więzienia w Dreźnie… Tam też spoczywają do dziś — ekshumacja nie jest możliwa, ich ciała wrzucone bowiem zostały do zbiorowej mogiły mordowanych w więzieniu w Dreźnie. Nie wiadomo, w której z wielu warstw szczątek znajdować się mogą ich relikwie…

Piątka przyjaciół z poznańskiego Oratorium została beatyfikowana przez św. Jana Pawła II (1920, Warszawa – 2005, Watykan), 13.vi.1999 r., w Warszawie, w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

Kilkanaście lat wcześniej, 20.vi.1983 r., św. Jan Paweł II mówił w Poznaniu:

Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywegoMt 16, 16.

[…] To Piotrowe wyznanie […] rozbrzmiewa w dziejach Ludu Bożego na tej wielkopolskiej ziemi, zespolonej od tysiąca z górą lat wokół katedry pod wezwaniem świętych Apostołów.

Słowa Piotrowe powtarza katolicki Poznań w sposób szczególny od czasu niepodległości Ojczyzny, która została odzyskana w 1918 roku. […] Wyznanie Piotrowe wyraziło się […] [wówczas] poprzez budowę pomnika Najświętszego Serca Jezusowego. Pomnik ten — jako wyraz dziękczynienia za odzyskanie niepodległości — został zniszczony przez najeźdźcę w czasie drugiej wojny światowej. Dziś na tym miejscu stanęły dwa krzyże na pamiątkę ofiar z 1956 roku. Z różnych motywów — ze względu na dawniejszą i bliższą przeszłość — to miejsce czczone jest przez społeczeństwo Poznania i Wielkopolski.

Pragnę więc i ja również uklęknąć w duchu na tym miejscu i złożyć cześć”.

I uzupełniał modlitwą do Tej, do której jako „mojej Matuchny Najświętszej” zwracał się w ostatnich chwilach życia bł. Edward:

Poznań! […] Miasto, w którym tak szczególnie dojrzewała katolicka myśl społeczna oraz ogólnonarodowa struktura katolickich organizacji.

[…] Całym sercem zbliżam się ku temu miejscu, na którym księżna Dobrawa, żona Mieszka i matka chrzestna polskiego narodu, wzniosła na Ostrowie Tumskim kaplicę zamkową pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny. Najpierwotniejszy ślad […] wielkiego dziedzictwa, […] które pragniemy przenieść w następne stulecia.

Staję więc na tym miejscu i powtarzam:

Bogurodzica Dziewica
Bogiem sławiena Maryja
Twego Syna Gospodzina.
Zyszczi nam, spuści nam,
Kyrie eleison.

Tak, „zyszci nam, spuści nam” — nadal prosimy, ale dziś już mamy orędownika, bł. Edwarda

W 2006 r. zespół „New Day” nagrał, jako część albumu „Piątka”, utwór „Tacy sami jak my”, poświęcony męczennikom z Poznania. Muzycy śpiewali wówczas:

Nieważne, ile masz lat
Ważne byś
Bożą miał w sercu radość
Jak przed laty pięciu z nich
Młodych tak
Którzy umieli pięknie żyć

Każdy z nich wierzył, że
Dobrze jest
Żyć tak jak uczył Bosco
Dziś zatrzymaj chwilę tę
Może Ty
Błogosławionym będziesz

Nieważne, ile masz lat
Ważne byś
Uczciwie drogą kroczył swą
Jak przed laty pięciu z nich
Wiernych tak
Co w przyjaźni zawsze trwali

Każdy z nich wierzył, że
Warto jest
Być blisko łaski Bożej
Dziś zatrzymaj chwilę tę
Właśnie Ty
Błogosławionym będziesz

Tacy sami jak My
Zakochani jak Ty!
Pełni życia i sił
Wierni Bogu do końca!

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Posłuchajmy recytacji ostatnich listów „Poznańskiej Piątki”:

  • POZNAŃSKA PIĄTKA - OSTATNIE LISTY; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy na film o ostatnich godzinach życia „Poznańskiej Piątki”:

  • POZNAŃSKA PIĄTKA; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy piosenki „Tacy sami jak my” w wykonaniu „New Day”:

  • TACY SAMI JAK MY - NEW DAY; źródło: www.youtube.com

Weźmy również udział w sympozjum naukowym „Wierni do końca” w 14.x.2011 r. w Lądzie:

  • WIERNI do KOŃCA; seminarium naukowe, 14.x.2011, Salezjańskie WSD, Ląd; źródło: www.youtube.com

Obejrzyjmy etiudkę o polskich świętych i błogosławionych wyniesionych na ołtarze przez Jana Pawła II:

  • POLSCY ŚWIĘCI i BŁOGOSŁAWIENI WYNIESIENI do CHWAŁY OŁTARZY przez JANA PAWŁA II; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy też słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II - Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad słowami Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

oraz jego homilią z 20.vi.1983 r. wygłoszoną w Poznaniu, do młodzieży:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

włoskich:

innych:

  • Polscy święci i błogosławieni”, ks. Jerzy Misiurek, Kraków, 2009