MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. JERZY KASZYRA
(1904, Aleksandrowszczyzna – 1943, Rosica)
męczennik

patron: ojców marianów, Białorusi

wspomnienie: 18 lutego

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. JERZY KASZYRA: ok. 1935; źródło: marianie.pl
  • bł. JERZY KASZYRA: ok. 1935; źródło: pl.wikipedia.org
  • bł. JERZY KASZYRA: współczesna stylizacja; źródło: www.tuttocollezioni.it
  • bł. ANTONI LESZCZEWICZ i bł. JERZY KASZYRA: obraz, kościół w Rosicy(?); źródło: thedivinemercy.org
  • KOŚCIÓŁ pw. ŚWIĘTEJ TRÓJCY: Leonpol; źródło: www.radzima.org
  • DRUJA: klasztor, lata 1930-te; źródło: druja.blog.onet.pl
  • KOŚCIÓŁ pw. PRZENAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY: Rosica, przed zniszczeniem, lata 1930-te; źródło: www.padrimariani.org
  • KOŚCIÓŁ pw. PRZENAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY: Rosica, stan obecny; źródło: www.skyscrapercity.com
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ: Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ: PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW: witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ: ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl

Urodził się 4.iv.1904 r. w niewielkiej wsi Aleksandrowszczyzna (Aleksandryna), ok. 10 km na południowy–zachód od Leonpolaok. 15 km na północ od Mior, w powiecie dziśnieńskim, w guberni wileńskiej (ros. Виленская губерния) zaborczego imperium rosyjskiego, na dalekich północno–wschodnich Kresach byłej przedrozbiorowej Rzeczypospolitej.

Rodzice, Tadeusz i Maria, należeli do Kościoła prawosławnego i ochrzcili syna w po­bliskiej cerkwi (prawdopodobnie w cerkwi pw. Świętej Trójcy w Leonpolu albo w cerkwi w Miorach). Niebawem aliści, bo w 1907 r., matka przeszła na katolicyzm. Miało to miejsce w parę lat po tzw. tolerancyjnym ukazie” cara Mikołaja II Romano­wa (1868, Sankt Petersburg – 1918, Jekaterynburg), z 30.iv.1905 r., umożliwiającym konwersję z prawo­sławia na inne wyznania. Wówczas ok. 230 tys. Rusinów powróciło do katolickiej wiary unickiej, do której przed wiekami, bo 15.xii.1596 r., mocą tzw. Unii brzeskiej, czyli decyzji synodu krajowego w Brześciu Litewskim, akces zgłosili ich przodkowie. Uznali papieża za głowę Kościoła i przyjęli dogmaty Kościoła katolickiego, zachowując wszelako liturgiczny ryt bizantyjski.

I to dla nich, dla lokalnej ludności Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko–białoruskiego, założyciel Leonpola, Mikołaja Tadeusza Łopacińskiego (1715, Łopacin – 1778, Leonpol), wojewoda brzeskolitewski, wybudował w latach 1774‑82 drewnianą cerkiew pw. Świętej Trójcy.

Po rozbiorach Rosjanie zaczęli realizować politykę przymusowej, siłowej konwersji ludności unickiej na prawosławie. Na terenach włączonych bezpośrednio do Rosji, a tak się stało z rodzinnymi stronami Jerzego, zakończono ją 12.ii.1839 r. na synodzie w Połocku. Car Mikołaj I Romanow (1796, Carskie Sioło – 1855, Sankt Petersburg) „unieważnił” wówczas postanowienia Unii brzeskiej, a wszystkie parafie i diecezje unickie, znajdujące się na terenie zaboru rosyjskiego, włączono do struktur formalnie do prawosławia.

Tak stało się też w Leonpolu, acz ówczesny właściciel z rodu Łopacińskich protesto­wał, w efekcie czego na kilka lat (1842‑5) zaborcze władze carskie zarekwirowały jego majątek…

Podobnie było w niedalekich Miorach, gdzie historia „kościoła, cerkwi prawosławnej i unickiej, klasztoru i monasteru miorskich [była] niezmiernie zagmatwana i niejasna”, jak pisał w 1930 r. w „Historji powiatu brasławskiego” Otton Hedemann (1887, Mińszczyzna – 1937, Wilno), wydaje się wszelako, że wspólnota unicka powstała tam ok. 1690 r. na miej­scu dawnej cerkwi prawosławnej. Prawie półtorej wieku później, w 1832 r., po pow­staniu listopadowym, rosyjskie władze zaborcze zmusiły ludność unicką do przejścia na prawosławie.

Do przejścia na prawosławie zmuszeni zostali także przodkowie Jerzego.

Przez kolejne dziesięciolecia rosyjski zaborca nie dozwalał na powrót do wiary katolickiej, dopiero wspomniany ukaz carski to umożliwił. Powrót matki Jerzego do katolicyzmu — choć niekoniecznie do wiary unickiej, bowiem Kościół ten został przez Rosjan pozbawiony jakichkolwiek podstaw materialnych, Rusini wstępowali więc do łacińskiego Kościoła rzymsko–katolickiego — był więc powrotem do źródeł…

Początkowo nie miało to jednak wielkiego wpływu na wybory Jerzego, bowiem oboje rodzice zmarli wcześnie, a jego wychowaniem zajęli się bliscy krewni — prawosławni — mieszkający i pracujący w niewielkim majątku Bohdanowo, ok. 4 km od Aleksandrowa, na rzeką Mierycą (lewym dopływem rzeki Dźwina), wyposażonym w młyn, dziś już — jak się wydaje — nieistniejącym. Jerzy wychowywany był więc w duchu religii prawosławnej, aczkolwiek w ścisłym kontakcie ze społecznościami katolickimi (właściele majątku byli Polakami, katolikami).

Ukończył wówczas tylko trzy lata nauki w szkole powszechnej, prawdopodobnie w szkółce prowadzonej przy majątku, albo przy parafii, w Leonpolu.

Mając 18 lat poszedł w ślady matki i 22.x.1922 r. przeszedł na katolicyzm.

Zwrócił wówczas na niego uwagę młody zakonnik Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (łac. Congregatio Clericorum Marianorum ab Immaculata Conceptionis Beatissimae Virginis Mariae – MIC), czyli marianów, ks. Witalis Chamionek (1899, Bojarszczyzna – 1971, Skórzec), „syn ziemi witebskiej. Duszpasterz wędrowny. Zawsze w drodze i pieszo […] (słowo Boże głosił po białorusku)podpis pod portretem, klasztor, Druja, ówczesny wikariusz parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w miasteczku Druja, na lewym brzegu Dźwiny, ok. 20 km na zachód od majątku Bohdanowo.

Dwa lata później, w 1924 r., Jerzy zgłosił się do nowego seminarium marianów w Drui, podówczas wchodzącej w skład tzw. Ziemii Wileńskiej, 13.iv.1922 r. — mocą ustawy z 6.iv.1922 r. — wcielonej do Polski (później, w 1926 r., przeształconej w woj. wileńskie Rzeczpospolitej).

Marianie przeżywali wówczas, pod kierownictwem bł. Jerzego Bolesława Matulewicza (1871, Lugine – 1927, Kowno), generała marianów i biskupa wileńskiego (do 1925 r.), swój okres wielkiej odnowy. Jednym z przejawów wielkiej aktywności Zgromadzenia było założenie w 1923 r. klasztoru i seminarium w Drui, na pograniczu wielu kultur (białoruskiej, polskiej, litewskiej, łotewskiej i rosyjskiej, a także żydowskiej) i religii. Wybierając miejsce nowej instytucji bp Matulewicz miał szczególnie na uwadze najsłabszą — choć najliczebniejszą — bo pozbawioną elit społeczność białoruską. Dlatego już rok później, w 1924 r., rozpoczęło działalność gimnazjum im. Stefana Batorego. Jego dyrek­torem został o. Andrzej Cikoto (1891, Tupalszczyzna – 1952, Ozierłag), późniejszy przełożony generalny marianów, a jednym z nauczycieli — o. Witalis Chamionek.

Jednym z pierwszych natomiast uczniów nowo otwartego gimnazjum został dworski chłopak ‑ Jerzy. Szybko zaczął nadrabiać braki w wykształceniu. Musiał być zdolnym chłopcem skoro już vi.1925 r. ukończył czwartą klasę 8‑letniego gimnazjum. Tuż przed tym poprosił o przyjęcie do Zgromadzenia…

Rok później, 2.viii.1926 r., złożył pierwszą profesję zakonną i rozpoczął roczny nowicjat, dalej kontynuując nauki gimnazjalne.

Mieszkał już wówczas w słabo ogrzewanych, wilgotnych, niedawno przejętych pomieszczeniach klasztornych. Pracował fizycznie przy naprawach i dostosowaniu budynków do życia zakonnego…

W 1929 r., po 8 klasach nauki gimnazjalnej zdał, w wieku 25 lat, maturę. Po niej został skierowany na studia wyższe. Przez dwa lata studiował filozofię na Papieskim Uniwersytecie Świętego Tomasza z Akwinu (łac. Pontificia Universitas Studiorum a Sancto Thoma Aquinate in Urbe), zwanym „Angelicum”, w Rzymie.

Mieszkał w założonym w 1925 r. przez bpa Matulewicza domu generalnym Zgromadzenia połączonym z domem studiów (wówczas na Corso Vittorio Emanuele 284). Przełożony owego Collegium Marianum w Rzymie — generałem Zgromadzenia był wówczas Litwin, Piotr Franciszek Buczys (1872, Szyłgala – 1951, Rzym) — zanotował: „Powołanie jego jest pewne. Zgromadzeniu jest oddany. Pobożność jego jest głęboka i szczera. Ogromnie pracowity, nie traci czasu. Jest spokojny, zrównoważony, towarzyski, poważny i pokorny. Wszyscy go lubią, choć trochę żartują z jego powolności”.

Jesienią 1931 r. Jerzy powrócił do Polski i rozpoczął kurs teologii w Wilnie, zamieszkując w tamtejszym seminarium duchownym, połączonym instytucjonalnie z wydziałem teologicznym wileńskiego Uniwersytetu im. Stefana Batorego.

W 1935 r. studia ukończył z tytułem magistra. Zaraz potem nastąpiło zwieńczenie wielu lat nauki i kształcenia. 20.vi.1935 r., w uroczystość Bożego Ciała, przyjął mianowicie w Wilnie, prawdopodobnie w akademickim kościele pw. św. Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła i Ewangelisty święcenia kapłańskie. Udzielił mu ich zapewne metropolita wileński, abp Romuald Jałbrzykowski (1876, Łętowo‑Dębie – 1955, Białystok). Na pry­micyjnym obrazku zamieścił słowa św. Tomasza z Kempis (ok. 1380, Kempen – 1471, Zwolle): „Uczyniłeś miłosierdzie nad sługą Twoim ponad wielkie oczekiwanie i okazałeś mi łaskę i przyjaźń swoją nad wszelką moją zasługęO naśladowaniu Chrystusa”, III.10.2.

Zaraz potem został przełożonym nowo otwartego domu studiów dla mariańskich kleryków seminarium w Wilnie.

Po roku został wezwany do Drui, w rodzinne strony, gdzie rozpoczął posługę jako kierownik juwenatu (szkoły dla kandydatów do Zgromadzenia) oraz prefekt gimnazjum im. Stefana Batorego. Młodzi wówczas wychowankowie zapamiętali go jako ufającego ludziom, przyjaznego, spokojnego i pogodnego zakonnika i kapłana…

30.vi.1938 r. wojewoda wileński, Ludwik Bociański (1892, Pleszew – 1970, Londyn), prawdopodobnie mason, zwolennik przymusowej polonizacji Wileńszczyzny, wydał decyzję zabraniającą Jerzemu i kilku innym księżom białoruskim przebywania w strefie przygranicznej, w związku z prowadzeniem „białoruskiego stylu pracy duszpasterskiej”. Nie czekając na decyzję hierarchii duchownej — co wynikało z nakazów prawa — po trzech tygodniach siłą deportował Jerzego i trzech innych marianów i wywiózł ich z Drui.

Jerzy został wówczas, mocą decyzji władz zakonnych, przełożonym klasztoruRaśnejpowiecie brzeskim, założonego w 1753 r., zamkniętego przez rosyjskiego zaborcę w 1864 r. w trakcie kasat po powstaniu styczniowym i przywróconego marianom po odzyskaniu przez Rzeczpospolitą niepodległości w 1918 r.

Miał tam posługiwać przez trzy lata. Ale nadszedł 1939 r. i kolejny IV rozbiór Polski.

Do Raśnej zaczęło napływać wielu marianów uciekających przed atakującymi z zachodu Niemcami. Ale 17.ix.1939 r. Rzeczpospolitą od wschodu zaatakowali Rosjanie i wkrótce dotarli nad Bug. Jedną z pierwszych decyzji zrabowali majątek ziemski należących do marianów w Raśni… Zakonnicy zaczęli się więc przemieszczać z powrotem, na zachód, w stronę okupowanej przez Niemców części Polski…

Tak też uczynił i Jerzy, opuszczając Raśnię (klasztor został w 1944 r. spalony i dziś już nie istnieje) i przenosząc się do klasztoruSkórcu k. Siedlec, w którym marianie posługiwali już od 1710 r. (z przerwą, po kasatach rosyjskiego zaborcy, od 1864 r. do odzyskania niepodległości w 1918 r.). Ale już niecały miesiąc później, w x.1939 r., postanowił przedostać się na tereny Litwy, która acz początkowo ogłosiła neutralność to 22.x.1939 r. de‑facto wzięła udział w rozbiorze Rzeczpospolitej anektując Wilno i okolice.

Z Litwy było Jerzemu bliżej rodzinnych strony, bliżej Drui…

Jak się miało okazać pobyt na Litwie, w klasztorzeKalwarii Żmudzkiej, przedłużył się do prawie dwóch lat. Czas wykorzystał by wyuczyć się m.in. na pamięć tekstu Mszy św. wspólnej o Matce Bożej, aby w więzieniu, czy na zesłaniu — czego się spodziewał — móc sprawować Eucharystię…

Przydać się to miało rzeczywiście, w niezwykłych, dramatycznych okolicznościach…

15.vi.1940 r., gdy Litwę zajęli Rosjanie, przebywał więc w Kalwarii. Nie wrócił wówczas do Drui, bo Rosjanie rozgrabili mienie klasztorne. Zaczęły się nękania pozostałych zakonników, nakładanie wysokich podatków, utrudnianie posługi…

W Kalwarii był też i rok później, 22.vi.1941 r., gdy jeden okupant, Niemcy, zaatakował drugiego, Rosjan.

I nie powrócił natychmiast po zajęciu Drui przez Niemców, w ostatnim bowiem dniu okupacji rosyjskiej, w trakcie panicznej ucieczki, Rosjanie zamordowali przełożonego tamtejszego klasztoru, o. Eugeniusza Kuleszę (1891, Warszawa – 1941, Łupanty)

Kłótnia między zaborcami i wybuch wojny rosyjsko–niemieckiej miały też nieocze­kiwane konsekwencje, a mianowicie ułatwiły — w pierwszym okresie czasu, po wygnaniu Rosjan — działalność duszpasterską na terenach uprzednio przez nich okupowanych. Zmieniły się granice i po raz pierwszy od ponad 20 lat słowo Boże mogło dotrzeć poza dawną granicę Rzeczypospolitej, ustaloną w ramach tzw. traktatu ryskiego18.iii.1921 r. Pozbawieni praw katolicy, pozostawieni owym traktatem poza granicami Polski, na prawym brzegu Dźwiny, uzyskali — na bardzo krótko — możliwość kontaktu z katolickimi kapłanami i zakonnikami.

Nawiązali go i w 1941 r. poprosili o przywrócenie posługi duszpasterskiej. Metropolita wileński, abp Jałbrzykowski, wyraził zgodę. Dawną granicę polsko–rosyjską jako pierwsze przekroczyło 16 sióstr Zgromadzenia Sióstr Służebnic Jezusa w Eucharystii (łac. Congregatio Sororum Ancillarum Jesu in Eucharistia – SJE) — eucharystek — założonego w 1923 r. przez abpa Matulewicza, które podjęły się katechizacji w tamtejszych wsiach. Niedługo potem także i marianie podjęli pracę misyjną i posługę w odległej o ok. 35 km na północny–wschód — w linii prostej — od Drui, i o ok. 80 km — drogą przez most na Dźwinie w miasteczku Dryssa — wiosce Rosica.

Misjonarze objęli kościół pw. Świętej Trójcy w Rosicy, który od 1917 r. do 1941 r., czyli do początków okupacji niemieckiej, stał — na mocy decyzji rosyjskiego zaborcy — zamknięty. Późniejsza przełożona generalna ss. eucharystek Józefa Żuk wspominała po latach: „Dorośli przychodzili na nauki wieczorem i słuchali ich 2‑3 godziny. W tym samym czasie inna siostra w drugim domu lub pokoju uczyła młodzież. Kiedy kurs nauczania dobiegał końca, przyjeżdżali księża i przyjmowali egzamin. Nazajutrz rano spowiadali, chrzcili, udzielali ślubów i odprawiali Mszę św., w której brała udział cała wieś, razem z siostrami przyjmując Komunię św. Po wspólnym posiłku mieszkańcy ze łzami i śpiewem pieśni ‘Jezu, nie opuszczaj nas’, albo ’Serdeczna Matko’ żegnali misjonarzy, wyruszających do następnego punktu katechetycznego. I znów ludzie z radością przyjmowali siostry pod swój dach, dzieląc się z nimi dosłownie ostatnim kawałkiem czarnego chleba…

Rosica stała się centrum działalności misyjnej na okolice. Od początku kierował nią o. Antoni Leszczewicz (1890, Abramowszczyzna – 1943, Rosica). Współpracowali z nim ojcowie marianie: wikariusz Feliks Czeczott (zm. 1981, Warszawa) i Władysław Łaszewski (zm. 1961, Skórzec?) oraz ówczesny kleryk Henryk Tomaszewski (1914, Żyrardów – 2004, Kurytyba). Ten ostatni, późniejszy misjonarz w Brazylii, wiele lat po wydarzeniach napisał książkę „Męczennicy z Rosicy”, w której opisał owe brzemienne czasy…

I właśnie wtedy, w vii.1942 r., do Drui, w rodzinne strony, powrócił o. Jerzy Kaszyra i dowiedział się o misji o. Leszczewicza

Natychmiast udał się do Rosicy. Okazał się szczególnie cennym współpracownikiem, posługiwał się bowiem biegle zarówno językiem białoruskim jak polskim i rosyjskim.

Czasy były coraz bardziej niespokojne. Początkowe sukcesy inwazji niemieckiej zamieniły się w wojnę pozycyjną, a po klęsce 2.ii.1943 r. pod Stalingradem w powolny odwrót z Rosji. Niepowodzenia Niemców na froncie uaktywniły rosyjską partyzantkę na zapleczu. Niemcy reagowali coraz bardziej brutalnie, często stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej, której ofiarą padali mieszkańcy całych wiosek…

Pod koniec 1942 r., przed świętami Bożego Narodzenia, zaczęły się pojawiać pierwsze sygnały o niemieckich przygotowaniach do akcji odwetowych. Dotarły m.in. do domu mariańskiego w Drui. W okolicy gromadziły się oddziały wojskowe. Obawiając się o los pozostawionych poza Dźwiną współ–braci i współ–siostry opat klasztoru marianów i matka generalna eucharystek (7 z nich przebywało w Drui) poprosili więc misjonarzy w Rosicy o powrót do Drui. Ci nie wyrazili zgody…

Niemieckie przygotowania zakończyły się w ii.1943 r. i rozpoczęła się akcja pacyfikacyjna niem. Operation Winterzauber (pl. Czar Zimy), dowodzona przez niem. Höhere SS‑ und Polizeiführer (pl. Wyższy Dowódca SS i Policji) na froncie północnym i w niem. Reichskommissariat Ostland (pl. Komisariat Rzeszy Wschód), SS‑Obergruppenführera Fryderyka (niem. Friedrich) Jeckelna (1895, Hornberg – stracony w 1946, Ryga), mająca na celu stworzenie 40 km pustego pasa rozgraniczającego terytorium Łotwy od Rosji. Udział w niej wzięły, oprócz dowódczych jednostek niemieckich niem. Einsatzgruppen (pl. Grupy Operacyjne), spore siły łotewskie, dowodzone przez Waldemara (łot. Voldemārs) Veissa (1899, Ryga – 1944), jednego z dowódców łotewskiej 19 Dywizji Grenadierów SS (pierwsze łotewskie ochotnicze oddziały walczące po stronie Niemców powstały już w 1941 r., na bazie których — uzupełnionych o dodatkowy nabor — na wiosnę 1943 r. utworzono łotewski legion SS), a także jednostki litewskie, estońskie i ukraińskie.

Tuż przed operacją Niemcy zajęli klasztor w Drui, zmuszając marianów do jego opuszczenia, i instalując w nim swój sztab. Dla zakonników stało się oczywis­te, że akcja pacyfikacyjna rozpocznie się niebawem. Do Rosicy udał się wówczas z ostatnią misją wspomniany kleryk Henryk Tomaszewski. Ale ani o. Leszczewicz, ani o. Jerzy, ani nawet siostry eucharystki nie chcieli opuścić swojej owczarni. 14.ii.1943 r. kleryk Tomaszewski odbył rozmowę z o. LeszczewiczemDryssie nad Dźwiną, najbliższym miasteczku rejonowym, gdzie nie było kapłana i gdzie o. Antoni odprawiał właśnie niedzielną Mszę św. O. Leszczewicz powiedział wówczas: „Ja muszę wrócić. Tam są ludzie. I prócz tego zostawiłem w kościele Przenajświętszy Sakrament. Nie mogę dopuścić, by Go znieważali. Tam też jest ojciec Jerzy. Jak mogę go zostawić w takim nieszczęściu?

Kl. Tomaszewski przekroczył Dźwinę i powrócił do Drui. O. Antoni zawrócił do Rosicy…

Dwa dni później, 16.ii.1943 r., Niemcy, wspomagani przez zbrodnicze jednostki łotewskie, otoczyli Rosicę. Kolejno palono domostwa, dom po domu. Nad wsią rozciągnęła się czerwona łuna…

Mieszkańców zagoniono do kościoła pw. Świętej Trójcy. Tam o. Jerzy i o. Leszczewicz przygotowywali wiernych na śmierć. Udzielali sakramentów: Komunii św., spowiedzi, chrzcili dzieci, błogosławili… Także prawosławnym, od których przyjmowali wyznanie wiary…

Panował „zadziwiający”, jak to któryś ze świadków zapamiętał, spokój. Modlono się głośno, śpiewano pieśni, w co włączały się nawet najmniejsze dzieci…

Inny ze świadków zapamiętał słowa o. Leszczewicza: „Nie płaczcie” — miał mówić do przerażonych — „Pan Bóg żąda od nas ofiary, ofiary naszego życia. Musimy to życie złożyć u Jego stóp. Jedna krótka chwila i życie wieczne nas czeka. A ja was zapewniam wobec Boga, który tu z wami jest w kościele, zapewniam was w Jego imieniu, że jeśli przyjmiecie Jego wolę, otrzymacie Niebo […]. Do widzenia w Niebie!”.

Księża próbowali rozmawiać z Niemcami. Pewien sukces osiągnęli: udało się uzyskać uwolnienie sióstr eucharystek, które na plebanii zaczęły piec chleb dla uwięzionych i dla sztabu niemieckiego tam zainstalowanego.

Sami też mogli z kościoła wychodzić: nie uciekali, ale wracali przynosząc przetrzy­mywanym pożywienie i wodę. W pewnym momencie Niemcy zażądali, by kapłani wy­jechali z Rosicy. W odpowiedzi usłyszeli: „Jeżeli [wszystkich] zwolnicie to i my wrócimy do [klasztoru], a jeżeli nie, to i my chcemy pozostać z nimi. Nie zostawimy ich”…

Niemcy i Łotysze, którzy w pamięci świadków zachowywali się szczególnie brutalnie i zbrodniczo, zaczęli segregować ludność. Młodszych (głównie kobiety, bo mężczyźni już byli w partyzantce) przeznaczono do niewolniczej pracy i zagnano na stację. Stamtąd część wywieziono pociągiem do obozu Salaspis, k. miejscowości o tej samej nazwie (dawny Kirchholm — znany ze sławnej bitwy, 27.ix.1605 r., gdy wojska hetmana polnego litewskiego, Jana Karola Chodkiewicza (1560 – 1621, Chocim), pokonały armię króla szwedzkiego, Karola IX Wazy (1550, Sztokholm – 1611, Nyköping)), niedaleko Rygi, na Łotwie, a część bezpośrednio na niewolnicze roboty do Niemiec.

Starszych natomiast i dzieci zaczęto wywozić partiami, saniami, w przeciwną stronę…

Sanie szybko wracały — puste, a na horyzoncie pojawiała się łuna…

Drugiego dnia, 17.ii.1943 r., wywieziono kolejną grupę, wśród nich o. Leszczewicza. I znów na horyzoncie pojawiła się czerwona łuna. Płonęły jakieś drewniane szopy i stajnie…

Następną noc o. Jerzy spędził na modlitwie, klęcząc i leżąc pod krzyżem. Przydała się wówczas wyuczona na pamięć Msza św. do Matki Bożej

Być może zdał sobie sprawę, iż jego życie miało zostać zamknięte w ramach wyznaczonych przez dwie świątynie ufundowane w XVIII w. przez wspomnianego wojewodę brzeskolitewskiego, Mikołaja Tadeusza Łopacińskiego: cerkwię unicką pw. Świętej Trójcy w Leonpolu, gdzie był prawdopodobnie ochrzczony, i kościół pw. Świętej Trójcy w Rosicy, który acz wybudowany w 1906 r. to stał na miejscu starej, drewnianej świątyni wystawionej w 1776 r., gdzie — jak się okazało — spędzić miał ostatnią noc w życiu…

Trzeciego dnia bowiem, 18.ii.1943 r., resztę zgromadzonych, głodnych, zmarzniętych załadowano, tak jak i w poprzednie dni, na sanie. Wywieziono ich na obrzeża wsi i zamknięto w jeszcze nie spalonych drewnianych szopach…

Potem szopy oblano benzyną i naftą, podpalono i obrzucono granatami…

Bardziej sprawni próbowali uciekać przez okna płonących budynków, ale na zewnątrz czekały na nich salwy z pocisków z karabinów maszynowych…

W jednej z szop był o. Jerzy…

W ciągu trzech dni Niemcy i Łotysze pozbawili życia 1,528 mieszkańców Rosicy i okolic. Wieś zrównano z ziemią. Razem, w ramach akcji odwetowych, niemieccy i łotewscy zbrodniarze spalili kilkaset wsi. Zamordowano ok. 11,500 osób, w tym po­nad 2,100 dzieci…

Siostry eucharystki przeżyły: na prośbę o. Leszczewicza Niemcy odwieźli je wcześniej do Drui. Po kilku dniach wróciły do Rosicy, gdzie na pogorzeliskach znalazły szczątki zwęglonych ciał, a wśród nich rękę … z różańcem.

Niebawem do Rosicy powrócili Rosjanie. Natychmiast zamknęli kościół pw. Świętej Trójcy, który przez następne z górą 45 lat wykorzystywany był jako klub, stajnia, magazyn, młyn… Dopiero w 1988 r. został zwrócony Kościołowi katolickiemu. Wówczas, po przemianach roku 1989 r., jedna z eucharystek, s. Paulina Łatyszkiewicz, zanotowała: „Jestem głęboko przekonana, że zmiany, jakie zachodzą teraz na tej ziemi, że wolność religijna i odrodzenie wiary, dane dlań przez Boga są także wynikiem męczeńskiej śmierci tych księży”.

Remont świątyni trwał 12 lat. 20.viii.2000 r. została ponownie konsekrowana przez pierwszego w historii ordynariusza witebskiego, bpa Władysława Blina (ur. 1954, Świdwin)

Rok wcześniej, 13.vi.1999 r., św. Jan Paweł II (1920, Wadowice – 2005, Watykan) wyniósł w Warszawie na ołtarze 108 męczenników za wiarę z czasów II wojny światowej. Wśród nich znajdowało się dwóch mariańskich kapłanów: Jerzy Kaszyra i Antoni Leszczewicz

W bulli „Incarnationis Mysterium” z 1998 r., ogłaszającej Wielki Jubileusz Roku 2000, św. Jan Paweł II pisał:

Świadectwem prawdy chrześcijańskiej miłości – zawsze czytelnym, dziś jednak szczególnie wymownym – jest pamięć o męczennikach. Niech ich świadectwo nie będzie zapomniane. Głosili oni Ewangelię, oddając życie dla miłości. Zwłaszcza w naszej epoce męczennik jest znakiem owej największej miłości, w której zawierają się wszystkie inne wartości. Jego życie jest odblaskiem wzniosłych słów Chrystusa, wypowiedzianych na krzyżu: »Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią«Łk 23, 34. Człowiek wierzący, traktujący poważnie swoje chrześcijańskie powołanie, w którym męczeństwo jest możliwością zapowiedzianą już w Objawieniu, nie może usunąć tej perspektywy z horyzontu własnego życia […]

[XX] stulecie […] wydało bardzo wielu męczenników […] Ludzie z wszystkich warstw społecznych cierpieli za wiarę, płacąc krwią za przynależność do Chrystusa i do Kościoła lub znosząc odważnie wieloletnie więzienia i różnorakie udręki, aby nie poddać się naciskom ideologii, która przerodziła się w bezlitosną dyktaturę. Z psychologicznego punktu widzenia męczeństwo jest najwymowniejszym dowodem prawdziwości wiary, która może nadać ludzkie o blicze nawet najbardziej gwałtownej śmierci i ujawnia swe piękno podczas najokrutniejszych prześladowań.

Napełnieni obficie łaską […] możemy głośniej śpiewać Ojcu hymn wdzięczności: Te mar­tyrum candidatus laudat exercitusTe Deum (pl. lud. Tobie hołdy nieść pośpiesza męczenników orszak biały). Tak, oto jest orszak tych, którzy ‘opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybieliliAp 7, 14. Dlatego Kościół wszędzie na ziemi musi pozostać zakorzeniony w ich świadectwie i pieczołowicie chronić pamięć o nich. Oby Lud Boży, umocniony przykładem tych autentycznych mistrzów wiary — ludzi wszystkich pokoleń, jezyków i narodowości — przekroczył z ufnością próg trzeciego tysiąclecia. Podziw dla męczenników niech łączy się w sercach wiernych z pragnieniem naśladowania — z pomocą łaski Bożej — ich przykładu, gdyby wymagały tego okoliczności”.

Zaiste, wielkie to zadanie: „pozostać zakorzenionym w ich świadectwie i pieczołowicie chronić pamięć o nich”, pamięć o o. Jerzym i o. Antonim. Wielkie i trudne, ale dlatego warte podjęcia…

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Obejrzyjmy film „Pomocnicy śmierci” o tragedii na pograniczu białorusko-łotewskim z lat II wojny światowej

  • POMOCNICY ŚMIERCI; źródło: www.tvp.pl

Popatrzmy też na krótką impresję o dawnej Drui:

  • DRUJA - ZAPOMNIANE MIASTECZKO; źródło: www.youtube.com

Obejrzyjmy etiudkę o polskich świętych i błogosławionych wyniesionych na ołtarze przez Jana Pawła II:

  • POLSCY ŚWIĘCI i BŁOGOSŁAWIENI WYNIESIENI do CHWAŁY OŁTARZY przez JANA PAWŁA II; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy też słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II - Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad bullą św. Jana Pawła IIIncarnationis mysterium” z 1998 r.:

a także nad homilią beatyfikacyjną św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap - mapa życia błogosławionego

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

angielskich:

norweskich:

włoskich: