Witamy na oficjalnej stronie Parafii Rzymskokatolickiej św. Zygmunta w Słomczynie.
MSZE św.:
CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ - ALLELUJA!:
INTENCJE MSZALNE - wspólnie módlmy się za tych, którzy naszego wsparcia szczególnie potrzebują! WIĘCEJ >>
OGŁOSZENIA Zapraszamy do zaznajomienia się z najnowszymi ogłoszeniami parafialnymi, gdzie ślad żywnotności naszej wspólnoty jest chyba najbardziej widoczny! WIĘCEJ >>
Istnieje bowiem ta wzniosła i czcigodna tajemnica [Komunia Święta], uzdrowienia ducha i ciała, lekarstwo na każdą niemoc duszy. Ona uleczy moje wady, powściąganie namiętności, przezwycięży lub umniejszy pokusy, napełni mnie większą łaską, pomnoży ledwo kiełkujące we mnie dobro, umocni wiarę, doda sił mojej nadziei, rozpali i rozpłomieni moją miłość.
2 MAJA - ŚWIĘTO PATRONA PARAFII - św. ZYGMUNTA. Uroczystości odpustowe. Więcej: TUTAJ >>
U ŹRÓDŁA BOŻEGO POWOŁANIA JEST INICJATYWA NIESKOŃCZONEJ MIŁOŚCI BOGA pisze Benedykt XVI w orędziu na 49 Światowy Dzień Modlitw o Powołania. Całość: TUTAJ >>
OSZUSTWA SPOTU REKLAMOWEGO o „szczególnych uprawnieniach” ujawnia rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski. Całość: TUTAJ >>
ks. KAZIMIERZ kard. NYCZ w dniach 18-19 marca gościł i wizytował naszą Parafię. Popatrzmy na reportaże zdjęciowe z jego wizyty TUTAJ >>
Obejrzyjmy też krótki filmik z DROGI KRZYŻOWEJ ŚCIEŻKAMI PARAFII TUTAJ >>
Popatrzmy na KAPLICZKI NASZEJ PARAFII. Pokaz TUTAJ >>
W NAJGŁĘBSZYM KRYZYSIE ZNAJDUJE się DZIŚ RODZINA - ocenia przewodniczący Episkopatu, abp Józef Michalik, w interesującym wywiadzie. Przeczytajmy! TUTAJ >>
Trwa ROK WIARY - ogłoszony przez Bededykta XVI. Motu proprio: »Portam fidei« go ogłaszający TUTAJ >>
PRZECIWSTAWIĆ się NACISKOM. W komunikacie z 356 Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski biskupi piszą: „Episkopat zwraca uwagę na zauważalny wzrost tendencji do usuwania religii z przestrzeni publicznej. Biskupi wzywają do przeciwstawiania się tego rodzaju naciskom, które są niezgodne z Konstytucją…” WIĘCEJ >>
NOWE GALERIE ZDJĘĆ i FILMÓW. Popatrzmy na to, co dzieje się w naszej parafii:
REMONT ORGANÓW. Trwa - częściowo już ukończony - remont zabytkowych, 100-letnich organów (dzięki m.in. wsparciu gminy Konstancin-Jeziorna). Wszystkich, którzy chcieliby wspomóc finansowo to dzieło, prosimy o dary albo w czasie Mszy św., u księży, bądź korzystając z konta parafialnego WIĘCEJ >>
PO WARSZAWIE CHODZIĆ TRZEBA z WIELKĄ CZCIĄ - piękne, a zarazem wstrząsające, słowa Prymasa Wyszyńskiego na dzień swego ingresu do katedry Warszawskiej WIĘCEJ >>
OSTATNI LIST posłuchajmy przejmującej piosenki Lecha Makowieckiego o Katyniu: TUTAJ >>
BROŃMY KRZYŻA! śpiewem: WIĘCEJ >> a szczególnie naszym wyznaniem wiary Credo: WIĘCEJ >>
Pozostawiła po sobie
m.in. taki zapis, przesłanie dla następnych pokoleń:
„[…] Żyjemy w okresie niezwykłym. […]
Ludzie z zapamiętaniem pracują nad cudzą masakrą, dyszą nienawiścią, żądzą odwetu, jadem, złością, która nawet zbawienie wieczne najchętniej by wydarła. […]
Ideą mojego życia jest heroiczna miłość Boga, a w Bogu bliźniego, każdego bliźniego, nawet wroga. […] Nie można żyć nienawiścią, nienawiść zawsze wiedzie ku śmierci, żyje się w pełni tylko i tylko miłością. […]
Wychowanie naszych pokoleń w idei odwetu przywiedzie Europę niechybnie ku trzeciej wojnie, […] wydaje mi się obowiązkiem ostrzegać kiedyś opinię publiczną wszystkich krajów, nie tylko Polski, że fanatyzm nacjonalistyczny jest przepaścią, wciągającą w swoje czeluście najpiękniejsze wartości ludzkości. […]
Tańczymy ciągle na wulkanie, tańczymy nawet wtedy, gdy lawa wybucha.
To już zakrawa na opętańczo makabryczną groteskę. Może nareszcie wnuki naszych wnuków podejmą to hasło, które podobni mnie mają odwagę wbrew opinii powszechnej dziś nazywać po imieniu: hasło uniwersalizmu chrześcijańskiego…”… WIĘCEJ >>
W ostatnich i nadchodzących tygodniach patronami, których wspominamy i wspominać będziemy, są m.in. (życiorysy z naszych własnych źródeł):
Jesteśmy parafią Archidiecezji Warszawskiej i na miarę naszych możliwości staramy się uczestniczyć w inicjatywach przez nią prowadzonych. Prosimy o przyjrzenie się dniu dzisiejszemu naszej Archidiecezji!
Znam kraj, gdzie marzeń
choć się spełnią cele,
wciąż nowych marzeń
nowe wstają zorze.
Znam kraj, gdzie wszystko,
to nie jest za wiele,
gdzie szczęściem osiągniętym
znów szczęście pomnożę.
To nie jest kraj dosytu,
gnuśności, ni nudy,
spełnionych i zamkniętych
na zawsze ukojeń.
To kraj, gdzie z wiecznie twórczej,
cennej życia rudy
skrzydła tęsknot wzlatują
do dalszych podboi.
Więc nie martwcie się, Panie,
że tam w niebie pewnie,
jak szydzą satyrycy,
tęsknot już nie stanie.
Tyś przecie Życiem samym,
więc twórczo i śpiewnie
życie toczyć się będzie
bez końca i granic.
Więcej TUTAJ >>
W odnalezionym w 1905 r., w benedyktyńskim opactwie Sankt Gallen,
manuskrypcie jakiś mnich zapisał taką historię::
„Gdy [pewna kobieta] podeszła do stołu Pańskiego, by spożyć Chleb Eucharystyczny z rąk sługi Bożego [papieża św. Grzegorza], i gdy usłyszała jego głos ‘Ciało Pana Naszego Jezusa Chrystusa’, zaczęła się śmiać…
Widząc to kapłan Pański położył dłoń na jej ustach, i pragnąc uniknąć podania Najświętszego Ciała Pańskiego, umieścił resztę Komunikantów na ołtarzu…
Po zakończeniu Mszy św. poprosił ową kobietę na rozmowę i zapytał, dlaczego się śmiała, gdy powinna w powadze przyjąć Eucharystię. Na co ta odpowiedziała: ‘ów chleb sama przygotowałam i upiekłam, a ty powiedziałeś, że to Ciało Pańskie'…
By więc jej rozbawienie powstrzymać pomodlił się krótko, a potem z szacunkiem pokazał jej Komunikant, który uprzednio położył na ołtarzu.
Chleb krwawił!
Następnie zacytował jej z Ewangelii św. Jana: 'Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie’J 6, 54 i ‘ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie’J 6, 57.
Razem z przebywającymi w kościele wiernymi poprowadził modlitwy z prośbami o wiarę dla owej kobiety, po czym przystąpiła do stołu Pańskiego…”… WIĘCEJ >>
Przy Obrazie pozostał tylko ów o. Augustyn Orsetti.
Pod koniec życia zaprzyjaźnił się z nim młody chłopak, ministrant, niejaki Michał (wł. Michael) Marchi.
Wiele lat później tak o tym opowiadał:
„[O. Augustyn], ten dobry braciszek mawiał mi, szczególnie w latach 1850-51, z pewną aurą tajemniczości i niepokoju, a jednocześnie nakazem w głosie: ‘Upewnij się, mój synu, że wizerunek Dziewicy św. Mateusza znajduje się na górze, w kaplicy. Nigdy o tym nie zapomnij – rozumiesz? To cudowny Wizerunek…’, dodawał. W tym czasie był już prawie niewidomy.
Cóż więcej mogę powiedzieć o tym czcigodnym obrazie Dziewicy św. Mateusza, zwanym także Zbawieniem? Tyle, że od dzieciństwa aż do momentu wstąpienia do zakonu redemptorystów obserwowałem Go wysoko, nad ołtarzem w kaplicy ojców augustianów prowincji irlandzkiej kościoła Santa Maria in Posterula […] Nie oddawano Mu czci, nie zdobiły Go żadne dekoracje, światło żadnej lampki nie oświetlało Go… Był tam, pokryty kurzem, zupełnie opuszczony. Ileż razy, gdy posługiwałem do Mszy św, patrzyłem na Niego w głębokim zamyśleniu…”… WIĘCEJ >>
Znane są - i czczone - cztery wizerunkie Matki Bożej
mające bezpośredni związek z tragicznymi wydarzeniami lat 1939-1941, a szerzej z holokaustem polskim na Kresach Wschodnich.
Jeden z nich, trudno to inaczej określić - cudownie zachowany, jest autorstwa polskiego żołnierza, który zabity został przez sowieckich siepaczy w Katyniu (patrz: TUTAJ >>).
Dwa inne pochodzą z obozu w Kozielsku i wykonane zostały przez polskich jeńców tam przetrzymywanych przez Sowietów po opróżnieniu obozu w 1940 r. z pierwszej grupy internowanych. Tych, których odwieziono na stracenie do Katynia. Zwane Madonną Zwycięską (patrz: TUTAJ >>) i Madonną Zwycięską Różańcową (patrz: TUTAJ >>) obie przeszły szlak bojowy polskiej armii gen. Andersa.
Wreszcie czwarty wizerunek, stworzony już po wojnie, stał się ikoną tych, którzy nie mogą o polskiej gehennie na Wschodzie zapomnieć (patrz: TUTAJ >>)
W 1990 r. ówczesny biskup pomocniczy warmiński, a poprzedni proboszcz parafii św. Wojciecha w Ełku,
Józef Wysocki,
sprowadził z Fátimy, miejsca objawień roku 1917, figurkę Matki Bożej - z drewna polichromowanego, o wysokości 102 cm -
z rozłożonymi rękami i o widocznym sercu otoczonym cierniami.
Bp Józef Wysocki natychmiast rozpoczął starania o pozwolenie na uroczystą koronację Madonny Fatimskiej.
I tak też się stało. W czasie IV pielgrzymki do Ojczyzny, 6.vi.1991 r., dziesięć lat po zamachu na swoje życie, w Olsztynie, Ojciec św. Jan Paweł II, koronował figurę Bogurodzicy Fatimskiej z Ełku. Była to trzecia, po Szczecinie i Zakopanem-Krzeptówkach, koronacja figurki Pani Fatimskiej w Polsce…
Można powiedzieć, że w Ełku, w odróżnieniu od większości innych miejsc, gdzie koronacja zwieńczała niejako wieki czci oddawanej miejscowej Madonnie, swoje panowanie nad Ziemią Ełcką Matka Boża Fatimska rozpoczynała już w koronach papieskich na Swojej głowie.… WIĘCEJ >>
Wojska arabskiego Alkamana liczebnie przewyższały prawie stukrotnie siły Pelagiusza.
Hiszpanom sprzyjała aliści znajomość terenu: chrześcijanie zajęli pozycje na skałach, mając przed i pod sobą widok na dolinę, skąd nadciągała armia muzułmańska.
Mimo tego żołnierze Pelagiusza zaczęli tracić wiarę w zwycięstwo na widok nieprzeliczonych rzesz wyznawców Allaha.
Wtedy to Pelagiusz nakazał zbicie dwóch desek na krzyż i wykrzyknął:
„Pod tym znakiem zwyciężymy, tym samym, pod którym zwyciężył Konstantyn Wielki!”…
Gdy rycerze Pelagiusza, strategicznie rozstawieni wśród skał, pilnujący wejść do szeregu znajdujących się w okolic jaskiń, oczekiwali na Maurów, przed Pelagiuszem ukazać się miała Matka Boża. Nie mówiła nic, wpatrywała w króla i dolinę wypełnioną nadciągającymi wojskami Alkamana…
Pelagiusz odwrócił się na chwilę, by spojrzeć na nieprzyjacielską armię. Pewnie i pod nim ugięły się kolana i postanowił prosić Matkę Boga o wsparcie. Ale gdy zwrócił głowę już Jej nie było!… WIĘCEJ >>
Znany filipiński pisarz Nikomedes Márquez Joaquín
tak opisał te wydarzenia:
„podczas tego dziwnego antraktu [44 lata między Magellanem a Legazpi] …
miał miejsce przedziwny cud: przyjęliśmy Santo Niño i uznaliśmy jako część naszego dziedzictwa,
naszej ziemi, naszej kultury, naszej historii.
Podczas tych 44 lat, gdy Krzyż zniknął z naszego kraju, wierność Mu zapewnił nam Santo Niño”…
Stał się tym samym symbolem historii Filipin,
„bowiem przybył z Magellanem, stał się pogańskim bożkiem, został przywrócony jako chrześcijańska ikona przez Legazpiego,
i stał się tak filipiński, że lokalne legendy oczyściły Go niejako z europejskich korzeni,
głosząc, iż powstał z tej ziemi i z tej ziemi pochodzi od niepamiętnych czasów”…
Ludowa wieść głosi więc, że Santo Niño zostało pewnego dnia wyłowione z morza przez jakiegoś rybaka. Nie widząc w kawałku drewna nic użytecznego rybak ów miał wyrzucić go z powrotem do morza, ale ponownie zaplątało się w jego sieci. Wyrzucił je więc znów ale sytuacja się powtórzyła… WIĘCEJ >>
Tradycja losy Świętej Tuniki wiąże z postacią
św. Julii Flavii Heleny,
matki cesarza Konstantyna Wielkiego, która na początku IV w. pojechała do Jerozolimy i w 326 r. (albo 328 r.)
przywiozła ze sobą do Rzymu wiele pamiątek Pasji Chrystusa:
m.in. Krzyż, na którym Chrystus miał być ukrzyżowany
oraz schody z pretorium Poncjusza Piłata (łac. Scala Santa),
dziś znajdujące się w budynku z kaplicą św. Wawrzyńca, położonym naprzeciwko bazyliki św. Jana na Lateranie.
I wtedy miała przywieźć ze sobą także Tunikę Jezusa…
Przed śmiercią Helena przesłała (według innej tradycji zawiozła osobiście) relikwię tuniki do miasteczka Trewir, na granicy ówczesnego cesarstwa, gdzie przez parę lat, jeszcze przed objęciem władzy, przebywał Konstantyn Wielki… WIĘCEJ >>
Papież na początku pontyfikatu zapewnił sobie wsparcie Normanów rządzących na południu półwyspu italskiego,
co miało chronić go przez zagrożeniem powrotem Benedykta X.
Mikołaj (w obecności kard. Hildebranda, kard. Humberta z Silva Candida oraz opata Dezyderiusza z Monte Cassino)
uznał księcia Ryszarda z Aversa jako księcia Capui, w zamian za co uzyskał wsparcie millitarne wojsk normańskich przeciw siłom popierającym Benedykta X w Kampanii.
Aczkolwiek nie udało się uzyskać wyraźnej przewagi to umożliwiło to Mikołajowi na odbycie wizyty pastoralnej w Spoleto, Farfie i Osimo.
W jej trakcie papież podniósł opata Monte Cassino, Dezyderiusza, do godności kardynała-diakona
i wyznaczył go na stanowisko legata papieskiego w Kampanii, Benewencie, Apulli i Kalabrii.
W tym samym czasie Mikołaj wysłał także w charakterze legatów kard. Piotra Damianiego i bpa Anzelma z Lukki do Mediolanu, gdzie część kleru, wspierana przez abpa Gwidona (Wido, łac. Guido) da Velate, sprzeciwiała się reformom papieskim. Spowodowało to podział duchowieństwa mediolańskiego – partii papieskiej przewodziło ugrupowanie zwane jako Pataria… WIĘCEJ >>
Mamy nadzieję, że znajdziecie Państwo tu coś dla siebie. Jeśli nie słyszeliście o naszej parafii, to na pewno zainteresuje Was jej historia oraz informacje dotyczące przedsięwzięć w niej podejmowanych.
Jeżeli jesteście mieszkańcami naszej parafii, to znajdziecie tu wiele - pożytecznych, ufamy - informacji z życia wspólnoty parafialnej.