MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. EDWARD DETKENS
1885, Mokotów – ✟ 1942, Hartheim
męczennik

patron: młodzieży akademickiej

wspomnienie: 10 sierpnia

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. EDWARD DETKENS: obraz współczesny, kościół pw. św. Anny, Warszawa; źródło: zasoby własne
  • bł. EDWARD DETKENS: ok. 19.iii.1940, na 11 dni przed ponownym aresztowaniem przez Gestapo; źródło: archiwumallegro.pl
  • bł. EDWARD DETKENS: 1938; źródło: archiwumallegro.pl
  • bł. EDWARD DETKENS: 1930; źródło: 'Wielkie Serce', Dariusz Kaczmarczyk
  • bł. EDWARD DETKENS; źródło: www.swietyjozef.kalisz.pl
  • GROBY PAŃSKIE 1940-1: autorstwa Stanisława Władysława TOMASZEWSKIEGO ps. Miedza (1913, Warszawa – 2000, Warszawa), kościół św. Anny; źródło: 'Wielkie Serce', Dariusz Kaczmarczyk
  • bł. EDWARD DETKENS, ks. EDWARD SZWEJNIC, ks. Tadeusz JACHIMOWSKI: tablica pamiątkowa, kościół św. Anny, Warszawa; źródło: zasoby własne
  • bł. EDWARD DETKENS: tablica pamiątkowa wystawiona przez uczennice szkoły Haliny Gepner, kościół św. Anny, Warszawa; źródło: zasoby własne
  • bł. EDWARD DETKENS: cenotaf, Cmentarz Powązkowski, Warszawa; źródło: commons.wikimedia.org
  • SZKOLNICTWO POLSKIE W HOŁDZIE NARODOWI AMERYKAŃSKIEMU na PAMIĄTKĘ 150-LECIA NIEPODLEGŁOŚCI - DEKLARACJA GIMNAZJUM ŻEŃSKIEGO HALINY GEPNERÓWNY z PODPISEM bł. EDWARDA DETKENSA:; źródło: memory.loc.gov
  • SZKOLNICTWO POLSKIE W HOŁDZIE NARODOWI AMERYKAŃSKIEMU na PAMIĄTKĘ 150-LECIA NIEPODLEGŁOŚCI - DEKLARACJA GIMNAZJUM ŻEŃSKIEGO WŁADYSŁAWY LANGE z PODPISEM bł. EDWARDA DETKENSA:; źródło: memory.loc.gov
  • KOŚCIÓŁ św. ANNY: 2012, wnętrze, Warszawa; źródło: zasoby własne
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Na świat przyszedł 14.x.1885 r. w podwarszawskiej ówcześnie wsi Mokotów — dziś jednej z dzielnic stolicy — należącej wówczas do guberni warszaw­skiej (ros. Варшавская губерния), części tzw. Królestwa Polskiego (ros. Царство Польское) wschodzącego w skład zaborczego Imperium Rosyjskiego (ros. Российская империя).

Ojciec, Aleksander Emil (ok. 1865, Koziczyn – przed 1914), pochodził ze szlacheckiej rodziny ziemiańskiej, ale pisano o nim, że ma „pochodzenie mieszczańskie”. Matką była Józefa z domu Mess (1861 – 1914, Warszawa). Miał siostrę, Stefanię Bronisławę (1888 – 1926, Warszawa).

8.xi.1885 r., w kościele parafialnym pw. św. AleksandraWarszawie — piątym warszawskim kościele parafialnym, wybudowanym w 1826 r., oddalonym o ok. 5 km od Mokotowa — przyjął sakrament chrztu św. i stał się członkiem Kościoła Powszechnego…

Ok. 1900 r. rodzina przeniosła się na drugą stronę Wisły, do Aleksandrowa (dziś osiedle w warszawskiej dzielnicy Białołęka).

Szkołę średnią, 4–letnie gimnazjum (prawd. dzisiejsze IV Liceum Ogólnokształcące im. hetmana Stefana Żółkiewskiego, o długiej, bogatej historii — wielu jego uczniów wzięło udział w Powstaniu Styczniowym lat 1863‑4, wśród nich uczeń lat 1861‑2, Aleksander Głowacki, późniejszy pisarz publikujący pod literackim pseudonimem Bolesława Prusa (1847, Hrubieszów – 1912, Warszawa), co spowodowało, że szkołę zaborcze władze rosyjskie poddały zabiegowi rusyfikacji; krnąbrna młodzież polska stanowiła aliści ok. 80% uczniów, którzy w gestach oporu tworzyli tajne polskie koła samokształceniowe, tzw. „latającą” bibliotekę, etc. — ukończył 9.vi.1903 r. w Siedlcach i otrzymał świadectwo z tytułem ucznia — tak w owych latach rosyjskie władze niejako wyznaczały zawód absolwentom gimnazjów — praktykanta aptekarskiego. Świadectwo zawierało oceny z języka rosyjskiego, łaciny, języka niemieckiego, historii powszechnej i rosyjskiej (jedyna ocena dobra!), geografii powszechnej i rosyjskiej, arytmetyki, algebry i geometrii…

Nie takie jednak były zamiary Opatrzności, zaraz potem bowiem — 28.vii.1903 r. — wstąpił do założonego w 1682 r. Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Prawd.  zaraz na początku studiów zdał egzamin dojrzałości, czyli maturę.

Święcenia kapłańskie przyjął na początku xi.1908 r. w warszawskiej archidiecezjalnej katedrze pw. św. Jana Chrzciciela, z rąk metropolity warszawskiego, abpa Wincentego Teofila Popiel–Chościaka (1825, Czaple Wielkie – 1912, Warszawa).

19.xi.1908 r. został wikariuszem w Żbikowie (dziś dzielnica Pruszkowa), w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Pruszków w ówczesnych czasach był niewielką osadą (prawa miejskie uzyskał dopiero w 1916 r.), ale Edward obiecał jej mieszkańcom, że jeżeli zbudują u siebie kaplicę, w każdą niedzielę i święta przyjedzie do nich, aby odprawić im Mszę św. Kaplica powstała w 1910 r., i w ten sposób Edward — przez dwa lata — pełnił faktycznie rolę pierwszego administratora–proboszcza powstającej parafii Pruszków, choć oczywiście nieformalnym. Formalnie parafię pw. św. Kazimierza erygował w 1913 r., roku wyjazdu Edwarda z Pruszkowa, nowy metropolita warszawski, późniejszy kardynał, ówczesny abp Aleksander Kakowski (1862, Dębiny – 1938, Warszawa)

Jednocześnie, i to było jego głównym zadaniem, wspomagał proboszcza — Józefa Szczuckiego (1852 – 1926, Łąkoszyn) — w budowie nowej świątyni w Źbikowie. Powstała ona — w stylu neogotyckim, trzynawowa, z transeptem — w 1913 r. Wybudowana została też plebania…

Tegoż roku został jednakże przeniesiony do kolegium wikariuszy katedry pw. św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Odtąd na stałe związał się z Warszawą — wikariuszem przy katedrze był 16 lat, stając się świadkiem najważniejszych wydarzeń w stolicy z okresu w czasie i po I wojnie światowej, czyli lat 1914–20: końca rosyjskiej zaborczej okupacji, gdy 5.viii.1915 r. w oczekiwaniu na nacierające wojska niemieckie Rosjanie wysadzili w powietrze wszystkie cztery warszawskie mosty na Wiśle; okupacji niemieckiej, w trakcie której oficjalnie do Warszawy przyłączono wieś Mokotów i w ten sposób Edward mógł twierdzić, że urodził się w Warszawie; akcji rozbrajania okupujących stolicę Niemców w xi.1918 r., przyjazdu 10.xi.1918 r. z więzienia w Magdeburgu marsz. Józefa Klemensa Piłsudskiego (1867, Zułów – 1935, Warszawa) i powstania odrodzonej II Rzeczypospolitej; trudnych dni w oczekiwaniu na rosyjski najazd w viii.1920 r.; wreszcie pierwszych lat niepodległości po niezwykłym zwycięstwie nad rosyjskim agresorem w bitwie warszawskiej, zwanym „Cudem nad Wisłą”.

Później nastąpiły lata usilnej posługi dopełnianej dokształcaniem. A mianowicie 25.xi.1922 r. został immatrykulowany (łac. immatriculare) jako student Wydziału Teologii Katolickiej na Uniwersytecie Warszawskim (otrzymując indeks numer 13,838). Studia ukończył w 1926 r. — roku kolejnego ważnego wydarzenia w odrodzonej Rzeczpospolitej, które zapewne oglądał z okien swojego pokoju, czyli tzw. zamachu majowego — uzyskując magisterium ze świętej teologii…

Przez lata — w zasadzie do 1939 r. i okupacji niemieckiej — był prefektem — nauczycielem–katechetą — w warszawskich szkołach: m.in. w gimnazjum (później także liceum) im. Jana Zamoyskiego (dziś XVIII Liceum Ogólnokształcące im. Jana Zamoyskiego); w prywatnym żeńskim gimnazjum humanistycznym Haliny Gepnerówny (dziś nieistniejącej — Halina Gepner (1980, Warszawa – 1939, Warszawa) zginęła w lokalu szkoły przy ul. Moniuszki 8, róg ul. Jasnej, w czasie bombardowania Warszawy przez Niemców 19.ix.1939 r., raniona odłamkiem…); w prywatnej szkole Cecylii Kozłowskiej (w której, jeszcze za czasów zaboru rosyjskiego, konspiracyjnie nauczał historii i literatury polskiej); oraz gimnazjum żeńskim Władysławy Lange (istniejące w latach 1880–1939).

Prowadził także stowarzyszenie Iuventus Christiana (działające e.g. na Politechnice Warszawskiej i przy innych uczelniach warszawskich), założone w 1921 r. przez ks. Edwarda Szwejnica (1887 – 1934, Warszawa), skupiające inteligencką młodzież katolicką. W 1926 r. wraz z ks. Szwejnicem i starszym członkami Iuventus Christiana założył Koło Instruktorów tej organizacji, na spotkaniach którego nie tylko wspólnie rozwiązywano zaistniałe problemy ale również pogłębiano wiedzę z różnych dziedzin. W 1932 r. działało 14 kół stowarzyszenia w Warszawie, oraz po jednym w PoznaniuWilnie (w czasie okupacji niemieckiej istniało ono w formie konspiracyjnej, a po wojnie komunazistowskie władze zakazały jej działalności). Od 1929 r. stowarzyszenie wydawało własny miesięcznik, pod nazwą oczywiście „Iuventus Christiana”.

I ta działalność sprawiła, iż gdy w 1928 r. ks. Szwejnic został pierwszym duszpasterzem akademickim w Warszawie i rektorem kościoła pw. św. Anny (dziś kościół akademicki pw. św. Anny), rok później, w 1929 r., jego wikariuszem–pomocnikiem został Edward

Pierwszy kościół pw. św. Anny powstał ok. 1454 r. przy klasztorze sprowadzonych tego roku do Warszawy oo. bernardynów, czyli zakonników polskiej Prowincji Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny Zakonu Braci Mniejszych (łac. Ordo Fratrum Minorum – OFM) — franciszkanów. Jednym z pierwszych przełożonych klasztoru, w latach 1504‑5, był bł. Władysław z Gielniowa (ok. 1440, Gielniów – 1505, Warszawa). Budynki kościoła, któremu służył Edward, oraz sąsiadującego z nim klasztoru wybudowane zostały, po kilku pożarach poprzedników, w 1533 r. Bernardyni swą posługę zakończyli po upadku Powstania Styczniowego, gdy w 1864 r. zaborcze władze rosyjskie w ramach represji zabroniły im przyjmować kandydatów do nowicjatu. Od 1928 r. świątynia pełniła rolę centralnego kościoła akademickiego Warszawy…

W 1934 r. ks. Szwejnic zmarł. Jego następcą, jako rektor kościoła pw. św. Anny, został Edward. Odtąd to on stał się organizatorem duszpasterstwa środowisk akademickich w stolicy…

Był także związany z warszawskimi stowarzyszeniami twórczymi, w szczególności z Akademią Sztuk Pięknych.

Ale przede wszystkim okazał się twórcą majowych pielgrzymek studentów i profesorów na Jasną Górę.

Wprowadził, realizując pomysł zmarłego wcześniej swego poprzednika w kościele pw. św. Anny, wspomnianego ks. Edwarda Szwejnica, coroczne ślubowania młodzieży akademickiej. Pierwsze odbyło się 24.v.1936 r., gdy przed szczytem Jasnej Góry zebrało się 20 tysięcy młodzieży, a modlitwie przewodniczył August kard. Hlond (1881, Brzęczkowice – 1948, Warszawa), Prymas Polski. Studenci przyrzekali „wiary naszej bronić i według niej rządzić się […] w życiu  […] osobistym, rodzinnym, społecznym, narodowym i państwowym”, zawierzając swój los Matce Bożej

vi.1938 r. towarzyszył pielgrzymce akademickiej na kanonizację Andrzeja BoboliRzymie.

Nie zaniedbywał powierzonej sobie świątyni, kościoła pw. św. Anny. W latach 1938‑9 przeprowadził restaurację elewacji kościoła i sąsiadującego z kościołem budynku poklasztornego. Odnowił też kaplicę bł. Władysława z Gielniowa

Znajdywał też czas słuchanie odpowiedzi, spędzając długie godziny, zwłaszcza w niedziele, w konfesjonale. I na czas odpoczynku, który zazwyczaj spędzał ze studentami na letnich i zimowych obozach.

Pokorną posługę wśród braci akademickiej Warszawy brutalnie 1.ix.1939 r. przerwali sąsiedzi. Rzeczpospolitą zaatakowali Niemcy. 17 dni później niemieckich agresorów wsparł sojusznik rosyjski — bandycką przyjaźń przypieczętowało sławetne porozumienie i jego tajny aneks, zwane paktem Ribbentrop—Mołotow23.viii.1939 r. — najazdy które doprowadziły do czwartego rozbioru Polski, uzgodnionego formalnie w tzw. traktacie o granicach i przyjaźni Rosja–Niemcy” i podpisanego, wraz z innymi tajnymi aneksami, 28.ix.1939 r. Rozpoczę­ła się II wojna światowa.

Warszawa pod naporem niemieckim padła tego samego dnia, 28.ix.1939 r. Niebawem Niemcy na okupowanych ziemiach centralnej Polski zorganizowali pseudo–państewko, nazwane niem. Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete (pl. Generalne Gubernatorstwo dla okupowanych ziem polskich) — w skrócie Generalne Gubernatorstwo. Warszawa stała się siedzibą władz niem. Distrikt Warschau (pl. dystrykt warszawski). Stolicą całego Gubernatorstwa został Kraków.

Rozpoczęła się straszliwa niemiecka okupacja.

Tego samego dnia — warto zapamiętać tę datę: 28.ix.1939 r. — dwaj urzędnicy niemieckiego centralnego niem. Rassenpolitisches Amt der NSDAP (pl. Urząd Polityki Rasowej NDSAP), Erhard Wetzel (1903, Stettin – 1975) i dr Günther Hecht (1902–1945), w oparciu o wytyczne wyartykułowane dwa dni wcześniej przez niemieckiego socjalistycznego przywódcę, Adolfa Hitlera, opracowali memoriał niem. Die Frage der Behandlung der Bevölkerung der ehemaligen polnischen Gebiete nach rassepolitischen Gesichtspunkten” (pl. Traktowanie ludności byłych obszarów Polski z punktu widzenia polityki rasowej). Owi wybitni przedstawiciele „rasy panów” pisali m.in.: „Uniwersytety i inne szkoły wyższe, szkoły zawodowe, jak i szkoły średnie były zawsze ośrodkiem polskiego szowinistycznego wychowania i dlatego powinny być w ogóle zamknięte. Należy zezwolić jedynie na szkoły podstawowe, które powinny nauczać jedynie najbardziej prymitywnych rzeczy: rachunków, czytania i pisania. Nauka w ważnych narodowo dziedzinach, jak geografia, historia, historia literatury oraz gimnastyka, musi być zakazana”.

Jedną z pierwszych decycji Niemcy zabronili więc prowadzenia nauczania na terenie Generalnego Gubernatorstwa na poziomie wyższym niż w zakresie szkoły zawodowej. Jak to określił inny „wybitny” niemiecki przywódca narodowy i socjalistyczny, zbrodniczny Henryk (niem. Heinrich) Himmler (1900, Monachium – 1945, Lüneburg): „dla polskiej ludności […] nie mogą istnieć szkoły wyższe niż 4‑klasowa szkoła ludowa. Celem takiej szkoły ma być wyłącznie proste liczenie, najwyżej do pięciuset; napisanie własnego nazwiska; wiedza, iż boskim przykazaniem jest być posłusznym Niemcom, uczciwym, pracowitym i rzetelnym. Czytania nie uważam za konieczne”…

Edward, wszak wieloletni nauczyciel i katecheta, opiekun młodej warszawskiej inteligencji, na celowniku niemieckiego okupanta znalazł się wcześnie. Pierwszy raz niemiecka Tajna Policja Państwowa (niem. Geheime Staatspolizei) — Gestapo — aresztowała go już 4.x.1939 r. Osadzono go na Pawiaku, osławionym jeszcze za czasów carskich więzieniu, które stało się największym więzieniem politycznym na terenie okupowanej przez Niemców Polski (okupacja rosyjska miała oczywiście swoje odpowiedniki…).

W więziennym szpitalu opiekował się m.in. studentem Politechniki, cierpiącym na zapalenie nerwów po wybuchu bombowym. W jednym z grypsów przemyconych na zewnątrz pisał: „Jestem więc pielęgniarzem — siostrą miłosierdzia. Czyż to nie idealna, wymarzona rola dla Rektora akademickiej młodzi? Warto siedzieć w więzieniu…

Po czterech miesiącach, w Środę Popielcową 7.ii.1940 r., został wypuszczony. Wtedy, wraz z młodym wówczas grafikiem, Stanisławem Władysławem Tomaszewskim  ps. „Miedza” (1913, Warszawa – 2000, Warszawa) (późniejszym ojcem chrzestnym prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego (1949, Warszawa – 2010, Smoleńsk) oraz mężem siostry Jadwigi Kaczyńskiej, matki Jarosława i Lecha Kaczyńskich), przygotował na Wielki Piątek (tego roku przypadał 22.iii.1940 r.) symboliczny Grób Pański. Opleciony drutem kolczastym był symbolem Polski zniewolonej. Nadpalone belki opisywały zbombardowany kraj. Kilkaset kilogramów ziemi ułożonej w formie grobów z krzyżami — jak na warszawskich ulicach — znaczyły setki tysięcy pomordowanych, a metry tiulu — całunu rozwieszonego od bocznego ołtarza po ambonę  nadzieję.…

Mieszkańcy Warszawy szli tłumnie do Grobu. Kolejka stała od rana do wieczora. Wychodzili z kościoła z wielkim namaszczeniem, w spokoju. Wielu płakało…

30.iii.1940 r., zaraz po Wielkanocy, Gestapo pojawiło się przed drzwiami kościoła św. Anny. Edward został aresztowany — mówiono mu, że jedzie na krótkie przesłuchanie, w siedzibie Gestapo w al. Szucha. Ale stamtąd zawieziono go do więzienia śledczego przy ul. Rakowieckiej, a 15.iv.1940 r. na Pawiak.

Wśród przyjaciół Edwarda krążyły przypuszczenia, że został aresztowany za przygotowanie Wielkopiątkowego Grobu Pańskiego, że za działalność Iuventus Christiana. Nie da się już dziś tych przypuszczeń zweryfikować. Wiadomo wszelako, że Niemcy od samego początku okupacji specjalne znaczenie przykładali do pacyfikacji polskiej inteligencji, do której niewątpliwie należało polskie duchowieństwo. Już od ix.1939 r. trwała wszak niem. Intelligenzaktion (pl. Akcja Inteligencja), niemiecki ludobójczy program eksterminacji polskich elit, głównie inteligencji, przeprowadzany na terenach ziem polskich bezpośrednio włączonych do III Rzeszy. W jej trakcie „zlikwidowano” razem ok. 100,000 Polaków, połowę z nich w obozach koncentracyjnych, połowę zaś od ix.1939 r. do iv.1940 r. w zbiorowych egzekucjach.

Wprawdzie początkowo ta główna fala ludobójstwa ominęła Generalne Gubernatorstwo ale już 8.iii.1940 r. gubernator owego quasi–państewka, Hans Michael Frank (1900, Karlsruhe – 1946, Norymberga), miał otrzymać polecenie od niemieckiego socjalistycznego przywódcy, Adolfa Hitlera (1889, Braunau am Inn – 1945, Berlin): „niech pan dołoży starań, żeby było tam [w Generalnym Gubernatorstwie] zupełnie cicho. Wszelkie pociągnięcia zakłócające spokój na Wschodzie są mi nie na rękę”. Frank oczywiście zareagował natychmiast. Miał powiedzieć: „Najmniejsza podjęta przez Polaków próba jakiegokolwiek wystąpienia pociągnie za sobą potężną akcję likwidacyjną przeciwko nim. Nie zawahałbym się wówczas przed żadną metodą terroru i nie cofnąłbym się przed żadnymi następstwami”.

I rzeczywiście nie zawahał się. 30.iii.1940 r. tym razem przez Generalne Gubernatorstwo przeszła fala masowych aresztowań. Niemcom udało się wówczas aresztować 1,000 osób z grona 2,200–2,400 poszukiwanych „członków ruchu oporu”, jak twierdził Bruno Heinrich Streckenbach (1902, Hamburg – 1977, Hamburg), ówczesny niemiecki dowódca policji i służby bezpieczeństwa w Generalnym Gubernatorstwie. Wśród owych aresztowanych „członków ruchu oporu” był Edward — po prostu był kapłanem i to kapłanem polskiej inteligencji akademickiej i to wystarczyło, by go zakwalifikować jako osobę niebezpieczną…

Zaraz potem, bo 16.v.1940 r., na terenie Generalnego Gubernatorstwa Niemcy rozpoczęli ludobójczą niem. Außerordentliche Befriedungsaktion (pl. Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna), zwaną Akcją AB. W jej ramach wymordowali co najmniej 6,500 Polaków, w tym ok. 3,500 przedstawicieli polskich elit politycznych i intelektualnych…

Edwarda już wówczas w Warszawie nie było. Do domu nie wrócił, 2.v.1940 r. wywieziono go bowiem do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrations­lager) KL Sachsenhausen. Świadek wyjazdu z Pawiaka relacjonował: „Niemiec bił […] kolbą pistoletu w głowę daremnie usiłującego wdrapać się na wóz, słaniającego się na nogach więźnia o lekko szpakowatych włosach. Kiedy […] odwrócił twarz […] [poznano] w nim księdza Detkensa. […] coś z impetem uderzyło go w piersi. Kapłan zatoczył się. Czyjeś ręce podtrzymywały go, a inne podchwyciły turlający się bochenek. Wziął go w obie ręce jak hostię, otarł rękawami płaszcza i pocałował z uszanoweniem…”Barbara Wiśniewska-Sokołowska.

Trochę wcześniej, bo 10.iv.1940 r., do KL Sachsenhausen przywieziony został ks. Wojciech Gajdus (1907, Papowo Toruńskie – 1957, Zakopane), który tak to opisał:

To […], co zaczyna się dziać w chwili, gdy opuszczamy spiesznie nasze klatki, przypomina jakąś jazdę wysokiej szkoły woltyżerskiej. Tuż przy budce z napisem Sachsenhausen wysoko usypany, nieuregulowany nasyp. Przy nasypie z obu stron piaszczystej dróżki, wiodącej w dół, stoi dwóch strażników tutejszych. Widać, że dobrze im się spało, bo obydwaj i przy głosie, i w dobrym humorze. Podbiegamy do nasypu. Stojący w przejściu strażnicy SS podstawiają nieświadomym, zwłaszcza starym, nogi, tak, że ci zwalają się głową na dół, a na nich wali się fala innych. Powstaje wielkie kotłowisko ciał. Śmigają w powietrzu zawiniątka, kapelusze, czapki, chleb, a nad całym tym rozruchem świszczy, jak bat, dobrze znany, złośliwy niecierpliwy okrzyk: los, los, schnell, schnell […]

Błyskawicznie formują się czwórki i zanim ostatni pozbierał się u naszych stóp, czoło rusza szybkim marszem czy truchcikiem naprzód […]

Pochód biegnie porządnie wybrukowaną ulicą, skręca między wysokie białe mury. Z dala widać bramę. Powiewają dwie wielkie chorągwie: państwowa, czarno–czerwona ze swastyką i czarna zupełnie, przecięta dwoma SS, które chwiejąc się w rannym wietrze, wyglądają jakby dwa białe nagie kościotrupy przylepione do żałobnej płachty

Po przybyciu Edward otrzymał obozowy numer: „24014”…

Podczas prawie półtorarocznego pobytu w tym obozie był bity i maltretowany, zmuszany do nieludzkiej pracy przy noszeniu cegieł i budowie dróg.

W nieustającym zimnie, głodzie, szykanach obozu szybko tracił zdrowie. 18.v.1941 r. pisał w liście z obozu (by oszukać niemieckie władze obozowe pisał o sobie w trzeciej osobie): „[…] ta choroba skóry jest przyczyną jego [t.j. Edmunda] spuchniętych stóp, co zawsze będzie zagrażało jego zdrowiu.

Było znacznie gorzej. „[…] czy to wskutek pokarmu, czy innych przyczyn zaczęły grasować […] zdaje się, że nazywają to czyrakami, na szyi, głowie, rękach i ks. Detkens tymi wrzodami tak był obrzucony, że po prostu nie mógł chodzićks. Wincenty Malinowski. Inny świadek wyjaśniał: „Ks. Detkens, drobny, zgarbiony, w zniszczonych okularach powiązanych sznurkiem, był obsypany okropnymi wrzodami, zwłaszcza na karku — prawdziwy Łazarz. […] najbardziej owrzodzeni więźniowie byli grupowani w dwóch specjalnych barakach, gdzie panował straszny zaduch — cuchnęła ropa. Ks. Detkens też przebywał w takim baraku…o. Leopold Marian Wileński

Ale te cierpienia nie zmieniły go. Świadkowie mówili później: „To była cudowna kapłańska postać, pełna dobroci i pogodyo. Henryk M. Malak; „[…] należał do tych nielicznych więźniów, którzy promieniowali pokojem wewnętrznym, ludzi zjednoczonych z Bogiemo. Kajetan Ambroźkiewicz.

Tym razem wyzdrowiał, więc niebawem (ok. 10.x.1941 r.) Niemcy wywieźli go do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager) KL Dachau, gdzie przetrzymywali — a w zasadzie prowadzili rozłożoną w czasie eksterminację — tysiące przedstawicieli polskiego duchowieństwa.

Wieziono go przez Berlin, Lipsk i Norymbergę, wystawiając — jak najgorszego zbrodniarza — na pośmiewisko i wzgardę niemieckiej społeczności. Świadek tych wydarzeń zanotował: „[w Norymberdze] założono mu na ręce i nogi kajdany, i tak maszerował za dnia przez ulice […] Szedł bardzo powoli, wzbudzając wśród publiczności, niestety, nie współczucie, lecz pogardę i nienawiść, przejawiającą się w oczach i podnoszonych pięściach…ks. Tadeusz Rolski.

Po przyjeździe otrzymał obozowe ubranie — zwane od charakterystycznych biało–czarnych pasów „pasiakiem” — oraz tzw. winkiel: numer obozowy – 27831, który wypisano na białej taśmie, i czerwony trójkąt z literą „P”, na określenie więźnia politycznego – Polaka. Polski kapłan, sługa Boży, stawał się niczym, jedynie wpisem w niemieckich księgach ewidencyjnych…

Zaczynał się najgorszy okres znęcania się nad polskim duchowieństwem przetrzymywanym w Dachau. Było to już po tzw. „apelu pokuty” z 15.ix.1941 r., gdy polscy kapłani — wszyscy! — odmówili wpisania na tzw.  listę volksdeutschów, i nie wyparli się polskości i godności kapłańskiej. W rezultacie wszyscy zmuszeni zostali do pracy ponad siły: „Ciężka była praca przy śniegu. Ks. Detkens pracował przy taczce. Ciężko mu było. Ciekły mu łzy…o. Leopold Wileński.

Zachowało się 19 listów pisanych w Dachau, które przepuściła cenzura obozowa. Są niesamowitym świadectwem cierpień — ale i wielkiego ducha — „rzymskiego psaabp Kazimierz Majdański, jak Niemcy nazywali polskich kapłanów, „w pośrodku tego piekła, jakim było życie w DachauDorota Thompson. Pisane po niemiecku, pełne słów i zwrotów — szyfrów, anagramów, przenośni, symboli — w związku z cenzurą, możliwych do odczytania tylko przez bliskich i znajomych, zawierają też myśli i pouczenia kapłańskie dla organizacji studenckich, młodzieży akademickiej, którą tak ukochał…

Ten kapłan, który nawet w obozie pozostał kapelanem młodzieżowym, który pisał: „Christus vincit […] Żołnierz Chrystusa okazuje się dzielny i posłuszny swemu Boskiemu Wodzowi”, z dna upodlenia kierował do młodzieży słowa pociechy i zachęty: „'Przez pieśń do Boga' — oto Twój cel, i niech zawsze tak będzie: zawsze Bogu i Kościołowi służyć to rzecz najważniejsza. Kochacie Kościół, śpiew i chcecie chętnie ofiarować czas ku chwale Bożej. W imieniu Kościoła i od siebie życzę Wam wszystkiego dobrego — największych postępów w śpiewie…

Przyjaciele przekazali mu informacje o tajnym, okupacyjnym kontynuowaniu akademickich ślubowań jasnogórskich. Cieszył się z tego odpisując (pod rygorem cenzury): „Serdeczne pozdrowienia i życzenia dla wszystkich na drogi nam dzień — 24 maja: zgromadzi nas Msza św., będziemy się modlić o lepszą przyszłość dla nas i dla całej tak smutnej teraz ludzkości…”. Tego dnia, na Jasnej Górze, z udziałem m.in. ks. Tadeusza Juliana Jachimowskiego (1892, Kazimierza Mała – 1944, Warszawa), naczelnego kapelana i szefa służby duszpasterskiej Sił Zbrojnych w Kraju (najpierw Związku Walki Zbrojnej ZWZ, potem Armii Krajowej AK, części Polskiego Państwa Podziemnego), oraz 16 przedstawicieli środowisk akademickich, wśród których był ówczesny student, Karol Wojtyła, złożono akt ślubowania: „W 6 rocznicę pierwszych uroczystych Ślubowań Akademickich — dnia 24 maja 1942 roku — w przededniu nieuniknionych zapasów między naszymi wrogami, które skończą się dla nich klęską — mimo szalonego terroru nieugięcie stojąc na straży ducha z wiarą w lepsze jutro, My — Polska Młodzież Akademicka — w podziwie dla wyroków Opatrzności składamy na Jasnej Górze nasze ślubowania”…

Męczeńska droga Edwarda zbliżała się do końca. Z każdym dniem tracił siły. Znów „miał na karku olbrzymi czyrak. Był to stożek o średnicy i wysokości ponad 5 cm, zawierający ropę, którą osłaniała brudna, zznieleniała skóraks. Tadeusz Gaik. 5.vii.1942 r. napisał ostatni list z przesłaniem do młodzieży akademickiej, jego testament. Pisał w nim:

Ewangelia uczy nas żyć w Bogu; zwłaszcza teraz wymaga od nas, by coś, a nawet wszystko złożyć w ofierze: jeden musi życie, inny — pracę albo cierpienie, co w świetle Krzyża Chrystusa ma swój sens, dla nas — może bardzo trudny do zrozumienia, ale przez to można łatwiej wypełnić wielki obowiązek życia.

Droga tajemnica Krzyża, tak pięknie wyjaśniona przez św. Pawła, stanie się dla nas wielką pociechą i głęboką nauką. Krzyż jest ciężki, ale Chrystus idzie przed nami i pomaga każdemu nieść swój krzyż. Godnie go poniesiemy. Żołnierz Chrystusa okazuje się dzielny i posłuszny swemu Boskiemu Wodzowi. Wieczne ideały Prawdy, Dobra i Piękna od młodości aż do najpóźniejszych lat w Chrystusie zachować, mimo że wszędzie napotykamy trudności, za te ideały nie tylko walczyć, ale i umrzeć, jeżeli tego obowiązek w Bogu wymaga. Przygotowuje to ludziom piękniejszą przyszłość w Królestwie Bożym! […]

Miłość w rodzinie czyni lżejszymi uciążliwości wojny i urzeczywistnia idealne życie. Nasza modlitwa jednoczy nas w niebie i na ziemi. Chrystus w Ewangelii sprawia, że jesteśmy zawsze młodzi, choćby nawet obciążeni wiekiem. Zawsze młodzi, aż po Wieczność: czeka nas ona wszystkich spokojnie, lecz pewnie.

Do widzenia tu, albo tam!

Ten prawie 57–letni mężczyzna, wycieńczony, chudy jak szkielet, nie był już w stanie wykonywać żadnych prac wymaganych przez niemieckie kierownictwo. Odizolowany został wówczas w odrębnej części obozu, zwanej „blokiem nr 29 — inwalidów”…

Izolacja nie była incydentalna, wyłączonych więźniów wywożono bowiem w nie­znanym kierunku…

Świadek odnotował, że gdy jeden ze skazańców wyraził nadzieję, iż wyjazd jest nadzieją na poprawę warunków, czym wywożonych uspokajali oprawcy niemieccy: „ks. Detkens […] był przygnębiony […] Odpowiedział szeptem: 'Co nas spotka, to jest wielka niewiadoma. […] Jeżeli dostaniemy skarpetki, to jedziemy do innego obozu […] Więźniowie transportów do gazu skarpetek nie dostają. A nam nie dano skarpetek […] Jest jeszcze drugi znak. Jeżeli jutro przed wejściem do aut dostaniemy zastrzyki, to będzie drugi dowód, że jedziemy do Gaskammer'.

'Rany Boskie! Księże Rektorze, czy to możliwe?' Ks. Detkens odpowiedział: 'U Niemców wszystko jest możliwe. A Bóg daje nam łaskę specjalnego męczeństwa, winniśmy poddać się Jego woli i ze spokojem iść na śmierć'ks. Stachowicz, 9.viii.1942 r..

Następnego dnia, 10.viii.1942 r. rano, po kąpieli, wszyscy dostali zastrzyki…

Świadkowie zapamiętali, że wyjeżdżał z obozu z pieśnią, którą Symeon wyśpiewał biorąc małego Jezusa na ręce: „Nunc dimittis servum Tuum…” (pl. Teraz o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemupor. Łk. 2, 29–32), na ustach…

Potem, głośno, kilkakrotnie, razem z innymi skazańcami, powtórzył:

Pójdę za Tobą, Chryste, drogą krzyża,
bo krzyż najlepiej mnie do Ciebie zbliża.
Daj mi o Chryste, przez Twą świętą mękę
gazowej męki zwyciężyć udrękę
”…

Dziś już wiemy, że  1942 r. Niemcy przeprowadzili akcję fizycznej likwidacji kapłanów — więźniów w KL Dachau. Wywozili ich w tzw. tran­sportach inwalidów” do austriackiego ośrodka eutanazyjnego na zamku Hartheim (niem. Schloß Hartheim) w Austrii, gdzie w ramach zorganizowanej Aktion T4 (pl. akcja T4) — „likwidacji życia niewartego życia” (niem. Vernichtung von lebensunwertem Leben”) — mordowali w szczególności osoby niedorozwinięte umysłowo, przewlekle chore psychicznie i neurologicznie, w tym dzieci…

Wraz z liczną grupą innych więźniów —— „lebensunwertem Leben” (pl. niewartych życia) — Edward został 10.viii.1942 r. z KL Dachau wywieziony. Był to dwudziesty szósty z kolei i pierwszy taki  transport w viii.1942 r. Nazwiska wywożonych zaczynały się na li­tery od A do M — Niemcy, niedoścignieni formaliści, podzielili przeznaczonych do eksterminacji według ściśle określonego schematu. Tego dnia na liście znalazło się — jak wynika z akt Instytutu Pamięci Narodowej — m.in. 42 kapłanów katolickich, wśród nich kapłan diecezji włocławskiej, Edward Grzymała oraz zakonnik Zgromadzenia Małego Dzieła Boskiej Opatrzności (łac. Parvum Opus Divinae Providentiae), czyli orionista, Franciszek Drzewiecki

Pociągi „transportów inwalidów” wyjeżdżały w kierunku Austrii i zatrzymywały się na stacjach w Mauthausen albo w Linzu. Stamtąd przewożonych upakowywano do „samochodów dostawczych” i kierowano w stronę pięknego zamku Hartheim (niem. Schloß Hartheim) k. Linzu.

Krótki przejazd wystarczał: celem nie było „letnisko”, jak dawano do zrozumienia wywożonym, ale krematorium, a samochód nie wozem dostawczym a szczelną komorą gazową, z rurami wydechowymi nakierowanymi do wnętrza…

Prawdopodobnie w takim wozie Edward został 10.viii.1942 r. zagazowany.

Akcja” zajęła 5 do 7 minut.

Komendantura obozowa poinformowała rodzinę urzędowo (wszak Ordung much sein!), że Edward zmarł 22.viii.1942 r. „w szpitalu na katar kiszek”…

Ciało Edwarda spalono w krematorium (we wspomnianym liście Niemcy podali, że miało to miejsce 26.viii.1942 r., w państwowym krematorium w Dachau, ale to kolejna próba ukrycia w tajemnicy istnienia obozu śmierci w Hartheim). Prochy rozsypano na pobliskich austriackich polach…

Chociaż odszedłeś w mrok
Jesteś nas teraz bliżej,
Niż wtedy — w słoneczny czas
kwitnienia maków,
gdy nasza miłość naiwna
pół jeszcze dziecinna, pół już męska,
płonęła piosnką — i Ewangelią […]

Pisałeś, że on choruje
(ON to znaczy ty)
A myśmy wierzyli, że cię nic nie dotknie
że wrócisz
do spalonego domu,
do książek, do rozmów
do naszej tęsknoty i naszych wołań — żyw —
I wróciłeś … Właśnie tak…

Z powrotem, Jan Dobraczyński, 1942

Beatyfikowany został przez św. Jana Pawła II (1920, Wadowice – 2005, Watykan), w Warsza­wie 13.vi.1999 r., w gronie 108 polskich męczenników II wojny światowej. Byli wśród nich wspomniani Edward GrzymałaFranciszek Drzewiecki

Na cmentarzu powązkowskim (tzw. Stare Powązki) w Warszawie znajduje się, w rodzinnym grobowcu, jego cenotaf (gr. Κενοτάφιον), czyli symboliczny nagrobek…

W swojej pierwszej wielkiej homilii na ziemiach polskich po wyborze na Stolicę Piotrową — być może najwspanialszym takim tekście w języku polskim — wygłoszonej 2.vi.1979 r. na ówczesnym placu Zwycięstwa w Warszawie, św. Jan Paweł II mówił:

Kościół przyniósł Polsce Chrystusa — to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie.

Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa.

I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski — przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia.

Dzieje narodu zasługują na właściwą ocenę wedle tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury. To jej najmocniejszy zrąb. To jej rdzeń i siła.

Otóż tego, co naród polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co w ten rozwój również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa. 'Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus'Piotr Skarga, „Kazania sejmowe”.

Trzeba iść po śladach tego, czym — a raczej kim — na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi. I to nie tylko dla tych, którzy jawnie weń wierzyli, którzy Go wyznawali wiarą Kościoła. Ale także i dla tych, pozornie stojących opodal, poza Kościołem. Dla tych wątpiących, dla tych sprzeciwiających się.

Takim „Żołnierzem Chrystusa”, wiernym „wiecznym ideałom Prawdy, Dobra i Piękna”, aż do śmierci, był mistrz warszawskiej młodzieży akademickiej, bł. Edward Detkens

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Obejrzyjmy etiudkę o polskich świętych i błogosławionych wyniesionych na ołtarze przez św. Jana Pawła II:

  • POLSCY ŚWIĘCI i BŁOGOSŁAWIENI WYNIESIENI do CHWAŁY OŁTARZY przez JANA PAWŁA II; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy na dwa filmy o kościele św. Anny w Warszawie:

  • KOŚCIÓŁ św. ANNY - WARSZAWA; źródło: www.youtube.com
  • KOŚCIÓŁ św. ANNY - NAJPIĘKNIEJSZE KOŚCIOŁY WARSZAWY; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy na film o KL Dachau (po niemiecku):

  • KZ DACHAU; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy też na dwa filmiki o zamku Hartheim:

  • po włosku:
    ZAMEK HARTHEIM; źródło: www.youtube.com
  • po angielsku:
    ZAMEK HARTHEIM; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy też słów św. Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad słowami Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

oraz jego homilią z 2.vi.1979 r. wygłoszoną w Warszawie:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

norweskich:

włoskich:

innych:

  • Wielkie serce”, Edward Kaczmarzyk, PAX, 1985
  • Polscy święci i błogosławieni”, ks. Jerzy Misiurek, Kraków, 2009