MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. SYMFORIAN feliks DUCKI
1888, Warszawa – ✟ 1942, Auschwitz
męczennik

patron: zakonu Braci Mniejszych Kapucynów

wspomnienie: 11 kwietnia

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. SYMFORIAN feliks DUCKI: KUBIAK Krzysztof, 1999, fragm., prezbiterium, kościół pw. św. Piotra i Pawła, Lublin; źródło: www.kapucyni-lublin.pl
  • BRAT SYMFORIAN DUCKI - KAPUCYN - obraz współczesny; źródło: www.youtube.com
  • bł. SYMFORIAN feliks DUCKI - współczesna ikona; źródło: www.kapucyni.pl
  • BRAT SYMFORIAN DUCKI - KAPUCYN - ikona beatyfikacyjna; źródło: www.youtube.com
  • BRAT SYMFORIAN DUCKI - KAPUCYN; źródło: www.youtube.com
  • bł. SYMFORIAN feliks DUCKI; źródło: newsaints.faithweb.com
  • bł. SYMFORIAN feliks DUCKI - VII.1935; źródło: pl.wikipedia.org
  • bł. SYMFORIAN feliks DUCKI - 1941, Auschwitz; źródło: prawy.pl
  • bł. SYMFORIAN feliks DUCKI - 1941, Auschwitz; źródło: peliculasdelholocaustojudio.blogspot.com
  • BŁOGOSŁAWIENI MĘCZENNICY KAPUCYŃSCY: ANICET KOPLIŃSKI, SYMFORIAN DUCKI, FLORIAN JÓZEF STĘPNIAK, HENRYK KRZYSZTOFIK, FIDELIS CHOJNACKI - KUBIAK Krzysztof, 1999, fragm., prezbiterium, kościół pw. św. Piotra i Pawła, Lublin; źródło: www.kapucyni-lublin.pl
  • BŁOGOSŁAWIENI MĘCZENNICY KAPUCYŃSCY: ANICET KOPLIŃSKI, HENRYK KRZYSZTOFIK, FLORIAN STĘPNIAK, FIDELIS CHOJNACKI, SYMFORIAN DUCKI - obraz współczesny; źródło: fundacja-kapucynska.blogspot.com
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Feliks Ducki na świat przyszedł 10.v.1888 r. w Warszawie, znajdującej się wówczas w zaborze rosyjskim — będącej stolicą ówczesnego tzw. Królestwa Polskiego (ros. Царство Польское), wchodzącego w skład zaborczego Imperium Rosyjskiego (ros. Российская империя)

Był synem Juliana (ur. 1845), zarabiającego na życie jako ślusarz, i Marianny z domu Lenardt (ur. 1845).

Do Kościoła katolickiego przyjęty został, w sakramencie chrztu św., 27.v.1888 r. w kościele pw. Świętej Trójcy w Warszawie.

Dzieciństwo spędził w Warszawie. Tam ukończył szkołę elementarną. Nie wiadomo, czy uczęszczał do innych szkół…

Tam też zetknął się — ok. 1908 r., gdy miał 20 lat — z Zakonem Braci Mniejszych Kapucynów (łac. Ordo Fratrum Minorum Capuccinorum – OFMCap), czyli kapucynami. Kapucyni przetrwali ciężkie czasy zaborcze na terenach polskich tylko w obrębie Królestwa Polskiego i zaboru austriackiego. Przetrwali, ale w ograniczonych strukturach. Przyczyną były represje po powstaniu styczniowym lat 1863–4, gdy rosyjski zaborca zamknął („skasował” — stąd kasata), ukazem (ros. указ) — czyli dekretem — cara Aleksandra II Romanowa (1818, Moskwa – 1881, Sankt Petersburg)8.xi.1864 r., prawie wszystkie klasztory, a zakonnicy kapucyńscy, którzy się ostali, zostali ostatecznie zgrupowani w jedynym funkcjonującym w zaborze rosyjskim klasztorze w Nowym Mieście nad Pilicą (dziś klasztorsanktuarium pw. bł. Honorata Koźmińskiego). Tam w zasadzie, wobec zakazu prowadzenia nowicjatu, skazano ich na wymarcie.

A jednak przetrwali. Wprawdzie istniejąca w Królestwie Polskim jeszcze do powstania tzw. prowincja polska musiała zostać zredukowana do rangi tzw. Komisariatu Warszawskiego” — w 1918 r. żyło i posługiwało w nim tylko 14 zakonników — ale przetrzymała do momentu odrodzenia II Rzeczypospolitej. Stało się tak m.in. dzięki bł. Honoratowi Koźmińskiemu (1829, Biała Podlaska – 1916, Nowe Miasto nad Pilicą), wielkiemu, niezwykłemu animatorowi ukrytego życia zakonnego w czasach rozbiorowych…

Natomiast dawne prowincja ruska — na terenach przedrozbiorowego województwa ruskiegoRzeczypospolitej Obojga Narodów, poza granicami Królestwa Polskiego — została przez rosyjskiego zaborcę rozwiązana.

W samej Warszawie kapucyni po powstaniu styczniowym przestali funkcjonować. Wprawdzie po rewolucji 1905 r. i ukazie tolerancyjnym cara Mikołaja II Aleksandrowicza Romanowa (1868, Sankt Petersburg – 1918, Jekaterynburg)30.iv.1905 r., który umożliwił Kościołowi katolickiemu w zaborze rosyjskim na swobodniejsze działanie, a kapucynom na otwarcie nowicjatu w Nowym Mieście nad Pilicą, próbowali powrócić do Warszawy, na Powiśle (niedaleko obecnego kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej), ale była to próba krótkotrwała — już w 1912 r. zostali przez rosyjskie władze zaborcze zmuszeni do opuszczenia miasta. Ukaz bowiem acz regulował sprawy istnienia kościoła greckokatolickiego obrządku łacińskiego, ale nie obejmował odrodzenia zamkniętych i zrabowanych klasztorów. Próbowano wykorzystać chwilę słabości carskiego samodzierżawia, nie zawsze jednakże kończyło się to powodzeniem…

Dla Feliksa aliści ta krótkotrwała próba Zakonu powrotu do Warszawy oznaczała pierwsze zetknięcie się z kapucynami. Spotkanie, jak się okazało, decydujące, bowiem 10 lat później, gdy wstępował do zakonu, przedstawiał się jako „długoletni kandydat do zakonu”. Wcześniej 80 km z Warszawy do Nowego Miasta nad Pilicą trudno było mu, pochodzącemu z ubogiej rodziny, pokonać…

Sytuację zmienił dopiero wybuch I wojny światowej w 1914 r. Rok później bowiem, 5.viii.1915 r., Warszawa została zajęta przez wojska niemieckie. Rosjanie, po ponad 100 latach, opuścili stolicę (do 1945 r., gdy ją znów na kolejne 45 lat zajęli).

I wówczas kapucyni z Nowego Miasta rozpoczęli starania o odzyskanie zrabowanego klasztoru przy ul. Miodowej Nr 13 w Warszawie, a Feliks trzy lata później miał okazję ponownie zetknąć się z Zakonem…

Spotkanie było owocne — już w dwa dni po przejęciu (mimo braku zgody niemieckiej) klasztoru przez braci zakonnych, 3.i.1918 r., Feliks przystąpił do wspólnoty.

Natychmiast, już jako „postulant” (łac. postulare) — formalnie został nim pół roku później, w vi.1918 r., przyjmując pierwsze imię zakonne Antoniego — został wciągnięty w prace nad przejęciem i organizacją klasztoru przy ul. Miodowej.

Pierwsze miesiące były bardzo trudne, brakowało dosłownie wszystkiego. Sypiano na korytarzu, pod przykryciem własnych palt. Po miesiącu pojawili się Niemcy i próbowali wyrzucić zakonników (Komisarzem Prowincjalnym, mianowanym w 1917 r., był wówczas o. Kazimierz Kuderkiewicz), ale dzięki znajomościom Feliksa udało się uzyskać odpowiednie zgody…

Pracy było mnóstwo. Feliks pomagał w uzyskaniu m.in. 8 „metrów”, czyli ok. 800 kg, zboża dla klasztoru, odzyskaniu skonfiskowanego przez Niemców klasztornego dzwonu i dywanu, zorganizowaniu kuchni, pozyskaniu tapczanów i innych niezbędnych mebli i przedmiotów…

Dwa lata później, 19.v.1920 r., tuż przed rosyjską napaścią na odrodzoną II Rzeczpospolitą i wojną roku 1920, zakończoną wielkim zwycięstwem Polski, został przez zakon wysłany do klasztoru w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie miał rozpocząć nowicjat. Otrzymał wtedy nowe imię zakonne — Symforiana.

Rok później, 20.v.1921 r., po zakończeniu nowicjatu i złożeniu czasowych ślubów — na ręce nowego Komisarza Prowincji, o. Fidelisa Józefa Kalinowskiego (1875, Stara Łomża – 1933, Zakroczym) — skierowany został z powrotem do Warszawy, gdzie kontynuował posługę i przygotowania do profesji wieczystej.

Śluby wieczyste złożył dopiero cztery lata później, 22.v.1925 r. w Warszawie. W międzyczasie (od 23.i.1923 r.) przebywał w ponownie otwartym po rosyjskich kasatach klasztorze w Łomży. Ciekawe, że po powrocie 27.v.1924 r. do Warszawy na rok odroczono mu śluby wieczyste, jako powód podając „brak ducha zakonnego”…

Od momentu złożenia ślubów posługa prostego brata zakonnego, realizująca charyzmat kapucyński kontemplacji i ubóstwa, braterstwa i apostolatu, związana była z klasztorami polskiej prowincji, głównie klasztorem warszawskim.

Początkowo posługuje kwestując — czyli zbierając fundusze od darczyńców — na rzecz warszawskiego klasztoru oraz kolegium serafickiego — szkoły średniej, przygotowującej kandydatów do zakonu — pod nazwą Kolegium św. Fidelisa w Łomży. W klasztorze na ul. Miodowej jest też kucharzem. Opiekuje się chorymi współbraćmi, w tym br. Idzim Andrzejem Stępniem (1870–1937). Pełni też rolę pomocnika — tzw. socjusza (łac. socius) — prowincjała, Holendra, br. Daniela Piotra Wilhelma Huijsmansa (1892–1973) i br. Archanioła Mariana Brzezińskiego (1904, Żyrardów – 1990, Nowe Miasto nad Pilicą), późniejszego gwardiana klasztoruRywałdzie, gdy więziony był tam Prymas Polski Stefan kard. Wyszyński (1901, Zuzela – 1981, Warszawa).

W 1932 r., na pewien czas (do x.1933 r.), przeniesiony zostaje do nowo–odzyskanego klasztoruZakroczymiu, gdzie pełni funkcję zakrystiana. Tam m.in. na jego rękach zmarł współbrat, na którego ręce składał śluby czasowe, wspomniany o. Fidelis Kalinowski…

Odpowiedzialny był też za kontakty z oficjalnym światem zewnętrznym, za załatwianie róźnych spraw urzędowych.

Był mężczyzną atletycznej budowy, wysokim, o potężnej tuszy, człowiekiem inteligentnym, posiadającym towarzyską ogładę i umiejętność zjednywania sobie ludzi przez bezpośredniość, naturalność i prostotę. „Mimo ciągłych kontaktów ze światem nie zatracił ducha pobożności i modlitwy. Miały one jednak u niego wybitnie cechy męskie. Modlił się gorąco i serdecznie, ale krótko. Zresztą na długie modlitwy nie miał czasu” — pisał o nim później o. Ambroży Adam Jastrzębski (1915–1985) w opracowaniu „Kapucyni Prowincji Polskiej po kasacie”.

Pełna poświęceń posługa kapucyńska, niejednokrotnie przez świat zewnętrzny niezauważalna, jakby w cieniu wielkich wydarzeń, biegnąca niejako równolegle do zmagań odrodzonej Polski, ale jakże istotna, budująca żywotną i trwałą tkankę życia naszego kraju, trwała aż do napaści niemieckiego i rosyjskiego okupanta na Rzeczpospolitą.

Niemcy zaatakowali Rzeczpospolitą 1.ix.1939 r. 17 dni później niemieckich agresorów wsparł sojusznik rosyjski. Bandycką przyjaźń przypieczętowało sławetne porozumienie i jego tajny aneks, zwane paktem Ribbentrop–Mołotow23.viii.1939 r. — najazdy które doprowadziły do czwartego rozbioru Polski, uzgodnionego formalnie w tzw. traktacie o granicach i przyjaźni Rosja–Niemcy” i podpisanego, wraz z innymi tajnymi aneksami, 28.ix.1939 r. Rozpoczę­ła się II wojna światowa.

Warszawa pod naporem niemieckim padła tego samego dnia, 28.ix.1939 r. Niebawem Niemcy na okupowanych ziemiach centralnej Polski zorganizowali pseudo–państewko, nazwane niem. Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete (pl. Generalne Gubernatorstwo dla okupowanych ziem polskich) — w skrócie Generalne Gubernatorstwo. Warszawa stała się siedzibą władz niem. Distrikt Warschau (pl. dystrykt warszawski). Stolicą całego Gubernatorstwa został Kraków.

Rozpoczęła się straszliwa niemiecka okupacja.

Warszawscy kapucyni, w znacznie trudniejszych okolicznościach, spotęgowanych jeszcze ciężkimi zimami, narastającym głodem i biedą, próbowali kontynuować swą posługę.

Zaangażowali się też aktywnie w walkę polskiego społeczeństwa z niemieckim okupantem. W klasztorze przy ul. Miodowej zorganizowano punkt rozdzielania i prze­kazywania funduszy przekazywanych przez agendy polskiego rządu działającego z Londynu na potrzeby Polskiego Państwa Podziemnego i jego zbrojnego ramienia, Związku Walki Zbrojnej ZWZ (późniejszej Armii Krajowej AK).

Niektórzy współbracia — w szczególności o. Anicet Wojciech Kopliński — zaangażowani byli także w pomoc dla Żydów, zamkniętych przez Niemców w utworzonej przez Niemców 2.x.1940 r. i zamkniętej i odizolowanej od reszty miasta 16.xi.1940 r. największej w Generalnym Gubernatorstwie i całej okupowanej przez Niemców Europie — w iv.1940 r. znajdowało się w niej ok. 450,000 osób — „dzielnicy żydowskiej”, czyli warszawskim getcie.

Niemcy nie pozostawali bierni także wobec ludności polskiej. W okupowanym kraju uruchomili ludobójczy program wyniszczenia narodu polskiego. Specjalne znaczenie przykładali do pacyfikacji polskiej inteligencji, do której niewątpliwie należało polskie duchowieństwo. Już od ix.1939 r. trwała wszak niem. Intelligenzaktion (pl. Akcja Inteligencja), niemiecki ludobójczy program eksterminacji polskich elit, głównie inteligencji, przeprowadzany na terenach ziem polskich bezpośrednio włączonych do III Rzeszy. W jej trakcie „zlikwidowano” razem ok. 100,000 Polaków, połowę z nich w obozach koncentracyjnych, połowę zaś od ix.1939 r. do iv.1940 r. w zbiorowych egzekucjach.

Wprawdzie początkowo ta główna fala ludobójstwa ominęła Generalne Gubernatorstwo, ale już 8.iii.1940 r. gubernator owego quasi–państewka, Hans Michael Frank (1900, Karlsruhe – 1946, Norymberga), miał otrzymać polecenie od niemieckiego socjalistycznego przywódcy, Adolfa Hitlera (1889, Braunau am Inn – 1945, Berlin): „niech pan dołoży starań, żeby było tam [w Generalnym Gubernatorstwie] zupełnie cicho. Wszelkie pociągnięcia zakłócające spokój na Wschodzie są mi nie na rękę”. Frank oczywiście zareagował natychmiast. Miał powiedzieć: „Najmniejsza podjęta przez Polaków próba jakiegokolwiek wystąpienia pociągnie za sobą potężną akcję likwidacyjną przeciwko nim. Nie zawahałbym się wówczas przed żadną metodą terroru i nie cofnąłbym się przed żadnymi następstwami”.

Nie wahał się. Kolejną odsłoną tej ludobójczej polityki było uderzenie w warszawskich kapucynów. W nocy z 26 na 27.vi.1941 r. mianowicie — w kilka dni po rozpoczęciu wojny niemiecko rosyjskiej, gdy dwaj kilkuletni sojusznicy skoczyli sobie do gardeł, i parę dni po rosyjskich nalotach na Warszawę, gdy w porównaniu z niemieckimi największe straty znów poniosła ludność stolicy — następują aresztowania. Niemiecka niem. Geheime Staatspolizei (pl. tajna policja państwowa”) — czyli tzw. Gestapo — zatrzymuje 22 zakonników warszawskiego klasztoru, w tym gwardiana, o. Innocentego Cezarego Hańskiego (1905, Kijów– 1978, Warszawa?). Uniknąć aresztowania udaje się tylko dwóch braciom, którzy ukryli się na gzymsie klasztornym…

Wśród aresztowany był br. Symforian.

Zakonnicy osadzeni zostają w osławionym więzieniu Pawiak w Warszawie, naj­większym więzieniu politycznym na terenie okupowanych przez Niemców obszarach Polski. Szacuje się, że na ok. 100 tys. więźniów, którzy przeszli przez Pawiak w la­tach 1939–44 — 37 tys. zginęło w egzekucjach, zostało zamordowanych w czasie przesłuchań lub w celach, albo zmarło w szpitalu więziennym…

W więzieniu zakonnicy kapucyńscy byli ośmieszani i prześladowani. Ogolono im głowy, usunięto brody, zabrano habity, choć zostawiono brewiarze. Urządzano im wycieńczające „ćwiczenia gimnastyczne”. Torturowano ich, by wyciągnąć zeznania…

Po ponad dwóch miesiącach, 3.ix.1941 r., wszyscy zostali wywiezieni z Generalnego Gubernatorstwa i przetransportowani do znajdującego się na terytorium Niemiec — na obszarze bezpośrednio przyłączonym przez Niemców po agresji w 1939 r. do Rzeszy, początkowo w niemieckiej Provinz Schlesien (pl. prowincja Śląsk) ze stolicą we Wrocławiu, a od 1941 r. w niemieckiej Provinz Oberschlesien (pl. Górny Śląsk) ze stolicą w Katowicach — zespołu niemieckich obozów koncentracyjnych (niem. Kon­zentrationslager) KL Auschwitz.…

W obozie być może witał ich zastępca komendanta, Karol (niem. Karl) Fritzsch (1903, Nassengrub – 1945?), którego pewnego razu wypowiedziane słowa historia zapamiętała:

Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin […] Z prawdziwą przyjemnością przepędzimy was wszystkich przez ruszty pieców krematoryjnych. Dla nas wszyscy razem nie jesteście ludźmi, tylko kupą gnoju […] Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty.

Jeśli są w transporcie Żydzi to mają prawo żyć nie dłużej, niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące…

Br. Symforian otrzymał numer obozowy 20364, który prawd. wytatuowano mu — KL Auschwitz był jedynym obozem, gdzie Niemcy tatuowali więźniów — albo na lewym przedramieniu, albo na lewej piersi, za pomocą zamoczonego w tuszu metalowego stempla, do którego wkładano wymienne płytki z igłami, tworzące oddzielne cyfry. Otrzymał też obozowe ubranie, tzw. pasiak, z naszytym czerwonym trójkątem, tzw. winklem, z literą „P” (z niem. Polen”) — na oznaczenie więźnia politycznego, Polaka…

Rozpoczyna się obozowa gehenna. Br. Symforian zostaje zmuszony do niewolniczej pracy fizycznej w kopalni żwiru i przy wyrobie materiałów budowlanych. Szybko traci siły — mordercza praca, nieustanny głód (więźniowie otrzymywali dzienne porcje pokrywające ok. ¼ potrzeb normalnego dorosłego człowieka), maltretowanie więźniów przez niemieckich strażników, zimno błyskawicznie wyczerpują organizm br. Symforiana.

Pod koniec zimy lat 1941/2 jest już w zasadzie całkowicie wyczerpany i niezdolny do pracy. Wówczas, w iii.1942 r., Niemcy całą grupę takich wyczerpanych więźniów skoszarowali w jednym z baraków — zwanych blokami — w podobozie wchodzącym w skład zespołu obozów koncentracyjnych: KL Birkenau (Auschwitz II).

Wszyscy byli świadomi, że jest to blok śmierci…

Do masakry doszło 11.iv.1942 r.

Istnieje niezwykła relacja bezpośredniego uczestnika owych wydarzeń, który przeżył i mógł złożyć swoje świadectwo,  Czesława Ostańkowicza (1910 –  1982, Wrocław) (swymi wspomnieniami pragnął on, być może, w jakiś sposób okupić niezbyt chlubną postawę w latach powojennych i wieloletnie, według zasobów przechowywanych w Instytucie Pamięci Narodowej IPN, donosicielstwo do komunazistowskiej policji politycznej — niezbadane są losy ludzkie).

Oddajmy głos p. OstańkowiczowiOjciec Symforian”, ”Dziś i Jutro”, nr 15, 17.iv.1955 r.:

W jednej buksie [z o. Symforianem] wybraliśmy sobie legowisko. Leżeliśmy grzejąc się własnymi ciałami i przykrywając trzema wielkimi płaszczami, podarowanymi nam przez niedobitki transportu jeńców [rosyjskich] […]

Blok powoli wymierał. Już na trzeci dzień w sąsiedniej buksie [ie. pryczy] umarł inżynier Gałecki z Wilna. Tegoż dnia student Widawski z Radomia zwariował z głodu i był powoli zabijany przez rozbawionych sztubowych. Patrzyliśmy na ucieszone gęby Scharführera Mohla [Otto Moll (1915, Hohen Schönberg – 1946, Landsberg am Lech), zbrodniarz niemiecki, dowódca Sonderkommanda (pl. komando specjalne), które zajmowało się kremacją ciał ofiar w specjalnych dołach, położonych niedaleko komór gazowych, wyróżniający się szczególnym sadyzmem wobec więźniów] i szczeniaków z Hitlerjugend. Na radość jaką im sprawiało strzelanie w ten skłębiony, niedbały o kule tłum głodnych. Na ludzi nieprzytomnych, oszalałych, depczących się. bijących na oślep nożami tylko po to. by ręce zanurzyć w kotle z rozgotowaną brukwią.

Ilekroć na korytarzu rozgrywała się scena „rozdawania żywności Jurek Jabłonowski wzywał nas do spokoju. Staszek Grudziński usiłował szukać porównań z piekłem Dantego. Ziółkowski [łódzki tramwajarz, typ łobuziaka] dosadnie i ohydnie klął. a ojciec Symforian mówił modlitwy za konających […]

Dzień Ojca Symforiana […] zapowiedział […] handlarz żywym towarem pełniący funkcję młodszego sztubowego, a potwierdziły ’truponosy’.

Miało się to stać wieczorem. Wieczorem miano wykańczać blok śmiercią straszniejszą niż ta w komorze gazowej. Straszniejszą niż głód i kij, który przecież w ciągu ułamka sekundy rozłupuje czaszki. Na blok mieli przyjść ’specjaliści’. Ci sami. którzy wymordowali rosyjski dwunastotysięczny obóz jeniecki. Za robotę mieli otrzymać nasz przydziałowy chleb. Blok zamarł w przerażeniu […]

Według relacji Ostańkowicza owego dnia do baraku wpadła zorganizowana przez Niemców grupa obozowych opryszków pod przywództwem byłego oficera rosyjskiej Armii Czerwonej, o pseudonimie „Matros”, donosiciela i mordercy. Napastnicy nakazali więźniom położyć się na podłodze korytarza baraku. Rozpoczęła się masakra.

Pod kontrolą przypatrujących się bezczynnie niemieckich strażników, co piątego zabijano natychmiast, rozbijając im czaszki ciężkimi kijami. Po 15 minutach zaczęto wybierać kolejne ofiary, na chybił trafił. Tych następnie wieszano za ręce skrępowane z tyłu i tak wiszących rosyjski „Matros” wraz z grupą bandytów katował na śmierć kijami.

Następnie zabrano się za resztę leżących. Ostańkowicz pisał:

Willi [ie. blokowy, przełożony w bloku, odpowiedzialny za porządek, nadzorujący wydawanie jedzenia, paczek, a także odpowiadający za zgodność więźniów podczas apelu] i SS–mani bili brawo. Na ten znak reszta ruszyła z nowym entuzjazmem do roboty. Kije grzechotały w zdwojonym tempie. Blok wył, skowyczał i skamlał jak katowany pies.

Nagle tuż przed ‘Kolą Matrosem’ stanął wielki, kościsty ojciec Symforian:

W imię OjcaSynaDucha Świętego! — oprawcę zatrzymał szeroki, majestatyczny ruch ręki czyniący znak krzyża.

Chłop oczy wytrzeszczył i cofnął się w głąb sali. SS–mani wyszarpnęli pistolety. Zgraja morderców zbiła się w gromadę, strwożoną i zadumaną zarazem. Symforian umilkł na chwilę, a potem robiąc znak krzyża nad całym blokiem, rzekł do nas przyczajonych w kamiennych niszach, do […] katów nie rozumieją­cych nic z tego. co się dzieje, ale czujących zabobonny strach przed jego wielkością, i do Boga, który przecież patrzył wtedy na nas:

Wszystkim konającym, wszystkim wam, którzy okażecie skruchę i żal za grzechy, w imię Boga Wszechmogącego udzielam rozgrzeszenia!.

Bij go! — wrzasnął Willi.

Nie ruszył się nikt. Przed krzyżem cofnęli się oprawcy i ich herszty w niemieckich mundurach. W oczach blokowego — wściekłość, strach, szaleństwo. Nieprzytomny rzucił się w przód i okrwawionym kijem trzasnął w siwą głowę.

Symforian padł na kolana. Wstał. Zachwiał się i ostatnim wysiłkiem przeżegnał gromadę zbirów.

Może nie wiedział już kogo żegna krzyżem Chrystusowym, a może wierny Jego nauce, udzielał im swojego przebaczenia. Mówił coś, czegośmy najbliżej niego stojący już nie rozumieli i ze słowami tymi upadł na skos, zagradzając mordercom drogę do naszej buksy.

— Co on powiedział — zapytał ochryple Mohl, który rozumiał po polsku. Spojrzał na rozbitą głowę z której wraz z krwią wypływać zaczynał mózg i nagle wrzasnął na oprawców:

— Raus! Schwaine Banditen!

Ruszyli oszalałym pędem ku drzwiom.

Przez kilka dni nie mordowano nikogo na bloku. Ktoś przysłał nam kilka kotłów zupy. Po tygodniu zrobiono selekcję i część z nas, może mała, wyszła z bloku śmierci do roboty przy budowie dróg”.

Wśród wypuszczonych był p. Ostańkowicz. Ostańkowicz (a także ok. 13 więźniów, świadków męczeństwa br. Symforiana) przeżył obozową gehennę, by zaświadczyć:

Przed opuszczeniem bloku rzuciliśmy na wagonik ciało o. Symforiana. Ubrany był w mundur [rosyjski], w którym przyszedł na blok. Nikt mu tego ubrania nie zabrał. Nieśli go trzej z ocalałych: Staszek, Ziółkowski i ja.

Łódzki łobuziak miał twarz mokrą od łez. Trzymał mocno długie i kościste nogi ojca Symforiana mamrocząc pod nosem jakieś okropne przekleństwa, albowiem z teorią przebaczania zbrodniarzom głoszoną przez księdza, do końca pobytu w obozie nie umiał się pogodzić”…

Ciało br. Symforiana współwięźniowie ze czcią wynieśli do krematorium, na spalenie.

W KL Auschwitz zginęło ponadto 11 zakonników kapucyńskich, aresztowanych w War­szawie, 26–27.vi.1941 r., wraz z br. Symforianem. Byli to:

  • o. Damian Jan Anuszkiewicz (1919, Suwałki — 1941, Auschwitz)
  • br. Szczepan Feliks Bogusz (1900, Kamionka – 1942, Auschwitz)
  • br. Dominik Feliks Golec (1903, Józefów – 1941, Auschwitz)
  • br. Kazimierz Kołodziejek (1900, Leonów – 1941, Auschwitz)
  • o. Anicet Wojciech Kopliński (1875, Frydląd/Debrzno – 1941, Auschwitz)
  • br. Antoni Maruszak (1897, Miedziana Góra – 1941, Auschwitz)
  • br. Błażej Pietruszka (1890, Rzeczyca – 1942, Auschwitz)
  • br. Władysław Stańczak (1910, Wysokin – 1942, Auschwitz)
  • br. Czesław Wrzos (1917, Lublin – 1942, Auschwitz)
  • o. Aleksander Wincenty Zaręba (1912, Niewodowo – 1941, Auschwitz)
  • br. Roman Zawada (1910, Ludwików – 1942, Auschwitz)

br. Symforian beatyfikowany został 13.vi.1999 r. w Warszawie,  w gronie 108 męczen­ników II wojny światowej, przez św. Jana Pawła II (1920, Wadowice – 2005, Watykan. Wraz z nim beatyfikowany został współbrat, o. Anicet Wojciech Kopliński, zamordowany w KL Auschwitz, oraz trzej inni kapucyni, którzy zginęli w obozie koncentracyjnym KL Dachau lub komorze gazowej na zamku w Hartheim: Fidelis Hieronim Chojnacki, Henryk Józef Krzysztofik, i Florian Józef Stępniak.

Rok później, 7.vii.2000 r., św. Jan Paweł II spotkał się w Watykanie z kapitułą generalną Braci Mniejszych Kapucynów. Mówił wówczas:

Powinniście w sposób szczególny pamiętać o dwóch aspektach:

Po pierwsze, dać pierwszeństwo i postawić w centrum waszego życia, jak tego chciał św. Franciszek, ewangeliczną wspólnotę braterską, która was określa jako braci i czyni z was wspólnotę braterską. W tej perspektywie powinniście się starać, by każdy aspekt waszego życia był naznaczony tym, co jest typowe dla charyzmatu franciszkańsko–kapucyńskiego: duch modlitwy, małość (łac. minoritas) i prostota, ubóstwo i surowość życia, kontakt z ludem, bycie z potrzebującymi, gorliwość w ewangelizacji, radość i nadzieja chrześcijańska […] W kontemplacji Chrystusa ubogiego znajdziecie inspirację nie tylko do praktykowania ubóstwa osobistego, ale także do miłości i służby ubogim, których mój poprzednik Paweł VI określił jako ‘sakrament’ Chrystusapor. AAS 60 [1968] 620.

Po drugie zauważacie potrzebę podkreślenia postawy konsekwentnej, praktycznej i konkretnej św. Franciszka. Trzeba przejść do faktów, do życia wartościami, do bezpośredniego świadectwa. Znane wam jest dobrze kryterium, do którego często odwoływał się was Założyciel: łac. plus exemplo quam verbo’ — pl. bardziej przykładem niż słowemLegenda trzech towarzyszy”, 36; FF 1440”.

Tak jak zaiste służył i służy dziś, po męczeńskiej śmierci, br. Symforian Ducki: „bardziej przykładem niż słowem”…

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Obejrzyjmy etiudkę o polskich świętych i błogosławionych wyniesionych na ołtarze przez św. Jana Pawła II:

  • POLSCY ŚWIĘCI i BŁOGOSŁAWIENI WYNIESIENI do CHWAŁY OŁTARZY przez JANA PAWŁA II; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy na film o bracie Symforianie:

  • BRAT SYMFORIAN DUCKI - KAPUCYN; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy też na film o powołaniu kapucyńskim:

  • KAPUCYNI; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy też na dwie serie filmów o obozie KL Auschwitz:

  • KL AUSCHWITZ - ZAPOMNIANE DOWODY ZBRODNI<br />źródło: www.youtube.com
  • KL AUSCHWITZ; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy dwa krókie filmiki o wizycie Ojca św. Jana Pawła II w Auschwitz, 7.vi.1979 r.:

  • Nie mogłem tu nie przybyć…”:
    NIE MOGŁEM TU NIE PRZYBYĆ: Jan Paweł II w Auschwitz, 7.vi.1979 r.; źródło: www.youtube.com
  • O oddaniu życia za drugiego człowieka”:
    O ODDANIU ŻYCIA za DRUGIEGO CZŁOWIEKA: Jan Paweł II w Auschwitz, 7.vi.1979 r.; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy słów św. Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad słowami św. Jana Pawła II7.vi.1979 r. z obozu KL Auschwitz–Birkenau:

nad jego słowami do kapucynów z 7.vii.2000 r. z Watykanu:

oraz nad homilią beatyfikacyjną Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap - mapa życia błogosławionego

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

norweskich:

włoskich: