MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. JÓZEF CEBULA
1902, Malnia – ✟ 1941, Mauthausen–Gusen
męczennik

patron: zgromadzenia oblatów

wspomnienie: 9 maja

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. JÓZEF CEBULA: pomnik, klasztor, Lubliniec; źródło: lubliniecturystycznie.pl
  • bł. JÓZEF CEBULA: ok. 1930?; źródło: www.encyklo.pl
  • bł. JÓZEF CEBULA: lata 1930-te; źródło: theblackcordelias.wordpress.com
  • bł. JÓZEF CEBULA: ok. 1930?; źródło: www.findagrave.com
  • bł. JÓZEF CEBULA: ok. 1940?; źródło: saints.sqpn.com
  • bł. JÓZEF CEBULA: współczesny kolaż; źródło: www.ngopole.pl
  • bł. JÓZEF CEBULA: obraz współczesny, kaplica, Malnia; źródło: ssl.panoramio.com
  • bł. JÓZEF CEBULA: współczesny obraz; źródło: strzelno.bloog.pl
  • bł. JÓZEF CEBULA: współczesny obraz; źródło: archiwum.misyjnedrogi.pl
  • bł. JÓZEF CEBULA: współczesny obraz; źródło: strzelno.bloog.pl
  • bł. JÓZEF CEBULA: współczesny obraz; źródło: www.oblaci.pl
  • bł. JÓZEF CEBULA przed MATKĄ BOŻĄ PIEKARSKĄ: współczesna ikona; źródło: imagessaintes.canalblog.com
  • bł. JÓZEF CEBULA: współczena ikona; źródło: www.santiebeati.it
  • SCHODY bł. JÓZEFA CEBULI: współczesna ikona; źródło: imagessaintes.canalblog.com
  • TABLICA PAMIĄTKOWA: obóz przejściowy, Szczeglin; źródło: strzelno.bloog.pl
  • TABLICA PAMIĄTKOWA: klasztor, Markowice; źródło: www.wtg-gniazdo.org
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Urodził się 23.iii.1902 r. w nadodrzańskiej wsi Malnia, położonej ok. 20 km na południe od Opola, naonczas należącej do tzw. niem. Regierungsbezirk Oppeln (pl. rejencja opolska)tzw. niem. Pro­vinz Schlesien (pl. Prowincja Śląsk), części składowej niem. Königreich Preußen (pl. Królestwo Prus), kraju związkowego Cesarstwa Niemieckiego.

Był pierworodnym synem Adriana i Rozalii z domu Buhl.

Ojciec był chałupnikiem, ale pracował też jako marynarz na Odrze i uprawiał ziemię, a matka była prostą i pobożną kobietą. Miał dwójkę młodszego rodzeństwa.

Ochrzczony został w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii PannyOtmęcie — dziś dzielnicy Krapkowic — Malnia bowiem przynależała do parafii z siedzibą w tej miejscowości (dziś w Malcie funkcjonuje kościół i parafia pw. Podwyższenia Krzyża Świętego).

Wzrastał w tradycyjnie religijnej, niezamożnej, polskiej rodzinie.

Po ukończeniu szkoły podstawowej w Malni rozpoczął edukację w Katolickim Królewskim Seminarium Nauczycielskim (niem. Königliche Katholische Präparanden-Anstalt) — szkole na poziomie gimnazjalnym, kształcącej przyszłych nauczycieli — w Opolu.

Od dziecka był dość wątłym i chorowitym dzieckiem. W rezultacie po dwóch i pół roku nauki, pod koniec 1918 r., ciężko zachorował, na skutek zarażenia gruźlicą na zapalenie opłucnej. Musiał więc 16.i.1919 r. poddać się operacji, po której w iv.1919 r. odesłano go do domu uznając za nieuleczalnie chorego.

Rodzice zwrócili się wówczas do znajomego lekarza z miasteczka Prószków, skąd pochodziła jego matka, mniej więcej w połowie drogi między Malnią a oddalonym o ok. 12 km Opolem. Dzięki intensywnej, jak na tamte czasy, opiece medycznej udało się go uchronić przed śmiercią…

Musiał wszelako przerwać nauczanie w opolskim seminarium…

Wówczas, w iv.1920 r., zdecydował się na kontynuowanie edukacji w nowo otwartym, polskim gimnazjum w Lublińcu, mniej więcej w połowie drogi między Opolem a Częstochową, jednym najstarszych miast śląskich. Szkołę założył i prowadził ks. Paweł Rogowski (1871, Dębska Kuźnia – 1922, Wągrowiec). Józef zamieszkał w Lublińcu na stancji i pomagał ks. Rogowskiemu jako ministrant w odprawianiu Mszy św.

Był to czas napięć politycznych, plebiscytu na Górnym Śląsku, który miał zdecydować o przynależności tego obszaru po I wojnie światowej. Niemcy uciekali się do różnych metod, by zmusić Polaków do milczenia. Podobnie było i w Lublińcu. Szykany objęły nawet chłopców uczących się w gimnazjum, które musiano po zaledwie jednym semestrze nauczania, w ix.1920 r., zamknąć. Jego założyciel, ks. Rogowski, został dwukrotnie ciężko pobity przez lublinieckich Niemców, i wyjechał do Wągrowca, gdzie wkrótce zmarł…

W rezultacie w ix.1920 r. Józef przeniósł się, za radą o. Jana Pawołka (1882, Popiełów Stary – 1941, Auschwitz), spotkanego przypadkowo podczas pielgrzymki do śląskiego sanktuarium pw. Matki Sprawiedliwości i Miłości SpołecznejPiekarach Śląskich, gdzie Pawołek ówcześnie posługiwał, do Niższego Seminarium Duchownego, pierwszego gimnazjum założonego przez przybyłe w 1919 r. do Polski zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej (łac. Oblati Mariae Immaculatae – OMI) — czyli oblatów — w Krotoszynie.

Tamże acz warunki mieszkaniowe były prymitywne to Józef ukończył edukację podstawową i 30.vi.1921 r. zdał egzamin maturalny (ciekawe, że już w 1922 r. gimnazjum krotoszyńskie okazało się za małe i oblaci przenieśli swe gimnazjum do … Lublińca, gdzie wcześniej uczył się Józef, wykupując na ten cel posiadłość uprzednio wykorzystywaną przez Zakład Wychowawczy im. Grottowskiego).

Po maturze nadeszło powołanie i Józef zdecydował się związać swe życie z zakonem oblatów…

Nowicjat rozpoczął 14.viii.1921 r. w Markowicach, niedaleko Mogilna na Kujawach. Wieś należała już wówczas do odrodzonej Rzeczypospolitej, ale zamieszkiwana była przez mieszaną polsko-niemiecką ludność. I tu właśnie oblaci w 1921 r. założyli, w przekazanym przez Edmunda kard. Dalbora (1869, Ostrów Wlkp. – 1926, Poznań), Prymasa Polski, dawnym klasztorze karmelitańskim, swój dom zakonny i pierwszy nowicjat, które stały się kolebką polskiej prowincji oblackiej. Jak się okazało posługa oblatów w Markowicach miała trwać prawie wiek — zakończyła się w 2013 r.…

Rok po przybyciu, 15.viii.1922 r., Józef złożył w Markowicach pierwsze śluby zakonne. Superior i mistrz nowicjatu, o. Paweł Czekaj (poprzednio superior w Krotoszynie), wystawił mu bardzo dobre świadectwo.

Następnie, ponieważ oblaci nie mieli wtedy jeszcze w Polsce własnego seminarium duchownego, Józefa wysłano na studia filozoficzne do jednego z głównych ośrodków oblackich w Liège w Belgii.

Po roku wrócił do rozbudowującego się ośrodka w Lublińcu. Tam kontynuował swój scholastykat, czyli etap formacji zakonnej między pierwszą profesją (pierwszymi ślubami) a profesją wieczystą i, o ile tak nakazuje powołanie, święceniami kapłańskimi. Odbył najpierw junioracką formację (prowadzącą do ślubów wieczystych), a następnie samodzielnie kontynuował studia filozoficzno-teologiczne, prowadzące do święceń kapłańskich. W tym czasie sam już nauczał w Lublińcu młodszych współbraci odbywających junioracką formację…

Wieczyste śluby zakonne złożył 15.viii.1923 r. we wsi Chumiętki k. Krobi, gdzie funkcjonował kolejny, założony w 1922 r., dom zakonny oblatów, zamknięty w 1950 r. przez komunazistów. Przyjął wówczas tonsurę.

W następnych latach przyjmował kolejne święcenia niższe, w tym w 1926 r. święcenia subdiakonatu.

Święceń diakonatu udzielił mu w i.1927 r. współbrat, ordynariusz diecezji Jaffna na Cejlonie (dziś Sri Lanka), bp Adolf Jan (fr. Alfred–Jean) Guyomard (1884, Erquy – 1956, Jaffna). Wreszcie 5.vi.1927 r., w Katowicach, w uroczystość Pięćdziesiątnicy, przyjął święcenia kapłańskie (prezbiteriatu) z rąk ordynariusza utworzonej w 1925 r. diecezji katowickiej, obejmującej rodzinne strony, bpa Arkadiusza Lisieckiego (1880, Poznań – 1930, Cieszyn). Prymicyjną Mszę św. sprawował 13.vi.1927 r. w rodzinnym kościele parafialnym w Otmęcie.

W 1928 r. złożył pierwszą obediencję, czyli przysięgę posłuszeństwa swym przełożonym, i przydzielony został do polskiej prowincji oblatów.

Przez kolejne trzy lata posługiwał dalej w Niższym Seminarium Duchownym (gimnazjum) w Lublińcu, gdzie sam odbywał scholastycką formację, jako nauczyciel i wychowawca oraz spowiednik. Głosił także kazania w kościele parafialnym pw. św. Mikołaja w Lublińcu. O. Wilhelm Steckling (ur. 1947, Verl), przełożony generalny oblatów, w liście z okazji beatyfikacji Józefa, pisał 10.iv.1999 r.: „Nawet dziś pamięta się jego kazania. Nie epatują erudycją i chwytami erudycyjnymi ale ich prostota i wewnętrzna siła, z jaką wymawiane było każde słowo, świadczą o tym, że był to człowiek Boży. Nie potrzebował fanfar ani na swoją cześć ani chwałę swojej duchowej postawy”…

W roku 1931 mianowano go superiorem (przełożonym) klasztoru w Lublińcu. Funkcję tę pełnił przez przez 6 lat. Liczba uczniów Niższego Seminarium Duchownego wahała się wówczas od 220 do 270. Pracował nad poprawieniem warunków bytowych seminarium, rozbudował kaplicę domową (dwa nowe ołtarze, ławki), rozpoczął zakończoną w 1937 r. budową groty Matki Bożej z Lourdes.

W roku 1936 r. wybrany został, przez władze w Rzymie, do pełnienia posługi przełożonego polskiej prowincji oblackiej, czyli prowincjała. Nie czuł się jednak na siłach: jako argumenty podał słabe zdrowie, brak doświadczenia i zręczności w kierowaniu ludźmi, nieśmiałość, brak daru organizacji i znajomości spraw finansowych. Rzym ustąpił i mianował na jego miejsce o. Bronisława Wilkowskiego…

Miarą jego znaczenia i poważania był także fakt, że w 1938 r. został wybrany przedstawicielem polskiej prowincji oblatów na zebranie Kapituły Generalnej w Rzymie, ale z powodów zdrowotnych nie pojechał.

Nie przebywał już wtedy w Lublińcu, bowiem 22.vii.1937 r. mianowany został superiorem klasztoru oraz mistrzem nowicjuszy w Markowicach. Liczba nowicjuszy w tym czasie sięgała 20 osób, a cała wspólnota liczyła ok. 60.

Na nowej placówce i w nowej roli szczególny nacisk położył na pogłębienie życia duchowego. Zapamiętano go jako człowieka cichej modlitwy, wielkiej dyskrecji, łagodności i pokory, umiejętnie mobilizującego swoich uczniów, stawiającego jasne wymagania, kształtującego umiejętności, a nade wszystko wychowującego w wierze. Świadek miał powiedzieć: „Jego specyficznym charyzmatem była miłość modlitwy”…

Tam, w Markowicach, zastał go 1.ix.1939 r. IV rozbiór Rzeczypospolitej: napaść niemiecka i rosyjska oznaczające wybuch II wojny światowej. Wielkopolska, a z nią i Markowice, znalazły się pod okupacją niemiecką.

Natychmiast zaczął się rabunek polskiego mienia, wywłaszczenia i zbiorowe mordy.

Wspólnota w Markowicach przetrwała pierwszy atak a nawet uległa czasowemu powiększeniu do ok. 130 osób, przyjmując oblackich uciekinierów z założonego w 1936 r. domu zakonnego we wsi Obra i innych domów, z których Niemcy wyrzucili zakonników i gdzie zrabowali zakonne dobra.

Jednakże już w ix.1939 r. część zakonników została przez Niemców skierowana do pracy przymusowej na miejscowym folwarku, a w x.1939 r. na wszystkich nałożony został areszt domowy.

Odpowiedzialność za ewentualną ucieczkę ponosić miał osobiście przełożony, czyli Józef — pod rygorem kary śmierci. Od 11.xi.1939 r., w okresie obejmującym polskie święto narodowe 11.ix, był nawet przetrzymywany w więzieniu w Strzelnie — wraz ze współbraćmi: o. Janem Nawratem, o. Wróblem i o. Marianem Wydubą (1909, Potarzyca – 1939, Cieńcisko) — jako zakładnik, ale po kilku dniach, 17.xi.1939 r., został zwolniony.

Niemiecka machina zbrodni dopiero się rozkręcała…

Wspomniany areszt domowy zbiegł się w czasie z zaborem w x.1939 r. części domu zakonnego. Niemcy postanowili wykorzystać pomieszczenia jako biuro urzędu dla pracowników przymusowych w gospodarstwach niemieckich (niem. Bauersiedlung), a później jako siedzibę organizacji niemieckiej młodzieży nazistowskiej, Hitlerjugend.

7.xii.1939 r. nowy, niemiecki zarządca majątku Markowice, niejaki von Egan, wydał rozkaz, żeby następnego dnia, w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (święto patronalne oblatów), zakonnicy zniszczyli figury Matki Bożej dwóch okolicznych kapliczek przydrożnych. Józef zareagował krótkim stwierdzeniem: „Kto chce być oblatem, ten do rozbijania figur nie pójdzie”. Niemiec tym razem ustąpił, ale nie zapomniał zniewagi…

Mimo wspomnianych ograniczeń zakonnicy w Markowicach cieszyli się jeszcze pewną swobodą. Jak się okazało nie na długo, bowiem Niemcy szybko włączyli Wielkopolskę i Kujawy bezpośrednio do Rzeszy Niemieckiej, jako tzw. niem. Reichsgau Wartheland (pl. Okręg Rzeszy Kraj Warty), i natychmiast poddali mieszkańców rygorom prawa niemieckiego. Polacy traktowani byli jako obywatele drugiej kategorii, przeznaczeni na wywłaszczenie i wywiezienie na wschód. Część z nich zresztą została wyrzucona do utworzonego w centralnej Polsce tzw. niem. Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete (pl. Generalne Gubernatorstwo dla okupowanych ziem polskich) — czyli Generalnego Gubernatorstwa — ze stolicą w Krakowie.

Jednocześnie kończyła się akcja Intelligenzaktion (pl. Akcja Inteligencja) — eksterminacji polskiej inteligencji i warstw przywódczych, w ramach której Niemcy wymordowali setki tysięcy Polaków…

Po pół roku więc, 4.v.1940 r., rozpoczęły się aresztowania. Na pierwszy ogień poszło 16 kleryków markowickiego klasztoru, których wywieziono do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager) KL Dachau (przywieziono ich tam 9.v.1940 r.). Czterech z nich — klerycy Mieczysław Frala (1920, Krotoszyn – 1941, Mauthausen–Gusen), Ludwik Jański (1918, Żurawieniec – 1942, Mauthausen–Gusen), Alfons Mańka (1917, Lisowice – 1941, Mauthausen–Gusen), Jan Szamocki (1919, Stargard – 1940, Mauthausen–Gusen) — nie przeżyło obozowej gehenny i zginęło w obozie KL Mauthausen–Gusen. Natomiast kleryk Józef Pielorz (ur. 1921, Imielin), który był świadkiem męczeństwa o. Józefa, przeżył i do końca życia świadczył o męczeństwie polskich oblatów, w tym swego przełożonym…

Po następnych trzech miesiącach, 26.viii.1940 r., znów w klasztorze w Markowicach pojawiła się niem. Geheime Staatspolizei (pl. Tajna Policja Państwowa) — czyli gestapo. Aresztowano wszystkich ojców zakonnych i wywieziono do obozu przejściowegoSzczeglinie, niedaleko Mogilna, zorganizowanego w stajniach i oborach miejscowego folwarku. Formalnym powodem aresztowania była ucieczka jednego z zakonników, o. Franciszka Dudziaka (1909, Ziemlin – 1993, Krobia)

Józef został aliści po dwóch dniach (z o. Janem Nawratem) zwolniony — może dlatego, że pochodził z Opolszczyzny, która nie weszła w całości w skład odrodzonej Rzeczypospolitej, i miał obywatelstwo niemieckie, a może dlatego, że Niemcy potrzebowali, tymczasowo, choć jednego ojca zakonnego w Markowicach. Powrócił do klasztoru.

Wspomniany o. Nawrat wkrótce wyjechał na Śląsk i Józef pozostał w Markowicach sam, z kilkoma braćmi zakonnymi.

Nie na długo jednakże. Pod koniec x.1940 r. wszyscy otrzymali rozkaz opuszczenia klasztoru — w przeciągu trzech godzin…

Znaleźli wtedy schronienie u wiernych w Markowicach.

Wkrótce aliści, w xi.1940 r., znów powrócili do klasztoru. Józef otrzymał nawet pozwolenie na sprawowanie jednej Mszy św. niedzielnej w pobliskich parafiach pw. św. MikołajaLudzisku (ok. 5 km od Markowic) i pw. św. RochaRzadkwinie (ok. 10 km od Markowic). Nie wolno mu jednak było udzielać żadnych innych sakramentów św. Miał też kategoryczny zakaz wykonywania jakichkolwiek dodatkowych czynności kapłańskich.

Do tych rozkazów się nie dostosował. Nadal mieszkał w klasztorze, w pokoju z jednym bratem zakonnym. W dzień pracował jako zwykły robotnik, a w nocy potajemnie odprawiał codzienną Mszę św. Wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, w cywilnym ubraniu, odwiedzał chorych, spowiadał wiernych, chrzcił dzieci i błogosławił małżeństwa.

10.ii.1941 r. otrzymał zakaz sprawowania jakichkolwiek czynności kapłańskich. Nie podporządkował się jednak i temu zakazowi. Wierny swojemu sumieniu i Bogu nadal udzielał sakramentów.

Wreszcie, na skutek doniesienia, został 2.iv.1941 r. aresztowany.

W dniu aresztowania, po odprawieniu po północy Mszy św. zwrócił się proroczo do usługującego mu brata zakonnego: „Bracie, dzisiaj złożyłem Bogu ostatnią Ofiarę. Radzę wam, po raz ostatni się u mnie wyspowiadać”.

Parę godzin później był już niemieckim niewolnikiem. Wywieziono go do więzieniaInowrocławiu.

Podjęto starania o jego zwolnienie. Wstawiało się za nim wielu, zwłaszcza Niemców, z Lublińca. Zaznaczano, że nauczał języka niemieckiego i z wielkim zaangażowaniem służył wszystkim, zarówno Niemcom, jak i Polakom, nie robiąc między nimi żadnych różnic. Podkreślano, że nigdy nie angażował się w sprawy polityczne. Poparł go nawet niem. Ortsgrupenleiter, czyli nazistowski naczelnik Malni, niejaki Ebneter.

W obronie wystąpił również ks. Hubert Demczak (1885, Rozkochów – 1945, Otmęt), ówczesny proboszcz w Otmęcie, zamordowany później w 1945 r. przez Rosjan.

Bezskutecznie. 18.iv.1941 r. przewieziony został bezpośrednio do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager) KL Mauthausen–Gusen (z pominięciem KL Dachau), ok. 20 km od Linzu w Austrii, szczególnie ciężkiego obozu pracy, gdzie przetrzymywanych zmuszano do pracy w kamieniołomach.

Po tzw. kwarantannie, gdy od więźniów odddzielono chorych i „niezdolnych do pracy”, trafił do obozu właściwego, gdzie  wytatuowano mu na przedramieniu obozowy numer: 70.

Jak zeznawali później świadkowie już zanim skierowano go na tzw. niem. block, czyli do baraku, w którym miano go przetrzymywać, strasznie go torturowano.

W ciągu kolejnych dni kilkakrotnie był maltretowany i torturowany, kapłani bowiem wzbudzali szczególną nienawiść w strażnikach. W pewnym momencie Niemcy próbowali zmusić go nawet do powieszenia się…

W końcu skierowali go do ciężkiej kompanii niewolniczej pracy w kamieniołomach. Stamtąd kazano mu przenosić na plecach do oddalonego o ok. 2 km obozu ok. 50 kg głazy. Zaczynało się od 186 stopni tzw. schodów śmierci”, z miejsca wydobycia do brzegu wielkiego wyrobiska kamieniołomu „Wiener Graben”. Podczas morderczej drogi zdziczali niemieccy strażnicy kazali mu śpiewać na głos łacińskie modlitwy Mszy św., kpiąc i wyśmiewając się z więźnia…

Przetrwał tylko dwa takie marsze. 9.v.1941 r., gdy po raz wtóry niósł swój krzyż, jeden z niemieckich wartowników znów się na niego zamierzył. Wówczas, jak wspominał świadek — jeden z kleryków w Markowicach, wymieniony powyżej o. Józef Pielorz — Józef wyprostował się, spokojnie spojrzał oprawcy  w oczy i powiedział: „To nie ty tu rządzisz. I ciebie Bóg osądzi”…

Wściekły Niemiec, wrzeszcząc „Schnell, schnell!”, przepędził go — z głazem na plecach — w kierunku skonstruowanego z drutów kolczastych płotu otaczającego obóz. Wokół płotu znajdowała się „strefa zakazana” dla więźniów. Gdy Józef tam dotarł niemiecki strażnik posłał w jego kierunku serię z karabinu maszynowego. A potem drugą…

Według niektórych świadectw, gdy zabierano go do krematorium, jeszcze żył. Ponoć nawet wtedy, w ostatnim geście, błogosławił podniesioną ręką…

Niemcy zanotowali w aktach, że Józef zginął „podczas próby ucieczki”…

Beatyfikowany został 13.vi.1999 r. w Warszawie przez św. Jana Pawła II (1920, Wadowice – 2005, Watykan), w gronie 108 polskich męczenników II wojny światowej.

Kilkanaście lat wcześniej, w homilii wygłoszonej 20.vi.1983 r. w Katowicach podczas nabożeństwa maryjnego, Jan Paweł II mówił:

Miłość jest większa od sprawiedliwości. I miłość społeczna jest większa od sprawiedliwości społecznej. Jeżeli prawdą jest, że sprawiedliwość musi przygotować grunt dla miłości - to jeszcze głębszą prawdą jest, że tylko miłość może zabezpieczać pełnię sprawiedliwości. Trzeba więc, ażeby naprawdę miłowany był człowiek, jeżeli w pełni mają być zabezpieczone prawa człowieka. To jest pierwszy i podstawowy wymiar miłości społecznej.

Wymiarem drugim jest rodzina. Rodzina też jest pierwszą i podstawową szkołą miłości społecznej. Trzeba uczynić wszystko, ażeby ta szkoła mogła pozostawać sobą. Równocześnie zaś rodzina musi być na tyle silna Bogiem — czyli miłością wzajemną wszystkich, którzy ją tworzą — że potrafi pozostać ostoją dla człowieka pośród wszystkich niszczycielskich prądów i bolesnych doświadczeń.

Dalszym wymiarem miłości społecznej jest ojczyzna: synowie i córki jednego narodu trwają w miłości wspólnego dobra, jakie czerpią z kultury i historii, znajdując w nich oparcie dla swej społecznej tożsamości, a zarazem dostarczając tego oparcia bliźnim, rodakom. Ten krąg miłości społecznej posiada szczególne znaczenie w naszym polskim doświadczeniu dziejowym - i w naszej współczesności.

Miłość społeczna jest otwarta ku wszystkim ludziom i ku wszystkim ludom. Jeżeli ukształtuje się ona głęboko i rzetelnie w swych podstawowych kręgach — człowiek, rodzina, ojczyzna — wówczas zdaje również egzamin w kręgu najszerszym”.

Józef, którego rodziną była cała społeczność oblacka, realizował „miłość społeczną”, o której mówił Jan Paweł II, ciężką pracą, do końca — do ostatnich chwil życia w niemieckim obozie koncentracyjnym. Wspomniany przez papieża „egzamin” zdał zaiste „w kręgu najszerszym”…

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Posłuchajmy życiorysu bł. Józefa Cebuli (po hiszpańsku):

  • JÓZEF CEBULA - MĘCZENNIK; źródło: www.youtube.com

Obejrzyjmy także film o obozie koncentracyjnym Mauthausen–Gusen (po angielsku):

  • MAUTHAUSEN-GUSEN; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy też na etiudkę o powołaniu oblatów (po angielsku):

  • OBLACI TO MY; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy też słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad słowami Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

oraz jego homilią z 20.vi.1983 r. w Katowicach:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap - mapa życia błogosławionego

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

angielskich:

norweskich:

włoskich: