MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU
Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno
św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

bł. WŁADYSŁAW MĄCZKOWSKI
(1885, Przygodzice Wielkie - 1942, Dachau)
męczennik

patron: Szubina

wspomnienie: 20 sierpnia

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. WŁADYSŁAW MĄCZKOWSKI: obraz, kościół parafialny Narodzenia Najświętszej Marii Panny, Ociąż; źródło: www.skal.republika.pl
  • bł. WŁADYSŁAW MĄCZKOWSKI: ; źródło: www.wtg-gniazdo.org
  • bł. WŁADYSŁAW MĄCZKOWSKI: ok. 1937; źródło: www.swietyjozef.kalisz.pl
  • bł. WŁADYSŁAW MĄCZKOWSKI: witraż, kościół św. Marcina, Szubin; źródło: www.express.bydgoski.pl
  • bł. WŁADYSŁAW MĄCZKOWSKI: tablica pamiątkowa, kościół św. Małgorzaty, Szubin; źródło: www.wtg-gniazdo.org
  • bł. JAN NEPOMUCEN CHRZAN, bł. WŁADYSŁAW MĄCZKOWSKI, bł. ALEKSY SOBASZEK: 2009, tablica pamiątkowa, Słupy; źródło: www.muzeum.szubin.net
  • KOŚCIÓŁ NARODZENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY: Ociąż; źródło: www.galeriawielkopolska.info
  • ARBEIT MACHT FREI: KL Dachau; źródło: www.flickr.com
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ: Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ: PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ: ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl

Urodził się w 1911 r. w Ociążu, niedaleko Ostrowa Wielkopolskiego, ówcześnie w zaborze niemieckim (w 1873 r. parafia w Ociążu liczyła 1034 dusz).

Ojciec, Szczepan, był kamerdynerem na dworze w Ociążu, należącym m.in. do Morawskich, Tyszkiewiczów i Ponińskich (uległ zniszczeniu podczas II wojny światowej).

Był najmłodszym z licznego rodzeństwa i wychowywany był w trudnych warunkach, w ubóstwie, ale cechą charakterystyczną i rodziny i otoczenia była pobożność…

Szkołę podstawową ukończył w rodzinnym Ociążu, po czym rozpoczął nauki w doskonałym gimnazjum męskim w Ostrowie Wielkopolskim (dziś I Liceum Ogólnokształcące im. Kompałły i Lipskiego). Uczyło się w niej aż czterech kapłanów, beatyfikowanych przez Jana Pawła II (Aleksy Sobaszek, Jan Nepomucen Chrzan, Józef Kut i Władysław Mączkowski)!

Maturę zdał tamże w 1931 r.

Studiował w seminariach duchownych w Poznaniu i Gnieźnie.

W międzyczasie zmarł mu ojciec, a potem jeden z jego braci, który po śmierci ojca wspomagał finansowo liczne rodzeństwo. Również Władysław z tej pomocy korzystał, doświadczył więc problemów finansowych – musiał prosić o odroczenie opłat czesnego a stypendium przeznaczał na spłatę długu w seminarium…

Borykał się także z problemami zdrowotnymi.

Ale powołanie było silne. Z każdym rokiem zbliżał się do wielkiego dnia. Seminarium ukończył, a pisemna opinia brzmiała: „Średnio zdolny. Pilny. Spokojny i zamknięty. Asceta.

Wreszcie ów dzień nadszedł i w 1937 r. przyjął, z rąk prymasa Augusta Hlonda, święcenia kapłańskie.

Został wikariuszem w parafii Słupy. Zapamiętano go tam jako kapłana obdarzonego – mimo s pokojnego, pogodnego, pokornego charakteru – jakąś wewnętrzną siłą, charyzmatem słowa. Ceniono jego talent kaznodziejski, zwłaszcza podczas kazań pasyjnych. Wielu przychodziło do niego jako cenionego spowiednika, a księża szukali w nim swego kierownika duchowego.

Tymczasem on sam wiele czasu spędzał w kościele, skupiony na samotnej modlitwie…

Po dwóch latach pracy zaproponowano mu objęcie parafii w Rzadkowie, ale odmówił i został wikariuszem w Szubinie, w parafii pw. św. Marcina, biskupa.

Tam zastał go wybuch II wojny światowej 1.ix.1939 r. Wielkopolska szybko znalazła się pod okupacją i została wcielona bezpośrednio do Rzeszy Niemieckiej. Niemcy widzieli w klerze katolickim przedstawicieli elity narodu polskiego i, by złamać kręgosłup jakimkolwiek myślom o oporze, szybko rozpoczęli prześladowania księży. Ich ofiarą, już 1.x.1939 r., padł i został aresztowany proboszcz parafii szubińskiej, ks. Stanisław Gałecki (1896, Bydgoszcz – 1952, Szubin).

Władysław zaczął się ukrywać u dwóch miejscowych rodzin w podszubińskiej wsi Smolniki, nie zaprzestając, w miarę możliwości, służyć parafianom z posługą kapłańską, w szczególności chorym.

Gdy sytuacja trochę się uspokoiła nawiązał kontakt z przełożonymi, po czym skierowano go jako administratora parafii Łubowo pod Gnieznem. Towarzyszyła mu matka. I tam wykazał się wielkim zapałem duszpasterskim i wzorowym życiem kapłańskim.

Ale gestapo o nim nie zapomniało. 26.viii.1940 r. Niemcy przyjechali do Łubowa i aresztowali Władysława.

Początkowo przebywał w przejściowym obozie w Szczeglinie. Po trzech dniach wraz z grupą 525 kapłanów przewieziony został najpierw do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, a w xii.1940 r. do obozu koncentracyjnego KL Dachau.

Odtąd formalnie był już tylko numerem 22760.

Współwięźniowie z bloku 26, bloku księży i kleryków katolickich (był wśród nich ks. Stanisław Gałecki, proboszcz Władysława z Szubina, który niebawem miał stać się ofiarą zbrodniczych niemieckich eksperymentów medycznych – zaszczepiono mu m.in. malarię…), zapamiętali go jako cichego i ofiarnego kapłana, jako wzór zapomnienia o sobie, który w miejscu obozowego upodlenia i poniżenia człowieka wnosił jasność wiary i dobroć.

Podnosił na duchu załamanych, kierując ich myśl ku miłosierdziu Bogu. W straszliwych obozowych warunkach wielokrotnie, ku zdumieniu współwięźniów, okazywał heroiczną miłość bliźniego, gdy sam cierpiąc z wycieńczenia niósł pomoc potrzebującym. Albo dzielił się z nimi swoją głodową porcją chleba…

Do końca zachować miał nadzieję na nadejście lepszych czasów, powtarzając za św. Pawłem: „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobraRz 8, 28

Wszystko, co robił, chciał wykonywać dobrze. Nawet w warunkach obozowych. Nie potrafił udawać, dlatego też skierowany do pracy w ogrodzie pracował więcej niż inni. Podobnie i zimą, gdy kazano mu pracować przy usuwaniu śniegu z ulic obozowych…

Wytrzymał półtorej roku. W v.1942 r. nieustanny głód i fizyczne zmęczenie sprawiły, iż organizm Władysława nie wytrzymał. Zaczęły mu puchnąć nogi, pojawiły się obrzęki na twarzy. Wkrótce nie mógł już maszerować, a niebawem zaczął mieć nawet problemy ze staniem. Znalazł się w rewirze dla chorych…

Wtedy też zaczął mówić o śmierci – ale zawsze w świetle wiary, z nadzieją i pewnością radosnego spotkania z Jezusem, z Miłością.

Współwięźniowie próbowali go ratować, obdarowując dodatkową porcją jedzenia – tak czynić miał pewien sztubowy (niem. Stubendienst, odpowiedzialny m.in. za przynoszenie z kuchni kotłów z jedzeniem, a następnie jego rozdziału), Austriak - ale wycieńczony organizm nie był już w stanie przyjmować pokarmu.

W bloku dla chorych zaraził się gwałtowną biegunką…

Numer 22760 do Pana odszedł 20.viii.1942 r.…

Jego ciało spalono w piecu krematoryjnym…

Beatyfikowany został przez papieża Jana Pawła II w Warszawie 13.vi.1999 r. w grupie 108 błogosławionych męczenników. W Positio - dekrecie o męczeństwie 108 Sług i Służebnic Bożych - napisano:

Do grona tych, którzy w naszym stuleciu przelali krew za wiarę, należy zaliczyć licznych męczenników [niemieckiego] narodowego socjalizmu, który w rzeczywistości jako system ateistyczny i uzurpujący sobie pełną i absolutną władzę nad człowiekiem, był wrogim Bogu i ludziom. Nieprzyjazny dla Kościoła katolickiego i jego członków, na wieloraki sposób dążył do ograniczenia jego działalności, tak skrycie jak i otwarcie negował i ograniczał wartości ludzkie i chrześcijańskie. Szczególnie w Polsce, zbrojnie okupowanej przez [Niemców] (w latach 1939-1945), dążył do zniszczenia chrześcijaństwa, zwalczając instytucje kościelne, biskupów, kapłanów, zakony, jak i świeckich, których uważał za przeciwne narodowemu socjalizmowi.

Na tej ziemi, okrytej zbrodniami dokonanymi przez nazistow, […] wierni naśladowcy Bożego Mistrza, nie wyrzekli się swej godności chrześcijańskiej, nie odstąpili od wiary, nie zbiegli z niebezpieczeństwa, nie przestraszyli się gróźb ani nie ulegli niegodziwym obietnicom przeciwnym sumieniu. Pragnęli podjąć Drogę Krzyża, aby zbawić swoje dusze, dokonać dzieła dla chwały Bożej i powiększenia Królestwa Bożego. Przeciwstawili się prześladowcom, mając niezłomną nadzieję otrzymania z Bożego miłosierdzia wiecznej nagrody”…

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

norweskich:

włoskich:

Pochylmy się także nad słowami Ojca św. Jana Pawła II z 13.vi.1999 r. w Warszawie:

Posłuchajmy słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com