MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. KAZIMIERZ WITOLD GOSTYŃSKI
1884, Warszawa – ✟ 1942, Hartheim
męczennik

patron: gimnazjów, Lublina

wspomnienie: 6 maja

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. KAZIMIERZ GOSTYŃSKI - lata 1930-te, Lublin; źródło: pklo.lublin.pl
  • bł. KAZIMIERZ GOSTYŃSKI: obraz współczesny; źródło: www.santiebeati.it
  • bł. KAZIMIERZ GOSTYŃSKI - lata 1930-te; źródło: www.2lo.lublin.pl
  • bł. KAZIMIERZ GOSTYŃSKI; źródło: www.chronologia.pl
  • bł. KAZIMIERZ GOSTYŃSKI - prawd. ok. 1933-4, Gimnazjum Biskupie, Lublin; źródło: biskupiak.lublin.pl
  • bł. KAZIMIERZ GOSTYŃSKI - prawd. ok. 1933-4, Gimnazjum Biskupie, Lublin; źródło: biskupiak.lublin.pl
  • bł. KAZIMIERZ GOSTYŃSKI - podczas uroczystości szkolnej, gimnazjum im. Hetmana Jana Zamoyskiego, Lublin; źródło: pklo.lublin.pl
  • NAGROBEK RODZINY GOSTYŃSKICH - Powązki, Warszawa; źródło: www.komitetpowazkowski.home.pl
  • bł. KAZIMIERZ GOSTYŃSKI - 1937, wystawa Związku Artystów Plastyków w Lublinie; źródło: www.audiovis.nac.gov.pl
  • bł. KAZIMIERZ GOSTYŃSKI - iv.1930, wśród dyrektorów państwowych szkół średnich, zjazd w Warszawie; źródło: www.audiovis.nac.gov.pl
  • II LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE im. Hetmana JANA ZAMOYSKIEGO - Lublin; źródło: www.skyscrapercity.com
  • KOŚCIÓŁ WNIEBOWZIĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY ZWYCIĘSKIEJ - Lublin; źródło: powizytkowski.kuria.lublin.pl
  • KAZIMIERZ GOSTYŃSKI - tablica pamiątkowa, kościół rektoralny pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej, Lublin; źródło: www.miejscapamiecinarodowej.pl
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Na świat przyszedł 8.iv.1884 r., w Warszawie, jako piąte dziecko zamożnej, patriotycznej rodzinie o korzeniach ziemiańskich.

Ówczesna Warszawa, dzisiejsza stolica Rzeczpospolitej Polskiej, była wówczas stolicą tzw. Królestwa Polskiego (ros. Царство Польское), zwanego półoficjalnie Привис­линский край (pl. Kraj Nadwiślański), stanowiącego część Imperium Rosyjskiego  (ros. Российская империя) — a jednocześnie stolicą wchodzącej w skład owego Królestwa guberni warszawskiej (ros. Варшавская губерния). Innymi słowy była głównym miastem zachodniej części zaboru rosyjskiego. Na tronie imperialnym zasiadał car Aleksander III (ros. Александр III) (1845, Sankt Petersburg – 1894, Liwadia), a jego namiestnikiem Królestwa Polskiego, od 1874 r. zwanym generał–gubernatorem warszawskim, i jednocześnie dowódcą rosyjskiego zaborczego tzw. Warszawskiego Okręgu Wojskowego (ros. Варшавский военный округ), był Józef Hurko (ros. Иосиф Владимирович Гурко) (1828, Nowogród Wielki – 1901, Sacharowo), zaciekły zwolennik rusyfikacji — doprowadził do usunięcia języka polskiego ze szkół i urzędów, zaostrzył cenzurę, a także szczególnie prześladował katolickie Kościoły unickie.

Ojciec, Władysław (1849, Lutobórz – 1935, Lublin), herbu Lubicz, walczył w powstaniu styczniowym lat 1863‑4, a po jego upadku został znanym przemysłow­cem (m.in. w 1871 r. za­łożył i prowadził spółkę akcyjną, Fabrykę Wyrobów Metalowych „W. Gostyński i S‑ka”, produkującą różne artykuły metalowe i żelazne, aparaturę rentgenowską i medyczną, projektującej konstrukcje żelazne i dźwigi, a później także jeżdżące po Warszawie tramwaje) i jednym z założycieli Politechniki Warszawskiej — formalnie Politechnikę Warszawską powołano do życia 2.xi.1915 r., już po wybuchu I wojny światowej i wygonieniu Rosjan z Warszawy, gdy niemieckim generał–gubernatorem okupowanego Królestwa Polskiego był Jan Hartwig (niem. Hans) von Beseler (1850, Greifswald – 1921, Neu–Babelsberg), jako następczynię założonego 8.vi.1898 r. Warszawskiego Instytutu Politechnicznego im. Mikołaja II, z wykładowym językiem rosyjskim.

Matka, Natalia (1851–1928) z domu Bietkowska herbu Półkozic, zajmowała się domem i wychowaniem dzieci — miał pięcioro rodzeństwa, z których prawd. dwoje zmarło w dzieciństwie…

Do Kościoła Powszechnego w sakramencie chrztu św. przyjęty został w warszawskim kościele pw. Wszystkich Świętych

Przyszło mu więc dorastać i dojrzewać acz w dostatku, ale w zniewolonym kraju, w którym starsi ciągle jeszcze przeżywali traumę nieudanego powstania styczniowego, a młodzi nie widzieli nawet najmniejszej szansy polskiej niepodległości…

W 1904 r. ukończył, z wyróżnieniem, Prywatne Męskie Gimnazjum Aleksandra Edwarda Rontalera (1846, Brzeziny – 1917, Warszawa), uznawane wówczas za najlepszą szkołę średnią w Warszawie. Rontaler, były powstaniec styczniowy (skąd się brała jego przyjaźń z Władysławem Gostyńskim), ewangelik, swoją szkołę ogólnokształcącą, z elementami handlu w najwyższych klasach, założył w 1896 r., zatrudniając znakomite grono pedagogiczne: wśród nich byli Adam Kryński (1844, Łuków – 1932, Warszawa), językoznawca i profesor uniwersytecki; Jan Kucharzewski (1876, Wysokie Mazowieckie – 1952, Nowy Jork), historyk, prawnik, polityk, premier Rady Regencyjnej lat 1917‑8; Ignacy Chrzanowski (1866, Stok – 1940, KL Sachsenhausen), historyk literatury, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego; Adolf Suligowski (1849 – 1932, Warszawa), prawnik, adwokat, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, poseł w latach 1919‑22; Julian Leopold Ochorowicz (1850, Radzymin – 1917. Warszawa), psycholog, filozof, wynalazca, poeta, publicysta i fotografik; i inni… Szkoły przez niego założone przetrwały do 1939 r., a w budynku gimnazjum w 1908 r. rozpoczęło działalność gimnazjum im. Mikołaj Reja, istniejące do dnia dzisiejszego…

Ukończenie gimnazjum i świadomość powołania zbiegły się prawdopodobnie ze zmianą miejsca zamieszkania rodziny i dlatego Kazimierz wstąpił do seminarium duchownego właściwego dla swej nowej diecezji — diecezji lubelskiej — czyli seminarium duchownego w Lublinie (dziś Metropolitalne Seminarium Duchowne). .

14.vi.1908 r., w seminaryjnym, barokowym kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Lublinie, otrzymał — i przyjął — z rąk ówczesnego ordynariusza diecezji lubelskiej, bpa Franciszka Jaczewskiego (1832, Górki Grubaki – 1914, Lublin), święcenia kapłańskie.

Lublin wchodził naonczas w skład imperium rosyjskiego, w którym — na skutek antykatolickiej polityki tego mocarstwa, wobec zamknięcia po upadku powstania styczniowego wyższych seminariów duchownych na terenie zaboru rosyjskiego — jedyna akademia umożliwiająca kształcenie na teologicznym poziomie co najmniej magisterskim istniała w stolicy zaborczego imperium, w Sankt Petersburgu, pod bacznym okiem carskich władz, jako Metropolitalna Katolicka Akademia Duchowna. Dlatego też władze duchowne diecezji polskich pod zaborem rosyjskim często wysyłały, o ile możliwe, swoich najzdolniejszych alumnów na studia do szkół w innym zaborczym imperium – Austro–Węgierskim. Tak też stało się w przypadku Kazimierza, który wkrótce po święceniach został skierowany do Innsbrucku, w Cesarstwie Austro–Węgierskim, na studia w zakresie teologii moralnej na Uniwer­sytecie im. Leopolda Franciszka (łac. Universitas Leopoldino Franciscea).

Do Lublina i zaboru rosyjskiego wrócił w 1912 r. — wiosną tego roku obronić miał w Innsbrucku pracę doktorską z teologii moralnej — i podjął się odbudowy świątyni pw. św. Piotra Apostoła, dawnego kościoła Towarzystwa Jezusowego (łac. Societas Iesu – SI) — jezuitów — które w 1864 r., po powstaniu styczniowym i przymusowej kasacie jezuitów, zakonowi odebrały rosyjskie władze carskie. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. kościół i klasztor przekazano mniszkom Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu — bernardynkom — które zrzekły się budynków i przekazały je, w 1920 r., z powrotem jezuitom.

Równocześnie pracował jako prefekt i nauczyciel w ośmioklasowej filologicznej prywatnej szkole im. Stanisława Staszica (gimnazjum). Uczył tam języka łacińskiego i zastępował dyrektora.

Języka łacińskiego nauczał także w rodzimym diecezjalnym Seminarium Duchownym.

W 1915 r., czyli już po rozpoczęciu I wojny światowej, powołał Zrzeszenie Nauczycieli, w skład którego weszli koledzy z pracy. Stało się to możliwe dzięki zajęciu Lublina przez wojska niemiecko–austriackie — tym samym zakończył się 120‑letni okres zaboru rosyjskiego, po tzw. bitwie pod Gorlicami bowiem, stoczonej w dniach 2‑5.v.1915 r., zaborcy niemieccy i austriaccy odepchęli Rosjan daleko na wschód.

Polskie środowiska narodowe, z którymi związany był Kazimierz, postawiły sobie za zadanie — zdając sobie sprawę z niezwykłych spustoszeń w kulturze, świadomości i wykształceniu polskiego społeczeństwa jakie pozostawili po sobie Rosjanie — zakładanie polskich szkół w Lublinie. I już w tym samym roku powołał do życia Wyższą 8‑klasową Szkołę Realną Zrzeszenia Nauczycieli im. Hetmana Jana Zamoyskiego, i został jej pierwszym dyrektorem.

Prawd. także wówczas został prezesem lokalnego oddziału Polskiej Macierzy Szkolnej, organizacji założonej jeszcze w czasie zaboru rosyjskiego, której celem było krzewienie i popieranie oświaty w duchu chrześcijańskim i narodowym, poprzez zakładanie i prowadzenie instytucji wychowawczo–oświatowych…

Na działalność szkoły przeznaczył fundusze uzyskane ze sprzedaży nieruchomości uzyskanych od rodziców. Niestrudzenie kwestował i gromadził dodatkowe finanse.

Gimnazjum, zlokalizowane w pięknym gmachu, szczyciło się wysokim poziomem nauczania. Przy szkole działała dobra orkiestra. Funkcjonowała, założona z jego inicjatywy, „Czarna Czwórka” — 4. Lubelska Drużyna Harcerska…

Potrafił stworzyć atmosferę twórczej pracy, wykorzystywać zapał i ofiarność współpracowników i rodziców uczniów. Jeden z absolwentów wspominał: „Ci z nas, którzy Go znali, zapamiętają Go na zawsze jako kochanego, choć pozornie surowego wychowawcę. Osobiście mam Mu wiele do zawdzięczenia. Opiekował się mną i moją rodziną w najcięższych chwilach mego życia, tylko dlatego, że byłem Jego uczniem… Nie tylko ja doznałem tak licznych dowodów wielkiego serca Kazimierza Gostyńskiego, wychowawcy i społecznika. Wiele zawdzięczają mu uczniowie, wiele zawdzięcza gimnazjum, które z takim uporem i niebywałą energią rozbudowywał”…

Pragnąć poświęcić się pracy dydaktycznej i społecznej w 1918 r. zrezygnował z prowadzenia wykładów w lubelskim Seminarium Duchownym.

Patriotyczny charakter gimnazjum i wychowanie przyczyniły się do tego, iż 31.x.1918 r., gdy I wojna światowa chyliła się ku końcowi i gdy klęska Niemiec i Austrii stała się oczywista, uczniowie szkoły wzięli udział w rozbrajaniu wojsk austriackich w Lublinie, a w 1920 r. uczestniczyli w zwycięskiej wojnie obronnej odrodzonej Rzeczypospolitej z Rosją. Trzynastu z nich zginęło wówczas w walkach o Niepodległą…

Za kadencji Kazimierza szkoła gościła w 1918 r. wizytatora apostolskiego, ks. Achillesa Rattiego, późniejszego papieża Piusa XI (1857, Desio – 1939, Rzym).

Ciągle jednak jeszcze poszukiwał swej właściwej drogi powołania. Kilkukrotnie ponoć myślał o odejściu z diecezji i wstąpieniu do zakonu. By go zatrzymać lubelski ordynariusz — którym od 1918 r. był Marian Leon Fulman (1864, Stare Miasto – 1945, Lublin) — zgodził się nawet na rozpoczęcie specjalistycznych studiów z dziedziny prawno–moralnej na Wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu Warszawskiego

Poczucie obowiązku zwyciężyło i pozostał na stanowisku. Dzięki jego staraniom w 1921 r., już po zwycięskim „Cudzie nad Wisłą” — Bitwie Warszawskiej w dniach 13–25.viii.1920 r., gdy świeżo utworzona armia polska pokonała rosyjskie hordy zamierzające najechać całą Europę — szkoła im. J. Zamoyskiego stała się gimnazjum państwowym. To umożliwiło dostęp do nauki szerszej rzeszy młodzieży, uprzednio nie będącej w stanie uiszczać opłat szkoły prywatnej…

W tymże 1921 r., z jego inicjatywy, powstało także Państwowe Gimnazjum Żeńskie (dziś III Liceum Ogólnokształcące im. Unii Lubelskiej) w Lublinie.…

Był inicjatorem kuchni dla ubogich uczni lubelskich szkół średnich. Wspierał finansowo Towarzystwo Przyjaciół Uczącej się Młodzieży. Ufundował stypendium w kwocie 200 tysięcy marek dla maturzystów Gimnazjum im. J. Zamoyskiego pragnących poświęcić się zawodowi nauczycielskiemu.

W 1922 r., z rąk nowo–wybranego papieża Piusa XI, otrzymał godność szambelana papieskiego, a w 1925 r. został mianowany kanonikiem (łac. canonicus) gremialnym Kapituły Katedralnej Lubelskiej.

W 1933 r., po 18 latach pracy w szkole im. J. Zamoyskiego, kurator okręgu szkolnego, Stanisław Lewicki — prawd. mason — zwolnił Kazimierza z funkcji dyrektora. Przyczyny nie są jasne — być może Kazimierz nie dawał gwarancji spełnienia zmienionych w 1932 r. „założeń ideowo–wychowawczych” programów nauczania (chodziło o tzw. reformę jędrzejewiczowską, której sprzeciwiał się ruch narodowy) — i dlatego władze oświatowe wysunęły zastrzeżenia co do operacji finansowych związanych z rozbudową szkoły? W każdym razie młodzież odwołanie Kazimierza odczuła jako wielką krzywdę wyrządzoną ks. Gostyńskiemu i uczniom…

Ks. Kazimierz był dobrą osobą, był wymagającym profesorem. Niekiedy było trudno zdać u niego egzamin. Był bardzo dobrym pedagogiem. Uwielbiał współpracę z młodzieżą. Co przejawiało się chociażby w opiekowaniu się drużyną harcerską. Wszyscyśmy go cenili za to, co robiks. Marian Mroczek (1914, Wólka Chrapowska – 2008, Lublin).

W związku z tym tegoż samego roku lubelski biskup diecezjalny, wspomniany Marian Leon Fulman, powierzył mu funkcję wicedyrektora, a następnie dyrektora Gimnazjum Biskupiego w Lublinie.

Pracował w nim przez ok. 2 lata, przyczyniając się m.in. do ukończenia budowy szkoły.

13.ix.1935 r. został, na własną prośbę, zwolniony z tej funkcji i mianowany rektorem kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej, jednej z najstarszych świątyń w Lublinie — przylegającym klasztorem opiekowały się najpierw siostry Zakonu Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy (łac. Ordo Sanctissimi Salvatoris Sanctae Brigittae – O.SS.S) — brygidki (którym w 1819 r., po powstaniu listopadowym, w czasach zaborczych, Rosjanie zabronili przyjmowania nowicjuszek), później siostry Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny (łac. Ordo Visitationis Beatissimae Mariae Virginis – OVM) — wizytki (które w czasach zaborów Rosjanie w 1882 r. wyrzucili do Warszawy), a po latach braku gospodarza siostry Zakonu Urszulanek Unii Rzymskiej (łac. Unio Romana Ordinis Sanctae Ursulae – OSU) — urszulanki (od 1917 r.)…

Uczynił z kościoła rektorskiego znaczący ośrodek duszpasterstwa lubelskiej inteligencji, w tym tej najmłodszej, wykształconej lub uczącej się w lubelskich gimnazjach, doskonale mu znanym gimnazjum im. hetmana Jana Zamoyskiego i Prywatnej Męskiej Szkole Średniej Ogólnokształcącej im. Stefana Batorego.

1.ix.1939 r. w granice Rzeczypospolitej, bez wypowiedzenia wojny, wkroczyli Niemcy. Na podstawie osławionego porozumienia z 23.viii.1939 r. dwóch wybitnych przywódców socjalistycznych — niemieckiego, o odcieniu nazistowskim, Adolfa Hitlera (1889, Braunau am Inn – 1945, Berlin), i rosyjskiego, o odcieniu komunistycznym, Józefa Stalina (1878, Gori – 1953, Kuncewo) — i jego tajnych aneksów, od nazwisk sygnatariuszy, czyli ministrów spraw zagranicznych dwóch wspomnianych zbrodniarzy, zwanego paktem Ribbentrop–Mołotow, Niemcy do Rzeczpospolitej wkroczyli od zachodu. 17 dni później od wschodu Polskę najechali Rosjanie. Dwaj bandyci dokonali w ten sposób czwartego rozbioru Polski (w praktyce uczestniczyli w nim także, acz w różnym stopniu zaangażowania, Słowacy i Litwini), uzgodnionego formalnie i podpisanego, wraz z innymi tajnymi aneksami, 28.ix.1939 r. w tzw. traktacie o granicach i przyjaźni Rosja–Niemcy”. Rozpoczęła się II wojna światowa.

Granica między okupantami przebiegała niedaleko Lublina — samo miasto zajęli Niemcy, włączając je do tzw. niem. Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete (pl. Generalne Gubernatorstwo dla okupowanych ziem polskich), czyli zarządzanego przez Niemców okupacyjnego tworu administracyjnego zwanego w skrócie Generalnym Gubernatorstwem — nie oznaczał dla Kazimierza zaniechania działalności patriotycznej. 11.xi.1939 r., w narodowe Święto Niepodległości, odprawił w swoim kościele rektoralnym Mszę św. za Ojczyznę. Wygłosił patriotyczną homilię krytykującą postępowanie okupanta…

Czynił to mimo, a może właśnie dlatego, że wokół miały miejsce masowe aresztowania polskiej inteligencji. W Lublinie i okolicach masowy charakter przybrały w xi.1939 r., a do historii przeszły pod nazwą akcji „Sonderaktion Lublin”. Nie był to samodzielny plan okupacyjnych władz Lublina — od samego początku okupacji, czyli od ix.1939 r., na wszystkich zajętych ziemiach polskich Niemcy prowadzali bowiem ludobójczą tzw. Intelligenz­aktion” (pl. Akcja Inteligencja”), czyli plan fizycznej likwidacji polskiej inteligencji oraz warstw kierowniczych — tak samo zresztą jak Rosjanie, na terenie przez nich okupowanym.

9.xi w Lublinie aresztowano kilkuset prawników, inżynierów, duchownych i nauczycieli. Tego dnia miała także miejsce pierwsza uliczna łapanka. 11.xi, w dniu Święta Niepodległości, Niemcy wkroczyli na teren Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (dziś Katolicki Uniwersystet Lubelski im. Jana Pawła II – KUL), aresztując 15 jego profesorów oraz księży z seminarium duchownego. Zaraz potem przyszedł czas na biskupów. 17.xi — w dwa miesiące po ataku rosyjskim na Rzeczpospolitą — aresztowano bpa Fulmana (akurat jadł obiad) i jego sufragana, bpa Władysława Gorala oraz 11 innych duchownych, w tym kanclerza Kurii, ks. Zdzisława Ochalskiego (1902, Baranów – 1942, Dachau). Przy okazji Niemcy ograbili budynek kurialny…

Kazimierz, przestrzegany przed możliwością aresztowania, postanowił nie ukrywać się. I 11.i.1940 r. do drzwi jego mieszkania zakołatała niemiecka tajna policja państwowa (niem. Geheime Staatspolizei) — Gestapo. Został zabrany do więzienia, które Niemcy przejęli i twórczo wykorzystali jako jedną z największych katowni Generalnego Gubernatorstwa, na Zamku Lubelskim.

Tam, w tej katowni, przetrzymywano go przez pół roku…

Nie wiedział, że w tym samym czasie jeden z jego bratanków, Stefan Edward Gostyński (1904, Warszawa – 1940, Charków), zamordowany został przez Rosjan w Charkowie, w ramach ludbójstwa, które do historii przeszło pod nazwą „zbrodni” katyńskiej

20.vi.1940 r. Kazimierza wywieziono z Lublina i przewieziono do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager) KL Sachsenhausen, ok. 30 km na północ od Berlina.

Nie znamy szczegółów owego transportu, ale trudno sobie wyobrazić, by doświadczenia Kazimierza odbiegały od wspomnień innych kapłanów, którzy przechodzili podobną drogę krzyżową. Jeden z nich, o. Józef Kubicki (1916, Słotnica – 2000), kapłan Zgromadzenia Małego Dzieła Boskiej Opatrzności (łac. Parvum Opus Divinae Providentiae), czyli orionista, który do KL Sachsenhausen trafił kilka miesięcy później, 29.viii.1940 r., tak opisywał fragment tej drogi:

Przybyliśmy do Berlina. Gdy ciężarówki zatrzymały się na światłach przechodnie wypytywali eskortę, kto jest nimi wieziony. 'Polscy bandyci' — usłyszeli w odpowiedzi. Wówczas dotarły do nas przekleństwa i obelgi rzucane w naszą stronę. Potraktowano nas jak przestępców. Zaczęto nam wygrażać, popychać, bić pięściami. Pamiętam starego człowieka, który zaczął nas uderzać laską.

— Berlin! Wyłazić! — ustawiono nas w rzędzie, by można było wszystkich zobaczyć”…

Być może Kazimierza do Berlina przywieziono w zatłoczonych wagonach bydlęcych, a nie ciężarówkach. Być może. Ale dalsza podróż odbywała się już transportem kołowym — upchanymi do granic możliwości ciężarówkami. Przybycie do obozu KL Sachsenhausen najbardziej plastycznie opisał — i opis ów powinien być obowiązkową lekturą polskiej młodzieży — inny jego współwięzień, przywieziony tam trochę wcześniej, bo 10.iv.1940 r., ks. Wojciech Gajdus (1907, Papowo Toruńskie – 1957, Zakopane):

To […], co zaczyna się dziać w chwili, gdy opuszczamy spiesznie nasze klatki, przypomina jakąś jazdę wysokiej szkoły woltyżerskiej.

Tuż przy budce z napisem Sachsenhausen wysoko usypany, nieuregulowany nasyp. Przy nasypie z obu stron piaszczystej dróżki, wiodącej w dół, stoi dwóch strażników tutejszych. Widać, że dobrze im się spało, bo obydwaj i przy głosie, i w dobrym humorze.

Podbiegamy do nasypu. Stojący w przejściu strażnicy SS podstawiają nieświadomym, zwłaszcza starym, nogi, tak, że ci zwalają się głową na dół, a na nich wali się fala innych. Powstaje wielkie kotłowisko ciał. Śmigają w powietrzu zawiniątka, kapelusze, czapki, chleb, a nad całym tym rozruchem świszczy, jak bat, dobrze znany, złośliwy niecierpliwy okrzyk: los, los, schnell, schnell […]

Błyskawicznie formują się czwórki i zanim ostatni pozbierał się u naszych stóp, czoło rusza szybkim marszem czy truchcikiem naprzód […]

Pochód biegnie porządnie wybrukowaną ulicą, skręca między wysokie białe mury. Z dala widać bramę. Powiewają dwie wielkie chorągwie: państwowa, czarno‑czer­wona ze swastyką i czarna zupełnie, przecięta dwoma SS, które chwie­jąc się w rannym wietrze, wyglądają jakby dwa białe nagie kościotrupy przylepione do żałobnej płachty”.

Prawd.  już pierwszego dnia Kazimierz otrzymał obozowe ubranie — zwane od charakterystycznych biało–czarnych pasów „pasiakiem” — okraszone namalowanym farbą lub naszytym na odzieży, na wysokości piersi, tzw. winklem, czyli odwróconym czerwonym trójkątem z literą „P”, na określenie więźnia politycznego — Polaka, oraz wytłoczonym na białej taśmie numerem obozowym.

Jak się okazało KL Sachsenhausen — modelowy obóz o typowo pruskiej organizacji i dyscyplinie, zarządzany z zamiarem maksymalnego wykorzystania wszelkich sił żywotnych więźniów, jak najmniejszym kosztem, co prostą drogą prowadziło do śmierci przetrzymywanych — stał się miejscem, w którym zgromadzono setki polskich kapłanów z okupowanych przez Niemcy terenów polskich. Był wśród nich przełożony Kazimierza, bp Władysław Goral — nie było już ordynariusza, bpa Mariana Leona Fulmana, którego Niemcy, po interwencji Stolicy Apostolskiej, w ii.1940 r. zwolnili z obozu i internowali w Nowym Sączu.

Większość z nich — poza m.in. bpem Władysławem Goralem — 14.xii.1940 r. wywieziono do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager) KL Dachau, gdzie Niemcy zdecydowali się zgromadzić wszystkich kapłanów katolickich z terenów okupowanych, w szczególności polskich…

Wśród przywiezionych owego 14.xii.1940 r. do KL Dachau był i Kazimierz. W obozie otrzymał nowy pasiak i nowy numer obozowy — 22414.

Został jednym z wielu katolickich kapłanów z Polski, „wrogów III Rzeszy”, przetrzymywanych w specjalnym więziennym bloku, zwanym niem. Priesterblock”…

KL Dachau początkowo mógł wydawać się sanktuarium spokoju po doświadczeniach KL Sachsenhausen. Od 22.i.1941 r. polscy kapłani przetrzymywani w KL Dachau mieli nawet dostęp do kaplicy i mogli w niej odprawiać Mszę św. Do czasu — do tzw. apelu pokuty” 15.ix.1941 r., gdy polscy kapłani odmówili wpisania na tzw. listę volksdeutschów, i nie wyparli się polskości i godności kapłańskiej. Dwa dni później cofnięto im wszelkie udogodnienia, zaczęto zmuszać do jeszcze cięższej pracy, odebrano im prawo do otrzymywania paczek, oraz — co było najbardziej uciążliwe — odebrano „przywilej” korzystania z kaplicy…

Nie było gorszego miejsca na ziemi” — tak wiele lat po wojnie określił KL Dachau misjonarz i apostoł trędowatych, o. Marian Żelazek (1918, Palędzie – 2006, Puri, Indie) — „panowało bestialstwo, śmierć i głód”.

Po tzw. „apelu pokuty” dla polskiego duchowieństwa przetrzymywanego w KL Dachau zaczynał się najgorszy okres. Większość niewolniczo pracowała na tzw. plantagach”, polach przylegających do obozu: zimą dokuczał deszcz, mróz i śnieg, w upalne dni górskie słońce. Panował nieopisany głód, który nie pozwalał myśleć o niczym innym, jak tylko o jednym — w jaki sposób zdobyć kawałek chleba. Waga więźnia nie przekraczała często 40 kg. A w 1942 r., najtragiczniejszym okresie w historii obozu KL Dachau, Niemcy głodowe racje jeszcze zmniejszyli…

 […] uczucie ciągłego głodu i słabości, oglądanie się z żalem, czemu te kamienie nie są kawałkami chleba. […] Ludzie jedli najgorsze rzeczy, aby napełnić czymś swój żołądek. […] Kawałek chleba porzucony przez dziecko na ulicy był przysmakiem albo wykradzione z psiej miski kawałki skórek chleba lub z klatki króliczej. Nawet garść owsa zabrana po kryjomu z kurnika była przysmakiem. Zapominać kazała choć na chwil kilka o głodzie. A śmierć się zbliżała, okazywało to powolne puchnięcie od stóp, jeżeli doszło do brzucha, już koniec, nie było ratunku […]. Tułów wychudzony, a nogi grube i ciężkie, w ciężkich buciorach ledwie się wlokące” — tak wspominał swoje przeżycia w Dachau jeden z kapłanów, ks. Franciszek Mączyński (1901, Pacyn – 1998, Rzym), późniejszy rektor Polskiego Papieskiego Instytutu Kościelnego w Rzymie…

Choć nie istnieją materialne dowody to wówczas Niemcy zdecydowali o fizycznej likwidacji polskiego duchowieństwa przetrzymywanego w KL Dachau. W iii.1942 r. zaczęli ogłaszać, że starsi i inwalidzi mogą „zgłaszać się na wyjazd do obozu specjalnego”, o mniejszym rygorze. Rozpoczęły się wywózki w tzw. „transportach inwalidów”…

Kazimierz Gostyński w ciągu całego 1941 r. i w pierwszej połowie 1942 r. był torturowany i zmuszany do nadludzkiego wysiłku fizycznego. Mimo tego do końca zachował spokój, pokorę i godność, płynącą z głębi wiary. Miał wówczas mówić: „Jeżeli Chrystus cierpiał, także my, za Jego przykładem, powinniśmy przyjąć cierpienia”…

W końcu w 1942 r. Niemcy uznali go za niezdolnego do pracy i został wyizolowany w odrębnej części obozu, zwanej „blokiem nr 29 — inwalidów”…

Izolacja, jak to wspomniano powyżej, nie była incydentalna. W 1942 r. rozpoczęła się bowiem akcja fizycznej likwidacji kapłanów — więźniów w KL Dachau. Nie wywożono ich jednak, jak ogłaszano, do obozów o mniejszym rygorze. Wprost przeciwnie — kierowano ich, w tzw. tran­sportach inwalidów”, do austriackiego ośrodka eutanazyjnego na zamku Hartheim (niem. Schloß Hartheim) w Austrii, gdzie w ramach zorganizowanej Aktion T4 (pl. akcja T4) — „likwidacji życia niewartego życia” (niem. Vernichtung von lebensunwertem Leben”) — mordowali w szczególności osoby niedorozwinięte umysłowo, przewlekle chore psychicznie i neurologicznie, w tym dzieci…

6.v.1942 r. w takim transporcie, z liczną grupą innych więźniów — „lebensunwertem Leben” (pl. niewartych życia) — Kazimierz został z KL Dachau wywieziony. Był to drugi z pięciu takich transportów w v.1942 r. Nazwiska wywożonych zaczynały się na litery od G do K — Niemcy, niedoścignieni formaliści, podzielili przeznaczonych do eksterminacji według ściśle określonego schematu. Tego dnia na liście znalazło się — jak wynika z akt Instytutu Pamięci Narodowej  — m.in. 46 kapłanów katolickich, wśród nich inny duchowny, Henryk Kaczorowski

Jeden ze współwięźniów tak później opisywał ostatni dzień Kazimierza w KL Dachau: „Cechował Go zawsze wielki hart ducha. […] W końcu kwietnia 1942 r. […] po apelu wieczornym zawiadomiono mnie, że ktoś czeka na mnie przed blokiem. Był to ksiądz Gostyński. Wyglądał stosunkowo dobrze. Rozpytywał o rodzinę, o korespondencję z krajem. W końcu powiedział, że przyszedł się pożegnać, gdyż jutro wyjeżdża z transportem inwalidów. Widząc moje przerażenie, dodał: 'Wolałbym umrzeć w kraju. Ale jestem człowiekiem wierzącym, i skoro Bóg tak chce, niech się dzieje Jego wola'. Nie mogłem wymówić słowa, wzruszenie dławiło mi gardło. Uścisnął mnie i odszedł — na zawszeR. Fuglewicz.

Pociągi „transportów inwalidów” wyjeżdżały w kierunku Austrii i zatrzymywały się na stacjach w Mauthausen albo w Linzu. Stamtąd przewożonych upakowywano do „samochodów dostawczych” i kierowano w stronę pięknego zamku Hartheim (niem. Schloß Hartheim) k. Linzu.

Krótki przejazd wystarczał: celem nie było „letnisko”, jak dawano do zrozumienia wywożonym, ale krematorium, a samochód nie wozem dostawczym a szczelną komorą gazową, z rurami wydechowymi nakierowanymi do wnętrza…

Prawdopodobnie w takim wozie Kazimierz został 6.v.1942 r. zagazowany.

Akcja” zajęła 5 do 7 minut. Zwłoki spalono w pobliskim, obozowym krematorium, a prochy prawd. rozrzucono na pobliskich, austriackich polach…

Beatyfikowany został przez św. Jana Pawła II (1920, Wadowice – 2005, Watykan), w Warsza­wie, 13.vi.1999 r., w gronie 108 polskich męczenników II wojny światowej. Wraz z nim do chwały ołtarzy wyniesiony został m.in. jego przełożony, bp Władysław Goral, oraz Henryk Kaczorowski

Wiele lat wcześniej, 9.vi.1987 r., w czasie homilii wygłoszonej w Lublinie, podczas Mszy św. połączonej z udzieleniem święceń kapłańskich, św. Jan Paweł II mówił:

Służyć Bogu — służyć ludziom: wyzwalać w nich świadomość królewskiego kapłaństwa, owej godności, która właściwa jest człowiekowi jako synowi i córce Boga samego. Człowiekowi, chrześcijaninowi, o którym powiedziano, że jest 'drugim Chrystusem'.

Prymas Tysiąclecia w swoich 'Zapiskach więziennych' notuje: '[…] sprawuję swoje posłannictwo kapłańskie. Nędza moja nie przeszkadza mi — dla Bożego miłosierdzia — usłużyć ludziom dobrami, które świat ma za najcenniejsze.

Tak szedł Chrystus, wzgarda pospólstwa — aż po dzień dzisiejszy. Obszarpany, pobity, ubrudzony błotem ulicznym, oplwany. A jednak to On zbawiał świat […] i zbawił go, choć świat natrząsał się ze swego Zbawcy. Jak te dwie drogi idą blisko siebie!

Nieudolność moją dźwiga łaska sakramentalna; nieudolność Jezusa dźwiga Bóstwo Jego […] Niech się świat śmieje, byle dzieło zbawienia było wykonane'.

Tak. […] Służyć ludziom! Służyć ludziom na tej polskiej ziemi, na której tak potrzebna jest posługa prawdy ewangelicznej: prawdy wyzwalającej każdego człowieka. Jak pisze św. Paweł: 'Nie fałszujemy słowa Bożego, lecz okazywaniem prawdy przedstawiamy siebie samych w obliczu Boga osądowi sumienia każdego człowieka'2 Kor 4, 2.

I prosił: „Wpatrujcie się w przykłady […]”. Wprawdzie wtedy nie wymienił ks. Kazimierza Gostyńskiego, ale beatyfikując go 12 lat później to jego właśnie dał nam, „na tej polskiej ziemi”, na przykład tego, który stanął „wobec osądu sumienia każdego człowieka”. I zwyciężył…

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Obejrzyjmy etiudkę o polskich świętych i błogosławionych wyniesionych na ołtarze przez Jana Pawła II:

  • POLSCY ŚWIĘCI i BŁOGOSŁAWIENI WYNIESIENI do CHWAŁY OŁTARZY przez JANA PAWŁA II; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy na cztery krókie filmiki o Lublinie:

  • Lublin - obrazek turystyczny 1914 r.”:
    LUBLIN - OBRAZEK TURYSTYCZNY 1914; źródło: www.youtube.com
  • Najkrótszy film o Lublinie - 1937 r.
    NAJKRÓTSZY FILM o LUBLINIE - 1937; źródło: www.youtube.com
  • Lublin 1939 r. - zniszczenie
    LUBLIN 1939 - ZNISZCZENIE; źródło: www.youtube.com
  • Lublin z Monachomachii i dzisiaj
    LUBLIN z MONACHOMACHII i DZISIAJ; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy na dwa filmiki o zamku Hartheim:

  • po włosku:
    ZAMEK HARTHEIM; źródło: www.youtube.com
  • po angielsku:
    ZAMEK HARTHEIM; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad homilią Ojca św. Jana Pawła II wygłoszonej 9.vi.1987 r. w Lublinie:

a także nad słowami Ojca św. Jana Pawła II9.vi.1987 r. w Lublinie:

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

norweskich:

włoskich: