MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI
(1907, Krajenki - 1945, Dachau)
męczennik

patron: karmelitów

wspomnienie: 25 marca

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - ok. 1939; źródło: www.naszdziennik.pl
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - ok. 1935; źródło: www.youtube.com
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - czasy krakowskie, 1935-9; źródło: www.youtube.com
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - nowicjat; źródło: krakowianie1939-56.mhk.pl
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - czasy gimnazjalne; źródło: www.youtube.com
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - 2004, popiersie, klasztor karmelitanów, Kraków; źródło: carmelites.info
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - obraz współczesny, klasztor karmelitanów w Krakowie?; źródło: www.youtube.com
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - obraz współczesny, kościół karmelitański, Kraków; źródło: www.youtube.com
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI; źródło: 213.218.120.117
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - obraz współczesny, klasztor karmelitanów w Krakowie?; źródło: www.youtube.com
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - współczesna płaskorzeźba, klasztor karmelitanów w Krakowie?; źródło: carmelites.info
  • bł. HILARY paweł JANUSZEWSKI - wśród współbraci, Kraków, ok. 1930; źródło: www.youtube.com
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ: Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ: PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ: ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl

Paweł Januszewski urodził się 11.vi.1907 r. we wsi Krajenki, oddalonej o ok. 16 km od Tucholi, w południowej części Pomorza Gdańskiego znajdującego się od 1772 r. pod zaborczym władaniem pruskim, w parafii pw. Chrystusa KrólaJeleńczu.

Ochrzczony został dwa dni później, 13.vi.1907 r., w rodzimym kościele parafialnym.

Był synem Marcina i Marianny z domu Teil, ubogich wyrobników, robotników pracujących najemniczo głównie u bogatszych Niemców. Miał 9 rodzeństwa.

W 1915 r., już po wybuchu I wojny światowej, rodzina przeniosła się do Gręblina, kociewskiej wsi w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi PannyWielkim Garcu, gdzie ojciec, Marcin, i najstarszy brat Pawła podjęli pracę u zamożnego miejscowego niemieckiego posiadacza.

Szkołę podstawową ukończył w Gręblinie (dziś już nieistniejącej, zastąpionej przez Zespół Kształcenia i Wychowania w sąsiedniej wsi Rudno). Tam też spędził dzieciństwo.

W latach 1922-24, w już odrodzonej Rzeczypospolitej, uczył się w gimnazjum w Sucharach, ok. 7 km od Nakła nad Notecią, prowadzonym przez Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego (łac. Societas Apostolatus Catholici - SAC), czyli księży pallotynów. Była to nowo założona, w 1921 r., szkoła wraz z domem Księży Pallotynów, istniejąca zresztą do dnia dzisiejszego. Niestety, nie dane mu było jej ukończyć - po dwóch latach z powodu trudnej sytuacji finansowej rodziców musiał szkołę opuścić.

Powrócił w domu rodzinnego w Gręblinie i sam przerabiał materiał trzeciej klasy gimnazjum, przy wsparciu starszej siostry, Marty, nauczycielki.

W następnym roku udało się mu dostać do zakładu wychowczego dla sierot i opuszczonych chłopców, założonego i prowadzonego przez Zgromadzenie Świętego Michała Archanioła (łac. Congregatio Sancti Michaelis Archangeli - CSMA), czyli księży michalitów, w Pawlikowicach, daleko od stron rodzinnych, ok. 4km od Wieliczki. Przebywał tam od 1.iv.1925 r. do 22.vii.1926 r. i ukończył czwartą klasę gimnazjum.

Decyzja opuszczenia stron rodzinnych nie była zapewne łatwa. Można się było spodziewać, że zdeterminuje w jakiś sposób życie młodego człowieka. I tak też się stało - odtąd młody Paweł związał swoje losy z ziemią małopolską, a w szczególności z Krakowem.

Do tego to bowiem miasta przeniósł się Paweł w vii.1926 r. Miał już lat 19 i zaczął się sam utrzymywać. Jednocześnie douczał się poprzez tzw. Powszechne Kursy Korespondencyjne „Matura, mające swą siedzibę przy ul. Karmelickiej 35, i prowadzone przez byłego profesora przemyskich i krakowskich szkół średnich, dr Bronisława Swibę, znawcę literatury i łaciny.

W końcu, po wielu trudnych latach przygotowań, w 1927 r. zdał w Krakowie maturę.

Zaraz potem, 20.ix.1927 r., zdecydował się zrealizować dojrzewające w nim od pewnego czasu powołanie do poświęcenia się Bogu. Pojawił się u wrót klasztoru kontemplacyjnego zakonu Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (łac. Ordo Fratrum Beatae Mariae Virginis de Monte Carmelo - Ocarm), czyli karmelitów (zwanych trzewiczkowymi), o surowej regule, w dzielnicy Piasek w Krakowie.

W podaniu o przyjęcie pisał: „Czując od dzieciństwa nieodpartą chęć wstąpienia do stanu duchownego, postanawiam pójść za głosem serca i poświęcić się na służbę Bogu wstępując do zakonu. Mam 20 lat, ale od tej chwili pragnę żyć tylko dla Boga”…

Tak też się stało: przyjęto go, otrzymał zakonne imię Hilarego i do końca życia „żył już tylko dla Boga”.

Nowicjat odbywał w jednym z klasztorów prowincji ruskiej pw. św. Józefa swego zakonu, we Lwowie, przy kościele pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, gdzie też 30.xii.1928 r. złożył pierwsze śluby.

Studia filozoficzne ukończył w xi.1931 r. w seminarium duchownym oo. karmelitów przy klasztorze na Piasku w Krakowie, po czym wysłany został na dalsze studia teologiczne w międzynarodowym kolegium pw. św. Alberta (wł. Collegio Internazionale Sant'Alberto), w Rzymie.

Kolegium, które rozpoczęło działalność w 1901 r., było i jest pomyślane jako szkoła wyższa dla zakonników karmelitańskich. Jednocześnie niekiedy jego wychowankowie bywają również rejestrowani na słynnym Papieskim Uniwersytecie Świętego Tomasza z Akwinu (łac. Pontificia Universitas Studiorum a Sancto Thoma Aquinate in Urbe), zwanym „Angelicum”.

Tak też było w przypadku o. Hilarego. Jego młodszym kolegą z tych czasów był późniejszy przełożony generalny zakonu, Amerykanin o. Kilian Jan (ang. Kilian John) Healy (1913, Worcester - 2003, Danvers). Amerykański karmelita wspominał Hilarego po latach, jako „młodzieńca cichego, milczącego i samotnego, którego prawie się nie zauważało, zaabsorbowanego wyłącznie osobistym kontaktem z Bogiem”…

W 1931 r. też, tuż po przyjeździe do Rzymu, o. Hilary złożył profesję wieczystą.

Święcenia kapłańskie otrzymał 15.vii.1934 r. w Wiecznym Mieście.

Był to ostatni rok jego pobytu w Rzymie. Uzyskał wówczas stopień lektora teologii oraz nagrodę dla najwybitniejszego studenta „Angelicum”.

W 1935 r. powrócił do Ojczyzny, do rodzinnego klasztoru w Krakowie. W seminarium duchownym rozpoczął wykłady historii kościoła i dogmatyki. Powierzono mu też obowiązki prefekta kleryków.

Rozpoczęła się żmudna, codzienna posługa na niwie Bożej. Miała ona zostać brutalnie przerwana 1.ix.1939 r.

Tego dnia bowiem, uzgodnionym najazdem dwóch zaborców, Niemiec i Rosji, rozpoczęła się II wojna światową. I właśnie wtedy, już po rozpoczęciu niemieckiej okupacji w Krakowie, w xii.1939 r., o. Hilary został przeorem (łac. prior), czyli przełożonym, swego klasztoru na Piasku w Krakowie.

Owe pamiętne dni i jego samego wspominano później tak: „Był to kapłan pełen dobroci i nigdy nie odmawiał posługi w Zakładzie Sierot. Zawsze chętnie śpieszył ze Mszą św. czy spowiedzią a była wówczas spora gromadka osieroconych.

Ciągle widzę go oczyma duszy, jak ten dobry Ojciec przyjeżdżał na Zwierzyniec (dzielnica Krakowa), by tam wiele godzin spędzić wśród najbardziej potrzebujących.

W czasie okupacji przyjął do klasztoru gromadę wysiedleńców z poznańskiego. Nie zamknął furty przed cierpieniem ludzkim. Ścieśnił pomieszczenia zakonników i dał przytułek wygnanym rodakom. Nie tylko przytułek ale i wsparcie moralne”…

Wielkopolskę, KujawyPomorze Gdańskie Niemcy przyłączyli bezpośrednio do Rzeszy Niemieckiej i natychmiast rozpoczęli program eliminacji Kościoła Katolickiego, który zakończył się wysłaniem większości duszpasterzy i zakonników do obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager) KL Dachau. Części z nich udało się wszelako przedostać do tzw. Generalnego Gubernatorstwa dla okupowanych ziem polskich (niem. Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete), kadłubowej jednostki administracyjnej obejmującej Warszawę i zarządzanej przez Niemców z Krakowa. Byli wśród nich oo. karmelici, którzy pojawili się u wrót i zostali przyjęci w krakowskim klasztorze. W klasztorze było wówczas ok. 12 ojców (księży), 15 braci i 20 kleryków

Niedługo potem ktoś doniósł do niemieckiej „tajnej policji państwowej” (niem. „Geheime Staatspolizei”) - czyli tzw. Gestapo - że w kościele karmelickim śpiewana jest pieśń „Serdeczna Matko”. Należała ona od zbioru pieśni zakazanych przez niemieckie władze okupacyjne. 18-19.ix.1940 r. Gestapo pojawiło się u furty zakonnej. Czterech braci zakonnych zatrzymano (byli to ojcowie Albert Zenon Urbański (1911, Frankowo - 1985, Kraków?), Elizeusz Adam Wszelaki (1908, Zbójno - 1990, Toruń?) - obaj z klasztoruOborach na Kujawach, M. Franciszek Nowakowski (ur. 1912, Przyszowice?) i Paweł Majcher (ur. 1916, Sąsiadowice? - 2009?)) - wszyscy przeżyli piekło więzienia Montelupich w Krakowie, następnie obozu koncentracyjnego KL Auschwitz i w końcu obozu koncentracyjnego KL Dachau.

Następna fala aresztowań miała miejsce 4.xii.1940 r. Aresztowano wtedy wszystkich zakonników krakowskich, poza o. Hilarym, którego akurat nie było w klasztorze.

Wówczas przeor Hilary zdecydował się udać  na Gestapo i spróbować, jako przełożony i odpowiedzialny za cały klasztor i wszystkich w nim posługujących, uzyskać zwolnienie zatrzymanych, szczególnie schorowanego, a jednocześnie najstarszego, o. Jana Marię Konobę (1905-1986), późniejszego prowincjała.

Miało to miejsce w xii.1940 r. Ofiara o. Hilarego została przyjęta, Niemcy zwolnili o. Konobę, a zatrzymali o. Hilarego. Przewieziono go do osławionego więzienia krakowskiego przy ul. Montelupich.

Stamtąd wywieziono go do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz, a następnie przerzucono do obozu koncentracyjnego KL Sachsenhausen.

Tam stał się więźniem nr 37088.

Następnie 19.ix.1941 r. (według innych źródeł już w iv.1941 r.) przetransportowano go do obozu koncentracyjnego KL Dachau, gdzie Niemcy zgromadzili większość polskich kapłanów z terenów „przyłączonych” bezpośrednio do Rzeszy Niemieckiej.

Witano go tam, tak jak wszystkich, złowieszczym przemówieniem: „Jesteście więźniami. Społeczeństwo wyrzekło się was, usunęło poza nawias życia. Jesteście  Dachau, a tu jest obóz koncentracyjny, skąd się nie wychodzi”. W jednym, znanym przypadku polski więzień i obozowy tłumacz, Jan Domagała (ur. 1896, Herne - ?), pragnąc dodać otuchy nowo przybyłym ostatnie zdanie miał przetłumaczyć: „Jesteście w Dachau, skąd można wyjść. Trzymać się”. Niewielu się jednak to udało…

Nadano mu nowy numer obozowy - 27648 - który niemieccy strażnicy umieścili na tzw. winklu, trójkącie przyszytym do obozowego łachu, zwanego pasiakiem.

Umieszczony został w bloku nr 28, przeznaczonym dla kapłanów katolickich, którego więźniowie funkcyjni, tzw. blokowy i izbowi, słynęli z wyjątkowego okrucieństwa.

Przeżył 4 lata niewyobrażalnej męczarni, nieustannego głodu, zimna, chorób, totalnego wycieńczenia - szczególnie w roku 1942 - w trakcie których prawie 700 polskich kapłanów - jego współtowarzyszy niedoli - zostało przez Niemców zamordowanych.

Niewolniczo pracował na plantacjach. Ceniono go za dobroć, uczynność i poświęcenie. Wyróżniał się pogodą usposobienia. Dawał przykład życia modlitewnego, budził ufność w nadejście lepszego jutra i dodawał innym otuchy. Z wielką prostotą służył i pomagał współwięźniom. Dzielił się tym, co posiadał.

Współwięzień tak go wspominał: „Nie tylko ja go miałem w obozie za przyjaciela. Ale było takich bardzo dużo wśród księży, którzy cenili jego dobroć, jego uczynność. Nikomu n ie odmówił pomocy. Był łagodnego usposobienia. Wielu gromadziło się przy nim takich, którzy potrzebowali pociechy”.

W obozie wszyscy karmelici spotykali się po apelu - oczywiście w ukryciu - na wspólne zakonne modlitwy. W spotkaniach uczestniczyli również karmelici innych narodowości. Między nimi był Holender, o. Tytus Anno Siard (hol. Titus Anno Sjoerd) Brandsma (1881, Oegeklooster - 1942, Dachau), dziś także wyniesiony na ołtarze męczennik.

Doczekał roku 1945 r. Ale wówczas, w związku z krytyczną sytuacją Niemiec oraz fatalnym stanem sanitarnym, w obozie zapanował tyfus plamisty. Nie było go czym leczyć. Baraki z chorymi odgrodzono siatką, izolując cierpiących. Dziennie z każdego baraku wynoszono ok. 40-70 zmarłych…

Jeden ze współwięźniów, ks. Alojzy Wietrzykowski (1905-80), zanotował w 1946 r. w Paryżu:

Wokoło śmierć sprzątała żniwo […] Aż wybuchła w Dachau epidemia tyfusu. Obozowi kaci zwrócili się do umęczonych więźniów o podjęcie się dobrowolnej opieki nad chorymi.

Każdy wiedział, że groziło to zarażeniem się i śmiercią. Znalazła się grupa ofiarnych dusz, które z narażeniem własnego życia zgodziły służyć chorym9.ix.1962 r..

Grupę ową zorganizował ks. Stefan Wincenty Frelichowski (1913, Chełmża - 1945, Dachau). Wraz ze współbratem o. Hilarego, karmelitą, wspomnianym powyżej o. Urbańskim, zgłosił się do pracy jako personel blokowy w barakach chorych na tyfus. Obaj uzyskali, dzięki pomocy pisarza i tlumacza obozowego, wspomnianego Jana Domagały, zezwolenie niemieckich strażników.

Do pracy, do udzielania wiatyku i ostatniego namaszczenia umierającym, zgłosiło się 32 kapłanów (byli wśród nich m.in. br. Dominik Józef Zapłata (1904, Jerka - 1945, Dachau) oraz kleryk Towarzystwa Jezusowego (łac. Societas Iesu - SI), czyli jezuitów, Jerzy Stanisław Musiał (1919, Warszawa - 1945, Dachau)). Po przekroczeniu bramki do odgrodzonej części obowiązywał ich całkowity, pod karą śmierci, zakaz kontaktowania się z nie zarażoną częścią obozu.

Po kilku dniach dołączył do nich o. Hilary. Opuszczając bezpieczną część obozu stwierdził: „Tutaj jesteśmy niepotrzebni” a żegnając się wyjaśniał ks. Franciszkowi Salezemu Korszyńskiemu (1893, Ręczno - 1962, Otwock), późniejszemu włocławskiemu biskupowi pomocniczemu: „Decyzję podejmuję w pełni świadomości ofiary z własnego życia”. Ks. Bernardowi Czaplińskiemu (1908, Grabów - 1980, Starogard Gdański), który również dostąpił potem zaszczytu posługi biskupiej, jako sufragan chełmiński, uzupełnił: „Wiesz, ja już stamtąd nie wrócę, ale tam nas potrzebują”…

Wkrótce zaraził się sam.

O. Urbański tak wspominał ostatnie jego chwile:

Było to w samą uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie. Akurat powróciła mi przytomność po dwutygodniowym stanie nieprzytomności w wysokiej gorączce tyfusu plamistego. Dowiedziałem się, że o. Hilary leży nieprzytomny w jednym z sąsiednich bloków. Czołgając się przy ścianie bloku z wielkim trudem dotarłem do jego łóżka.

‘Przeor!… ’

‘Ojcze przeorze’ - wołam do niego coraz głośniej.

Ale on już ani się nie poruszył, ani nawet powiek nie otworzył. Oddychał tylko powoli i z trudem. Leżący obok niego ludzie z trudem poinformowali mnie, że ten człowiek, do którego zwracam się dziwnym wezwaniem ‘przeor’ już od pięciu dni leży nieprzytomny.

Czerwona kreska wykresu gorączki od kilku dni przekraczała 40 stopni.

Na drugi dzień już o. Hilarego tam nie spotkałem”.

Apostołował wśród zarażonych 21 dni. Do Pana odszedł owego 25.iii.1945 r., dzień wspomnienia Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, na miesiąc przed końcem działań wojennych i wyzwoleniem 29.iv.1945 r. obozu przez wojska amerykańskie.

Wcześniej do Pana odeszli Stefan Wincenty Frelichowski, br. Dominik Józef Zapłata oraz kleryk Jerzy Stanisław Musiał.

Współwięzień, Adam Kozłowiecki (1911, Huta Komorowska - 2007, Lusaka), jezuita, późniejszy kardynał i metropolita LusakiZambii, wspominał:

Dzisiaj (25 marca) zmarł na tyfus o. H. Paweł Januszewski (karmelita), jeden z tych bohaterów, którzy dobrowolnie zgłosili się do posługi chorym…

Trudno mi rozpisywać się nad ich decyzją… jednym słowem mogę określić ich decyzję: bohaterstwo. Prawdziwa miłość bliźniego. Zamykając się z zarażonymi na izolowanych blokach, aby pielęgnować biedne chore ciała i ratować dusze… narażając się prawie na pewną śmierć. To co przeszliśmy w ciągu tych pięciu dat, mogło zabić wszelkie wyższe ideały. Bezwzględna walka o byt mogła u wielu wyrobić wstrętny egoizm i obojętność dla drugich. Lecz ci bohaterowie są jawnym dowodem, że idea miłości bliźniego, rzucona przed dwoma tysiącami lat przez Chrystusa, to nie mrzonka, ale idea realna, która zwycięża nawet tam, gdzie największa panuje nienawiść.

Sługa Boży o. Hilary jest wspaniałym przykładem, jak dobrem można zwyciężać złoAdam Kozłowiecki, „Ucisk i strapienie.

Ciało spalono w obozowym krematorium.

Beatyfikowany został 13.vi.1999 r. w Warszawie, przez Jana Pawła II, w gronie 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej, wśród których znalazł się także br. Dominik Józef Zapłata. Wcześniej Jan Paweł II beatyfikował Stefana Wincentego Frelichowskiego, natomiast kleryk Jerzy Stanisław Musiał jest dziś Sługą Bożym (łac. Servus Dei) w procesie beatyfikacyjnym.

12 lat wcześniej, 10.vi.1987 r., podczas trzeciej pielgrzymki do Ojczyzny, na krakowskich Błoniach Jan Paweł II tak modlił się słowami wielkiego jezuity, Piotra Skargi (1536, Grójec - 1612, Kraków):

Patrzę na Kraków. Mój Kraków, miasto mojego życia. Miasto naszych dziejów. I powtarzam słowa modlitwy, która codziennie wraca na moje wargi:

Boże, RządcoPanie narodów, z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać’ - słowa wielkiego Piotra Skargi, którego szczątki doczesne spoczywają w krakowskim kościele świętych Piotra i Pawła.

I dalej: ‘Dziękujemy Ci za to, że ojców naszych wyprowadziłeś z rąk ciemiężców, najeźdźców i nieprzyjaciół. że po latach niewoli obdarzałeś nas na nowo wolnością i pokojem’.

I teraz znowu - ‘Teraz, kiedy tyle sił potrzeba narodowi, aby zachować wolność, prosimy Cię, Boże: napełnij nas mocą Twojego Ducha. Uspokój serca, dodaj ufności w Twoją miłość. Wzbudź w narodzie chęć do cierpliwej walki o zachowanie pokoju i wolności. Spraw, abyśmy co dzień stawali się zdolni własnymi rękami i społeczną solidarnością, wpatrzeni w tajemnicę Twojego Krzyża, budować naszą wspólną przyszłość.

Boże, niech Duch Święty zmienia oblicze naszej ziemi i umacnia Twój lud. Niech nam pomaga zachować Twoje królestwo w życiu osobistym i rodzinnym, w życiu narodowym, społecznym, państwowym.

Chroń nas przed egoizmem indywidualnym, rodzinnym, społecznym. Nie pozwól, żeby mocniejszy gardził słabszym. Broń nas przed nienawiścią i uprzedzeniem wobec ludzi innych przekonań. Naucz nas zwalczać zło, ale widzieć brata w człowieku, który źle postępuje i nie odbierać mu prawa do nawrócenia. Naucz każdego z nas d ostrzegać własne winy, byśmy nie zaczynali dzieła odnowy od wyjmowania źdźbła z oka brata.

Naucz nas widzieć dobro wszędzie tam, gdzie ono jest; natchnij nas zapałem do ochraniania go, wspierania i bronienia z odwagą.

Zachowaj nas od uczestniczenia w zakłamaniu, które niszczy nasz świat. Daj odwagę życia w prawdzie.

Obdarzaj nas chlebem codziennym. Błogosław naszej pracy.

BOże, RządcoPanie narodów!’

Czy tę modlitwę wznosił również o. Hilary? Nie wiemy. Ale mamy prawo przypuszczać, że tak. I kiedy przyszła godzina próby, konieczność dania świadectwa „cierpliwej walki o zachowanie pokoju i wolności”, nie zawahał się. Oddał swe życie i dziś możemy dziękować Bogu, że „wyprowadził [nas] z rąk ciemiężców, najeźdźców i nieprzyjaciół. że po latach niewoli obdarzył nas na nowo wolnością i pokojem”.

Za wstawiennictwem o. Hilarego prosimy pokornie, by „wolność i pokój” trwały jak najdłużej…

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Popatrzmy na trzy-częściowy film o o. Hilarym Pawle Januszewskim:

  • cz. I:
    o. HILARY JANUSZEWSKI, reż. Małgorzata Pabis, cz. I; źródło: www.youtube.com
  • cz. II:
    o. HILARY JANUSZEWSKI, reż. Małgorzata Pabis, cz. II; źródło: www.youtube.com
  • cz. III:
    o. HILARY JANUSZEWSKI, reż. Małgorzata Pabis, cz. III; źródło: www.youtube.com

Popatrzmy na film o KL Dachau (po niemiecku):

  • KZ DACHAU; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy też słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II; Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad słowami Ojca św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

oraz jego homilią z 19.vi.1987 r. z Krakowa:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap - mapa życia błogosławionego

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

norweskich:

włoskich: