MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. ROMAN ARCHUTOWSKI
1882, Karolino – ✟ 1943, Majdanek
męczennik

patron: nauczycieli, historyków

wspomnienie: 18 kwietnia

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. ROMAN ARCHUTOWSKI: lata 1930-te; źródło: www.antoni.agmk.net
  • bł. ROMAN ARCHUTOWSKI: 1917; źródło: www.antoni.agmk.net
  • bł. ROMAN ARCHUTOWSKI z DZIEĆMI GIMNAZJALNYMI; źródło: s363.photobucket.com
  • bł. ROMAN ARCHUTOWSKI: ok. 1935; źródło: pl.wikipedia.org
  • bł. ROMAN ARCHUTOWSKI z KLERYKAMI WARSZAWSKIEGO SEMINARIUM DUCHOWNEGO: lata 1940-te; źródło: www.archutowski.edu.pl
  • bł. ROMAN ARCHUTOWSKI: lata 1920-te?; źródło: www.majdanek.eu
  • bł. ROMAN ARCHUTOWSKI: witraż, kościół parafialny, Wola Kiełpińska; źródło: www.antoni.agmk.net
  • bł. ROMAN ARCHUTOWSKI: obraz, Gimnazjum im. ks. Archutowskiego, Warszawa; źródło: www.tmoch.net
  • KRÓTKI ZARYS HISTORJI KOŚCIOŁA KATOLICKIEG: książka bł. Romana Archutowskiego; źródło: alejka.pl
  • PAWIAK: muzeum, Warszawa; źródło: pl.wikipedia.org
  • MAJDANEK; źródło: www.majdanek.eu
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Urodził się 5.viii.1882 r. w Karolinie, ok. 3 km od leżącego u ujścia Bugu do Narwi miasteczka Serock. ówcześnie należących do guberni warszawskiej (ros. Варшавская губерния) tzw. Królestwa Kongresowego — Królestwa Polskiego (ros. Царство Польское) — stanowiącego część zaboru rosyjskiego.

Rodzice, Teofil (ur. 1840) i Emilia z Karbowska (ur. 1853), byli zamożnymi ziemianami. Mieli w Karolinie swój własny majątek…

Był piątym z ośmiorga rodzeństwa. Jeden z braci zmarł w dzieciństwie, jeszcze przed narodzeniem Romana.

Do Kościoła powszechnego w sakramencie chrztu św. przyjęty został trzy dni po uj­rzeniu światła dziennego, 8.viii.1882 r., w kościele pw. św. Antoniego w oddalonym o ok. 8 km Zegrzu nad Narwią. Kościół ów, stanowiący centrum parafii założonej w XIV w., wybudowany został i konsekrowany przez biskupa pomocniczego diecezji płockiej, do której do dziś przynależą rodzinne strony Romana, Marcina Załuskiego (1700, Jedlanka – 1768, Warszawa), w 1758 r. Nie przetrwał jednak do naszych czasów: w 1895 r. wykupiony przez zaborcze władze carskie w związku z budową instalacji militarnych Twierdzy Zegrze; zamieniony w cerkiew prawosławną; w 1914/5 r., w cza­sie I wojny światowej, poważnie uszkodzony; po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. przejęty z powrotem przez Kościół katolicki i przekazany Ordynariatowi Polowemu Wojska Polskiego, po czym odbudowany jako kościół garnizonowy; ponownie uszkodzony w ix.1944 r., a następnie zbeszczeszczony przez żołdaków rosyjskich; niszczał przez kolejne 40 lat, gdy rosyjskie namiestnicze władze komunazistowskie nie dozwalały na jego odbudowę — w kościele hodowano pieczarki i gołębie, używano jako magazyn rolny, systematycznie ogałacano, nawet z cegły; w końcu w 1987 r. ruiny wysadzono w powietrze… Na jego miejscu znajduje się dziś kościół garnizonowy pw. Matki Bożej Fatimskiej, konsekrowany 29.v.2007 r. przez biskupa polowego, Tadeusza Stefana Płoskiego (1956, Lidzbark Warmiński – 2010, Smoleńsk), stanowiący centrum parafii wojskowej pw. św. Gabriela Archanioła.

Początkowo — podobnie jak szóstka rodzeństwa, dwóch braci i cztery siostry, którzy dzięki rodzicom pozyskali dogłębne wykształcenie — uczył się w domu rodzinnym, by w latach 1892‑96 ukończyć czteroklasowe gimnazjum w oddalonym o ok. 20 km na północ, położonym nad Narwią Pułtusku (dziś Liceum Ogólnokształcące im. Piotra Skargi). Owa szkoła średnia, założona w 1440 r. przez płockiego ordynariusza, bpa Pawła Giżyckiego (ok. 1400, Giżyce – 1463), jako szkoła przy ufundowanej przez siebie i jeszcze wówczas wznoszonej kolegiacie (dziś bazylika kolegiacka pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny) — trzecia taka szkoła średnia na ziemiach polskich, po PłockuSieradzu — przechodziła przez bardzo trudny okres swojej historii. W 1872 r. mianowicie, w ramach represji za powstanie styczniowe lat 1963‑4, zaborca rosyjski wprowadził język rosyjski jako wykładowy. Uczniowie byli intensywnie rusyfikowani, co jednakże doprowadziło do pow­stania wielu tajnych kółek samokształceniowych, w których młodzi ludzie poznawali niedostępną na lekcjach literaturę polską i polską historię…

Przez następne cztery lata znów uczył się w domu rodzinnym, by w 1900 r., w dalekich Suwałkach — prawd. w tamtejszym gimnazjum gubernialnym (dziś I Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej) — zdać egzamin dojrzałości, i uzyskać maturę.

Poczuł powołanie i zaraz potem wstąpił do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego św. Jana Chrzciciela w gubernialnej stolicy, Warszawie.

W seminarium szczególne zainteresowanie wzbudziła w nim teologia i historia Kościoła. To nie dziwi, skoro wśród jego mistrzów — wykładowców byli tacy luminarze, jak ks. Aleksander Kakowski (1862, Dębiny – 1938, Warszawa), wykładowca teologii i literatury polskiej oraz przyszły arcybiskup warszawski, ostatni Prymas Królestwa Warszawskiego i kardynał; ks. Stanisław Gall (1865, Warszawa – 1942, Warszawa), profesor liturgiki i filozofii, przyszły biskup warszawski; czy Adam Jaczynowski (1862–1931), znany historyk…

Święcenia kapłańskie przyjął w 1904 r. w katedrze warszawskiej pw. św. Jana Chrzciciela. Udzielił mu ich prawd. ordynariusz archidiecezji warszawskiej, metropolita abp Wincenty Teofil Popiel–Chościak (1825, Czaple Wielkie – 1912, Warszawa) (biskupem pomocniczym był Kazimierz Ruszkiewicz (1836, Dzięciołówka – 1925, Warszawa)).

Po święceniach krótko pracował jako wikariusz w parafii pw. Świętego Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi PannyJeżowie, ok. 100 km na zachód od Warszawy i ok. 40 km na wschód od Łodzi (ówcześnie należącej do archidiecezji warszawskiej, dziś natomiast do archidiecezji łódzkiej). Ale już następnego roku, w 1905 r., został skierowany na pogłębione studia teologiczne do Cesarskiej Rzymsko-Katolickiej AkademiiSankt Petersburgu — jedynej w owym czasie pod zaborem rosyjskim wyższej uczelni dla duchowieństwa katolickiego, w której kapłani mogli nabywać wiedzy teologicznej wykraczającej poza ramy nauczania w seminarium duchownym — powstałej w nawiązaniu do tradycji wydziału teologicznego Uniwersytetu Wileńskiego, który po zamknięciu przez władze carskie w 1832 r. (po upad­ku powstania listopadowego) przekształcony został w Rzymsko–Katolicką Akademię Duchowną w Wilnie, a w 1842 r. przeniesiony do Sankt Petersburga. Wraz z Uniwersytetem Wileńskim zaborcze władze carskie zamknęły w 1832 r. także Uniwersytet Warszawski, ale jednocześnie zgodziły się na działalność (w latach 1835‑67) Akademii Duchownej w Warszawie — na bazie zamkniętego wydziału teologicznego. W 1867 r. aliści, w wyniku upadku powstania styczniowego, rosyjskie władze zaborcze zamknęły i tę Aka­demię i jedynym miejscem do pogłębiania wiedzy teologicznej dla polskiego duchowieństwa stał się Sankt Petersburg i jego Akademia Duchowna…

Tam Roman uzyskał stopień magistra Świętej Teologii.

W 1910 r. powrócił do Warszawy, zamieszkał na ul. Senatorskiej 31 i rozpoczął posługę jako prefekt (nauczyciel religii) w Gimnazjum Realnym — szkole o©charakterze technicznym, założoną w 1841 r. i będącą swego rodzaju prekursorem Politechniki Warszawskiej — oraz elitarnym prywatnym Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki.

To ostatnie założone zostało zaledwie dwa lata wcześniej i w 1910 r. przeniosło się na ul. Bracką 18 w Warszawie, by pięć lat później zmienić lokalizację na ul. Berga 3 (ulicy, która po utracie kontroli nad Warszawą przez zaborcę rosyjskiego podczas I wojny światowej, zmieniła w 1916 r. nazwę na ul. Trau­gutta).

Dał się poznać jako wielki przyjaciel młodzieży, wychowawca i doradca sumień…

Oprócz obowiązków nauczycielskich–katechetycznych — jako prefekt — do 1925 r. był także inspektorem szkolnym. Został wówczas (faktycznie trochę wcześniej, bo w 1924 r.) dyrektorem wspomnianego gimnazjum im. św. Stanisława Kostki w Warszawie, gdzie od lat nauczał. Gdy rozpoczynał kierowanie tą szkołą była to placówka elitarna, przeznaczona dla chłopców z rodzin arystokratycznych. Pod wpływem Romana zaczęto przyjmować do niej uczniów ze wszystkich warstw społecznych, chłopców z bardzo biednych środowisk, np. z rodzin robotniczych i chłopskich, Bardzo często nie musieli płacić czesnego. Ale przez cały czas szkoła charakteryzowała się wysokim poziomem nauczania i postawą patriotyczną. Wielu z wychowanków — a nawet uczniów — szkoły wzięło udział w wojnie polsko–rosyjskiej z roku 1920 (co odnotowywano na świadectwie maturalnym!)

W szkole nauczał religii i wykładał historię Kościoła. Swoją nieprzeciętną osobowością zdobył sobie, zarówno wśród grona nauczycielskiego jak i uczniów, wielki autorytet. Wychowankowie tej szkoły — byli wśród nich m.in. poeta Stanisław Baliński (1898, Warszawa – 1984, Londyn), dramaturg Witold Marian Gombrowicz (1904, Małoszyce – 1969, Vence) oraz historyk i po­lityk Władysław Bartoszewski (1922, Warszawa – 2015, Warszawa) — stali się później gorliwymi świadkami jego świętości.

Mało mówił, ale brał odpowiedzialność za wszystkie słowa, które wypowiadał. Nie był zresztą dobrym mówcą: kazania przychodziły mu z trudem. Często nie kończył zdania — wychowankowie zapamiętali jego charakterystyczne ostrzeżenie: „Proszę pamiętać, człowiek jest człowiekiem, ale …” Nie miał też wielkiego talentu dydaktycznego. Ogólny szacunek, i pozyskiwany w konsekwencji autorytet, zyskiwała mu i wzbudzała jednak jego postawa, świadectwo wiary i miłość, jaką wszystkich otaczał.

Wobec niejednokrotnie niesfornych wychowanków stosował werbalne karcenie: „Czy ty tak musisz robić?”— pytał delikwenta, patrząc mu prosto w oczy. WystarczałoWojciech Kawecki

Pociągał bardziej „pedagogiczną nieporadnością i kruchością, niż siłą”…

Był raczej typem naukowca. Głównym jego zainteresowaniem i pasją były dzieje Kościoła. Napisał i opublikował podręcznik dla młodzieży szkół średnich na ten temat („Historja kościoła katolickiego w zarysie”) oraz 239 haseł i artykułów, m.in. w „Podręcznej Encyklopedii Katolickiej”.

Publikował też rozprawy w czasopismach teologicznych.

Udzielał się też na łonie archidiecezji i szerzej. Był prezesem Związku Diecezjalnych Kół Księży Prefektów i redaktorem założonego w 1911 r. we Lwowie, a od 1931 r. wydawanego przez Związek „Miesięcznika Katechetycznego i Wychowawczego”, zajmującego się zagadnieniami katolickiego wychowania dzieci i młodzieży. Był cenzorem ksiąg o treści religijnej; obrońcą nierozerwalności węzła małżeńskiego II instancji — czyli zgodnie zprawem małżeńskim Kościoła Katolickiego obrońcą z urzędu ważności małżeństwa w apelacyjnych sądach arcybiskupich, promotorem sprawiedliwości — czyli rzecznikiem sprawiedliwości, działającym dla „uniknięcia bądź zakończenia zgorszenia wśród wiernych, a także dla ochrony sprawiedliwości i po­szanowania prawaks. Janusz Gręźlikowski, „Urząd Promotora Sprawiedliwości w obowiązujących przepisach prawa kanonicznego”, „Studia Włocławskie”, 10(2007), występującym we wszystkich sprawach spornych, w któ­rych może być zagrożone dobro publiczne oraz w sprawach karnych, jako os­karżyciel publiczny — warszawskiego arcybiskupiego i metropolitalnego sądu I instancji.

Za swą działalność został uhonorowany krzyżem „Pro Ecclesia et Pontifi­ce” (pl. Dla Koś­cioła i Papieża”), nadawanym przez Stolicę Apostolską.

Na stanowisku dyrektora gimnazjum im. św. Stanisława Kostki zastał go pamiętny rok 1939. 1.ix.1939 r. Rzeczpospolitą zaatakowali Niemcy. 17 dni później niemieckich agresorów wsparł sojusznik rosyjski — bandycką przyjaźń przypieczętowało sławetne porozumienie i jego tajny aneks, zwane paktem Ribbentrop–Mołotow23.viii.1939 r. — które doprowadziły do czwartego rozbioru Polski. Rozpoczęła się II wojna światowa.

Warszawa padła pod naporem niemieckim 28.ix.1939 r. Niebawem Niemcy na okupo­wanych ziemiach centralnej Polski zorganizowali pseudo–państewko nazwa­ne niem. Ge­neralgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete(pl. Generalnym Gubernatorstwem dla okupowanych ziem polskich) — w skrócie Generalnym Gubernatorstwem. Warszawa stała się siedzibą władz niem. Distrikt Warschau (pl. dystrykt warszawski) (stolicą całego Gubernatorstwa został Kraków).

Rozpoczęła się straszliwa niemiecka okupacja. Już na samym jej początku, 25.xi.1939 r. w Pułtusku, Niemcy rozstrzelali najstarszego brata Romana, dziedzica rodzinnego majątku, Wiktora Archutowskiego (1871, Karolinowo – 1939, Pułtusk).

Tego samego dnia dwaj urzędnicy niemieckiego centralnego niem. Rassenpolitisches Amt der NSDAP (pl. Urząd Polityki Rasowej NDSAP), Erhard Wetzel (1903, Stettin – 1975) i dr Günther Hecht(1902–1945), w oparciu o wytyczne wyartykułowane dwa dni wcześniej przez niemieckiego socjalistycznego przywódcę, Adolfa Hitlera, opracowali memoriał niem. Die Frage der Behandlung der Bevölkerung der ehemaligen polnischen Gebiete nach rassepolitischen Gesichtspunkten” (pl. Traktowanie ludności byłych obszarów Polski z punktu widzenia polityki rasowej). Owi wybitni przedstawiciele „rasy panów” pisali m.in.: „Uniwersytety i inne szkoły wyższe, szkoły zawodowe, jak i szkoły średnie były zawsze ośrodkiem polskiego szowinistycznego wychowania i dlatego powinny być w ogóle zamknięte. Należy zezwolić jedynie na szkoły podstawowe, które powinny nauczać jedynie najbardziej prymitywnych rzeczy: rachunków, czytania i pisania. Nauka w waż­nych narodowo dziedzinach, jak geografia, historia, historia literatury oraz gimnastyka, musi być zakazana”.

Prawie natychmiast potem niemieckie władze Generalnego Gubernatorstwa przystąpiły do realizacji zaleceń. Zamknięto szkoły średnie ogólnokształcące i zawo­dowe, później szkoły wyższe i inne średnie. 15.v.1940 r. inny wybitny niemiecki przywódca socjalistyczny, Heinrich Luitpold Himmler (1900, Monachium – 1945, Lüneburg), zasugerował, by na terenie okupowanej Polski pozostały jedynie czteroklasowe szkoły powszechne, w których uczyć miano liczenia do 500, pisania imienia i nazwiska i wpa­jać zasadę uzasadnianego religijnie posłuszeństwa wobec Niemców. Himmler sprecyzował poprzednie zalecenia i uznał, że umiejętność czytania wśród polskich niewolników nie była konieczna. Gdy więc 18.vi.1940 r. wznowiono nauczanie w zam­kniętych od dnia niemieckiej agresji na Rzeczpospolitą szkołach podstawowych — nie wszystkie, tylko 30% z nich, obejmujących edukacją tylko 28% uczniów, reszta szkół pozostała zamknięta — zastosowano się do sugestii wspomnianego niemieckiego socjalistycznego reformatora – zbrodniarza…

Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki pozostawało zamnięte już od 1939 r. Roman wprawdzie jeszcze do 1940 r. pozostawał jego dyrektorem, ale Niemcy nie dopuścili do jego otwarcia. Polską odpowiedzią na niemiecki reżim był jednakże niezwykły, i unikalny w historii wysiłek określany mianem tajnego nauczania. Już w x.1939 r. powstała konspiracyjna Tajna Organizacja Nauczycielska TON. Szybko narodziło się podziemne szkolnictwo. Uczono przede wszystkim zakazanych przedmiotów: języka polskiego, geografii i historii. Tajnym nauczaniem w zakresie szkoły podstawowej objęto w całej Polsce — rzecz absolutnie niezwykła, świadectwo nieprawdopodobnej żywotności naszego narodu — ok. 1.5 miliona dzieci. Nauczanie prowadzili profesorowie zamkniętych wyższych uczelni w Warszawie i Krakowie. Przeprowadzano egzaminy maturalne. Prowadzono wykłady na poziomie uniwersyteckim…

Roman uczestniczył w początkowych pracach owego niezwykłego wysiłku naszego narodu. W 1940 r. został aliści mianowany regensem — czyli rektorem – pozostającego od ii.1939 r, po śmierci długoletniego rektora, ks. Henryka Fiatowskie­go (1864, Warszawa – 1939, Warszawa) bez formalnego przełożonego — warszawskiego Seminarium Duchownego.

Tę funkcję przyszło mu pełnić w najtragiczniejszych dla stolicy i Polski czasach. Panował głód i niedostatek, budynki seminarium często pozostawały nieogrzewane („jedliśmy tylko kromkę chleba z odrobiną mąki ze zmielonych kasztanów, no i jakąś tam zupkę […] zimą w nocy woda w miskach zamarzała. Ucząc się klękaliśmy na krzesłach, bo tak ciągnęło od podłogi. Siedzieliśmy w nausznikach i studiowaliśmy teologię. Nikt nie uciekł!” — wspominał ówczesny kleryk, późniejszy historyk Kościoła, dyrektor biblioteki Seminarium Duchownego w Warszawie, ks. Henryk Żochowski (1921–1999)). Na jego barki spadła odpowiedzialność za byt codzienny kleryków. Część prowiantu dostarczał majątek w Gzowie k. Pułtuska, który ok. 20 lat wcześniej zakupili — po sprzedaży majątku w Karolinie — rodzice Romana

Mimo trudności w 1942 r. udało mu się doprowadzić do wyświęcenia 31 alumnów swego seminarium. Było to możliwe m.in. dzięki temu, iż od ii.1940 r. funkcjonował konspiracyjny Wydział Teologiczny Uniwersytetu Warszawskiego, na którym podczas tajnych spotkań wykładał m.in. brat Romana, ks. Józef Archutowski (1879, Karolinowo – 1944, Warszawa), znany biblista, profesor i dziekan Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego KULLublinieUniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

W miarę możliwości pomagał też warszawskim Żydom. Odwiedzał rodziny żydowskie. Przeprowadzał je do bezpiecznych mieszkań po stronie „aryjskiej” — czyli poza murami getta  w okupowanej Warszawy. Wspomniany ks. Henryk Żochowski wspominał, że wśród kleryków bywali i tacy, których „samo nazwisko wiele mówiło”…

I przez dość długi czas nikt ich nie wydał…

iii.1942 r. (według innych źródeł latem 1942 r.) trzech pozostałych w warszawskim getcie rabinów otrzymało propozycję, od wysokich rangą kapłanów warszawskich, ukrycia się po stronie „aryjskiej” w stolicy Polski. Ofertę odrzucili, nie chcąc pozostawiać współwyznawców za murami getta. W tym samym czasie Kościół (sam, lub we współpracy z organizacją prowadzoną przez Irenę Sendlerową (1910, Warszawa – 2008, Warszawa)) — opartą o Referat Opieki Zamkniętej nad Dziećmi i Młodzieżą w Wydziale Opieki i Zdrowia warszawskiego okupacyjnego Zarządu Miejskiego — zaoferował pomoc w ukryciu setek żydowskich dzieci w instytucjach przez siebie prowadzonych…

Inspiratorem oferty miał być rektor seminarium duchownego, Roman Archutowski. Choć ci, do których ją skierowano, jej nie przyjęli to zaakceptować ją miał inny rabin, o nazwisku Khane — ukrywano go w bibliotece archidiecezjalnej…

I to stało się przyczyną aresztowania Romana. Wśród alumnów bowiem, którzy w seminarium przebywali tylko miesiąc lub dwa, byli szpicle, którzy donieśli do niemieckiej niem. Geheime Staatspolizei(pl. Tajna Policja Państwowa), czyli osławionego Gestapo, że ksiądz rektor ukrywa Żydów…

Pierwsze aresztowanie miało miejsce w ix.1942 r. Zdążył jeszcze założyć sutannę i w niej zawieziono go do więzienia Pawiak — największego niemieckiego więzienia politycznym na terytorium okupowanej Polski, miejsca straceń tysięcy polskich patriotów. Przez miesiąc poddawano go nieustannym przesłuchaniom, bito i torturowano. Nic nie powiedział, więc go zwolniono: wyszedł w sutannie, której nie zdjął przez cały czas pobytu w celach — Pawiak był bowiem formalnie „tylko” więzieniem śledczym i przetrzymywani mogli, zgodnie z perwersyjną niemiecką logiką, zachować własne ubrania…

Na wolności nie pozostał długo. W nocy z 10/11.xi.1942 r., w święto odzyskania niepodległości przez Rzeczpospolitą, co nie było przypadkowe, został ponownie aresztowany — wraz z wieloma wybitnymi działaczami politycznymi, profesorami — i osadzony na Pawiaku. I teraz też był w swojej sutannie, szykanowany za nią w sposób szczególny przez sadystycznych, zbydlęciałych niemieckich strażników.

Leon Wanat (1906, Kraków – 1978, Warszawa), nauczyciel i pisarz, w książce „Za murami Pawiaka” tak opisał przywiezienie Romana do więzienia:

[…] wachmajster Ksawer Muller, znany ze swoich sadystycznych skłonności [prawd. SS–Scharführer Abusch Müller, który w 1943 r. został przez konspiracyjny oddział Armii Krajowej AK, część Polskiego Państwa Podziemnego, zlikwidowany – GTKRK] uśmiechnął się ironicznie. 'Wieder ein Pfaffe' — 'znowu klecha'. Księdza zrewidowano, ostrzyżono, a w końcu zamknięto w jednej z cel przejściowych. Więźniowie otoczyli go kołem […]

Wachmajster słysząc podniesione głosy […] 'Verfluchter Pfaffe!' — 'przeklęty klecha' — ryknął i […] wypędził wszystkich na korytarz. […] więźniowie biegli przez całą długość korytarza popędzani pejczem. 'Zmęczyliście się? […] Teraz żabki' […] obecni przy tym inni wachmajstrzy bili więźniów.

Ksiądz nie miał już siły dalej skakać, sutanna przeszkadzała w ruchach. 'Zdejmuj tę czarną szmatę!' — zaryczał Muller ze złością. Ksiądz […] zaczął ściągać sutannę.

Na korytarzu […] stał Żyd, Jerzy Bombel, neofita, czyścił buty wachmajstrów. 'Bombel!' — zawołał Muller — 'Zabierz tę czarną płachtę, będziesz miał czym czyścić buty!'. […] Muller kopnął go i ze śmiechem kazał mu włożyć na siebie sutannę. […] wachmajstrzy zwrócili się do stojących obok więźniów: 'Na co czekacie? Całować księdza w rekę!'.

Wahając się podchodzili do stojącego bezradnie Bombla i całowali go w opuszczoną dłoń. Pocałował go także i ks. Archutowski. Bombel miał łzy w oczach.

Na drugi dzień rano Bombel podszedł do ks. Archutowskiego i zaczął go przepraszać. 'Pan niewinny' — odrzekł ksiądz do Bombla. 'A o sutannę, to niech ksiądz będzie spokojny' — rzekł — 'Zwrócę ją księdzu, jak tylko Muller skończy służbę. Wisi wyczyszczona w mojej celi. Tylko niech ksiądz nie wkłada jej więcej na siebie, bo może narazić się na nowe przykrości'”.

Nie zastosował się do rady. Kilkukrotnie później bito go bykowcem, katowano. Po wywiezieniu z Pawiaka okrwawioną sutannę Romana — wywożono go wszak z „więzienia śledczego”, a w obozach koncentracyjnych prywatnych ubrań nosić nie było wolno — przekazano rodzinie, która przechowywała ją jak relikwię…

W czasie uwięzienia na Pawiaku został mianowany kanonikiem warszawskiej Kapituły Katedralnej przy katedrze pw. św. Jana Chrzciciela. Wieść o nominacji nigdy do niego nie dotarła…

25.iii.1943 r. po strasznej zimie w lochach Pawiaka został przewieziony — wycieńczony, wygłodzony, chory — do niemieckiego obozu koncentracyjnego (niem. Kon­zentrationslager) w osadzie Majdanek k. Lublina — zwanego KL Lublin.

W opublikowanych w 1966 r. wspomnieniach „485 dni w Majdanku” współwięzień nr 8830, Jerzy Kwiatkowski (1894, Wiedeń – ok. 1975, Nowy York) tak opisał moment przyjęcia w KL Lublin:

Stoimy na mrozie i […] czekamy. Po jakimś czasie przychodzi taki kapo i przemawia do nas po niemiecku […] Młody, może trzydziestoletni mężczyzna, o dość eleganckim wyglądzie. Blokowy tłumaczy jego przemówienie na język polski, ale bardzo niedokładnie, połowę słów opuszcza. Niemniej dowiadujemy się, że przed każdym esesmanem i kapo mamy zdejmować czapki, a na zawołanie zbliżać się do nich biegiem. Nie wolno w czasie pracy siadać ani też stać bez ruchu. Należy zawsze szybko się poruszać. Z latryny nie wolno korzystać w czasie pracy. Nie wolno podnosić kołnierzy marynarek ani też wpuszczać marynarki w spodnie (sposób na 'ocieplenie' — wytworzenie izolacyjnej warstwy powietrza). Nie wolno wkładać na siebie dwu koszul czy dwóch par kalesonów. Również swetrów nie wolno nosić. Nie wolno mieć przy sobie ołówka, chustki do nosa, scyzoryka, tytoniu, papieru, nie wolno wchodzić do bloku w ciągu dnia ani prowadzić rozmów z cywilnymi robotnikami, przychodzącymi z zewnątrz do pracy w obozie. Rozrywanie koców na części i opasywanie się nimi to sabotaż — będzie karane śmiercią. Trzymanie rąk w kieszeniach jest ciężkim przestępstwem.

Krótko mówiąc, wszystko jest zabronione — z wyjątkiem umierania”…

Roman początkowo pracował przy pracach ogrodowych. Wspomniany Jerzy Kwiatkowski wspominał:

Zabieram […] moich ogrodników do bloku 21, gdzie jest magazyn. Tam każę z desek i listew leżących na stosie wyjmować gwoździe, prostować je, ciosać paliki…

Ks. Archutowski trzęsie się z zimna. Mimo iż nosi buty na drewnianych podeszwach, ma całkiem mokre stopy, bo po spodniach woda ścieka do butów. Sadzam go więc za stosem belek, przynoszę trociny, aby włożył w nie nogi i trochę je osuszył, bo nie ma tu nawet kawałka szmaty czy worka. Przez chwilę siedzi na belkach i odpoczywa… To są skutki osłabienia serca i zaburzeń w krążeniu krwi. Ksiądz trzęsie się w febrze.

Nagle staje przed nami Bubi, lagerjunster, trzynastoletni wyrostek […]. Przy stuku i hałasie nie zauważyliśmy, kiedy skrzypiące wrota bloku otworzyły się. Bubi spostrzegłszy siedzącego więźnia, doskakuje do niego i uderza go ręką w twarz, po czym każe temu wysokiemu mężczyźnie schylić się i bije go batem po siedzeniu. Ma bat z drutem, uderzenia więc są bardzo bolesne.

Cichy jęk wydobywa się z ust kapłana”…

Roman, 62–letni wychowawca młodzieży, stanął bezradnie wobec nienawiści, oko w oko z trzynastoletnim sadystą…

Ale i w obozie zachował godność kapłańską i ludzką. Cierpliwie i z pokorą znosił tortury obozowe, bicie, upodlenie, zniewagi.

I troszczył się o współwięźniów, pocieszał ich. I spowiadał…

W okresie nasilenia epidemii tyfusu wyznaczono go do noszenia i przewożenia zwłok do krematorium. Przeziębił się i zachorował na tyfus plamisty.

Przeniesiono go do obozowego „szpitala”. I nawet tu, leżąc bezładny, spowiadał współcierpiących…

Do Pana odszedł w Niedzielę Palmową, 18.iv.1943 r.

Ciało spalono w obozowym krematorium…

Drugi, starszy brat Romana, który również został księdzem, wspomniany Józef Archutowski, zginął 31.viii.1944 r., w czasie Powstania Warszawskiego, pod gruzami kościoła i klasztoru Sióstr Sakramentek na Nowym Mieście w Warszawie…

13.vi.1999 r. Roman został beatyfikowany, w gronie 108 męczenników II wojny światowej, przez św. Jana Pawła II (1920, Wadowice – 2005, Watykan) w Warszawie.

Jego imię niestety nie wpisano jeszcze do pocztu „Sprawiedliwych wśród narodów świata”, czyli osób, które pomagały Żydom podczas II wojny światowej, utrzymywanej przez izraelski Jad Waszem (hebr. יד ושם) — Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu — w Jerozolimie

9.vi.1987 r. podczas trzeciej pielgrzymki do Ojczyzny św. Jan Paweł II odwiedził tereny byłego obozu koncentracyjnego KL Lublin w lubelskiej dzielnicy Majdanek (dziś muzeum). W krótkim przemówieniu powiedział:

[…] przybyłem tutaj oddać cześć pamięci tych wszystkich, którzy tu zginęli, i również tych wszystkich, którzy przeżyli, którzy są świadkami tamtych. Nie przestańcie być świadkami tamtych waszych braci i sióstr, którzy tutaj zostawili swoje szczątki doczesne. Nie przestawajcie być przestrogą, tak jak tu jest wypisane na tym mauzoleum, przestrogą dla wszystkich pokoleń, które po was przychodzą, bo jesteście naznaczeni stygmatem straszliwego doświadczenia, doświadczenia ludów, nie tylko naszego narodu, wielu ludów, których imiona są tutaj wspomniane.

Za tych zmarłych modlę się najgoręcej, oddaję ich dusze Bogu. To jest nasza nadzieja, że człowiek nie umiera, chociażby i został zakatowany, że żyje w Bogu. Oddaję ich dusze Bogu, który jest Bogiem życia […]

Na tym miejscu przychodzą na myśl także i ci, którzy byli sprawcami. Myślimy i o nich, myślimy w tym duchu, w którym myślał Chrystus konający na krzyżu, i oddajemy ich także sprawiedliwości BożejBożemu miłosierdziu.

Ale niech pamiętają wszyscy, niech to będzie memento dla wszystkich pokoleń, że człowiek nie może stać się dla człowieka katem, że musi pozostać dla człowieka bratem”…

Tak jak bratem — dodajmy: i wychowawcą — tylu młodych ludzi, przyszłych kapłanów, był bł. Roman Archutowski, o którym wypowiadając powyższe słowa być może myślał św. Jan Paweł II

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Popatrzmy też na dwa krótkie filmiki o warszawskim więzieniu Pawiak:

  • Pawiak”:
    PAWIAK; źródło: www.youtube.com
  • Zwiastun filmu „Z Pawiaka”:
    Z PAWIAKA: zwiastun; źródło: www.youtube.com

oraz dwuczęściowy film o KL Lublin (Majdanek) z 1945 r.:

  • cz. I:
    MAJDANEK, cz. I; źródło: www.youtube.com
  • cz. II:
    MAJDANEK, cz. II; źródło: www.youtube.com

Obejrzyjmy etiudkę o polskich świętych i błogosławionych wyniesionych na ołtarze przez św. Jana Pawła II:

  • POLSCY ŚWIĘCI i BŁOGOSŁAWIENI WYNIESIENI do CHWAŁY OŁTARZY przez JANA PAWŁA II; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy słów św. Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad słowami św. Jana Pawła II9.vi.1987 r. wypowiedzianymi w Majdanku:

oraz nad homilią beatyfikacyjną Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

angielskich:

norweskich:

włoskich: