św. JAN JONES
(ok. 1530, Clynnog Fawr – 1598, Londyn)
męczennik
patron: Walii
wspomnienie: 12 lipca
Jan (ang. John) Jones (zwany też Jan Buckley, Jan Griffith) pochodził z majętnej i wpływowej walijskiej rodziny, która po schizmie króla angielskiego Henryka VIII pozostała wierna Kościołowi (za odmowę uczestnictwa w nabożeństwach kościoła anglikańskiego byli formalnie karani finansowo – zwano ich recusant). Urodził się ok. 1530 r. w Clynnog Fawr, w walijskim hrabstwie Caernarfonshire (Gwynedd).
Jeszcze w młodości wstąpił do franciszkańskiego klasztoru w Greenwich. Opuścił go w 1559 r., gdy Elżbieta I, jednym ze swoich pierwszych aktów jak królowa, rozwiązała wszystkie pozostałe na wyspach brytyjskich klasztory. Udał się wtedy na kontynent i przyjął święcenia w Pontoise (albo w Rheims) we Francji - ponoć przybrał wtedy zakonne imię Godfrey.
Niewiele wiadomo o kolejnych jego losach. Istnieją przypuszczenia, że powrócił do Anglii i Walii, i tam sprawował przez wiele lat swoją posługę, ukrywając się pod wieloma nazwiskami i unikając aresztowań przez nieustannie tropiących „papistów” agentów Elżbiety I. Prawdopodobnie ok. 1582 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu Marshalsea w Londynie, skąd zwolniony został ok. 1585 r. za kaucją. Musiał pochodzić z dość bogatej rodziny, skoro po ponownym aresztowaniu osadzony miał być w Wisbeach - więzieniu dla majętniejszych więźniów. Opuścił je w 1590 r.
Drogi życia zaprowadziły go do Rzymu, gdzie przebywał w klasztorze franciszkanów-obserwantów Ara Coeli. W Rzymie też w 1591 r. przeniósł się do gałęzi franciszkańskiej Reformatów, niesiony ideałami ścisłej zgodności z regułą zakonną.
Tam też poprosił o pozwolenie udania się ponownie na misje do Anglii. Udzielono mu go i, po uzyskaniu specjalnego błogosławieństwa papieża Klemensa VIII, w 1592 r. przybył do Londynu.
Na początku zatrzymał się w domu jezuity Jana Gerarda, często udzielającego gościny przybywającym z kontynentu misjonarzom, który później, na początku XVII w., opublikował książkę o życiu katolików w elżbietańskiej Anglii…
Po paru miesiącach Jan, pod nazwiskiem Godfreya Maurice, udał się na prowincję i rozpoczął potajemną (oficjalnie istnienie zakonów – a co za tym idzie działalność misyjna - było zabronione) pracę w różnych częściach kraju. Odprawiał Msze św w prywatnych domach, niósł Chrystusa potrzebującym i umierającym, udzielał Sakramentów. Jednym z jego uczniów był św. Jan Rigby, który powrócił do Kościoła i poniósł śmierć męczeńską za wiarę w 1600 r.…
Już po kilku latach Jana wybrano prowincjałem franciszkańskim w Anglii.
W 1596 r. głównemu hyclowi elżbietańskiemu, niejakiemu Ryszardowi Topcliffe’owi, doniesiono, iż o. Jones odprawił Mszę św., co było prawnie zabronione, w domu znanych katolików. Choć akurat to oskarżenie było fałszywe (owi katolicy w danym momencie byli przetrzymywani w więzieniu) jednakże franciszkanina aresztowano.
Natychmiast zaczęto go torturować próbując wymusić obciążające zeznania. Próbowano wyciągnąć informacje o innych ukrywających się kapłanach. Nikogo nie wydał.
Biczowano go. Topcliffe zawiózł go do swego domu (otrzymał unikalne – w Anglii, a być może i na świecie - przyzwolenie na przesłuchiwanie więźniów we własnej posiadłości!) i tam, w piwnicy, dokonywał wymyślnych tortur.
Jan z wielką pokorą i męstwem znosił cierpienia…
Uwięziono go zatem w słynnym więzieniu Tower w Londynie i przez dwa lata przetrzymywano bez procesu. Dopiero w 1598 r. postawiono przed sądem. Akt oskarżenia głosił, iż: „w pierwszym roku panowania Jej wysokości królowej Elżbiety (1558 r.) uciekł za granicę, przez Rzym został wyświęcony na kapłana, a później – wbrew prawu – powrócił do Anglii”.
W trakcie procesu Jan przyznawał: „Jestem franciszkaninem i kapłanem Chrystusa. Powróciłem do Anglii, aby jak najwięcej dusz pozyskać dla Jezusa. Jeśli jest to przestępstwem, to sam oskarżam się pierwszy i jestem gotów oddać moje życie za wiarę katolicką i za prawdę o prymacie biskupa rzymskiego”.
„Udowodniono” mu zdradę stanu i skazano na śmierć poprzez powieszenie, rozciąganie i ćwiartowanie (słynne „to be hanged, drawn and quartered”).
Były to już czasy, gdy barbarzyństwo publicznych egzekucji, które miały miejsce od dziesięcioleci, przez cały okres panowania Elżbiety I, przestało być nowością, dlatego zaplanowano ją na wszesne godziny ranne. Wyznaczono je w Londynie, w miejscu od niepamiętnych czasów zwanym St. Thomas’s Watering (Studnia św. Tomasza), na skrzyżowaniu starej, rzymskiej jeszcze drogi wyjazdowej z Londynu z inną starożytną drogą przecinającą Anglię i Walię, ulicą Watling Street. Mimo wczesnych godzin na placu zgromadził się tłum.
Jana zawleczono na miejsce kaźni. Ale kat, zerwany ze snu, ponoć zapomniał wziąć sznur ze sobą. Gdy go naprędce poszukiwano Jan, stojąc już na szafocie zwrócił się do zgromadzonych i oświadczył, iż „umiera za wiarę”, i „nie jest winny żadnego politycznego przewinienia”. Oświadczenie przyjęto milcząco, z niejaką sympatią. Gdy pojawiła się katowska lina szybko więc przystąpiono do wymierzenia kary.
Jana powieszono. Nieprzytomnego zdjęto ze stryczka i rozciągnięto na kole, aż do zerwania więzadeł rąk i nóg. Następnie poćwiartowano a szczątki wetknięto na przydrożne słupy…
Bezimienni katolicy, którzy próbowali zdjąć i zachować szczątki męczennika, zostali aresztowani i osadzeni w więzieniu… Ale część relikwii (ręka) dotarła w końcu do klasztoru franciszkanów konwentualnych w Pontoise, gdzie Jan wiele lat wcześniej przyjął święcenia.
Błogosławionym ogłosił go Pius XI w 1929 r., natomiast świętym, jako jednego z 40 męczenników angielskich i walijskich, Paweł VI w 1970 r.
Popatrzmy też na trzy filmiki o angielskich męczennikach (z angielskimi napisami):



Opracowanie oparto na następujących źródłach:
polskich:
angielskich:
włoskich: