MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneMATKA BOŻA NIEUSTAJĄCEJ POMOCYLOGO PORTALU

Rzymskokatolicka Parafia
pod wezwaniem św. Zygmunta
05-507 Słomczyn
ul. Wiślana 85
dekanat konstanciński
m. i gm. Konstancin-Jeziorna
powiat Piaseczno

św. ZYGMUNT: kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własneśw. ZYGMUNT: XIX w., feretron, kościół św. Zygmunta, Słomczyn; źródło: zbiory własne

Valid XHTML 1.0 Strict

108 polskich męczenników II wojny św.
tutaj

bł. ANTONI LESZCZEWICZ
1890, Abramowszczyzna – ✟ 1943, Rosica
męczennik

patron: ojców marianów, Białorusi

wspomnienie: 17 lutego

wszyscy nasi święci
tutaj

Łącza do ilustracji (dzieł sztuki) związanych z błogosławionym:

  • bł. ANTONI LESZCZEWICZ: ok. 1930; źródło: commons.wikimedia.org
  • bł. ANTONI LESZCZEWICZ: jako alumn, ok. 1910; źródło: www.marianie.pl
  • bł. ANTONI LESZCZEWICZ: współczesna stylizacja; źródło: www.tuttocollezioni.it
  • bł. ANTONI LESZCZEWICZ i bł. JERZY KASZYRA: obraz, kościół w Rosicy(?); źródło: thedivinemercy.org
  • KOŚCIÓŁ św. JOZAFATA: ok. 1925, Harbin, Mandżuria (dziś już nieistniejący); źródło: sinoforum.pl
  • DRUJA: klasztor, lata 1930-te; źródło: druja.blog.onet.pl
  • KOŚCIÓŁ pw. PRZENAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY: Rosica, przed zniszczeniem, lata 1930-te; źródło: www.padrimariani.org
  • KOŚCIÓŁ pw. PRZENAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY: Rosica, stan obecny; źródło: www.skyscrapercity.com
  • CHRYSTUS wśród 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - BAJ, Stanisław (ur. 1953, Dołhobrody), 1999, obraz beatyfikacyjny, Licheń; źródło: picasaweb.google.com
  • KAPLICA 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - Licheń; źródło: www.lichen.pl
  • MĘCZENNICY II WOJNY ŚWIATOWEJ - PIETRUSIŃSKI Paweł (), pomnik, 2004, brąz, granit, wys. 190 cm (z cokołem 380 cm), kościół św. Jana Chrzciciela, Szczecin; źródło: www.szczecin.pl
  • 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW - witraż, Kaplica Matki Bożej, Świętych i Błogosławionych Polskich, kościół św. Antoniego Padewskiego, Lublin; źródło: www.antoni.vgr.pl
  • POCHÓD 108 POLSKICH MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ - ŚRODOŃ, Mateusz (), w trakcie tworzenia, kaplica Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa; źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl
  • 108 POLSKICH BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW - witraż, Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia, Tarnowiec; źródło: www.sanktuariumtarnowiec.parafia.info.pl

Urodził się 30.ix.1890 r. we wsi Abramowszczyzna (Wileńszczyzna, dziś Białoruś) w rodzinie Jana i Karoliny z domu Sadowskiej.

Sakrament Chrztu św. przyjął (zapewne) w parafialnym kościele pw. Świętej Trójcy w Wojstomiu…

Początkowo uczył się w lokalnej szkole w Wojstomiu (dziś Białoruś). Gimnazjum kończył w Sankt Petersburgu.

W 1909 r. wstąpił do seminarium duchownego archidiecezji mohylewskiej (ówczesny ordynariusz siedzibę miał w Petersburgu).

Święcenia kapłańskie uzyskał 13.iv.1914 r. (z rąk ordynariusza mohylewskiego abpa Wincentego Kluczyńskiego (1847, Szarkowszczyzna – 1917, Mohylew), lub jego ówczes­nego sufragana Jana Feliksa Cieplaka (1857, Dąbrowa Górnicza – 1926, Passaic, USA)).

W owych latach archidiecezja mohylewska obejmowała w zasadzie całe terytorium Rosji carskiej (a później Rosji Sowieckiej), z wyjątkiem dawnych ziem Rzeczypospolitej, dziwić więc nie powinno, że nowi kapłani byli wysyłani przez ordynariuszy w bardzo nieraz odległe miejsca do posługi duszpasterskiej. Tak też stało się z Antonim i zaraz po święceniach wyjechał na wschód, do Irkucka na Syberii, niedaleko j. Bajkał.

Irkuck w owych latach był siedzibą kto wie czy nie największej parafii na świecie. W sercach parafian ciągle jeszcze żywa była postać o. Krzysztofa Szwernickiego (1812, Worpuniany – 1894, Irkuck), marianina, byłego więźnia warszawskiej Cytadeli (5 lat) i zesłańca syberyjskiego, który po upłynięciu wyroku został dobrowolnie na Syberii służąc posługą rozrzuconym po Dalekim Wschodzie zesłańcom.

Antoni zatem, po wstępnym okresie, przez kolejne dwa lata (1915‑7) pracował, jako wikariusz i prefekt szkół, w zabajkalskim mieście Czyta. Potem udał się do Mandżurii, rozległej krainy między Syberią a Chinami, gdzie zaczął pracę jako duszpasterz polskiej kolonii (i tam żyli nasi rodacy, którzy już nie powrócili, po odbyciu kary zesłania, w rodzinne strony…).

Od 1920 r. pracował w Harbinie, dziś należącym do Chin. Osiedliło się tam wielu Polaków, pracujących przy przy budowie, a następnie eksploatacji, Kolei Wschodniochińskiej (ok. 7‑10 tys. osób). Następna grupa przybyła po rewolucji bolszewickiej. Na ich głównie potrzeby w latach 1919‑1941 w Harbinie funkcjonował konsulat Rzeczypospolitej Polskiej, działał kościół pw. św. Stanisława, a także kilka polskich szkół, w tym gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza. Antoni posługiwał w owym gimnazjum (także paru szkołach rosyjskich).

Do 1924 r. pracował w parafii św. Stanisława, po czym został proboszczem nowej polskiej parafii pw. św. Jozafata. Zbudował w niej kościół oraz plebanię. Dla biednych dzieci założył ochronkę i szkołę początkową. Pokrywał też wydatki zdolnych, ubogich gimnazjalistów.

W 1934 r. za pracę z polskimi emigrantami rząd Rzeczypospolitej nagrodził go Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Dość niespodziewanie więc dla wielu jego parafian w 1937 r. ten 47‑letni wówczas kapłan wystąpił do Prymasa Polski, Augusta kard. Hlonda (1881, Brzęczkowice – 1948, Warszawa) z prośbą o zgodę na zakończenie działalności księdza świeckiego i wstąpienie do zakonu — Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (łac. Congregatio Clericorum Marianorum ab Immaculata Conceptionis Beatissimae Virginis Mariae – MIC) — marianów…

Decyzja o porzuceniu parafialnej posługi świeckiej i wybór drogi zakonnej musiała w nim dojrzewać przez wiele lat…

Po uzyskaniu zgody przełożonych poprzez Tokio popłynął do Rzymu. Tam, w 1938 r., złożył oficjalną prośbę o przyjęcie do Zgromadzenia. Po jej uzyskaniu na krótko odwiedził nie widzianą przez ponad 20 lat rodzinę, po czym skierował się do Drui, na północno–wschodnich kresach ówczesnego państwa polskiego, w województwie wileńskim (dziś Biaroruś), gdzie pragnął odbyć swój nowicjat.

Od 1923 r., dzięki swemu odnowicielowi, bł. abpowi Jerzemu Bolesławowi Matulewiczowi (1871, Lugine – 1927, Kowno), marianie mieli tam klasztor i kościół (w której część nabożeństw odprawiana była po białorusku), oraz prowadzili białoruskie gimnazjum im. Stefana Batorego (uczył w nim m.in. pisarz Antoni Gołubiew (1907, Wilno – 1979, Kraków)).

Ale w latach 1937‑8 w Drui wybuchły lokalne konflikty o charakterze narodowym i marianie, na życzenie władz, zmuszeni zostali do czasowego opuszczenia miasteczka. Dlatego też nowicjat odbył w Skórcu k. Siedlec, w domu pw. św. Jacka, modląc się w przyklasztornym kościele Nawrócenia św. Pawła Apostoła.

Dwa miesiące po 25‑leciu święceń kapłańskich, w 1939 r., złożył pierwsze śluby zakonne…

Niedługo potem, jeszcze przed wybuchem wojny, pojechał jednak do Drui (marianie już tam wrócili), by podjąć pracę duszpasterską. Tam przeżył rosyjską agresję na Rzeczpospolitą rozpoczętą 17.ix.1939 r. Druja, po podziale terytorium Rzeczypospolitej między zaborców znalazła się w obrębie terroru rosyjskiego. Rosjanie rozgrabili mienie klasztorne i zaczęli wprowadzać politykę ateizacyjną. Zaczęło się nękanie zakonników, utrudnianie ich pracy i kontaktów z wiernymi…

Trwało to dwa lata, do wybuchu wojny między dwoma przyjaciółmi, a zarazem zaborcami, czyli Niemcami i Rosjanami. W ostatnim dniu okupacji rosyjskiej w Druji, już po niemieckiej inwazji, w dniach panicznej ucieczki Rosjan, zginął zamordowany przez Rosjan przełożony mariańskiego domu zakonnego w Drui, o. Eugeniusz Kulesza (1891, Warszawa – 1941, Łupanty).

Kłótnia między zaborcami i najazd niemiecki w 1941 r. miały i inne konsekwencje, a mianowicie ułatwiły — w pierwszym okresie czasu, po wygnaniu Rosjan — działalność duszpasterską na terenach uprzednio przez nich okupowanych. Zmieniły się granice i po raz pierwszy od ponad 20 lat słowo Boże mogło dotrzeć poza dawną granicę Rzeczypospolitej, ustaloną w ramach tzw. traktatu ryskiego z 1921 r. Pozbawieni praw katolicy, pozostawieni owym traktatem poza granicami Polski, uzyskali — na bardzo krótko — kontakt z kapłanami i zakonnikami.

I ci, którzy mieszkali tuż za Dźwiną, po rosyjskiej stronie, poprosili w 1941 r. o posługę duszpasterską. Abp wileński Romuald Jałbrzykowski (1876, Łętów–Dębie – 1955, Białystok) wyraził zgodę. Dawną granicę polsko–rosyjską jako pierwsze przekroczyło 16 sióstr Zgromadzenia Sióstr Służebnic Jezusa w Eucharystii (łac. Congregatio Sororum Ancillarum Jesu in Eucharistia – SJE) — eucharystek — założonego w 1923 r. przez abpa Matulewicza, które podjęły się katechizacji w poszczególnych wsiach. Niedługo potem także i marianie podjęli pracę misyjną i zainstalowali się w odległej o ok. 35 km na północny–wschód — w linii prostej — od Drui, i o ok. 80 km — drogą przez most na Dźwinie w miasteczku Dryssa — wiosce Rosica.

Ta miejscowość stała się centrum działalności misyjnej na okolice. Od początku kierował nią o. Antoni. Współpracowali z nim ojcowie marianie: wikariusz Feliks Czeczott (zm. 1981, Warszawa) i Władysław Łaszewski (zm. 1961, Skórzec?) oraz ówczes­ny kleryk Henryk Tomaszewski (1914, Żyrardów – 2004, Kurytyba, Brazylia). Ten ostatni napisał wiele lat później książkę „Męczennicy z Rosicy”, w której opisał ostatnie chwile o. Antoniego.

Latem 1942 r. dołączył do nich, przybyły z Litwy ale pochodzący z okolicy Drui, o. Jerzy Kaszyra (1904, Aleksandrowszczyzna – 1943, Rosica)

Czasy były coraz bardziej niespokojne. Początkowe sukcesy inwazji niemieckiej zamieniły się w wojnę pozycyjną, a po klęsce 2.ii.1943 r. pod Stalingradem w powolny odwrót z Rosji. Niepowodzenia Niemców na froncie uaktywniły rosyjską partyzantkę na zapleczu. Niemcy reagowali coraz bardziej brutalnie, często stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej, której ofiarą padali mieszkańcy całych wiosek…

Już pod koniec 1942 r., jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, zaczęły się pojawiać pierwsze sygnały o niemieckich akcjach odwetowych. Pozyskano je m.in. w domu mariańskim w Drui. W okolicy gromadziły się oddziały wojskowe. Opat klasztoru marianów i matka generalna eucharystek (7 z nich przebywało w Drui) poprosili misjonarzy w Rosicy o powrót zza Dźwiny, do Drui. Ci nie wyrazili zgody…

ii.1943 r. rozpoczęła się akcja pacyfikacyjna niem. Operation Winterzauber (pl. Czar Zimy), dowodzona przez niem. Höhere SS‑ und Polizeiführer (pl. Wyższy Dowódca SS i Policji) na froncie północnym i w niem. Reichskommissariat Ostland (pl. Komisariat Rzeszy Wschód), SS‑Obergruppenführera Fryderyka (niem. Friedrich) Jeckelna (1895, Hornberg – stracony w 1946, Ryga), mająca na celu stworzenie 40 km pustego pasa rozgraniczającego terytorium Łotwy od Rosji. Udział w niej wzięły, oprócz dowódczych jednostek niemieckich niem. Einsatzgruppen (pl. Grupy Operacyjne), spore siły łotewskie, dowodzone przez Waldemara (łot. Voldemārs) Veissa (1899, Ryga – 1944), jednego z dowódców łotewskiej 19 Dywizji Grenadierów SS (pierwsze łotewskie ochotnicze oddziały walczące po stronie Niemców powstały już w 1941 r., na bazie których — uzupełnionych o dodatkowy nabor — na wiosnę 1943 r. utworzono łotewski legion SS), a także jednostki litewskie, estońskie i ukraińskie.

Gdy niemiecka akcja pacyfikacyjna — pamiętajmy, było to tuż po klęsce Niemców pod Stalingradem — stała się nieuniknioną, gdy Niemcy zajęli w Drui klasztor, zmuszając marianów do jego opuszczenia, i instalując w nim swój sztab, do Rosicy udał się wspomniany kleryk Henryk Tomaszewski. Ale ani eucharystki, ani o. Antoni, ani znający białoruski o. Kaszyra nie chcieli opuścić swojej owczarni…

14.ii.1943 r. kleryk Tomaszewski otrzymał ostateczną odpowiedź i opuścił misjonarzy. Ostatnią rozmowę z o. Antonim odbył tego dnia — była to niedziela — w Dryssie, najbliższym Rosicy miasteczku rejonowym (gdzie nie było kapłana i o. Antoni przyjechał tam, by odprawić Mszę św.): „Ja muszę [do Rosicy] wrócić. Tam są ludzie. I prócz tego zostawiłem w kościele Przenajświętszy Sakrament. Nie mogę dopuścić, by Go znieważali. Tam też jest ojciec Jerzy. Jak mogę go zostawić w takim nieszczęściu?” — powiedział o. Antoni na pożegnanie…

16.ii.1943 r. Niemcy, wspomagani przez szczególnie zbrodnicze, ochotnicze jednostki łotewskie (pierwsze łotewskie ochotnicze oddziały walczące po stronie Niemców powstały w 1941 r.; później z nich i z dodatkowego naboru utworzono na wiosnę 1943 r. łotewski legion SS), otoczyli Rosicę. Kolejno palono domostwa, dom po domu. Nad wsią rozciągnęła się czerwona łuna…

Mieszkańców zagoniono do kościoła.

W świątyni o. Antoni i o. Kaszyra przygotowywali wiernych na śmierć. Udzielali sakramentów: Komunii św., Spowiedzi, chrzcili dzieci, błogosławili… Także prawosławnym, od których przyjmowali wyznanie wiary…

Panował „zadziwiający”, jak to któryś ze świadków zapamiętał, spokój. Modlono się głośno, śpiewano pieśni, w które włączały się nawet najmniejsze dzieci…

Inny ze świadków zapamiętał słowa o. Antoniego: „Nie płaczcie” — miał mówić do przerażonych — „Pan Bóg żąda od nas ofiary, ofiary naszego życia. Musimy to życie złożyć u Jego stóp. Jedna krótka chwila i życie wieczne nas czeka. A ja was zapewniam wobec Boga, który tu z wami jest w kościele, zapewniam was w Jego imieniu, że jeśli przyjmiecie Jego wolę, otrzymacie Niebo […]. Do widzenia w Niebie!”.

Księża próbowali rozmawiać z Niemcami. Pewien sukces osiągnęli: udało się uzyskać uwolnienie sióstr eucharystek, które zaczęły piec chleb dla uwięzionych, i dla sztabu niemieckiego zainstalowanego na plebanii.

Sami też mogli wychodzić z kościoła: nie uciekali, ale nieśli przetrzymywanym poży­wienie i wodę. W pewnym momencie Niemcy zażądali, by kapłani wyjechali z Rosicy. W odpowiedzi usłyszeli: „Jeżeli [wszystkich] zwolnicie to i my wrócimy do [klasztoru], a jeżeli nie, to i my chcemy pozostać z nimi. Nie zostawimy ich”…

Niemcy i Łotysze, którzy w pamięci świadków zachowywali się szczególnie brutalnie i zbrodniczo, zaczęli segregować ludność. Młodszych (głównie kobiety, bo mężczyźni już byli w partyzantce) przeznaczono do niewolniczej pracy i zagnano na stację. Stamtąd część wywieziono pociągiem do obozu Salaspis, k. miejscowości o tej samej nazwie (dawny Kirchholm — znany ze sławnej bitwy, 27.ix.1605 r., gdy wojska hetmana polnego litewskiego, Jana Karola Chodkiewicza (1560 – 1621, Chocim), pokonały armię króla szwedzkiego, Karola IX Wazy (1550, Sztokholm – 1611, Nyköping)), niedaleko Rygi, na Łotwie, a część bezpośrednio na niewolnicze roboty do Niemiec.

Starszych natomiast i dzieci zaczęto wywozić partiami, saniami, w przeciwną stronę…

Sanie szybko wracały — puste, a zaraz potem jakiś znajdujący się w sąsiedztwie kościoła budynek ogarniał pożar…

Polewano je naftą, benzyną, wrzucano do nich granaty i pociski zapalające, i podpalano. Ze skazańcami w środku…

Drugiego dnia, 17.ii.1943 r., kolejną grupę, wśród nich o. Antoniego, zapędzono — zawieziono na saniach — do innej drewnianej stajni. I jak poprzednio budynek oblano benzyną, obrzucono granatami i podpalono…

Bardziej sprawni próbowali uciekać, przez okna płonących budynków, ale na zewnątrz czekała na nich kanonada pocisków z karabinów maszynowych…

Trzeciego dnia resztę zgromadzonych, głodnych, zmarzniętych, tak jak i w poprzednie dni, zagoniono do innych budynków i w podobnie bestialski sposób zamordowano.

Był wśród nich o. Jerzy Kaszyra

W ciągu trzech dni Niemcy i Łotysze pozbawili życia 1,528 mieszkańców Rosicy i okolic. Wieś zrównano z ziemią. Razem, w ramach akcji odwetowych, niemieccy i łotewscy zbrodniarze spalili kilkaset wsi. Zamordowano ok. 11,500 osób, w tym po­nad 2,100 dzieci…

Siostry eucharystki, na prośbę o. Antoniego, Niemcy odwieźli do Drui. Po kilku dniach wróciły do Rosicy, gdzie na pogorzeliskach znalazły szczątki zwęglonych ciał, a wśród nich rękę … z różańcem.

Wiele lat później, już po przemianach roku 1989, jedna z owych sióstr, Paulina Łatyszkiewicz, napisała: „Jestem głęboko przekonana, że zmiany, jakie zachodzą teraz na tej ziemi, że wolność religijna i odrodzenie wiary, dane dlań przez Boga są także wynikiem męczeńskiej śmierci tych księży”.

13.vi.1999 r. św. Jan Paweł II (1920, Wadowice – 2005, Watykan) wyniósł w Warszawie na ołtarze 108 męczenników za wiarę z czasów II wojny światowej. Wśród nich znajdowało się dwóch mariańskich kapłanów: Antoni LeszczewiczJerzy Kaszyra

W bulli „Incarnationis Mysterium” z 1998 r., ogłaszającej Wielki Jubileusz Roku 2000, Jan Paweł II pisał:

Świadectwem prawdy chrześcijańskiej miłości — zawsze czytelnym, dziś jednak szczególnie wymownym — jest pamięć o męczennikach. Niech ich świadectwo nie będzie zapomniane. Głosili oni Ewangelię, oddając życie dla miłości. Zwłaszcza w naszej epoce męczennik jest znakiem owej największej miłości, w której zawierają się wszystkie inne wartości. Jego życie jest odblaskiem wzniosłych słów Chrystusa, wypowiedzianych na krzyżu: ‘Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czyniąŁk 23, 34. Człowiek wierzący, traktujący poważnie swoje chrześcijańskie powołanie, w którym męczeństwo jest możliwością zapowiedzianą już w Objawieniu, nie może usunąć tej perspektywy z horyzontu własnego życia […]

[XX] stulecie […] wydało bardzo wielu męczenników […] Ludzie z wszystkich warstw społecznych cierpieli za wiarę, płacąc krwią za przynależność do Chrystusa i do Kościoła lub znosząc odważnie wieloletnie więzienia i różnorakie udręki, aby nie poddać się naciskom ideologii, która przerodziła się w bezlitosną dyktaturę. Z psychologicznego punktu widzenia męczeństwo jest najwymowniejszym dowodem prawdziwości wiary, która może nadać ludzkie o blicze nawet najbardziej gwałtownej śmierci i ujawnia swe piękno podczas najokrutniejszych prześladowań.

Napełnieni obficie łaską […] możemy głośniej śpiewać Ojcu hymn wdzięczności: Te mar­tyrum candidatus laudat exercitusTe Deum (pl. lud. Tobie hołdy nieść pośpiesza męczenników orszak biały). Tak, oto jest orszak tych, którzy ‘opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybieliliAp 7, 14. Dlatego Kościół wszędzie na ziemi musi pozostać zakorzeniony w ich świadectwie i pieczołowicie chronić pamięć o nich. Oby Lud Boży, umocniony przykładem tych autentycznych mistrzów wiary — ludzi wszystkich pokoleń, jezyków i narodowości — przekroczył z ufnością próg trzeciego tysiąclecia. Podziw dla męczenników niech łączy się w sercach wiernych z pragnieniem naśladowania — z pomocą łaski Bożej — ich przykładu, gdyby wymagały tego okoliczności”.

Oby tak się stało…

Pomódlmy się litanią do 108 błogosławionych męczenników:

Obejrzyjmy film „Pomocnicy śmierci” o tragedii na pograniczu białorusko-łotewskim z lat II wojny światowej

  • POMOCNICY ŚMIERCI; źródło: www.tvp.pl

Popatrzmy też na krótką impresję o dawnej Drui:

  • DRUJA - ZAPOMNIANE MIASTECZKO; źródło: www.youtube.com

Obejrzyjmy etiudkę o polskich świętych i błogosławionych wyniesionych na ołtarze przez Jana Pawła II:

  • POLSCY ŚWIĘCI i BŁOGOSŁAWIENI WYNIESIENI do CHWAŁY OŁTARZY przez JANA PAWŁA II; źródło: www.youtube.com

Posłuchajmy też słów Jana Pawła II z homilii beatyfikacyjnej:

  • 13 CZERWCA 1999 - HOMILIA JANA PAWŁA II - Msza św. beatyfikacyjna, Warszawa; źródło: www.youtube.com

Pochylmy się nad bullą św. Jana Pawła IIIncarnationis mysterium” z 1998 r.:

a także nad homilią beatyfikacyjną św. Jana Pawła II13.vi.1999 r. w Warszawie:

Popatrzmy na mapę życia błogosławionego:

  • GoogleMap - mapa życia błogosławionego

Opracowanie oparto na następujących źródłach:

polskich:

angielskich:

norweskich:

włoskich: